1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Filmy
  4. >
  5. Tęsknisz za „Masz wiadomość”? Ta nowa komedia romantyczna Netflixa jest jej godnym następcą – wzrusza do łez i przywraca wiarę w miłość

Tęsknisz za „Masz wiadomość”? Ta nowa komedia romantyczna Netflixa jest jej godnym następcą – wzrusza do łez i przywraca wiarę w miłość

(Fot. materiały prasowe)
(Fot. materiały prasowe)
Czy w czasach wiadomości głosowych, aplikacji randkowych i perfekcyjnie wyretuszowanych profili można jeszcze zakochać się w czyjejś szczerości? Nowa komedia romantyczna Netflixa udowadnia, że tak. I chociaż film ten korzysta z dobrze znanych schematów gatunku, pod lekką, ciepłą historią kryje się opowieść o żałobie, siostrzanej więzi i potrzebie bycia wysłuchanym.

Nowa komedia romantyczna Netflixa wzrusza widzów do łez. Fani „Masz wiadomość” będą zachwyceni

Pamiętacie takie filmy jak „Masz wiadomość”, „Bezsenność w Seattle” czy „Notting Hill”? W tej komedii romantycznej listy i e-maile zostały jednak zastąpione wiadomościami głosowymi – niedoskonałymi, spontanicznymi i pełnymi emocji. Jill (Zoey Deutch), ambitna szefowa kuchni z San Francisco, nie potrafi pogodzić się ze śmiercią ukochanej młodszej siostry, Isabelle (Ciara Bravo). Aby poradzić sobie z bólem, zostawia wiadomości głosowe na jej dawnym numerze telefonu, opowiadającej jej o codziennych porażkach, marzeniach i randkowych katastrofach. Nie wie jednak, że numer został już przypisany komuś innemu.

Czytaj także: Mało znane komedie romantyczne. Nie pożałujesz ich odkopania

Po drugiej stronie znajduje się Wes (Nick Robinson), agent nieruchomości z Austin. Mężczyzna przypadkiem zaczyna słuchać nagrań Jill i stopniowo zakochuje się w kobiecie, której nigdy wcześniej nie spotkał. Zaintrygowany, postanawia ją odnaleźć, a ich znajomość zaczyna rozwijać się zgodnie z najlepszymi tradycjami klasycznych rom-comów.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Gdy miłość przychodzi przez przypadek. „Wiadomości dla Isabelle” to idealny seans na letni wieczór

Choć „Wiadomości do Isabelle” to przede wszystkim komedia romantyczna, prawdziwe serce tej historii bije gdzie indziej. To w pierwszej kolejności wzruszająca opowieść o relacji dwóch sióstr i o tym, jak trudno nauczyć się żyć po stracie bliskiej osoby, która przypomina przy okazji, że żałoba nie ma określonego terminu ważności. Będąca w żałobie Jill nie potrafi bowiem po prostu „ruszyć dalej”, a wiadomości pozostawiane Isabelle są dla niej formą pamiętnika, terapii i sposobem na zachowanie więzi z ukochaną siostrą. To właśnie ten wątek nadaje całej historii emocjonalnej głębi, a retrospekcje z dzieciństwa dziewczyn dodatkowo sprawiają, że późniejsze wydarzenia wybrzmiewają jeszcze mocniej.

Czytaj także: 10 komedii romantycznych z lat 90., do których wracamy z sentymentem. Będą idealne na walentynki (i nie tylko)

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Największą siłą filmu jest bez wątpienia Zoey Deutch. Jej Jill jest jednocześnie pełna energii i głęboko zraniona, a aktorka doskonale balansuje między humorem a dramatem. Co więcej, widzowie i krytycy zgodnie podkreślają, że to właśnie dzięki jej kreacji film tak mocno działa na emocje. Świetnie wypada również Nick Robinson, a wyraźna chemia między ich bohaterami sprawia, że naprawdę nietrudno kibicować tej relacji.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Historia rozwija się więc zgodnie z dobrze znanymi schematami rom-comów, jednak niektóre rozwiązania mogą budzić wątpliwości, szczególnie kontrowersyjny punkt wyjścia całej historii. Wes przez długi czas słucha bowiem bardzo osobistych wiadomości Jill i wykorzystuje je, aby zbliżyć się do kobiety. Film traktuje to jako romantyczny gest, choć momentami granica między uroczą historią miłosną a czymś znacznie bardziej niepokojącym jest tu zaskakująco cienka, a twórcy tylko częściowo mierzą się z tym moralnym dylematem, stawiając przede wszystkim na lekkość i gatunkową konwencję.

Czytaj także: Komedie romantyczne dla tych, którzy... nie lubią rom-comów. Oto 7 filmów o miłości z zupełnie innej bajki

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Mimo tych zastrzeżeń „Wiadomości do Isabelle” mają w sobie coś niezwykle ujmującego. To film, na którym można się wzruszyć, pośmiać i przez dwie godziny zanurzyć w historii, która – choć przewidywalna – trafia w czułe punkty i przywołuje nostalgię za czasami, gdy miłość nie rodziła się wyłącznie przez przesuwanie zdjęć w prawo. Jeśli szukasz więc pogodnego, emocjonalnego filmu na wieczór i tęsknisz za klimatem takich komedii romantycznych „Masz wiadomość” czy „Notting Hill”, ten tytuł może okazać się dokładnie tym, czego potrzebujesz. Nie jest to może najbardziej odkrywczy rom-com ostatnich lat, ale zdecydowanie jeden z tych, które zostawiają po sobie przyjemne ciepło i przypominają, że czasem największe historie miłosne zaczynają się bardzo niepozornie.

„Wiadomości dla Isabelle” można obejrzeć na Netflixie.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE