Jedną ręką trzymasz kubek z kawą, drugą otwierasz aplikację bankową. Kciuk niemal automatycznie przesuwa się po ekranie - szybkie przewinięcie, sprawdzenie salda. Nie zastanawiasz się nad tym, jak to robisz. A jednak właśnie te niepozorne gesty mogą pomóc potwierdzić, że po drugiej stronie ekranu naprawdę jesteś Ty. I ochronić Cię przed cyberprzestępcami.
Każdy z nas ma własny sposób korzystania z urządzeń. Jedni piszą obiema rękami, inni tylko jednym palcem. Różnimy się tempem przewijania stron, sposobem poruszania myszką, siłą nacisku na ekran czy kątem, pod którym trzymamy telefon. To trochę jak charakter pisma - rozpoznawalny nie dzięki temu, co piszemy, ale jak stawiamy litery. Tyle że dziś coraz częściej piszemy kciukiem po ekranie smartfona.
Przez lata bezpieczeństwo w internecie opierało się przede wszystkim na tym, co wiemy: haśle, kodzie PIN czy odpowiedzi na pytanie zabezpieczające. Później dołączyło do tego to, kim jesteśmy - odcisk palca lub skan twarzy. Teraz znaczenia nabiera także to, jak się zachowujemy.
Nazywa się to weryfikacją behawioralną. Technologia nie sprawdza jednego konkretnego gestu, lecz analizuje wiele drobnych elementów sposobu korzystania z komputera lub smartfona. Z czasem powstaje indywidualny profil użytkownika.
Dlaczego może być potrzebny? Login i hasło można wyłudzić, na przykład za pomocą fałszywej wiadomości lub strony internetowej. Oszust może więc poprawnie zalogować się do bankowości. Nie będzie jednak pisał, przewijał ekranu ani poruszał myszką dokładnie tak samo jak właściciel konta.
Jeśli sposób korzystania z bankowości nagle wyraźnie się zmieni, system może potraktować to jako sygnał ostrzegawczy. Dotyczy to również sytuacji, w której przestępca zdalnie przejmie kontrolę nad urządzeniem. Komputer pozostaje ten sam, ale „cyfrowy charakter pisma” już nie.
Sama myśl, że technologia obserwuje nasze zachowanie, może jednak budzić niepokój. Czy system widzi, co wpisujemy? Wie, komu przelewamy pieniądze albo co kupujemy?
Nie. Weryfikacja behawioralna analizuje sposób wykonywania czynności, a nie ich treść. Nie odczytuje wpisywanych słów ani szczegółów operacji. Interesuje ją ruch, tempo i powtarzalność gestów. Mówiąc najprościej: zauważa, jak piszemy, ale nie czyta tego, co napisaliśmy.
Takie rozwiązanie, przygotowane we współpracy z Biurem Informacji Kredytowej, działa również w VeloBanku. Zgodę na korzystanie z niego wyraziło już ponad milion klientów banku. Weryfikacja odbywa się w czasie rzeczywistym przez całą sesję, a nie tylko w chwili logowania. Jeśli zachowanie odbiega od typowego profilu użytkownika, BIK przekazuje bankowi informację o możliwym zagrożeniu. Bank może wtedy dodatkowo sprawdzić sytuację lub zastosować kolejne zabezpieczenia.
Jak zwraca uwagę Marek Korulczyk, dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa i AML w VeloBanku, siłą tego rozwiązania jest połączenie skuteczniejszej ochrony z wygodą i poszanowaniem prywatności użytkownika.
Weryfikacja behawioralna działa automatycznie w tle, jest bezpłatna i nie wymaga wpisywania kolejnych kodów ani wykonywania dodatkowych czynności. Po wyrażeniu zgody użytkownik korzysta z bankowości dokładnie tak jak wcześniej.
Oczywiście żadna technologia nie zastąpi ostrożności. Nadal warto uważać na wiadomości wywołujące presję, podejrzane linki i osoby namawiające do instalowania programów umożliwiających zdalny dostęp do urządzenia. Weryfikacja behawioralna dokłada jednak kolejną warstwę ochrony tam, gdzie samo hasło może już nie wystarczyć.
Najciekawsze jest to, że pomaga nam coś, czego nie musimy się uczyć ani zapamiętywać. Wystarczy, że pozostaniemy sobą - także w sposobie, w jaki przesuwamy palcem po ekranie.