fbpx

Dzieci nie leczą z samotności: Bejbi blues Kasi Rosłaniec

"Bejbi blues"
mat. prasowe

„Bejbi blues” Kasi Rosłaniec to opowieść o siedemnastoletniej Natalii, która zapragnęła mieć „coś do kochania” i urodziła Antosia. Była samotną córką, stała się samotną matką.

"Bejbi blues"
mat.prasowe/więcej w galerii

Natalia potrafi okazać swojemu synkowi o wiele więcej serca niż niejedna dorosła kobieta. Przerastają ją jednak obowiązki. Nie może liczyć na trzydziestokilkuletnią matkę, równie niedojrzałą jak ona, ani na osiemnastoletniego ojca dziecka. Brakuje jej pieniędzy, ale przede wszystkim beztroski. Zazdrości zabawy swoim rówieśnikom. Początkowo podrzuca synka do ekscentrycznej znajomej, ale i ta w końcu ma jej dosyć. Kompletnie zagubiona Natalia doprowadza do tragedii.

Podobnie jak w wielokrotnie nagradzanych „Galeriankach”, w swoim najnowszym filmie Katarzyna Rosłaniec pokazuje świat wyuzdanej młodzieży, żyjącej na fali egoizmu, świadomie unikającej obowiązków, pochodzącej z rodzin, w których brakuje miłości. Zapewne taka jest część nastolatków, są pewnie i tacy, którzy dużo się uczą, ciężko pracują, są wolontariuszami, ciekawi świata pochłaniają książki i kolekcjonują płyty. Kiedyś, przez przypadek, trafiłam na imprezę dzieci z tzw. dobrych domów. Nie doczekałam się żadnych ekscesów, wszyscy zachowywali się poprawnie, ale uderzył mnie wszechobecny lans. Każdy ruch, każde słowo było przemyślane, nie było miejsca na szaleństwo, dominowały wystudiowane pozy. Ten obraz powrócił do mnie gdy oglądałam „Bejbi blues”. Zaczęłam się zastanawiać, czy młodzi aktorzy grają ludzi, którzy grają w życiu, czy może nie potrafią grać?

Przeczytaj wywiad z Kasią Rosłaniec

W filmie Kasi Rosłaniec przeszkadza mi jednak konwencja. Koleżanka Natalii i ludzie, których spotyka ona w świecie mody – bo modą się właśnie interesuje – są maksymalnie sztuczni, odpychająco oschli. Drażnią mnie ustawiane zdjęcia, ale z drugiej strony prezentowane przez bohaterów postawy pogłębiają wrażenie osamotnienia, a wykreowane w ten sposób obrazy są bardzo plastyczne. Spodobały mi się zdjęcia Jensa Ramborga. Charakterystycznym zabiegiem, pogłębiającym brak płynności, są dodane w montażu czarne plansze i urywane ujęcia. Reżyserka tłumaczy to tym, że chciała zrobić film w formie bloga.

Ciekawą, choć przerysowaną kreację, stworzył Mateusz Kościukiewicz. W „Bejbi blues” gra bezwzględnego wyrafinowanego, hedonistę, który nie przepuszcza okazji do tego, żeby się zabawić. W roli Natalii wystąpiła Magdalena Berus, równolatka głównej bohaterki. – Kiedy mówiła błyszczały jej oczy, była nieprzewidywalna. Takiej osoby szukałam – opowiadała Kasia Rosłaniec po castingu. Trafiła w dziesiątkę. Dziewczyna potrafi przyciągnąć wzrok. Zauważył to również Jacek Borcuch, który zaangażował aktorkę-amatorkę, obok Jakuba Gierszała, w filmie „Nieulotne”.

Młodego ojca zagrał lider warszawskiego zespołu „Whocares?” Nikodem Rozbicki. Spodobał mi się jego komentarz do filmu: – Uważam że pomimo tego, że ten film jest dość specyficzny, może i wiele elementów wydaje się nierealnych, może ten świat jest kolorowy w takim blogowym klimacie, ale myślę, że każdy młody człowiek może w tym odnaleźć jakiś element prawdy. Myślenie młodych ludzi, to jak się zachowujemy, jak podchodzimy do życia, może jest przerażające, może jest trochę smutne, ale w dzisiejszych czasach trochę tak to wygląda. Myślę, że ten film każdej młodej osobie da do myślenia – mówił na konferencji po pokazie prasowym.

Coś w tym jest. Mnie też ten film poruszył. Zaczęłam się zastanawiać, czy kogoś przypadkiem nie zaniedbuję.