fbpx

Pójdźmy za Miką: Mika Urbaniak, „Follow You”

Pójdźmy za Miką: Mika Urbaniak, „Follow You”
fot. materiały prasowe Sony Music Polska

Mika Urbaniak, zwyciężczyni Fryderyka za poprzedni album „Closer”, wraca ze zwięzłą, acz udaną płytą „Follow You”.
To bardzo zaskakująca płyta, zwłaszcza dla tych, którzy z klapkami na oczach i uszach podchodzą do twórczości Urbaniak. Tak jak ja. Muzyczna krew, która płynie w jej żyłach, to jedno, to, jaki repertuar prezentują jej rodzice – Michał Urbaniak i Urszula Dudziak – drugie. Czyli – skoro nie lubię muzyki rodziców, nie polubię i córki. Na szczęście recenzent muzyczny nie zawsze pochyla się tylko nad tym, co sam wybierze, czasem płyta dokona wyboru za niego. Urbaniakówna trafiła więc w moje ręce i dzięki temu mogę skorygować swój błąd.

To bardzo popowa płyta. Ale ów pop ma wiele poziomów. Mika jest przebojowa już od pierwszych dźwięków pierwszego utworu. Refren nie pozostawia żadnych wątpliwości. Jest żywiołowa melodia, jest prosty, chwytliwy tekst. Jak na urodzoną w Nowym Jorku przystało – wyśpiewany pięknym, czystym angielskim z odpowiednim akcentem. Tak, żeby spodobało się nie tylko tu, nad Wisłą, ale także tam, gdzie i horyzonty trochę szersze. Otwierające płytę „Pixelated” jest jakby wizytówką całości, bardzo wymowną i zachęcającą do dalszego zapoznania. A tam czeka na nas trochę country, trochę rocka, czuły soul i zmysłowe r’n’b.

To bardzo dobrze wyprodukowana płyta. Za tę warstwę odpowiedzialny jest Victor Davies, kompozytor mający na swoim koncie współpracę m.in. z Marylą Rodowicz i Smolikiem. To najwyższa liga. Udało mu się pokazać na „Follow You” Mikę o wielu twarzach, które wzajemnie się uzupełniają. Produkt się udał.

Mika Urbaniak, „Follow You”, Sony Music Poland

ZAMÓW

E-WYDANIE

ZAMÓW

E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>