fbpx

Świat jest dla mnie za głośny

Świat jest dla mnie za głośny
Długotrwała nadwrażliwość słuchowa jest przyczyną przeciążenia i stresu, a pogarszający się stan psychiczny i emocjonalny nasila dolegliwość – i mamy błędne koło. (Ilustracja: iStock)

Od lat żyję w ciągłym stresie. Podświadomie boję się ludzi, zaznałam od nich dużo krzywd, a jednocześnie mam wyraźnie postępującą nadwrażliwość słuchową. Jakiekolwiek głośniejsze dźwięki, jak muzyka, mlaskanie przy jedzeniu, trzaskanie drzwiami pochodzące np. od sąsiadów czy w hotelach wyprowadzają mnie z równowagi, są też głównym powodem moich problemów zdrowotnych, takich jak bóle głowy, żołądka, refluks żółciowy. Próbowałam hipnozy psychologicznej, ale bez efektu. Wiem, że nie powinnam tak reagować, ale jest to niezależne ode mnie. Marzę o wyprowadzce poza miasto, ale to dalsze plany. A ze stoperami w uszach ciągle chodzić nie można… No i muszę funkcjonować w społeczeństwie. Czy istnieje jakiś sposób na „odczulenie” dźwiękowe? Czy te reakcje mogą pochodzić z przedłużającego się stresu?
Lidka

Ewa Klepacka Gryz: Droga Lidko, nadwrażliwość słuchowa to dolegliwość niezależna od ciebie. Doskonale rozumiem twoje rozżalenie, bo trudno żyć, kiedy dźwięki, które większości osób nie przeszkadzają, a przez niektórych nie są nawet zauważane, uniemożliwiają codzienne funkcjonowanie. Nie wiem, co wiesz o nadwrażliwości słuchowej, więc przybliżę temat w kilku zdaniach. Generalnie mówi się o trzech rodzajach nadwrażliwości:
Obwodowej – związanej z niewłaściwą pracą mięśnia strzemiączkowego, zlokalizowanego w uchu środkowym. Jeśli ten mięsień nie działa prawidłowo, do ucha środkowego dociera więcej energii akustycznej, a odebrane dźwięki wydają się głośniejsze niż są w rzeczywistości.
Centralnej – wywołanej nieprawidłowym poziomem serotoniny w ośrodkowym układzie nerwowym.
Obwodowej centralnej (mieszanej) – spowodowanej uszkodzeniem ślimaka, czyli kanału zawierającego właściwy narząd słuchu. Defekt wywołuje niedosłuch, którego rezultatem jest nieodpowiedni poziom głośności, więc niektóre dźwięki słyszane są jako zbyt głośne i nieprzyjemne.
Długotrwała nadwrażliwość słuchowa jest przyczyną przeciążenia i stresu, a pogarszający się stan psychiczny i emocjonalny nasila dolegliwość – i mamy błędne koło. Uważam, że przede wszystkim powinnaś odwiedzić lekarza laryngologa, który zdiagnozuje, jaki rodzaj nadwrażliwości występuje u ciebie, i zaproponuje dobraną terapię. Jedną z bardziej popularnych metod jest TRT, czyli terapia dźwiękiem, nazywana również „odczulaniem na dźwięki”. Odgłosy są emitowane za pomocą generatorów szumu szerokopasmowego. Jeśli okaże się, że twoja nadwrażliwość wywołana jest niedoborem serotoniny, wskazana będzie wizyta u psychiatry. U dzieci nadwrażliwość słuchową leczy się za pomocą stymulacji układu przedsionkowego, poprzez zabawy ruchowe, np. huśtanie w hamakach, skoki na trampolinie. Może to będzie dobre rozwiązanie także dla ciebie. Ale najpierw skonsultuj się z lekarzem. Dopiero kiedy sprawa nadwrażliwości zostanie zdiagnozowana i będzie leczona, można pomyśleć o terapii psychologicznej w sprawie radzenia sobie ze stresem czy nawiązywania satysfakcjonujących relacji z innymi. W nadwrażliwości słuchowej niewskazane jest noszenie stoperów. Rozumiem, że czujesz się zmęczona i zniechęcona, ale daj sobie szansę. Poszukaj laryngologa, któremu będziesz w stanie zaufać.