Czy w czasach wiadomości głosowych, aplikacji randkowych i perfekcyjnie wyretuszowanych profili można jeszcze zakochać się w czyjejś szczerości? Nowa komedia romantyczna Netflixa udowadnia, że tak. I chociaż film ten korzysta z dobrze znanych schematów gatunku, pod lekką, ciepłą historią kryje się opowieść o żałobie, siostrzanej więzi i potrzebie bycia wysłuchanym.
Pamiętacie takie filmy jak „Masz wiadomość”, „Bezsenność w Seattle” czy „Notting Hill”? W tej komedii romantycznej listy i e-maile zostały jednak zastąpione wiadomościami głosowymi – niedoskonałymi, spontanicznymi i pełnymi emocji. Jill (Zoey Deutch), ambitna szefowa kuchni z San Francisco, nie potrafi pogodzić się ze śmiercią ukochanej młodszej siostry, Isabelle (Ciara Bravo). Aby poradzić sobie z bólem, zostawia wiadomości głosowe na jej dawnym numerze telefonu, opowiadającej jej o codziennych porażkach, marzeniach i randkowych katastrofach. Nie wie jednak, że numer został już przypisany komuś innemu.
Czytaj także: Mało znane komedie romantyczne. Nie pożałujesz ich odkopania
Po drugiej stronie znajduje się Wes (Nick Robinson), agent nieruchomości z Austin. Mężczyzna przypadkiem zaczyna słuchać nagrań Jill i stopniowo zakochuje się w kobiecie, której nigdy wcześniej nie spotkał. Zaintrygowany, postanawia ją odnaleźć, a ich znajomość zaczyna rozwijać się zgodnie z najlepszymi tradycjami klasycznych rom-comów.
(Fot. materiały prasowe)
Choć „Wiadomości do Isabelle” to przede wszystkim komedia romantyczna, prawdziwe serce tej historii bije gdzie indziej. To w pierwszej kolejności wzruszająca opowieść o relacji dwóch sióstr i o tym, jak trudno nauczyć się żyć po stracie bliskiej osoby, która przypomina przy okazji, że żałoba nie ma określonego terminu ważności. Będąca w żałobie Jill nie potrafi bowiem po prostu „ruszyć dalej”, a wiadomości pozostawiane Isabelle są dla niej formą pamiętnika, terapii i sposobem na zachowanie więzi z ukochaną siostrą. To właśnie ten wątek nadaje całej historii emocjonalnej głębi, a retrospekcje z dzieciństwa dziewczyn dodatkowo sprawiają, że późniejsze wydarzenia wybrzmiewają jeszcze mocniej.
Czytaj także: 10 komedii romantycznych z lat 90., do których wracamy z sentymentem. Będą idealne na walentynki (i nie tylko)
(Fot. materiały prasowe)
Największą siłą filmu jest bez wątpienia Zoey Deutch. Jej Jill jest jednocześnie pełna energii i głęboko zraniona, a aktorka doskonale balansuje między humorem a dramatem. Co więcej, widzowie i krytycy zgodnie podkreślają, że to właśnie dzięki jej kreacji film tak mocno działa na emocje. Świetnie wypada również Nick Robinson, a wyraźna chemia między ich bohaterami sprawia, że naprawdę nietrudno kibicować tej relacji.
(Fot. materiały prasowe)
Historia rozwija się więc zgodnie z dobrze znanymi schematami rom-comów, jednak niektóre rozwiązania mogą budzić wątpliwości, szczególnie kontrowersyjny punkt wyjścia całej historii. Wes przez długi czas słucha bowiem bardzo osobistych wiadomości Jill i wykorzystuje je, aby zbliżyć się do kobiety. Film traktuje to jako romantyczny gest, choć momentami granica między uroczą historią miłosną a czymś znacznie bardziej niepokojącym jest tu zaskakująco cienka, a twórcy tylko częściowo mierzą się z tym moralnym dylematem, stawiając przede wszystkim na lekkość i gatunkową konwencję.
Czytaj także: Komedie romantyczne dla tych, którzy... nie lubią rom-comów. Oto 7 filmów o miłości z zupełnie innej bajki
(Fot. materiały prasowe)
Mimo tych zastrzeżeń „Wiadomości do Isabelle” mają w sobie coś niezwykle ujmującego. To film, na którym można się wzruszyć, pośmiać i przez dwie godziny zanurzyć w historii, która – choć przewidywalna – trafia w czułe punkty i przywołuje nostalgię za czasami, gdy miłość nie rodziła się wyłącznie przez przesuwanie zdjęć w prawo. Jeśli szukasz więc pogodnego, emocjonalnego filmu na wieczór i tęsknisz za klimatem takich komedii romantycznych „Masz wiadomość” czy „Notting Hill”, ten tytuł może okazać się dokładnie tym, czego potrzebujesz. Nie jest to może najbardziej odkrywczy rom-com ostatnich lat, ale zdecydowanie jeden z tych, które zostawiają po sobie przyjemne ciepło i przypominają, że czasem największe historie miłosne zaczynają się bardzo niepozornie.
„Wiadomości dla Isabelle” można obejrzeć na Netflixie.