Ida Marszałek - Romans powraca! Jak platformy streamingowe uwodzą nas kultowymi motywami z przełomu wieków
00:00
„Szesnaście świeczek”, „Zakochana złośnica", „Cała ona", „Klub winowajców" – to tylko niektóre klasyki z końcówki XX wieku, do których nawiązał bijący rekordy popularności „Off Campus". Zdaje się, że twórcy hitowego serialu platformy Amazon Prime Video są zdeterminowani, by udowodnić nam, że romans w streamingu jeszcze nie umarł. I trzeba przyznać, udaje im się nas oczarować. Po długim czasie gatunkowej suszy być może jesteśmy właśnie świadkami romantycznego odrodzenia
„Off Campus", który zadebiutował na platformie Amazona 13 maja, z pozoru wydawał się serialem takim, jak wszystkie. On, kapitan drużyny hokejowej, łamacz serc, chce podnieść wyniki w nauce. Ona, wrażliwa artystka, niezainteresowana sportem, chce zdobyć chłopaka. Zawierają układ: fałszywy związek za korepetycje. Wkrótce jednak symulowane uczucia okazują się prawdziwe, a odpowiedź na najskrytsze potrzeby dwójka bohaterów odnajduje niespodziewanie, tuż pod własnym nosem. Znacie ten film? Ja znam go na pamięć. I właśnie o to chodzi. Twórczyni hokejowego romansu, Louisa Levy, doskonale wie, co nam robi. Z klisz i oklepanych motywów samoświadomie buduje bezpieczny, lecz autoironiczny świat, od którego ciężko odwrócić wzrok.
„Off Campus" nie tyle używa kultowych cytatów z popkultury, co inteligentnie nimi żongluje, tworząc ich współczesną reinterpretację. W serialu znalazło się miejsce na zabawny taniec rodem z „Klubu winowajców" (1985) i scenę gry w szachy nawiązującą do filmu „Szesnaście świeczek”. Główna bohaterka Hannah (Ella Bright), na wzór opowiednika z „Cała ona” (1999), dostaje swój wielki moment zejścia po schodach, podczas gdy jej pomocnikowi, Garrettowi (Belmont Cameli) opada szczęka. A na dodatek ma na sobie kostium króliczka pożyczony z szafy „Legalnej blondynki” (2001). Pierwsza wspólna jazda samochodem daje pretekst dla momentu rodem ze „Zmierzchu” (2008), kiedy bohaterowie, ustawiając klimatyzację, niechcący stykają się dłońmi. Pierwsze wyznanie uczuć także brzmi znajomo. Gdy Hannah łapie za mikrofon i śpiewa ukochaną piosenkę Garretta, podczas jego treningu na lodowisku, przed oczami staje Heath Ledger śpiewający Julii Stiles „Can't Take My Eyes Off You".
W tym uniwersum „Zakochana złośnica” (1999) i „High School Musical” (2006) idą ramię w ramię i uderzają prosto w naszą nostalgię. Dowody są w liczbach. Adaptacja kultowej serii książek Elle Kennedy odnotowała trzeci najlepszy wynik otwarcia w historii platformy Prime Video. W ciągu pierwszych 12 dni serial miał 36 milionów wyświetleń na całym świecie.
Jesteśmy spragnieni romansu i dostajemy go coraz więcej. W historie miłosne inwestuje zwłaszcza Prime Video. 17 czerwca na platformie miała ekranizacja drugiej już części popularnej książkowej trylogii z Wattpada, „Twoja wina: Londyn”. Odtwórcy głównych ról Asha Banks i Matthew Broome potwierdzili nadzieje fanów: twórcy postanowili nakręcić za jednym zamachem obie pozostałe części, a to oznacza, że finał powinien pojawić się w streamingu pod koniec 2026 lub na początku 2027 roku. Historia nie dość, że jest oparta na tropie „enemies-to-lovers", to jeszcze przedstawia zakazany romans przyrodniego rodzeństwa. Wprawdzie nie dzielą więzów krwi i poznają się dopiero w dorosłym wieku, ale i tak moralny zgrzyt jest uzasadniony. A jednak! To już też było kiedyś grane. Motyw miłości między przyrodnim rodzeństwem pojawia się w klasycznych „Słodkich zmartwieniach” (1995), czy znacznie bardzie pikantnej „Szkole uwodzenia” (1999). Może powinniśmy przeprowadzić popkulturowy rachunek sumienia.
Niemal równocześnie z „Off Campus”, Prime Video wypuściło jeszcze jeden serial oparty na młodzieżowej literaturze kanadyjskiej pisarki, Carley Fortune. Bazujący na motywie „friends-to-lovers", „Każdy kolejny rok” do złudzenia przypomina zeszłoroczny hit platformy „Tego lata stałam się piękna”. W przeciwieństwie do swojej bliźniaczej produkcji nie stał się jednak letnim fenomenem, a raczej przeszedł bez echa.
Prime nie daje jednak za wygraną. W ramach swojej gatunkowej dominacji na 23 września 2026 roku platforma zapowiedziała premierę ekranizacji bestsellerowej powieści Ali Hazelwood. „The Love Hypothesis” będzie kolejną historią z cyklu „fake dating”, tyle że zamiast tak jak „Cała ona”, rozgrywać się na szkolnych korytarzach, między kujonką, a kapitanem drużyny, będzie opowiadać o dwójce dorosłych naukowców, sprawdzających na fałszywym związku swoje miłosne teorie. W rolach głównych wystąpią Lili Reinhart oraz Tom Bateman.
Za Prime Video ciężko nadążyć, ale Netflix próbuje nie zostać w tyle. Od 19 czerwca na platformie można zobaczyć komedię romantyczną „Wiadomości dla Isabelle” w reżyserii Leah McKendrick. Film, który w zasadzie można by określić jako bliźniaka kultowego „Masz wiadomość” (1998). Zamiast Meg Ryan i Toma Hanksa zakochujących się w sobie przez anonimowo wymieniane maile, mamy tutaj Zoey Deutch i Nicka Robinsona, którzy odnajdują się dzięki wiadomościom głosowym. Główny bohater, karierowicz i kobieciarz Wes dostaje nowy służbowy numer, a wraz z nim nagrania, które aspirująca kucharka Jill zostawia dla swojej zmarłej siostry. Kiedy ona myśli, że jej rozpaczliwych życzeń słucha tylko „ktoś na górze”, po drugiej stronie jest on, gotowy na wszystko, by poznać tajemniczą dziewczynę od głosówek. W „Wiadomościach dla Isabelle” uroczo anachroniczne jest nie tylko przekonanie, że ktoś w 2026 roku nagrywa się jeszcze na automatyczną sekretarkę, ale również główny przebój muzyczny filmu, „Dancing on My Own" Robyn, które wzmacnia tęsknotę za 2010 rokiem.
Wygląda na to, że pojedynek na romanse dopiero się rozkręca i jestem bardzo ciekawa, jakimi chwytami zaskoczy nas jeszcze dwójka największych streamingowych konkurentów. Czy do wyścigu po historię miłosną roku ruszą pozostałe platformy? I jakich sentymentalnych podstępów użyją? Mam nadzieję, że przekonamy się jeszcze w to lato!