fbpx

Anne Sexton: Polowanie na śmierć

Anne Sexton: Polowanie na śmierć
fot. materiały prasowe Okładka książki, Amazon.com

– Mogę ci wyjaśnić seks w mniej niż minutę, ale śmierć? Jej nie będę w stanie wytłumaczyć nigdy – mówiła przed telewizyjną kamerą, nieskrępowana zdobywczyni Nagrody Pulitzera, Anne Sexton. W latach 60tych XX wieku na taką swobodę pozwalało sobie niewiele kobiet.
Uwielbiała publiczne występy. Była bardzo atrakcyjna (przez chwilę pracowała nawet jako modelka), z czego zdawała sobie sprawę i chętnie korzystała. Mówiła, że zamienia się w osobę, o której mówi wiersz, że musi czuć te emocje, być nimi. „Publiczność na czytaniach Sexton gwizdała z niezadowolenia lub oklaskiwała ją na stojąco. Nie było niczego pośrodku, nie można było się nudzić” – pisała we wstępie do zebranych dzieł poetki jej wieloletnia przyjaciółka, Maxine Kumin.

fot. materiały prasowe Okładka książki, Amazon.com

Kameleon

Ta wrodzona sceniczność czyniła też jednak życie Sexton problematycznym. – Na leczenie psychiatryczne trafiła w życiu w sumie 22 razy, udokumentowanych prób samobójstwa miała 9 (ostatnią udaną) – wylicza jej biografka, Diane Middlebrook. – Żaden lekarz nie mógł sobie z nią poradzić, była nieprzewidywalna. Działała jak kameleon: potrafiła wygenerować w sobie podpatrzone u innych symptomy i naprawdę z ich powodu cierpieć. Nie można jej było zamknąć na oddziale schizofreników, bo zaczęłaby myśleć, że ma schizofrenię tłumaczy Middlebrook.

Historia problemów psychicznych Sexton jest bardzo długa i smutna. Może i pławiła się w zainteresowaniu, które wywoływała (robiąc to też, żeby zburzyć obraz poetki czczony przez poprzednie pokolenia), ale za maską pięknej, pewnej siebie kobiety kryło się samotne i przerażone dziecko dodaje jej biografka. Prowokacyjny styl Sexton-poetki był więc głównie systemem obronnym, zaprzeczeniem kompleksów poprzez mówienie o nich i o sobie, tak bezkompromisowo jak żadna kobieta wcześniej.

Na spowiedzi

Jeśli weźmiemy pod uwagę, że Sexton zaczęła pisać w ramach terapii, po radzie swojego psychiatry, nie powinno nas dziwić, że zaliczamy ją do poetów konfesyjnych (sama nie cierpiała tej łatki). Tych, ‚spowiadających się’ na kartkach swoich tomików z najintymniejszych szczegółów swojego życia prywatnego. W przypadku Sexton oznaczało to surowe opisy życia w szpitalach psychiatrycznych, jej ciągłą walkę z myślami samobójczymi i bolesne szczegóły życia rodzinnego.

Tematyka jej utworów wiąże ją z Sylvią Plath (z którą znały się z warsztatów poetyckich i po której śmierci Sexton pisała w wierszu „Złodziejko! Ukradłaś to, czego chciałam od tak dawna.”), ale obie autorki różnią się stylem. Sexton ukrywa się w ironii, nie jest tak jednoznacznie brutalna. Ma poza tym tupet i poczucie humoru Susanny Kaysen, ale gdy pisze o swoim uzależnieniu od leków, nie mamy wątpliwości, że mówi poważnie: „to rodzaj małżeństwa, wojny podczas której montuję bomby w sobie – czemu tak jest? Czy oni nie wiedzą, że obiecano mi umrzeć? Staram się po prostu pozostać w formie, jestem na diecie od śmierci”.

Jest mniej znana niż Plath, ale niektóre fragmenty utworów Sexton („samobójstwa mają własny język. Są jak cieśle: chcą tylko wiedzieć, których narzędzi użyć, nigdy nie pytają ‚po co’ budować..”) zasługują na popularność „Pani Łazarz”.

Matka Judasza

Poza pisaniem o swoim pragnieniu śmierci (o jak to nazywa „polowaniu na nią”), recenzentów szokowały też inne tematy, które podejmowała. -„Kobiece poetki mają wobec niej dług – twierdzi Maxime Kumin. To ona niszczyła kolejne tematy tabu i znosiła ataki za sposób w jaki pisała o menstruacji, aborcji, masturbacji, kazirodztwie, zdradach i uzależnieniu”. W tym, bardzo delikatnym przypadku mówi, wcielając się w 6-letnią siebie:

Nie wiedziałam jaką kobietą zostanę
i że krew będzie kwitnąć we mnie
każdego miesiąca jak egzotyczny kwiat,

i że dzieci,
dwa pomniki,
wyłamią się spomiędzy mych nóg,

dwie zwinięte beztrosko oddychające dziewczynki,

każda uśpiona w swoim drobnym pięknie.

Przygląda się też często społecznym rolom kobiet. Odczarowuje przy okazji historię, gdy np. w wierszu o Judaszu pisze, że przecież on też miał matkę – co ona mogła czuć, kiedy dowiedziała się o jego samobójstwie? Sexton ma na koncie poza tym jeszcze m.in. książki dla dzieci, „transformacje” baśni braci Grimm i Andersena czy dramatyczną próbę „wiosłowania” do Boga w swoim ostatnim tomiku. Wystarczająco (wraz z jej przejmującą biografią) dla każdego, kto będzie chciał znaleźć w jej twórczości coś dla siebie.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze