Napięta, gęsta atmosfera, ołowiane niebo, chłodne nordyckie światło. Seria kryminałów autorstwa Jo Nesbø ma rzesze czytelników na wszystkich kontynentach. W marcu Netflix wyemitował dziewięcioodcinkowy serial o przygodach komisarza Harry’ego Holego – życiowo poplątanego alkoholika i tropiciela seryjnych morderców. Obszarem jego działania jest przede wszystkim Oslo, które nie tylko stanowi tło akcji, ale samo w sobie jest bohaterem tej opowieści.
Artykuł pochodzi z magazynu „Zwierciadło” 08/2026.
Czy norweska stolica to zadbane, bezpieczne i malownicze miasto z bogatą historią i widokiem na fiord, czy meta heroinistów, zwyrodnialców i okrutników? W interpretacji skandynawskiego pisarza, świetnie opisującego ambiwalencje miejsca, w którym blask przeplata się z cieniem – i jedno, i drugie. W rzeczywistości w stolicy Norwegii nie doświadczymy pełnej grozy stworzonej przez Nesbø atmosfery.
Serial Netflixa zaniepokoił jednak burmistrza Oslo Eirika Lae Solberga na tyle, że nakręcił własny film, w którym pokazuje miasto czyste, bezpieczne i gościnne, zaprzeczenie tego powieściowego. Choć jeśli czytaliście kryminały Nesbø, może być trudno ten mroczny obraz wyrzucić z głowy.
Według pisarza percepcja miasta zależy między innymi od tego, w jakiej mieszka się dzielnicy. Ci z lepszych kwartałów nawet już śmieją się inaczej – „jowialnym, dobrodusznym śmiechem z zachodnich dzielnic. Śmiechem ludzi, którzy dorastali w przekonaniu, że każdy chce dobrze dla każdego, w miejscu, gdzie zbywa na wszystkim i można niczego nikomu nie zazdrościć”. Mówią z innym, „lepszym” akcentem i „są tak naiwnie ufni, że nikt nie przypuszcza, iż gość napotkany na ulicy może mieć pod kurtką broń. Jakby takie rzeczy się nie zdarzały”. Klimaty zmieniają się, gdy przesuniemy się bardziej na wschód. Tam nawet księżyc na niebie wygląda jak „blada wycieńczona meduza, posiadająca dość światła tylko dla siebie i żadnej nadwyżki dla ludzi w dole”.
Rzeczywistość doświadczana jest przez pryzmat skrajnych emocji i namiętności, a wielowarstwowa i konstruowana z chirurgiczną precyzją intryga kryminalna jest jedynie przykrywką dla opowieści o ludzkich upadkach.
– Żadnego miasta nie kocham tak bardzo jak Oslo – wyznaje w jednym z wywiadów Jo Nesbø, twórca postaci detektywa Holego. Szczupły 60-latek w kaszkiecie i koszuli z wykładanym kołnierzykiem nie wygląda na autora rzeźnickich scen przemocy. Nie wygląda też na rockmana, piłkarza ani maklera giełdowego. A jednak, zanim został znanym na świecie autorem dreszczowców, parał się wszystkimi tymi profesjami. W szkole średniej był dobrze zapowiadającym się piłkarzem. Sportową karierę przekreśliła kontuzja kolana. Nesbø skończył studia ekonomiczne i przez kilka lat pracował jako makler giełdowy. Stworzył też kapelę rockową o nazwie Di Derre, odnoszącą w Norwegii spore sukcesy, a gdy w połowie lat 90. praca i koncerty go wypaliły, postanowił wyjechać do Australii. To w czasie długiego lotu narodził się pomysł pierwszej książki, „Człowiek nietoperz”, która zapoczątkowała trwający już blisko 30 lat sukces wydawniczy.
Mówi, że skłonności do snucia opowieści odziedziczył po tacie, a w dzieciństwie najbardziej lubił historie o duchach. Zresztą do dziś, kiedy szuka tego, co przerażające, wraca do dzieciństwa. Uważa, że dla pisarza wspomnienia są jednym z największych zasobów, a traumy z pierwszych lat życia wpływają na cały jego bieg.
„Często – niespełnieni i niedokochani – ulegamy nałogom, szukamy czegoś, co zapewni kontrolę lub przewagę, lub co sprawi, że inni nas do siebie dopuszczą”. Tak jak skorumpowany policjant Truls w powieści „Krwawy księżyc”, który „dziękował za to, że mógł być piątym kołem u wozu, widzem podziwiającym oczywiste szczęście inspektora Mikaela Bellmana i Ulli (…), dziękował za kolejny wieczór, podczas którego miał ukrywać, kim jest i co czuje”. Analiza psychologiczna bohaterów jest kluczem do sukcesu norweskiego autora, a ukazywanie różnych aspektów i źródeł zła sprawia, że nawet jednoznacznie negatywne postacie budzą współczucie. Reszty dopełnia wymagająca konstrukcja zbrodni, a także opisy wewnętrznych pęknięć i perypetii głównego protagonisty – twardziela z poharataną twarzą i duszą.
Dom Harry’ego Holego z powieści Jo Nesbø znajduje się przy ulicy Sofies gate (dzielnica Bislett (Fot. Aneta Proksa)
Komisarz Harry Hole to mężczyzna wzrostu metr dziewięćdziesiąt trzy, ze szramą biegnącą od kącika ust do ucha i stalową protezą środkowego palca u dłoni. Zaangażowany. Cierpliwy. Uparty. W dzieciństwie stracił matkę, dręczy go poczucie winy, prześladuje myśl, co mógł zrobić, by ją uratować.
„Harry ma też coś, co podoba się laskom. Charyzmę samotności” – mówi jego przyjaciel z lat szkolnych, taksówkarz Oystein. Policjant jest piekielnie inteligentny, ale też zamrożony emocjonalnie. Zakochany w Rakel Fauke – „w czerni jej włosów, brwi i oczu i aromacie perfum, o których nazwę nigdy nie spytał” – nie potrafi z nią żyć.
Kobiety podobno lubią popaprańców, ale ta historia miłosna nie ma szansy na happy end. Na drodze staje alkohol i niedotrzymane obietnice. Z jego strony, oczywiście. Harry’emu pozostaje praca i wieczna ucieczka przed samym sobą w miejskiej dżungli, na jaką w powieściach wykreowane zostało Oslo.
W serialu Netflixa często pojawia się dzielnica Grønland, obszar o typowej dla miast północy estetyce, powstały w wyniku gentryfikacji dawnych terenów przemysłowych. Znajduje się tu autentyczny posterunek policji przy Grønlandsleiret 44, gdzie kręcono sceny przesłuchań i innych czynności proceduralnych. Kilkakrotnie w wersji telewizyjnej pojawia się też miejski basen Frognerbadet przy Middelthuns gate 28. To tutaj Harry pomaga Olegowi przełamać opór przed skokiem z trampoliny. Czuje się związany z synem Rakel, choć nie pragnie własnego potomka. „Troska i miłość do tego malca oznaczają wyłącznie pragnienie, by małemu było dobrze. Lepiej niż było jemu” – pisze o tej relacji Nesbø.
Znana z powieści Nesbø wieża skoków na otwartym basenie, dzielnica Frognerbadet. (Fot. Aneta Proksa)
Frognerbadet to miejsce spokojne, otoczone zielenią, kontrastujące z innymi kadrami miasta. Takimi jak dość posępny Park Vigelanda. W jego sercu wznosi się Monolit – kilkunastometrowy obelisk z litego granitu, przedstawiający 121 splecionych ze sobą postaci. Do monumentu prowadzi most zdobiony surowymi, niemal socrealistycznymi rzeźbami przedstawiającymi sceny z ludzkiego życia – od narodzin po starość. W tym samym parku autor umieścił również akcję niektórych zdarzeń z tomu „Pierwszy śnieg”, natomiast planem zdjęciowym serialu stał się również teatr narodowy – National Theatret i ogrody willi Bogstad Manor, gdzie miało miejsce eleganckie garden party.
Z kolei Egertorget to pasaż handlowy często przewijający się w książkach, dochodzi tu m.in. do morderstwa w tomie „Wybawiciel”. Do dziś istnieją Palace Grill Bar, gdzie Harry często spotykał się z Rakel, i rozsławiony w „Pierwszym śniegu” Teddy’s Softbar przy ulicy Brugata, choć kawa jest tu podobno lepsza, niż opisano w książce. Zajrzeć można też na Sofies gate 5 w pobliżu stadionu Bislett, gdzie znajduje się fikcyjne mieszkanie Harry’ego, a także do Under Water Pub, w którym komisarz nieraz topił smutki w kieliszku. Poza tym stały punkt odniesienia w pozbawionym reguł życiu Holego stanowi restauracja Schrøder przy Waldemar Thranes gate 8, która wygląda jak zatrzymana w czasie: ciemne drewno, białe obrusy, stare obrazy. W rogu przy oknie „jego” stolik.
Można tu zamówić klopsiki z renifera albo ulubione danie Harry’ego – flesk og duppe, potrawę z boczku i białego sosu z dodatkiem pietruszki i ziemniaków lub tłuczonej brukwi.
Na tle panoramy miasta dominuje Muzeum Edvarda Muncha – „trzynastopiętrowy pacjent psychiatryka w kaftanie bezpieczeństwa”, jak mówi o nim Harry. W „Pancernym sercu” akurat w pobliżu płócien Muncha – „Miłość i ból wampira” oraz „Chore dziecko” – dwóch spiskowców wymienia informacje w celu zlikwidowania Holego. W książkach przewijają się często także okolice dworca głównego w Oslo jako miejsca obstawianego przez handlarzy violiną, natomiast dramatyczna scena końcowa w tomie „Pierwszy śnieg” rozgrywa się na wzgórzu Holmenkollen, w pobliżu znanej skoczni narciarskiej.
Najbardziej rozpoznawalną bryłą w stolicy Norwegii jest siedziba Teatru Operowego, wznosząca się nad fiordem jak lodowiec. Jej dach tworzy ciąg nachylonych pod różnymi kątami płaszczyzn, po których Hole i inni bohaterowie nieraz spacerują aż po szczyt. Wspomnieć też trzeba o tętniących życiem dzielnicach Aker Brygge i Tjuvholmen – strefach apartamentowców, biurowców, restauracji i sklepów rozciągających się na nabrzeżu fiordu, gdzie cumują jachty – „bezsensownie kosztowne zabawki najbogatszej na świecie klasy robotniczej” – jak konstatuje w „Krwawym księżycu” Harry. Bywa tu komisarz Hole, choć jego wygląd i styl działania nie do końca konweniują z charakterem tej wytwornej okolicy. Główną arterię miasta stanowi Karl Johans gate. Co roku odbywa się tu parada z okazji Dnia Konstytucji. Właśnie przy jej okazji w „Czerwonym gardle” detektyw stara się zapobiec zamachowi – snajper zakwaterował się w luksusowym apartamencie hotelu Radisson Sas przy Holbergs gate. Czasem w Radissonie bywa i sam komisarz – w pokoju numer 1937. W tej samej powieści jako miejsce innej zbrodni pojawia się średniowieczna twierdza Akershus, która góruje nad miastem.
Oslo to nowoczesna metropolia stawiająca na rozwój i ekologię.
Przecina ją wpadająca do fiordu licznymi kaskadami rzeka Akerselva. Na jej nabrzeżach wiele miłych miejscówek: Café Månefisken – niegdyś pralnia mundurów wojskowych, Søndagsmarked – całoroczny, niedzielny targ vintage, Mathallen – oryginalna hala gastronomiczna czy nastrojowy klub muzyczny Blå. Można odwiedzić park z instalacjami artystycznymi Roseslottet lub wypożyczyć pływającą saunę i podryfować nią po fiordzie, zajrzeć do Ratusza, gdzie wręczają Pokojową Nagrodę Nobla, albo do Fuglen – kawiarni połączonej z oldskulowym sklepem w klimacie lat 60.
Ukochane miasto Jo Nesbø i Holego kusi urodą otaczających je wzgórz, lasów i urokliwych przybrzeżnych wysepek. I wcale nie jest tu ponuro. Czasem północne słońce odbija się w fiordzie tak intensywnie, że ekscentryczny policjant samotnik, podziwiając nowoczesną panoramę swojego miasta, musi mrużyć oczy osłonięte damskimi ciemnymi okularami.
Cytaty i parafrazy pochodzą z powieści „Upiory” i „Krwawy księżyc” w tłumaczeniu Iwony Zimnickiej.