Jak zarządzać domowym budżetem?

123rf.com

Teoria, że jedni mają w genach utracjuszostwo, a inni z natury są oszczędni, wcale nie musi się sprawdzać.
Między rozrzutnością a skąpstwem

Niektórzy twierdzą, że nasz stosunek do pieniędzy zależy od tego, czy na pierwsze wymarzone jeansy zapracowaliśmy sami, na przykład myjąc szyby samochodowe na stacji benzynowej, czy dostaliśmy je w prezencie. Istnieje też teoria, że jedni mają w genach utracjuszostwo, podczas gdy inni z natury są oszczędni. Pocieszające jest to, że kontrolowania dochodów i wydatków osobistych można się nauczyć. Pierwszym krokiem do zapanowania nad domowym budżetem jest zidentyfikowanie wszystkich źródeł przychodów i celów, na jakie wydajemy pieniądze.

Przy jednym koncie bankowym sprawa jest prosta – śledzimy na bieżąco stan rachunku, wprowadzamy restrykcyjny limit na karcie, a wydatki gotówkowe skrupulatnie zapisujemy (np. w kalendarzu danego dnia). Jeżeli kont jest więcej, bo prowadzimy dom wspólnie z bliskimi, to już warto pomyśleć o narzędziach ułatwiających zarządzanie finansami, czyli aplikacjach, takich jak m.in. Kontomierz, które umożliwiają dostęp i analizę danych bez potrzeby logowania się do każdego banku z osobna. Program automatycznie kategoryzuje wypłaty, więc jednym kliknięciem możemy sprawdzić, ile wydaliśmy na opłaty mieszkaniowe, a ile na zakupy. Jeśli brakuje nam wewnętrznej dyscypliny w oszczędzaniu, to wyznaczamy określoną kwotę na zakupy, np. 300 zł, a Kontomierz poinformuje, kiedy tę kwotę przekroczymy. Program może też podpowiedzieć, na jaki rachunek warto przenieść pieniądze, ponieważ jest lepiej oprocentowany. Funkcja planera przypomina o rachunkach, biletach, podatkach i abonamentach za usługi!

Rower za piątki

W programie Domowe Finanse PL+ oprócz danych finansowych mamy do dyspozycji również rejestr stanów licznikowych, w którym możemy analizować zużycie energii elektrycznej , gazu i wody w kolejnych miesiącach. Jeszcze dalej w nauce oszczędzania idzie aplikacja Budżet domowy, która może pokazać do 30% ukrytych kosztów w domowych wydatkach. Co oznacza, że możemy zaoszczędzić nawet jedną trzecią wydawanych pieniędzy. Brzmi kusząco!

Sposobów na oszczędzanie jest wiele – można np. wkładać określoną kwotę do wirtualnej świnki skarbonki, która raz w miesiącu upomina się o nakarmienie. Choć skarbonka wcale nie musi być wirtualna. – Przyjęłam system, że odkładam każdą monetę pięciozłotową, którą dostałam np. jako resztę. Początkowo domownicy śmiali się, kiedy wieczorem skrupulatnie wyjmowałam z portmonetki piątki, ale docenili mój sposób, kiedy po paru miesiącach za zaoszczędzone w ten sposób pieniądze kupiłam rower – opowiada Iwona Kowalska, rehabilitantka z Tarnowa.

Premia za wytrwałość

Część programów do zarządzania osobistymi finansami jest darmowa – jak AceMoney Lite, który dodatkowo użytkownicy chwalą za ładny interfejs i dobry kalkulator przychodów, za inne trzeba płacić. Niektóre nie wymagają instalacji ani rejestrowania, bo możemy je uruchomić z przenośnej pamięci, pozostałe trzeba sobie wgrać, korzystając z instrukcji.

Dla tych, którzy dzięki oszczędzaniu mają nadwyżki do zainwestowania, najlepsze będą programy do zarządzania domowym budżetem z funkcjami obsługi lokat, funduszy inwestycyjnych, pobierania z Internetu aktualnych kursów walut czy notowań giełdowych.

W jakich sytuacjach warto z nich skorzystać?

Domowa księgowość wsparta komputerem na pewno ułatwi sfinansowanie wakacji lub samochodu. Użytkownik widzi, czy jest nad, czy pod kreską w czasie, który został do zrealizowania planów. Taki program pomaga uczyć się oszczędności, ponieważ po kilku tygodniach można już zrobić zestawienie i znaleźć „dziurę”, gdzie uciekają pieniądze. – W banku może zmienić się stopa lombardowa, procentowa czy kurs waluty, co bezpośrednio może mieć przełożenie na plany, samemu jest to dość skomplikowane liczenie, program wskaże to w czasie realnym. Więc jest sens używania tego typu oprogramowania w domu – pisze na forum internauta . – Jest jednak jedna rzecz najtrudniejsza. Sumienność, dokładne spisywanie wszystkich wydatków, od batonika kupionego w kiosku na przystanku po zakup mieszkania na kredyt. Ja wielu próbowałem, ale moja wytrwałość starczała na góra miesiąc – kończy wpis.

Doświadczenie uczy jednak, że nawet w takich przypadkach cel może zostać osiągnięty, jeśli tylko uświadomimy sobie, jaki mamy stosunek do pieniędzy i co możemy osiągnąć, gdy go zmienimy.