fbpx

Leonard Cohen – Księga Tęsknoty

Leonard Cohen - Księga Tęsknoty

Osławiona książka barda ukazała się w Polsce w poetyckim przekładzie Daniela Wyszogrodzkiego. Tłumacz mówi nam o „pracy z miłości”…

O trwającej całe życie fascynacji i o wieloletniej znajomości z kanadyjskim poetą opowiada tłumacz „Księgi tęsknoty” i dziennikarz muzyczny Daniel Wyszogrodzki.

Kim byłeś najpierw? Tłumaczem Leonarda Cohena czy jego wielbicielem?

Och, różnica czasowa jest ogromna. Fanem byłem już w liceum, przywoziłem płyty z wakacji za granicą, tłumaczyłem piosenki do szuflady. O kontakcie zawodowym z artystą tej skali nie mogłem nawet marzyć. Tak mi się przynajmniej wydawało, bo czasy nie sprzyjały wtedy marzycielom. Poważny błąd – warto marzyć i trzeba robić wszystko, żeby marzenia się spełniały. Tłumaczem zostałem wiele lat później, najpierw nawiązałem kontakty z artystami jako dziennikarz muzyczny.

Czy to właściwa droga – od fana do partnera, jakim jest dla poety tłumacz?

W moim wypadku na pewno się to sprawdziło. Kiedy zabrałem się zawodowo za przekłady miałem już na koncie setki utworów napisanych dla przyjemności i była to bezcenna nauka. Również kiedy zacząłem już przeprowadzać wywiady ze światowej klasy artystami wiedza fana okazała się bardzo przydatna. Tak było z Leonardem Cohenem, paradoksalnie mój pierwszy wywiad z nim był najdłuższy. Nie mogliśmy się nagadać, ponieważ zorientował się, że naprawdę dobrze znam jego twórczość.

Jak doszło do osobistego kontaktu tłumacza z autorem? Czy to pomaga w pracy?

Poznaliśmy się wiele lat wcześniej. Były wywiady i wyjazdy na koncerty, spotykaliśmy się w wielu krajach. Poznałem jego zespół, ludzi którzy otaczają go w trasie. Podczas pracy nad przekładem KSIĘGI TĘSKNOTY kontaktowałem się z Leonardem mailowo, ale starałem się nie nadużywać tej znajomości do ułatwienia sobie pracy. Pytałem przede wszystkim o sprawy związane z buddyzmem i filozofią Zen, był to bowiem okres po opuszczeniu klasztoru przez artystę. Ale Cohen nie lubi się interpretować, zresztą doskonale to rozumiem. Odpowiadał mi zwykle: Oh, just make it funny…

Leonard Cohen z Danielem Wyszogrodzkim

Na czym polega inność i niezwykła atrakcyjność sztuki Leonarda Cohena?

To wyjątkowy artysta. Wyjątkowy pośród wyjątkowych. Pisze na poziomie dobrego poety, czerpie z bogatej tradycji europejskiej. Jest erudytą, co skutecznie odstraszyło od niego publiczność amerykańską. Piosenki country o Abrahamie i Izaaku?… Nawet to jego country było inne, Cohen ma własną muzykę i własny, oryginalny styl. Gra na gitarze inaczej niż wszyscy, komponuje romantyczne, niemal słowiańskie melodie. No i śpiewa o sprawach, delikatnie mówiąc, niekonwencjonalnych. O depresji, o miłości zawsze skazanej na niestałość, o niemożliwości prawdziwego porozumienia. Mnie zafascynowała na początku jego mieszanka religii i seksu, nieomal bluźniercza. Przekonałem się jednak, jak wiele ma racji w sakralizacji naszych rytuałów.

Jaki jest Cohen na koncertach? Który z nich był dla ciebie najważniejszy?

Leonard na żywo to przeżycie niemal mistyczne. Skupienie, ale też humor. I ten jego zespół mistrzów, jak oni grają! Najważniejszy jest oczywiście głos poety, głos i tekst. Widywałem go na żywo wielokrotnie i znam nagrania z lat, kiedy tylko marzyłem, by go zobaczyć (bo o tym marzyłem zawsze). I uważam, że nigdy nie dawał lepszych koncertów, niż te w ostatnich latach. On nawet na stołecznym Torwarze stworzył atmosferę takiej intymności, że graniczyło to z cudem. Wielkim przeżyciem był dla mnie występ Leonarda w Warszawie w 1985 roku – historyczny i dla nas i dla niego. Opisałem to dokładnie na najważniejszej stronie internetowej poświęconej twórczości Cohena: leonardcohenfiles.com Miło wspominam pierwsze, nieoficjalne jeszcze koncerty wiosną 2008 roku w Kanadzie – poleciałem specjalnie, żeby go usłyszeć kiedy dopiero przygotowywał światowe tournée i grał w małych miasteczkach na prowincji. W roku 2007 słuchałem go z bliska jako gościa Anjani. Natomiast przed koncertem w Warszawie w 2010 roku byłem jedynym świadkiem spotkania Leonarda z… prezydentem Lechem Wałesą. Opisuję je na mojej stronie wyszogrodzki.pl

Jaką książką jest KSIĘGA TĘSKNOTY, co może w niej zafascynować czytelnika?

Przede wszystkim uważam, że jest to książka niezwykle atrakcyjna. Bardzo bogata w zakresie formy i treści, a do tego ilustrowana przez autora w oryginalny i zabawny sposób. Cohen jest utalentowanym rysownikiem. KSIĘGA TĘSKNOTY to wszystko po trochu: wiersze, epigramy, fragmenty prozy poetyckiej. Haiku i aforyzmy. Taki nieład artystyczny, ale z naciskiem na artystyczny. Bo w tym nieładzie jest metoda – książka zawiera teksty z wielu lat i odzwierciedla różne etapy życia i rozwoju poety. Jest w niej Zen, typowe dla judaizmu dyskusje z Bogiem, narkotykowe odloty, wiele erotyki. Dominują wątki autobiograficzne, często z określeniem miejsca i czasu. Przewijają się święci różnych religii i bohaterowie popkultury. Cohen obnaża się w pełni, jakby chciał pokazać, że nie ma tajemnic. Ale jest w tej jego intymności fascynująca refleksja, poetycki obraz, uniwersalna prawda. Znajduję tam wiele olśnień.

A znajdziemy w KSIĘDZE TĘSKNOTY piosenki? Czy to temat na osobną książkę?

Są piosenki. Kilkanaście utworów znanych z popularnego albumu „Ten New Songs” i z kolejnej płyty Leonarda, „Dear Heather”. Ani jednej ze starych rzeczy. Przełożyłem je wszystkie do muzyki. Zresztą zachowałem wszędzie formę tekstów oryginalnych –wiersze, które się rymują po angielsku, rymują się także po polsku. To czasochłonna zabawa, wymaga też wielkiej dyscypliny. Ale tłumaczenie tekstów Leonarda Cohena to dla mnie wielka przyjemność, a dyscypliny nauczyłem się jako tłumacz musicali – nie ma wybacz, nic na skróty, żadnych uproszczeń. Trzeba myśleć tak długo, aż się wymyśli satysfakcjonujące rozwiązanie. Przekład KSIĘGI TĘSKONTY to była dla mnie praca z miłości. Poświęciłem się cały, zanurzyłem się, oddałem się wierszom Cohena. A z piosenkami przygotowuję właśnie osobną książkę, pełne wydanie dwujęzyczne.

Na koniec prosimy o cytat z KSIĘGI – może coś na świąteczną porę roku?

WIARA [The Faith]

Głęboki bezkres fal
Maczuga, koło, myśl
Słońce, przepastny żal
Miła, czy starczy sił?

Wiara, ziemia, krew
Te słowa muszą żyć
I twój najświętszy ślub
Miła, czy starczy sił?

Na każdym wzgórzu lśni
Gwiazda, minaret, krzyż
I świeży grób co krok
Miła, czy starczy sił?

Głęboki bezkres fal
I słońce gaśnie w nim
Już czas rozplątać czas
Miła, czy starczy sił?

Leonard Cohen
przekład Daniel Wyszogrodzki
KSIĘGA TĘSKNOTY (The Book of Longing)
Rebis, 2013 (II wydanie z ilustracjami autora)

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze