fbpx

Ruch to zdrowie – jaki sport wybrać dla siebie?

Jaką formę ruchu wybrać dla siebie?
Codzienna dawka ruchu to klucz do zdrowia (fot. iStock)

Nie chcesz się pocić na siłowni? Nie dla Ciebie ciągłe podnoszenie poprzeczki? Nie lubisz słowa „sport”? Radość i spełnienie da ci ruch naturalny i spontaniczny, taki, nad którym nawet się nie zastanawiasz.

Kiedyś ruch był na stałe wpisany w naszą codzienność. Częściej chodziliśmy na piechotę niż jeździliśmy samochodem, w weekendy wybieraliśmy się na dancingi i długie spacery, na dodatek domowe obowiązki wymagały od nas mnóstwa zachodu – a to trzeba było iść po wodę do studni, a to własnoręcznie zagnieść ciasto, a to skopać ogródek. Dziś brakuje nam spontanicznego ruchu. Dlatego tak polubiliśmy sport i wszelki zaplanowany wysiłek. Oczywiście, nie wszyscy. Są wśród nas tacy, którzy kluby fitness omijają szerokim łukiem, w życiu nie rozmawiali z trenerem personalnym, a punkt o przebiegnięciu maratonu nigdy nie pojawił się na liście ich postanowień noworocznych. Lubią za to pochodzić sobie po górach czy podjechać do pracy na rowerze, a latem bez specjalnej rywalizacji pograć z ukochanym w badmintona. To zwolennicy ruchu naturalnego.

– Nazwałbym go sportem dla luzaków – mówi Szczepan Figat, fizjoterapeuta. – Tacy ludzie są zrównoważeni emocjonalnie, nie muszą sobie niczego udowadniać i z nikim nie chcą rywalizować. Wysiłek fizyczny ma być dla nich frajdą.

Taniec

Porusza całe ciało, ale i duszę. Badania potwierdzają, że ma bardzo korzystny wpływ na zdrowie psychofizyczne. Może być medytacją, spontanicznym wyrazem emocji, a nawet terapią. Ważnym jego elementem jest muzyka, która koi nerwy, ale też poprawia samopoczucie. Nieważne, czy tańczysz spontanicznie, czy uczysz się układów i kroków. Taniec można też traktować jak trening – takim przykładem jest np. pole dance, czyli taniec na rurze. – To ciężka robota, sport dla dziewczyn, które są bardzo dobrze rozciągnięte i powoli budują siłę barków – mówi Szczepan Figat.

Taniec to radość i okazja do wyrażenia siebie, choć fizjoterapeuta ostrzega, że może też powodować przeciążenia kolan, stóp, łydek i ścięgien Achillesa oraz nadwerężenie kręgosłupa. Dzieje się tak zwykle wtedy, gdy zapominamy o właściwej postawie, zbytnio prostujemy kolana czy odkształcamy stopy w niewygodnym obuwiu. Dlatego jeśli tańczymy, róbmy to z gracją, płynnie, pięknie. I w zgodzie z tym, co nam w sercu gra.

Rower

Niektórzy twierdzą, że można na nim jeździć przez cały rok, choć Szczepan Figat podkreśla, że rower zimą to dyscyplina dla prawdziwych zapaleńców. – Swobodne pedałowania bez silenia się na wynik, na zasadzie wycieczki czy zwiedzania, to najprzyjemniejsza forma ruchu – mówi ekspert. – Niektórzy dojeżdżają w taki sposób do pracy i to jest super. Poza tym rowery miejskie są świetne dla naszej sylwetki – nie garbimy się, ćwicząc przy okazji wiele mięśni.

Ale to nie wszystkie korzyści z miejskiego pedałowania. – Rower usprawnia tempo przemieszczania się, pozwalając pozostać „tu i teraz” – mówi Miłosz Kędracki, naczelny miesięcznika o rowerach „bikeBoard”. – Na dodatek, w przeciwieństwie do samochodu, nie jesteśmy oddzieleni szybą od ludzi, tylko wśród nich. Kolejny plus – przebywając na świeżym powietrzu, hartujemy się. Stymulując organizm do wysiłku, przyzwyczajamy do przeciwdziałania i obrony. Rowerem warto unikać sprintowania i popadania w przesadę. Auto to fastfood, rower to slowfoodowe danie. Pozwala delektować się drogą, oglądać mijane obiekty, oddychać pełną piersią, żyć – dodaje.

Choć jazda na rowerze może się wydawać najprostsza pod słońcem, powinniśmy się do niej przygotować kondycyjnie. – Podstawą jest trening ogólnorozwojowy – mówi Joanna Zając, fizykoterapeutka. – Musimy pamiętać zwłaszcza o rozgrzaniu mięśni nóg i rąk. Najlepiej jest oczywiście być aktywnym fizycznie na co dzień, regularnie chodząc na basen, fitness czy siłownię.

Podczas przejażdżki najsilniej pracują mięśnie nóg, łydek oraz mięśnie pośladkowe. Do utrzymania prawidłowej sylwetki angażujemy dodatkowo mięśnie grzbietu, brzucha i ramion. Ćwiczy więc prawie całe ciało. Jednak rower, jak każdy inny przyrząd sportowy, może stanowić ryzyko odniesienia kontuzji. – Najczęstszą przyczyną jest nieodpowiednie ustawienie geometrii roweru, tj. nieprawidłowa wysokość siodełka oraz wysokość i kąt pochylenia kierownicy. Najwięcej osób jeździ ze zbyt nisko ustawionym siodełkiem (kolana pod brodą) lub z nadmiernie przygarbioną sylwetką. Może to prowadzić do przeciążeń w aparacie ruchowym i kontuzji, a w skrajnych przypadkach skręcenia, zwichnięcia stawu skokowego oraz złamań – mówi ekspertka. – Dlatego polecam profesjonalne ustawienie geometrii roweru do naszej budowy ciała. Można to zrobić w wielu sklepach rowerowych.

Pływanie

Woda koi nerwy, uspokaja, rozluźnia, przytula, daje bezpieczeństwo. Pływając, przenosimy się do innego świata, wolnego od hałasu i pośpiechu. – Woda jest środowiskiem, które daje poczucie luzu. Na basenie czy w jeziorze odprężamy się, fizycznie i psychicznie – potwierdza Szczepan Figat. – Dlatego pływanie jest tak bezpieczne dla naszych stawów i mięśni.

Najbardziej poleca się je osobom z chorym kręgosłupem oraz nadwagą, ale jest wskazane praktycznie dla każdego. Wzmacnia mięśnie, kształtuje sylwetkę, niweluje napięcia w ciele i poprawia kondycję. Dla wielu jest też jak medytacja.

Gry i gierki

Sporty, które uprawiamy w parze lub w większej grupie, mają jeden podstawowy walor – towarzystwo. Jazda na rowerze, pływanie czy biegi są dyscyplinami dosyć samotniczymi, przebywamy wtedy sami ze swoimi myślami. Co innego koszykówka, siatkówka czy tenis. Pojawia się interakcja, zabawa, ale są też emocje i odrobina rywalizacji. Satysfakcja ze zdobytych punktów i przyjemne poczucie przynależenia do drużyny. Gry zespołowe niosą ze sobą jednak duże ryzyko kontuzji. – Są na nie narażone zwłaszcza osoby, które przez cały tydzień siedzą w biurze i nagle w jedno sobotnie popołudnie wychodzą na mecz. To może doprowadzić do przeciążenia i nadwerężenia organizmu – przestrzega Szczepan Figat. – Dlatego skład takiej drużyny często się zmienia, bo ktoś leczy kolano, a ktoś inny zerwane ścięgno. Najwięcej pacjentów przychodzi do mnie właśnie po takim weekendowym meczu czy rozgrywce squasha.

Dla „niedzielnych graczy” lepsze będą zatem tenis stołowy, badminton czy siatkówka. Koszykówka, tenis ziemny, squash czy piłka nożna świetnie się sprawdzą jako kolejny stopień wtajemniczenia.

 

?>