fbpx

Jak ważne jest zawodowe wsparcie kobiet

Jak ważne jest zawodowe wsparcie kobiet
fot.123rf

To już finał naszej akcji „Solidarność Kobiet ma SENS”, zachęcającej do zobaczenia w drugiej kobiecie przyjaciółki, sojuszniczki, samej siebie. Dlaczego wzajemne wsparcie kobiet jest tak ważne w pracy – Renata Mazurowska pyta Joannę Heidtman, psycholożkę i trenerkę biznesu. Czytajcie i praktykujcie!

Świat jest pełen ambitnych, pracowitych i zdolnych kobiet, jednak to wciąż nie wystarcza, żeby zostać np. prezydentem Stanów Zjednoczonych, nawet jeśli co najmniej połowa wyborców to kobiety. Wciąż myślimy stereotypowo? Nawet kobiety o kobietach?

W świecie społecznym płeć się liczy. Choćbyśmy czuli i byli przekonani, że tak nie powinno być. Psychologowie społeczni i socjologowie ciągle badają to zjawisko. Te same zachowania, a nawet kompetencje oceniane są inaczej w zależności od tego, jakiej płci jest osoba, której dotyczą. W świecie biznesu i polityki nadal kobietom jest trudniej zdobyć poparcie i odnieść sukces niż mężczyznom. Wielokrotnie podkreśla się, że kobiety muszą „postarać się bardziej”, żeby udowodnić, że ich płeć nie jest związana z kompetencjami. Czyli zakłada się, że jest. Mimo że to kompletnie nielogiczne.

Nielogiczne, zwłaszcza że kobiety nierzadko inspirują się nawzajem. I w polityce, i w biznesie, w najbliższym otoczeniu. Które ty sama podziwiasz?

Niespecjalnie rozróżniam, jaką płeć miały moje ikony młodości czy mają dzisiejsze autorytety. Mądry człowiek jest mądrym człowiekiem, niezależnie od płci. Jednak gdy pytasz o kobiety, na myśl przychodzi mi moja babcia – była lokalnym guru, ciężko pracowała, poświęcała się na rzecz innych. Drugą ważną inspiracją była moja mama, która zaszczepiła we mnie miłość i podziw dla sztuki, przyrody, nauki. Byłam wychowana w taki sposób, że do głowy mi nie przyszło, iż bycie dziewczynką czy kobietą może stanowić problem w nauce, pracy, rozwoju. Do czasu, aż zostałam psycholożką i socjolożką.

Odkąd pracuję z ludźmi biznesu, poznałam sporo kobiet, które zajmowały wysokie stanowiska w firmach – od nich dowiedziałam się, że bywa im bardzo ciężko i że czasem muszą się konfrontować z jawną lub niejawną niechęcią, dyskryminacją lub subtelnym wykluczeniem. Tym bardziej je podziwiałam. Miały rodziny, wychowywały dzieci, a jednocześnie spokojnie „robiły swoje”, ucząc się, pracując, idąc do przodu, piastując kolejne stanowiska, obejmując następne obszary odpowiedzialności.

Obserwujesz świat biznesu. Co się przydaje, by osiągnąć sukces na rynku pracy i trwale go utrzymać?

Wszystko zależy od tego, w jakiej branży i w jakiej firmie pracujemy. Z pewnością przydaje się wysoka motywacja osiągnięć, za którą idzie też umiejętność poświęcenia się i skupienia na pracy, dążenie do realizacji celów oraz oparta na realnej ocenie sytuacji pewność siebie. Coraz ważniejsze stają się kompetencje społeczne – umiejętność porozumiewania się z innymi, przekonywania do współpracy, inspirowania do realizacji wspólnych celów.

Tyle w kwestii „jak osiągnąć sukces?”, ale pytasz też, jak go utrzymać. Otóż do tego trzeba mieć sporą odporność na porażki i niepowodzenia, które zawsze się zdarzają, jeśli działamy, uczymy się, rozwijamy. Niestety, kobiety o wiele częściej niż mężczyźni (to akurat wynika z badań) mają skłonność do „przeżuwania” porażek („Dlaczego mnie się to przytrafiło?!”), co osłabia motywację i prowadzi do obniżenia poczucia własnej wartości. A te składniki są niezbędne do działania i osiągania sukcesu.

Sama głośno przyznajesz, że dużo uczysz się od swoich uczennic.

To bardzo przyjemne chwile, kiedy widzę, że osoby, które kiedyś uczyłam, dziś same są nauczycielami, biznesmenkami, osiągnęły sukces, spełniły swoje marzenia. Na początku dostrzegasz tylko potencjał, a nie wiesz, jak ułoży się ich dalsza droga. A układa się czasem wspaniale. Obecnie jedna z moich studentek, a później asystentka, jako kierowniczka studiów podyplomowych zatrudnia mnie na jednej z uczelni. Nadal korzystamy, tym razem już wzajemnie, ze swojej wiedzy i umiejętności. Ku najwyższej korzyści studentów! Ale to nie jest odosobniony przykład.

Co możemy zrobić, by wspierać się zawodowo? Ja chętnie kupuję od innych kobiet rzeczy, które one same wytwarzają, np. naturalne kosmetyki czy biżuterię. Lajkuję i rozpowszechniam, jeśli wydadzą książkę lub założą stronę. Wydaje mi się, że wciąż za mało się wspieramy oficjalnie, częściej rywalizujemy.

Rywalizacja jest i może być naturalnym i zdrowym elementem motywacji osiągnięć. Myślę, że mówisz raczej o zazdrości czy nawet o zawiści. To niskie uczucie, osłabiające ostatecznie tę, która je żywi, oraz wspólne relacje. Rywalizując, można się razem rozwijać, natomiast zawiść prowadzi do skupienia się na pogorszeniu losu czy kariery drugiej osoby, i wtedy nic z tego konstruktywnego nie wynika. Męska czy kobieca zazdrość zawsze jest destrukcyjnym motywatorem w rozwoju i biznesie. Zwłaszcza że dziś, żeby osiągnąć sukces, trzeba współpracy – z pracownikami, dostawcami, innymi firmami, usługodawcami.

Warto zobaczyć, czy możemy się troszkę wzajemnie „pofaworyzować”. Ktoś może powiedzieć, że wspieranie się kobiet to „odwrócona dyskryminacja”, ale przecież skoro tyle kobiet dopiero startuje w świecie przedsiębiorczości i biznesu, to warto sobie wzajemnie trochę pomóc. Kobiety potrzebują czasem zwykłego wsparcia – możliwości bycia razem, networkingu, pomocy od tych, które mają jakąś unikatową wiedzę, umiejętności. Stąd takie powodzenie różnego rodzaju klubów, stowarzyszeń, sieci, które gromadzą kobiety.

Jest taki stereotyp, że kobiety są nastawione bardziej na wspieranie innych, rozmowę. Słuszny?

To nie zależy od płci, ale od osobowości, systemu wartości, życiowej misji, którą sobie obrałyśmy. Prawdę mówiąc wielcy biznesu – i to zarówno mężczyźni, jak i kobiety – często są też wielkimi społecznikami, i to nie tylko, jak zarzuca się im, z powodów podatkowych. Ci, którzy coś osiągnęli, zazwyczaj mają świadomość, że na to złożyło się wsparcie i pomoc wielu osób. Potem chcą „oddać zaciągnięty dług”. Zrobiliśmy z moim partnerem biznesowym taką akcję rok temu – darmowe warsztaty w hołdzie tym, którzy nam kiedyś pomogli i coś dali, na przykład wiedzę. Znam wiele osób w moim zawodzie, które część czasu poświęcają na pracę nieodpłatną. Wbrew pozorom nasze szczęście nie zależy od liczby doświadczanych przyjemności, ale od tego, czy robimy coś, co ma sens większy niż my sami oraz nasze dobro i wygoda. Jeśli jest tak, jak sugerujesz, że kobiety łatwiej to rozumieją i częściej to robią, to wspaniale.

Gdybyś miała wybrać hasło, które powinno przewodzić solidarności kobiet, co by to było?

„Działaj, rób swoje, współpracuj z innymi”. Niektóre z nas, pod wpływem mało wspierającego otoczenia lub wychowania, wątpią w siebie. Chcą, marzą, ale zamiast sukcesu i osiągnięć, wyobrażają sobie niepowodzenia i pobłażliwe uśmiechy tych, którzy od początku zakładali, że to się nie uda. Te wyobrażenia niepotrzebnie je paraliżują. A najlepszym lekarstwem na niepewność jest… działanie! Próbuj, twórz swoje sukcesy, zaliczaj własne porażki! Oczywiście może się zdarzyć tak, że otoczenie nie będzie sprzyjające, że spotkasz się z czyimś ironicznym uśmiechem, kąśliwą uwagą, niesprawiedliwym odniesieniem do twojej płci. Nie zwracaj na to uwagi. Rób swoje.

Kobiety zapominają czasem, że mają wokół siebie także życzliwe otoczenie, które chce im pomagać. Ważne, żeby ich dostrzegać i dawać im też coś z siebie. Wtedy otrzymujemy dodatkową siłę.

Dr Joanna Heidtman: psycholożka i socjolożka, doradca i coach, wykłada na USWPS i w ICAN Institute. Publikuje na stronach Blogosfery Liderów Harvard Business Review Polska. Współprowadzi firmę konsultingową Business Doctors, www.businessdoctors.pl

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze