Marta Waszkiewicz - Ten czuły film o samotnej seniorce i tęsknocie za byciem zauważoną sprawia, że trudno powstrzymać łzy. 96-letnia aktorka zagrała w nim rolę życia
00:00
Ten kameralny dramat o samotnej seniorce, chociaż święcił triumfy na światowych festiwalach filmowych, całkowicie ominął polskie kina, ale gdy tylko pojawił się w streamingu, z impetem trafił do TOP 10 najchętniej oglądanych tytułów na platformie HBO Max. Nie jest to jednak zwykły film o staruszce, który można włączyć do prasowania. To emocjonalny rollercoaster, który najlepiej oglądać w skupieniu i z paczką chusteczek u boku. Reakcje widzów mówią zresztą same za siebie: „To najbardziej wzruszający film roku” – piszą zachwyceni internauci.
Bohaterką tej historii jest 95-letnia Eleanor, która po druzgocącej stracie bliskiej osoby podejmuje decyzję o przeniesieniu się z Florydy do Nowego Jorku, aby zamieszkać z córką i wnukiem, i odbudować z nimi relacje. Zamiast upragnionej bliskości seniorka dostaje jednak coś zupełnie innego: samotność w wersji wielkomiejskiej, jeszcze dotkliwszą niż wcześniej. Pewnego dnia Eleanor, która z każdym dniem czuje się coraz bardziej zagubiona i niewidzialna dla otoczenia, trafia jednak na spotkanie grupy wsparcia i nieoczekiwanie wzbudza wśród zebranych zainteresowanie swoją opowieścią, która wymyka się spod kontroli. Nagle staje się kimś „ważnym”, choć wcale tego nie chciała. Gdy młoda studentka dziennikarstwa zaczyna traktować ją jak mentorkę, życie Eleanor zaczyna się komplikować w sposób, którego nie da się już cofnąć. W tle natomiast pojawia się pytanie:
Co się dzieje, kiedy ktoś wreszcie zaczyna nas słuchać… i okazuje się, że nie jesteśmy gotowi na bycie usłyszanym?
(Fot. materiały prasowe)
Niebanalny wyciskacz łez zrealizowany z sercem. Ten film o samotnej seniorce to najbardziej wzruszający dramat ostatnich lat
Podobna historia może spotkać każdego z nas, bo każdy z nas, niezależnie od wieku, może doświadczyć straty i przeżywać ją samotnie – tak jak bohaterka reżyserskiego debiutu Scarlett Johansson, czułej opowieści o samotności seniorów, żałobie i tęsknocie za byciem zauważoną, która dzięki znakomitej roli June Squibb i empatii, z jaką twórczyni patrzy na swoich bohaterów, zostaje w głowie na długo. Film mówi również o poszukiwaniu szczęścia na nowo i o tym, jak bardzo potrzebujemy siebie nawzajem. I chociaż strata i przemijanie to główne tematy filmu, Johansson podejmuje je z czułością i bez sztucznego grania na emocjach, a także z dużym szacunkiem i wrażliwością wobec osób starszych.
(Fot. materiały prasowe)
Czytaj także: Myślała, że wszystko, co najważniejsze, już za nią. Ten czuły film udowadnia, że na miłość i nowy początek nigdy nie jest za późno
W efekcie z jednej strony z filmu bije szczerość i prostota przekazu (to historia bardzo oszczędna w środkach), z drugiej – głębia opowieści i wielowymiarowość problemu, który ukazuje. Trzeba przyznać, że dawno nie widzieliśmy tak pięknego i ciepłego, a jednocześnie mądrego, rozczulającego i zaskakująco ludzkiego dramatu. To także kino bardzo kameralne, emocjonalne i skupione na głównej bohaterce, które bawi, wzrusza, uderza w czułe punkty i chwyta za serce, zapewniając wzruszenie pomieszane z uśmiechem – a do tego napisane w nieoczywisty sposób i świetnie zagrane.
(Fot. materiały prasowe)
96-letnia aktorka skradła serca widzów. Historia jej bohaterki sprawia, że trudno powstrzymać łzy
Najważniejszym powodem, dla którego widzowie nie mogą oderwać się od filmu, jest jednak magnetyczna rola 96-letniej June Squibb, która brawurowo portretuje Eleanor, ukazując ją jako postać wielowymiarową: bardzo kruchą, ale i pełną wewnętrznej siły (to niesamowite, że aktorka w tym wieku ma jeszcze w sobie tyle energii i czystości umysłu!). Główna bohaterka to bowiem nie tylko urocza seniorka, ale też kobieta z bagażem doświadczeń, której jedno spojrzenie mówi więcej niż jakiekolwiek słowa. Johansson nie prosi jednak o sympatię wobec niej i przede wszystkim zachęca, aby ją poznać i zrozumieć.
(Fot. materiały prasowe)
Czytaj także: Danuta Stenka i Arkadiusz Jakubik przekonują, że po sześćdziesiątce wszystko zaczyna się od nowa. Duet zachwyca w nowym filmie
Ważną częścią opowieści jest również urocza międzypokoleniowa przyjaźń Eleanor ze studentką, która sprawia dodatkowo, że historia zaczyna się komplikować. Mentorstwo, fascynacja, potrzeba bliskości – wszystko miesza się tu w sposób, który prowadzi do pytań o granice odpowiedzialności za to, co opowiadamy o sobie innym. Film nie podsuwa jednak łatwych odpowiedzi. Pokazuje za to, że taki dialog między pokoleniami jest jak najbardziej możliwy – wystarczy tylko dać sobie przestrzeń do słuchania drugiej strony.
(Fot. materiały prasowe)
I chociaż „Eleanor Wspaniała” nie ma spektakularnej akcji ani efektów specjalnych, i tak podbija serca widzów. Powód jest banalny: to film, który mówi o prostej ludzkiej potrzebie bycia zauważonym. Nie jest oczywiście bez wad, ale czułość i pozytywne emocje bijące z ekranu zasklepiają wszelkie niedociągnięcia. To naprawdę udany debiut reżyserski z wybitną rolą 96-latki, która zachwyca charyzmą, a także wciągające kino zaangażowane społecznie, które porusza do głębi i na długo zostaje w sercu. I właśnie dlatego warto po nie sięgnąć, koniecznie z paczką chusteczek pod ręką.
„Eleanor Wspaniała” obejrzysz na platformie HBO Max.