fbpx

Najlepsze seriale lipca, czyli piątka na piątkę

Najlepsze seriale lipca, czyli piątka na piątkę
Główny wątek serialu „Bezpaństwowcy” oparto na historii Australijki przetrzymywanej 10 miesięcy w obozie dla uchodźców. W tej roli świetna Ivonne Strahovski. (Fot. materiały prasowe)

Sezon ogórkowy jak na razie nie dotyczy serialowych premier. Oprócz zabawnego „Quizu” o skandalu w najpopularniejszym teleturnieju telewizyjnym na świecie, możemy obejrzeć m.in. ciepłą komedię o milenialsie, który próbuje być dobrym muzułmaninem. A także produkcję upominającą się o prawa uchodźców z Australijką polskiego pochodzenia w jednej z głównych ról.

 

„Warrior Nun”

10 odcinków, premiera 2 lipca, Netflix

Najlepsze seriale lipca, czyli piątka na piątkę
Członkowie zakonu Miecza Krzyżowego w akcji w podziemiach Watykanu. (fot. materiały prasowe)

Tajny Zakon Miecza Krzyżowego od średniowiecza niezmordowanie walczy z demonami. Siostrzyczkom, które biegle posługują się sztukami walki, przewodzi powierniczka tajemniczej aureoli, źródła wyjątkowych supermocy. Nieoczekiwanie zostaje nią 19-latka Ava, która pożegnała się już z życiem. Tak, to typowa produkcja z kategorii guilty pleasure. Niby szkoda na nią czasu, ale z drugiej strony, potrafi odwrócić uwagę od codziennych stresów i wciągnąć. Dość powiedzieć, że na cudowną aureolę chrapkę ma antyklerykalna naukowczyni, ambitny kardynał Duretti oraz jej dawny właściciel, sam anioł Adriel – wcale nie taki święty, jak mogłoby się wydawać. Inspirowany mangą serial można też obejrzeć z powodu Agnieszki Smoczyńskiej, która wyreżyserowała dwa z dziesięciu odcinków.

„Hanna”

sezon 2, 8 odcinków, premiera 3 lipca, Amazon Prime

Najlepsze seriale lipca, czyli piątka na piątkę
Esme Creed-Miles jako Hanna, nastolatka i tajna broń CIA w jednym. (fot. materiały prasowe)

Pierwszy sezon „Hanny” opiera się na filmie z 2011 roku o dziewczynce szkolonej przez ojca w dziczy na ludzką maszynę do zabijania (z Saoirse Ronan i Erikiem Bana w rolach głównych). Jednak wraz z kolejnymi odcinkami staje się coraz bardziej odległy od pierwowzoru. Zamiast ascetycznej opowieści przypominającej baśń dostajemy rasowy thriller z pościgami i szybką akcją. W drugim sezonie ta formuła nabiera rumieńców. Intryga jest tak wciągająca, że wątpliwości, co do prawdopodobieństwa przestawionych zdarzeń, odkładamy na bok.

Nastoletnia Hanna (Esme Creed Miles) jest zmuszona przez okoliczności, by wniknąć w szeregi tajnego programu CIA, który szkoli zamachowczynie doskonałe. Pomaga jej czarny charakter pierwszego sezonu agentka Marissa Wiegler (nieprzenikniona Mirelle Enos), wściekła, że program został reaktywowany bez jej wiedzy. Trenujące dziewczyny dostają fałszywe tożsamości i są socjalizowane, by umiały nie wyróżniać się w tłumie. Przygotowują się do pierwszych misji w terenie. Hanna nie ma wątpliwości, że wolność jest lepsza od wymyślonego życia i ślepego posłuszeństwa. Zaczyna też rozumieć, że rodzina nie musi oznaczać więzów krwi, to właśnie siostrzana więź z Clarą z programu Utrax motywuje ją do działania. Ewoluuje też relacja Hanny z Marissą, która stara się za wszelką cenę chronić dziewczynę i okazuje jej bezgraniczne zaufanie.

Trochę żal, że w drugim sezonie nie pojawiają się takie niespodzianki jak w pierwszym w rodzaju Joanny Kulig w epizodycznej roli matki głównej bohaterki czy przeniesienia części akcji na teren Polski (pamiętne spotkanie z chłopcem o typowym polskim nazwisku Avro Gombrovitz). Ale i tak drugi sezon ogląda się zaskakująco dobrze, można go pochłonąć w dwa wieczory, świetnie nadaje się więc na binge-watching.

„Bezpaństwowcy”

6 odcinków, premiera 8 lipca, Netflix.

Najlepsze seriale lipca, czyli piątka na piątkę
Cate Blanchett pojawia się w „Bezpaństwowcach” na chwilę, ale daje niezły show. (fot. materiały prasowe).

„Bezpaństwowcy” to telewizyjny debiut Cate Balnchett. Jest ich współproducentką, ale też współscenarzystką. Jako ambasadorka dobrej woli ds. uchodźców przy ONZ z pewnością miała niemały wkład w przybliżenie przedstawionych tu realiów. Tematem serialu są bowiem uchodźcy, a właściwie polityka imigracyjna. Blanchett zagrała tu także drugoplanową rolę, ale w centrum uwagi znalazła się tym razem Ivonne Strachovsky, pamiętna Serena z „Opowieści podręcznej”. To właśnie ona bardzo przekonująco wciela się w rolę Sofie, kobiety z problemami psychicznymi, która na skutek traumatycznego zdarzenia ląduje w obozie dla uchodźców na australijskiej pustyni. Tutaj krzyżują się ścieżki głównych postaci dramatu. Poza Sofie, także nowej dyrektorki, służbistki Clare, która w imieniu urzędu ds. imigracji ma zaprowadzić w obozie porządek. Cama, świeżo upieczonego strażnika, którego nowe zajęcie zmienia z przyjaznego mężczyzny w przemocowego brutala. I wreszcie Amira, afgańskiego nauczyciela, który wraz z żoną i córkami próbuje wywalczyć dostęp do lepszego świata.

Wszystkie te wątki są oskarżeniem bezdusznego systemu, który w okrutny sposób traktuje ludzi uciekających przed prześladowaniami, brakiem perspektyw i biedą. Jego ofiarami są również tworzący go biurokraci i służby porządkowe, znieczuleni na ludzkie cierpienie. Nie może być inaczej, jeśli wciąż patrzą, jak niewinne i często straumatyzowane osoby zamyka się w więzieniu i traktuje jak podejrzanych, zamiast okazać im elementarną solidarność.

Co ciekawe, postać Sofie nawiązuje do prawdziwej historii Cornelii Rau, Australijki niemieckiego pochodzenia, przetrzymywanej w podobnym ośrodku dla uchodźców przez 10 miesięcy. Ta sprawa opisana przez media wywołała w Australii wielkie poruszenie. Skutkiem było przeniesienie placówek urzędu imigracyjnego poza granice kraju. Teraz media, prawnicy i aktywiści mają do nich jeszcze bardziej utrudniony dostęp.

„Quiz”

3 odcinki, premiera 12 lipca, HBOGO

Najlepsze seriale lipca, czyli piątka na piątkę
Po lewej Matthew MacFadyen jako Charles Ingram, pechowy zwycięzca „Milionerów”, po prawej Michael Sheen w roli brytyjskiej wersji Huberta Urbańskiego. (fot. materiały prasowe)

To ironia losu, że premiera „Quizu” wypadła w środku pandemii, bo znaczna część jego intrygi dotyczy… kasłania. Nie chodzi jednak o koronawirusa, ale o oszustwo, w dodatku w najpopularniejszym teleturnieju na świecie, czyli „Milionerach”.

We wrześniu 2001 roku brytyjską opinię publiczną zelektryzowało postawienie w stan oskarżenia majora brytyjskiej armii wraz z małżonką i domniemanym wspólnikiem, nauczycielem college’u. Zarzucono im wygranie głównej nagrody za pomocą nieuczciwych metod. Zdaniem producentów programu współoskarżeni mieli naprowadzać majora na dobre odpowiedzi przez znaczące kaszlnięcia. W sądzie zapadł wyrok i serial go relacjonuje, tak jak cały ten skandal. Ale nie rozstrzyga jednoznacznie o winie. W jednym odcinku reżyser Stephen Frears prowadzi akcję w taki sposób, żeby nie było wątpliwości, że Charles Ingram (świetny Matthew MacFadyen) i jego żona, obsesyjna wielbicielka quizów, szachrowali. Ale już w kolejnym gra widzowi na nosie i pokazuje drugą stronę medalu. Czy w takim razie serial gwarantuje rozrywkę na najwyższym poziomie? Tak i to jest moja ostateczna odpowiedź.

„Ramy”

sezon 1 i 2, razem 20 odcinków, premiera 22 lipca, HBOGO

Najlepsze seriale lipca, czyli piątka na piątkę
Ramy Youssef to autor i jednocześnie odtwórca głównej roli komediowego serialu o milenialsie, a przy okazji członku konserwatywnej muzułmańskiej wspólnoty. (fot. materiały prasowe)

Takiego serialu jeszcze nie było. Wprawdzie Ramy jest dobiegającym trzydziestki mężczyzną, który szuka swojego miejsca w świecie i boryka się z życiowymi wyborami dotyczącymi związku czy pracy tak jak wielu bohaterów produkcji o dojrzewaniu. Jednak w przeciwieństwie do nich jest praktykującym muzułmaninem i część jego poszukiwań jest związana z religią. Nie dostajemy przy tym politycznie poprawnego produkcyjniaka, tylko prawdziwą, momentami ciepłą, często zabawną historię.

Pomysłodawca projektu, współautor scenariusza, współreżyser, a także odtwórca tytułowej roli to Ramy Youssef, komediowy aktor i standuper egipskiego pochodzenia. „Ramy” oczywiście nie jest jego autobiografią, ale nie ma wątpliwości, że przy jej tworzeniu korzystał ze swoich doświadczeń. Tak jak jego bohater należy do pierwszego pokolenia Amerykanów wychowanego w islamskiej tradycji przez rodziców emigrantów. Duże wrażenie robi odcinek przenoszący nas do dzieciństwa Ramy’ego. Jest w szkolnej toalecie, kiedy mają miejsce zamachy 11 września 2001 roku. Kiedy wraca do klasy, wszyscy patrzą na niego inaczej, ze strachem. Stopniowo uwewnętrznia te lęki i podejrzewa, że jego rodzice mieli coś wspólnego z tą tragedią.

Najważniejszym problemem serialu jest jednak to, jak pogodzić surowe zasady religijnej wspólnoty i hedonistyczny tryb życia milenialsa. Ramy chce się modlić w meczecie, ale potem pójść na piątkową imprezę. Z entuzjazmem wciela w życie religijne nakazy, ale traktuje je dość wybiórczo. Może nie pije alkoholu i nie używa narkotyków, ale uprawia dużo przedmałżeńskiego seksu i jest uzależniony od pornografii. Jego duchowe poszukiwania są próbą odpowiedzi na pytanie, kim jest. Dlaczego czuje pustkę i nie potrafi dotrzymać żadnych zobowiązań. Serial nie ogranicza się tylko do perspektywy głównego bohatera. Czasem patrzymy na wydarzenia oczami innnych członków jego rodziny. Na przykład siostry Deny albo pochodzącej z Palestyny matki (Hiam Abbass), która radzi sobie z syndromem pustego gniazda i brakiem zainteresowania ze strony zapracowanego męża, zatrudniając się jako kierowca Ubera. Czy może być lepszy sposób na walkę ze stereotypem złego Araba?

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze