Zielone oblicze Kenii

Tajemnice sawanny
Skóra słoni z Parku Narodowego Tsavo West przybiera charakterystyczny rudawy odcień tutejszej ziemi. Olbrzymy lubią się w niej taplać po deszczu, bo taka maseczka chroni je przed pasożytami i słońcem. (Fot. Anna Janowska)

Już po pierwszym deszczu spragniona wody sawanna zaczyna się zielenić. Drzewa i krzaki w buszu wypuszczają liście. Zwierzęta po czasie postu czeka wielkie obżarstwo. Natura aż kipi, wszystko pachnie, na świat przychodzą młode. Początek pory deszczowej to świetny moment, by zobaczyć piękno Kenii.

Jej zwinny język jest długi na 50 centymetrów. Żyrafa zgrabnie wybiera nim smakowite listki akacji, omijając ostre, sterczące na wszystkie strony kolce. Obserwuję, jak wyciągając szyję, skubie przypominającą parasol koronę, a po chwili, jakby nagle się znudziła, odchodzi, by objeść kolejne drzewo. Okazuje się, że żyrafa i akacja grają w specyficzną grę. Bo choć ewolucja dała żyrafie możliwość sięgania wyżej niż inne zwierzęta (nawet na pięć metrów!), to akacja umie się przed jej łakomstwem bronić. I to wcale nie długimi na palec kolcami. „Zaatakowane” drzewo po kilku minutach zaczyna wydzielać toksyczne substancje, które nadają liściom gorzki smak. Co więcej – jak pisze Peter Wohlleben w „Sekretnym życiu drzew” – objadana przez żyrafę akacja rozsiewa w powietrzu etylen, informując w ten sposób sąsiednie drzewa o przybyciu intruza. To zmusza żyrafę do ciągłych spacerów albo do żerowania pod wiatr, a drzewa ocala przed totalnym oskubaniem podczas jednego obiadu.

Tajemnice sawanny
1. Dzięki długim nogom i jeszcze dłuższej szyi żyrafa może objadać korony drzew z liści rosnących wysokości do pięciu, sześciu metrów. 2. W parkach narodowych Kenii kryją się ekskluzywne apartamenty, które choć kosztują krocie, kuszą tym, że można obserwować zwierzęta wprost z hotelowej restauracji czy tarasu bungalowu. 3. Potężne i ostre kolce chronią przysmak żyraf – łagodne listki akacji. (Fot. Anna Janowska)

Chodzę zafascynowana za stadem żyraf od jednej akacji parasolowej do drugiej na wyspie Crescent, jednym z niewielu miejsc, gdzie można tak po prostu przechadzać się wśród dzikich zwierząt. To dlatego, że nie ma tu drapieżników. Wyspę oddziela od nich toń jeziora Naivasha w Wielkim Rowie Afrykańskim, tym niesamowitym pęknięciu ziemi na styku płyt tektonicznych, przecinającym całą Kenię. Żyrafy są tak blisko, że bez lornetki mogę policzyć łaty na ich ciele, patrzeć, jak zgrabnie wywijają długim jęzorem i jak odganiają muchy ogonem zakończonym kępką włosów. Ale najzabawniej wyglądają, gdy piją wodę, a ich wygięte w literę A przednie nogi rozjeżdżają się w błocie.

Tajemnice sawanny
1. Tradycyjna masajska biżuteria wykonana z kolorowych koralików, skóry i cenionych w interiorze Afryki muszelek. 2. Prowadzony przez kobiety kramik z rękodziełem. Podobne sklepiki pojawiają się w Kenii przy każdej atrakcji turystycznej. (Fot. Anna Janowska)

Przewodnik dopowiada, że w długiej na dwa metry szyi żyrafy jest tyle samo kręgów co w ludzkiej, tylko każdy z nich jest ogromnych rozmiarów. Wokół biega kilka antylop, migają paskami zebry – dla wszystkich starczy pożywienia, bo zielonych liści i świeżej trawy na tym podmokłym terenie nie brakuje. Tym bardziej że właśnie skończyła się pora deszczowa, która występuje w Kenii dwukrotnie (od października do grudnia i od marca do maja), poza wybrzeżem, gdzie pada tylko wiosną. Wszystko wokół kipi soczystymi kolorami. Jednak jak się okazuje, wyspa Crescent to wcale nie najzieleńsze miejsce, jakie zobaczę w Kenii.

Tajemnice sawanny
Skóra słoni z Parku Narodowego Tsavo West przybiera charakterystyczny rudawy odcień tutejszej ziemi. Olbrzymy lubią się w niej taplać po deszczu, bo taka maseczka chroni je przed pasożytami i słońcem. (Fot. Anna Janowska)

Pilot niewielkiej awionetki, zanim wyląduje w Parku Narodowym Tsavo West, zatacza kilka pętli nisko nad ziemią, by przegnać z pasa startowego wylegujące się na nim zebry i spacerujące antylopy gnu. Przed warkotem samolotu w niezgrabnym galopie, balansując długą szyją, ucieka też kilka żyraf. Z góry widać bezmiar zielonego buszu, wulkaniczne góry na horyzoncie i potężne rozlewiska rzeki Tsavo (Tsavo Zachodnie i Wschodnie tworzą największy park narodowy Kenii). I choć łatwiej wypatrzyć zwierzynę w porze suchej, gdy spragniona ściąga do wodopojów i gdy busz jest mniej gęsty, to i tak od razu trafiamy na stado słoni. Ich skóra przybrała rdzawy odcień tutejszego błota, w którym lubią się taplać.

Tajemnice sawanny
Akacje xanthopholea rosną na podmokłych terenach. Przez lata nazywano je fever free, bo błędnie zakładano, że to one, a nie komary roznoszą przynoszącą gorączkę malarię. (Fot. Anna Janowska)

Przyzwyczajone do dżipów olbrzymy spokojnie pasą się kilka metrów obok. Wyrywają trąbą garście mokrej trawy i jeszcze ociekającą wkładają sobie do pyska. I tak niezliczoną ilość razy, bo słoń, żeby się najeść, musi pochłonąć dziennie około 250 kg pożywienia. Po chwili stado prowadzone przez doświadczoną samicę przekracza drogę tuż przed maską samochodu. Samce samotniki trzymają się z dala, dźwigając potężne ciosy, które potrafią ważyć nawet 35 kg każdy.

Tajemnice sawanny
Po co zebrze paski? Badacze z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis opublikowali ostatnio wyniki badań mówiące, że wcale nie dla kamuflażu przed drapieżnikami, ale po to, by zmylić roznoszące choroby owady – gzy i muchy tse tse. (Fot. Anna Janowska)

Znakiem rozpoznawczym parku Tsavo, poza czerwoną ziemią, są baobaby o potężnych pniach i gałęziach przypominających sterczące w niebo korzenie. Często można spotkać pod nimi słonie, tak jakby olbrzymy ze świata zwierząt i roślin dobrze się czuły w swoim towarzystwie. Słonie tak bardzo uwielbiają owoce baobabu, że nauczyły się rozbijać ich twardą skorupę. Dzięki temu, że wyjadają nasiona, pomagają się drzewom rozprzestrzeniać. W porze suchej objadają też pnie, w których baobab gromadzi wodę. Oba gatunki żyły w harmonii aż do lat 70., kiedy to wydarzyła się niespotykana rzecz – słonie przeprowadziły na baobaby atak, próbując powalić ich pnie. Nikt nie wie, dlaczego tak się stało ani dlaczego równie niespodziewanie słonie dały drzewom spokój, a te, choć poturbowane, przetrwały. Miejscowi wierzą, że w baobabach mieszkają duchy. Może słonie miały z nimi jakiś zatarg. Kto to wie? To zresztą był wyjątek w odwiecznej historii sawanny. Od zawsze i codziennie jej mieszkańcy żyją w harmonii.

Tajemnice sawanny
W Kenii trzeba być uważnym, bo piękno natury może nas zaskoczyć dosłownie na każdym kroku. Warto więc patrzeć pod nogi. (Fot. Anna Janowska)

Nam, przybyszom z zewnątrz, ten świat wydaje się raz idylliczny, raz krwawy. A on przede wszystkim jest taki, jaki był zawsze. I wciąż jeszcze trwa.

 

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze