1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda i uroda
  4. >
  5. Naturalne piękno: Glinki

Naturalne piękno: Glinki

fot.iStock
fot.iStock
Zranione dzikie zwierzęta tarzają się w błocie. Co prawda od afrykańskiego błota do pięknie pachnącego kosmetyku jest dość daleka droga, ale główny składnik ten sam: kojąca i stymulująca skórę do odnowy krzemionka.

Dużo potrafią

–Absorbują zanieczyszczenia, takie jak nadmiar sebum czy produktów metabolizmu skóry, oczyszczają i działają antyseptycznie – tłumaczy Agnieszka Zielińska z firmy Beauty Code, pierwszy w Polsce skin ekspert (czyli osoba, która uczy, jak prawidłowo pielęgnować skórę, pomaga kobietom w jej diagnozie i dobraniu indywidualnie dopasowanej pielęgnacji). – Glinka ma ładunek ujemny, który przyciąga do siebie cząsteczki o ładunku dodatnim, obecne w substancjach toksycznych i zanieczyszczeniach. Składnik ten zawiera także potrzebne skórze makro- i mikroelementy: krzem, wapń, magnez, potas, żelazo, fosfor, cynk, miedź, selen i inne. Nie jest więc dziwne, że kosmetyki na bazie różnego rodzaju glinek to przebój sezonu.

Na co zwrócić uwagę, wybierając kosmetyki z glinkami?

Im prostszy skład, tym lepiej. Dodatki dużej ilości ekstraktów roślinnych czy olejków eterycznych mogą spowodować podrażnienie skóry – ostrzega Agnieszka Zielińska. – Glinka powinna się znaleźć na pierwszym lub drugim miejscu w składzie. Zazwyczaj wśród składników należy szukać nazwy: kaolin, bentonit lub green clay.

Do wyboru, do koloru

Glinki mają różne zabarwienie – w zależności od miejsca pochodzenia i od zawartych w nich minerałów. Jak dobrać glinkę do potrzeb skóry?
  • Zielona ma najmocniejsze działanie: oczyszcza skórę, absorbuje nadmiar sebum, działa też antybakteryjnie. Polecana jest osobom o skórze tłustej, trądzikowej.
  • Żółta jest trochę łagodniejsza od zielonej, ale nadal najlepiej się sprawdza w pielęgnacji cery tłustej i trądzikowej.
  • Czerwona jest łagodniejsza od zielonej i żółtej, dlatego może być też stosowana w terapii trądziku różowatego i na skórę naczynkową.
  • Łagodniejszą wersją czerwonej jest glinka różowa, będąca połączeniem czerwonej i białej. Działa kojąco, więc jest polecana do skóry wrażliwej, ale ma też działanie ściągające.
  • Biała glinka jest najdelikatniejsza, więc dobrze służy skórze suchej lub wrażliwej.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Moda i uroda

Najciekawsze kosmetyki do pielęgnacji włosów, cery i ciała

Kosmetyki do pielęgnacji - nasze odkrycia (fot. Imaxtree)
Kosmetyki do pielęgnacji - nasze odkrycia (fot. Imaxtree)
Zobacz galerię 20 Zdjęć
Naturalne, wegańskie składniki, bogate w witaminy i oleje formuły - z wielu dostępnych na rynku nowości, polecamy te, które sprawdziły się w codziennej pielęgnacji.

Dla wszystkich borykających się z problemem wypadających włosów polecamy kosmetyki japońskiej marki Kaminomoto. Ich receptury wywodzą się z tradycyjnej medycyny japońskiej i oparte są na opatentowanych wyciągach ze znanych i stosowanych od wieków azjatyckich roślin i ziół. Dlaczego działają korzystnie, jeśli chodzi o problem z łamiącymi i wypadającymi włosami? Kosmetyki Kaminomoto zawierają m.in. łagodzący kwas glicerynowy i octan tokoferylu, który zapobiega powstawaniu stanów zapalnych, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych i poprawia ukrwienie skóry. W ich składzie znajdziemy też m.in. ekstrakt z rośliny Isodon tricarpus, wzmacniający i odżywiający cebulki włosów oraz przyspieszający ich wzrost. Podobne działanie ma ekstrakt z Kujin (Sophora flavescens), znanej również jako krzewiasta sophora, który dodatkowo rozszerza naczynia krwionośne i zwiększa przepływ krwi. Z kolei ekstrakt pozyskiwany z liści i łodyg Masaki odbudowuje naczynia włosowate otaczające cebulkę włosa. Dzięki tym składnikom, nasze włosy dostają porządne wzmocnienie, które przyczyni się do poprawy ich kondycji.

Kosmetyki Kaminomoto (fot. materiały prasowe) Kosmetyki Kaminomoto (fot. materiały prasowe)

Nasza pielęgnacyjna rutyna powinna polegać nie tylko na dbaniu o skórę twarzy, ale skupiać się na kompleksowej higienie. Seria GUM OriginalWhite została stworzona by delikatnie i skutecznie usuwać przebarwienia z powierzchni zębów oraz zapobiegać ich ponownemu powstawaniu. Nie zawiera silnych wybielaczy ani agresywnych substancji ściernych przez co nie powoduje nadwrażliwości zębów. W skład linii wchodzi m.in. specjalistyczna szczoteczka do zębów, pasta, płyn do płukania jamy ustnej oraz nić dentystyczna, dzięki którym zadbamy o piękny uśmiech od A do Z.

Zestaw SunGum (fot. materiały prasowe) Zestaw SunGum (fot. materiały prasowe)

Idealne nawilżenie skóry to podstawa, zwłaszcza w okresie zimowym, gdy mamy problemy z przesuszaniem się naskórka. Żele pod prysznic i balsamy do ciała marki YUMI pokochają wszyscy, którzy lubią kosmetyki o pięknym i pobudzającym zapachu. Dostępne w pięciu wariantach zapachowych: aloesowym, ananasowym, borówkowym, arbuzowym i winogronowym pobudzą zmysły i przede wszystkim odpowiednio nawilżą i nawodnią skórę.

Kosmetyki YUMI (fot. materiały prasowe) Kosmetyki YUMI (fot. materiały prasowe)

Intensywnie nawilżający krem do twarzy od marki Eveline z serii Bio Organic to idealny sposób na delikatną, codzienną pielęgnację cery. Krem z formułą zawierającą ochronny aloes i lecznicze właściwości ekstraktu Centella asiatica (CICA) zapewnia nawilżenie i rewitalizuje skórę. Krem skutecznie przywraca naturalną jędrność skóry, co widać już od pierwszych dni stosowania.

Krem Eveline (fot. materiały prasowe) Krem Eveline (fot. materiały prasowe)

Nowa kolekcja Pixi Pretties, która powstała przy współpracy z czterema niezwykle utalentowanymi influencerkami z branży beauty – Makeup By Denise, Louise Roe, Promise i Tiną Yong to nasze wielkie odkrycie! Niezwykłe palety pudrów, kremowych produktów do ust i policzków, do konturowania oraz cieni do powiek to najgorętszy hit tego sezonu. Dawno już żadne produkty nie wzbudziły w nas takiego zachwytu - palety są uniwersalne, niezwykle praktyczne w użyciu, wydajne i przede wszystkim wpisują się w obowiązujące trendy. Dzięki paletom nie tylko podkreślimy urodę, ale także nadamy promienności naszej skórze. Różnorodność kolorystyczna powoduje, że kosmetyki sprawdzą się na różne okazje - niezależnie od tego, czy tworzymy codzienny look, czy szykujemy coś specjalnego! Wypróbujcie je koniecznie - to będzie hit nadchodzących miesięcy!

Nowość od marki Nuxe, czyli uniwersalny koncentrat przeciwstarzeniowy Super Serum to idealne połączenie naturalnego kwasu hialuronowego i olejków roślinnych, które gwarantują skuteczność. Serum stymuluje skórę w taki sposób, by pobudzić jej naturalne mechanizmy odnowy komórkowej i regeneracji, a także pozostawia skórę odmłodzoną, wygładzoną i delikatnie wypełnioną. Formuła oparta na starannie wyselekcjonowanych składnikach naturalnego pochodzenia wnika w głąb skóry, działając skutecznie w głębokich jej warstwach, co sprawia że kosmetyk sprawdzi się także dla tych, którzy borykają się z problemem coraz bardziej widocznych zmarszczek.

Serum Nuxe (fot. materiały prasowe) Serum Nuxe (fot. materiały prasowe)

Głębokie oczyszczenie skóry, likwidacja porów oraz zmniejszenie wydzielania sebum - nowa maska ​​peel-off z wysokim stężeniem niacynamidu od marki Jorgobe to nasze najnowsze odkrycie w kontekście pielęgnacji i dbałości o naturalny wygląd skóry. Unikalne połączenie cukrów i ekstraktów z kory modrzewia skutecznie wiąże zaskórniki i inne zanieczyszczenia, które są delikatnie wyciągane po zdjęciu maski. Cząsteczki aktywnego węgla działają oczyszczająco i przyczyniają się do naturalnego czarnego koloru maseczki. To nasz nowy, nieodzowny element codziennej pielęgnacji twarzy.

Maska Jorgobe (dostęp: pell.pl) Maska Jorgobe (dostęp: pell.pl)

  1. Moda i uroda

Najciekawsze odkrycia kosmetyczne do pielęgnacji i stylizacji włosów

Fulton (fot. Imaxtree)
Fulton (fot. Imaxtree)
Zobacz galerię 13 Zdjęć
Zdrowe i piękne włosy to nie tylko kwestia genów. O ich kondycję musimy dbać, aby pod wpływem tak wielu niekorzystnych czynników nie stały się matowe, łamliwe, przesuszone i wypadające. Oto kilka nowości kosmetycznych, które sprawdzą się idealnie w przygotowaniu domowego spa dla włosów. 

Pomysłów na pielęgnację włosów jest całe mnóstwo. Preparaty, akcesoria, suplementy diety... Jedną z ciekawszych możliwości jest kuracja proteinowa - nowość od marki Anwen, czyli prawdziwa odżywcza bomba dla włosów, która przywraca im naturalny blask i wzmacnia po same końce. Kuracja PROtein powstała z myślą o włosach, które potrzebują regeneracji. Każda ampułka zawiera aż cztery rodzaje protein o maksymalnym stężeniu, m.in. hydrolizowane proteiny owsa, które pomagają zrekonstruować ubytki w łusce włosa  spowodowane mechanicznymi uszkodzeniami czy niewłaściwą pielęgnacją i stylizacją, np. zbyt agresywnym rozjaśnianiem albo nadużywaniem prostownicy. Kurację można stosować raz-dwa razy w miesiącu, na różne sposoby. Wystarczy wczesać zawartość ampułki w umyte, odsączone z nadmiaru wody włosy, założyć czepek lub turban i podgrzać ciepłym powietrzem albo wysuszyć włosy suszarką, a po 30 minutach spłukać letnią wodą i nałożyć odżywkę emolientową. Można też wymieszać ampułkę z porcją dowolnej maski albo użyć jej jako podkładu przed zabiegiem olejowania. Warto wypróbować czegoś nowego.

Anwen PROtein (cena 49,99 zł/ 4 x 8 ml) Anwen PROtein (cena 49,99 zł/ 4 x 8 ml)

Jeśli szukacie idealnego zestawu do stylizacji i pielęgnacji włosów, Dyson Airwrap to strzał w dziesiątkę. Delikatne fale, gęstsze loki, bądź klasyczne wyprostowane - Dyson w kilku prostych (naprawdę prostych, testowałyśmy!) krokach pozwala przeżyć prawdziwą metamorfozę. Produkt wyposażony jest w silnik cyfrowy V9, który dzięki swojej potężnej mocy generuje efekt Coandy – zjawisko fizyczne, powodujące przyleganie strumienia powietrza do najbliżej napotkanej powierzchni. Dzięki temu włosy po zbliżeniu do końcówki same się na nią nawijają, tworząc piękne i lśniące loki, bez użycia nadmiernej temperatury. Wymienne końcówki sprawiają, że możliwości stylizacji są nieograniczone! Stylizację włosów rozpoczynamy z lekko wilgotnymi włosami - najlepiej od razu po umyciu, dzięki czemu dosłownie w kilka minut jesteśmy w stanie wyczarować na naszej głowie fryzurę prosto jak po wyjściu z salonu. Dyson Airwrap świetnie sprawdzi się także w podróży, na którą z powodzeniem możemy zabrać wyłącznie te końcówki, których używamy, a całość nie zajmie nam tyle miejsca co transportowana suszarka, prostownica, czy lokówka. Koniecznie wypróbujcie, bo Dyson Airwrap to rewolucja na rynku.

 

Inna ciekawa nowość to wegańska seria kosmetyków od Bielendy przeznaczona do włosów farbowanych. Szampon, odżywka i maska wzmacniają, wygładzają i odbudowują zniszczone włosy, a także zapobiegają rozdwajaniu się końcówek. 100 % aktywnych składników wegańskich sprawia, że włosy odzyskują blask i świeżość koloru, są puszyste i rozczesują się bez efektu elektryzowania, co jest szczególnie istotne w sezonie jesienno-zimowym.

Bielenda (cena: 11-30 zł) Bielenda (cena: 11-30 zł)

Dsd de Luxe to naturalne kosmetyki trychologiczne o właściwościach leczniczych - eliminują zaburzenia dermatologiczne skóry głowy, a dzięki cennym składnikom na co dzień dbają o dobrą kondycję włosów. Szampon 5.1.1 zawiera kwas hialuronowy, pantenol, hydrolizowany jedwab oraz mleczko pszczele. Regularnie stosowany odbudowuje uszkodzone kosmyki, zapobiega ich rozdwajaniu się i łamaniu. Szampon nadaje włosom objętości i poprawia ich witalność. Balsam 5.2.1 Bo Dsd de Luxe z kwasem hialuronowym, pantenolem, hydrolizowanym jedwabiem oraz mleczkiem pszczelim zabezpiecza włosy przed utratą wilgotności w czasie działania wysokich temperatur. Dzięki zawartości jedwabiu na włosach powstaje lekki filtr ochronny, który ogranicza szkodliwe działanie czynników środowiskowych. Pantenol łagodzi podrażnienia skóry głowy i odżywia włosy. Kwas hialuronowy zapobiega puszeniu się i elektryzowaniu włosów, przez co po nałożeniu balsamu włosy prezentują się gładko i lśniąco. Balsam sprawia, że włosy nabierają objętości i zdrowego wyglądu.

Dsd de Luxe zestaw szampon 5.1.1 + balsam 360 zł Dsd de Luxe zestaw szampon 5.1.1 + balsam 360 zł

Wprawdzie suche szampony są z nami już od jakiegoś czasu, tak nowość od Klorane z organiczną miętą nadwodną oczyszcza i odświeża włosy w... 2 minuty. Efekty są widoczne od razu, dlatego świetnie używać go po treningu, czy innym wysiłku fizycznym. Suchy szampon to jednak nie tylko niezbędny dodatek dla wszystkich aktywnych kobiet, z powodzeniem możemy używać go także na co dzień, jeśli nie chcemy codziennie myć włosów i obciążać ich dotychczas używanymi kosmetykami. Co ciekawe, używanie suchego szamponu to także duża oszczędność wody - aż 180 litrów poprzez zastąpienie 20 płynnych szamponów. Warto mieć go zawsze pod ręką.

Suchy szampon Klorane (cena: 30 zł) Suchy szampon Klorane (cena: 30 zł)

Szampon i odżywka Oribe Gold Lust Repair & Restore to idealny zestaw do pielęgnacji zniszczonych włosów. Szampon regeneruje, oczyszcza i pielęgnuje skórę głowy oraz włosy, które w efekcie stają się lekkie, nawilżone i wyjątkowo lśniące. Odżywka stanowiąca dopełnienie pielęgnacji nadaje efekt wyraźnie młodszych i zdrowszych włosów. Zawarty w formule ekstrakt z cyprysu śródziemnomorskiego wygładza łuski włosów, zapewniając efekt zdrowszych włosów, zaś kompleks białek zmniejsza rozdwojone końcówki i kondycjonuje skórę głowy.

Peeling do włosów? Czemu nie. Nowość od marki Philip B dostępna w sklepie pell.pl to delikatny peeling usuwający brud i tłuszcz ze skóry głowy zawierający pełne bogactwo naturalnych składników. Znajdziemy tu m.in. sól morską wraz z olejkami z awokado, mięty pieprzowej i eukaliptusa, które złuszczają i pobudzają skórę głowy, a mieszanka wody oczaru wirginijskiego, ekstraktu z kwiatów arniki i soku z liści aloesu odświeża i oczyszcza. Sól morska, naturalny środek złuszczający, eliminuje i wspomaga krążenie. Kosmetyk zawiera także oleje z awokado, mięty pieprzowej i eukaliptusa, które wywołują uczucie chłodu, pobudzając skórę głowy i zmysły. Wyciąg z kwiatu arniki i woda oczaru wirginijskiego łagodzą, równoważą i energetyzują skórę głowy. Sok z liści aloesu nawilża, odżywia i zmiękcza włosy. Pięknie pachnie i w niezwykły sposób doprowadza włosy do zdrowia.

Philip B/pell.pl (cena: 271,20 zł) Philip B/pell.pl (cena: 271,20 zł)

Olejek do włosów Oiltense to kompozycja dziesięciu wyselekcjonowanych olejów kosmetycznych, które nawilżają, odżywiają i wygładzają włosy, wspierając również kondycję skóry głowy oraz regulując wydzielanie sebum. Olej arganowy zapobiega rozdwajaniu się końcówek, a olej z pestek winogron – puszeniu i przesuszaniu kosmyków. Dodatkowo reguluje pH skóry głowy. Olej kokosowy wygładza pasma. Olej ze słodkich migdałów chroni je przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Ten miks sprawdza się nawet przy najbardziej wymagających włosach.

Oiltense Oiltense

Linia produktów do pielęgnacji włosów marki OnlyBio to naturalna, wegańska formuła, dzięki której całościowo zadbamy o piękno i zdrowie włosów. Naszym faworytem w całej serii jest olejek zabezpieczający końcówki - polecany wszystkim, a zwłaszcza osobom borykającym się z problemem rozdwajających i przesuszonych końców. Olejek  z  czarnuszki wzmacnia włosy zapobiegając ich łamaniu, olejek z awokado uwalnia ich blask  i dodaje miękkości, a olejek ze słodkich migdałów dogłębnie je nawilża i odżywia.

Seria OnlyBio: szmpon, odżywka, olej do olejowanie, olejek zabezpieczający końcówki.  Seria OnlyBio: szmpon, odżywka, olej do olejowanie, olejek zabezpieczający końcówki. 

  1. Moda i uroda

Naturalne kosmetyki inspirowane egipską pielęgnacją

(Fot. Getty Images)
(Fot. Getty Images)
Zobacz galerię 10 Zdjęć
Pielęgnacja twarzy i ciała inspirowana egipskimi rytuałami piękna w pierwszej chwili wzbudziła we mnie lekkie niedowierzanie. Bo co starożytni Egipcjanie mogli wiedzieć o dbaniu o urodę czego nie wiemy my, żyjący w tak rozwiniętym świecie? Okazuje się jednak, że wiedzieli bardzo dużo, a tajniki ich pielęgnacji mogą służyć nam do dziś.

W starożytnym Egipcie bowiem nastąpił ogromny rozwój kosmetyki. Przed tysiącami lat to właśnie tam powstawały receptury na pierwsze preparaty nawilżające i wygładzające skórę, peelingi złuszczające naskórek, maści i kremy na problemy dermatologiczne, a nawet antyperspiranty. Prym w tworzeniu wszelkich metod pielęgnacji urody wiodła wówczas oczywiście królowa Egiptu - Kleopatra. To ona napisała pierwszy podręcznik do kosmetyki, "Kosmetikon Biblion", w którym zawarła opracowane przez siebie metody dbania o urodę. I choć napisała go w I w. p.n.e., do dziś możemy uczyć się z niego zasad biopielęgnacji.

Jej legendarne już kąpiele w mleku (do ich przygotowania należało wydoić około siedmiuset oślic!) i odkrycie w nim wartościowych dla skóry składników, nie są jej jedynym kosmetycznym osiągnięciem. Kleopatra do perfekcji opanowała sztukę makijażu, depilowała brwi, włosy układała w przepiękne fale, codziennie wmasowywała w swoje ciało olejki, a nawet opracowała pierwszy preparat na wypadanie włosów, który miał zapobiec łysieniu Juliusza Cezara. W jaki sposób, tysiące lat temu, królowa Egiptu dobierała składniki do kosmetyków swojego autorstwa? Odpowiedź jest banalna - czerpała z natury. Sprawdzała działanie znanych jej składników i starała się je umiejętnie łączyć. Tak oto niektóre z nich są obecnie dla nas, lekko mówiąc, zbyt odważne (wykorzystywała m.in. suszone myszy, tłuszcz niedźwiedzi i szpik sarni), natomiast inne mają na naszą skórę wprost zbawienny wpływ.

Składniki kosmetyków rodem ze starożytnego Egiptu

Egipskie rytuały piękna to połączenie intensywnej pielęgnacji z działaniem leczniczym. Receptury powstających wtedy kosmetyków oparte były wyłącznie na naturalnych składnikach. Podstawowym z nich jest miód, który nie tylko świetnie smakuje, wzmacnia odporność i wspomaga w leczeniu przeziębień, ale także ma liczne, cenne właściwości wykorzystywane w kosmetyce. Miód przede wszystkim świetnie nawilża i wygładza skórę. Jest też silnym antyoksydantem, wykorzystuje się go w leczeniu przeróżnych chorób skórnych, również trądziku, działa bakteriobójczo oraz przyspiesza gojenie ran.

Składniki pochodzenia pszczelego były w starożytnym Egipcie na wagę złota, a pszczoły były niemal czczone. Dlatego też w recepturach Kleopatry można znaleźć, oprócz miodu, również mleczko, wosk i pyłek pszczeli. Kryją one w sobie szereg wartości odżywczych, m.in. białka, cukry, kwasy organiczne, enzymy, a także magnez, miedź, potas, fosfor i wiele innych witamin i składników mineralnych. Dzięki temu wykazują silne działanie odżywcze, regenerujące i nawilżające. Składniki pochodzenia pszczelego od wieków stosuje się jako lekarstwo na spierzchnięte usta, przesuszoną i popękaną skórę oraz zniszczone końcówki włosów.

Oliwa z oliwek oraz oleje: słonecznikowy i migdałowy to kolejne bazowe składniki kosmetyków ze starożytnego Egiptu. Są one źródłem witamin i antyoksydantów, dzięki którym skóra na długo zachowuje witalność i młodość, a także utrzymuje swoją naturalną odporność. Oliwa i oleje koją skórę, łagodzą stany zapalne, natłuszczają, wygładzają zmarszczki i są naturalnym filtrem UV. Ich działanie pogłębia olej marula, zwany eliksirem młodości, który ujędrnia i regeneruje skórę. Zawarte w nim wysokie stężenie witaminy E i C sprawia, że doskonale sprawdza się przy skórze dojrzałej i przesuszonej.

Egipski cud

Właśnie na bazie składników zaczerpniętych z rytuałów pielęgnacyjnych starożytnego Egiptu marka Eveline stworzyła nową serię kosmetyków Egyptian Miracle.

Kosmetyki z serii Egyptian Miracle. (Fot. materiały partnera) Kosmetyki z serii Egyptian Miracle. (Fot. materiały partnera)

Do jej przetestowania zachęcił mnie przede wszystkim fakt, że wszystkie produkty z serii są naturalne - w ich składzie nie znajdziemy konserwantów, kompozycji zapachowych i barwników. Formuły kosmetyków są również bezwodne, czyli mocniej skoncentrowane, przez co ich składniki dłużej pozostają bioaktywne. Pozytywnie wpływa to także na środowisko, bo przy produkcji oszczędza się wodę. Co więcej, marce Eveline przyznano międzynarodowy certyfikat PETA (People for the Ethical Treatment of Animals) co oznacza, że w procesie produkcji kosmetyków nie wykorzystują zwierząt i na nich nie testują. Marka została również pozytywnie zweryfikowana przez Stowarzyszenie Kosmetyki Bez Okrucieństwa i tym samym znalazła się w gronie firm, które etycznie i humanitarnie podchodzą do produkcji kosmetyków. Jak więc na mojej twarzy sprawdził się egipski cud?

(Fot. materiały partnera) (Fot. materiały partnera)

Miód, mleczko, wosk i pyłek pszczeli, propolis, oliwa z oliwek, olej słonecznikowy i... tyle. Te siedem naturalnych składników jest zamknięte w słoiczku kremu z serii Egyptian Miracle - krem-ratunek do twarzy ciała i włosów. Produkt ten znam już od dawna i uwielbiam go stosować szczególnie w okresie jesienno-zimowym, gdy moja skóra potrzebuje potężnej dawki nawilżenia. Bo taka jest jego podstawowa rola - nawilża i pielęgnuje nawet najbardziej przesuszoną i popękaną skórę oraz włosy, można go bowiem stosować także na zniszczone końcówki. Ja najczęściej używam go na twarz wieczorem, zaraz po nałożeniu serum. Moja skóra jest wtedy maksymalnie nawilżona, a rano nie widać na niej żadnych suchych skórek. Sprawdza się również na mocno przesuszone dłonie i łokcie, a także jako naturalna bariera przed mroźnym powietrzem, na przykład podczas jazdy na nartach. Krem ma naturalny zapach propolisu. Lubię też jego formułę - w słoiczku jest gęsta, a pod wpływem ciepła rąk zmienia się w olejek.

(Fot. materiały partnera) (Fot. materiały partnera)

Jesienią balsam do ust to podstawa. Ten od Eveline u mnie sprawdził się rewelacyjnie i z przyjemnością noszę go ciągle przy sobie. Regenerująco-kojący balsam-opatrunek do ust to, moim zdaniem, taka wersja mini wyżej opisywanego kremu, z tym, że przeznaczona do ust i pachnąca limonką. Balsam ten momentalnie daje bardzo mocne nawilżenie, wygładzenie i natłuszczenie. Poradzi sobie nawet z najbardziej spierzchniętymi ustami - koi drobne ranki i stanowi barierę ochronną przed wszelkimi czynnikami atmosferycznymi. Lubię go również stosować na noc, jako maseczkę na usta. Składa wyłącznie się z naturalnych składników, nie ma w nim konserwantów, substancji zapachowych i barwników.

(Fot. materiały partnera) (Fot. materiały partnera)

Krem-maść do stóp i paznokci z serii Egyptian Miracle działa jak opatrunek na przesuszoną skórę stóp. Ma formułę opartą na wosku pszczelim, która została  wzbogacona o silnie zmiękczające masło cupuaçu, nawilżający olejek ze słodkich migdałów oraz antybakteryjny olejek z drzewa herbacianego. Dzięki temu krem doskonale nawilża, a skóra po nim jest miękka i wygładzona. Jest też bardzo wydajny! Wystarczy przed spaniem wmasować w skórę stóp naprawdę niewielką ilość, by już rano poczuć jego silnie nawilżające działanie. Co więcej, zapach olejku herbacianego nadaje stopom efekt odświeżenia.

(Fot. materiały partnera) (Fot. materiały partnera)

Moja skóra bardzo lubi wszelkiego rodzaju olejki do ciała. Używam ich zazwyczaj po szczotkowaniu ciała na sucho, wtedy masaż olejkiem jest wyjątkowo przyjemny. Intensywnie ujędrniający olejek do biustu i ciała jest w ostatnim czasie moim ulubieńcem. Błyskawicznie się wchłania i nie pozostawia skóry tłustej, a nawilżoną i przepięknie rozświetloną. Ma delikatny, świeży zapach pomarańczy i grejpfruta. Na pochwałę zasługuje również jego opakowanie - butelka z atomizerem genialnie sprawdza się w przypadku olejków i bardzo ułatwia ich stosowanie. Masaż ciała olejkiem od Eveline to przyjemność, a ja dodatkowo zachęcam, by połączyć ją z prozdrowotnym obowiązkiem - samobadaniem piersi. Niech masaż i badanie piersi wejdzie nam w codzienny nawyk. Z tym olejkiem to czysta rozkosz!

  1. Moda i uroda

Czytanie etykiet kosmetyków podstawą świadomej pielęgnacji

Ważnym aspektem filozofii slow beauty jest umiejętność dobierania kosmetyków dostosowanych do naszych potrzeb. (Fot. Getty Images)
Ważnym aspektem filozofii slow beauty jest umiejętność dobierania kosmetyków dostosowanych do naszych potrzeb. (Fot. Getty Images)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Nadeszła jesień, a więc idealny czas na zmiany. Może warto pomyśleć o sobie? Chcesz zmienić swoje nawyki pielęgnacyjne, ale nie wiesz od czego zacząć? Agnieszka Pocztarska, założycielka serwisu czytamyetykiety.pl, pomoże ci świadomie zadbać o siebie i odkryć swoje prawdziwe piękno.  

Chcesz dobierać odpowiednie dla siebie kosmetyki, ale od nadmiaru składników na etykiecie kręci ci się w głowie? Czujesz się zagubiona w gąszczu porad dotyczących pielęgnacji? Myślisz, że dbasz o siebie, a tak naprawdę ignorujesz prawdziwe potrzeby swojego ciała? Wiedza o właściwej pielęgnacji i naturalnym pięknie może być przed nami ukryta... Zacznijmy od podstaw.

Piękna skóra i promienny wygląd zależą w głównej mierze od szeroko rozumianego stylu życia - zdrowego odżywiania, mądrej pielęgnacji, aktywności fizycznej, odpowiedniej ilości odpoczynku, a przede wszystkim – akceptacji siebie. Jest to tzw. holistyczne podeście do życia, które w dużej mierze składa się na filozofię slow beauty, której zwolenniczką i propagatorką jest Agnieszka Pocztarska, wydawczyni serwisu czytamyetykiety.pl i autorka książki "Slow beauty. Recepta na piękno" (wyd. Znak). Agnieszka jest również żywym dowodem na to, że da się zmienić złe nawyki i zacząć żyć świadomie i w zgodzie ze sobą. Świadomie, czyli zdrowo, naturalnie i ekologicznie.

Agnieszka Pocztarska (Fot. materiały prasowe) Agnieszka Pocztarska (Fot. materiały prasowe)

Czym slow beauty jest według Agnieszki Pocztarskiej? Z książki jej autorstwa dowiadujemy się, że chodzi tu przede wszystkim o naturalną pielęgnację opartą na świadomym wyborze kosmetyków dostosowanych do indywidualnych potrzeb naszej skóry, włosów i ciała (w tym umiejętność czytania etykiet!), właściwe odżywianie, czyli dieta, która dostarcza nam wszystkim potrzebnych składników i sprawia, że po prostu czujemy się dobrze, a także dobroczynne rytuały składające się na indywidualny schemat pielęgnacji. Na filozofię slow beauty składają się również: troska o siebie, umiejętność dostrzeżenia swoich potrzeb, radość z życia i piękno wewnętrzne.

Książka "Slow beauty. Recepta na piękno" powstała na podstawie wieloletniego doświadczenia popartego rozmowami z ekspertami, w odpowiedzi na rosnącą potrzebę dbania o siebie świadomie oraz w zgodzie ze sobą. "Chcę pomóc kobietom dotrzeć do swojego prawdziwego piękna" - mówi Agnieszka i sama wspomina swoje zmagania na tym polu. We wstępie do książki autorka wraca myślami do okresu liceum: "(...) wiele moich koleżanek zwracało ogromną uwagę na swój wygląd. Wspominając siebie z tamtych czasów, mogę powiedzieć jedno: nigdy wcześniej ani później nie malowałam się tak mocno, nie upiększałam się w takim stopniu jak wtedy. Podkłady, kremy, kreski, róże, peelingi... Wymieniać mogłabym jeszcze długo. Codziennie rano po przyjściu do szkoły patrzyłyśmy na siebie - bardzo krytycznym wzrokiem". Wyznaje też, że jako nastolatka nie miała zbyt dużej wiedzy o właściwej pielęgnacji skóry, co powodowało nie tylko ogromne problemy z cerą, ale przekładało się również na zaniżone poczucie własnej wartości. "Dzisiaj jestem dumna, że poranki poświęcam na rytuał pielęgnacyjny - czynności, które już weszły mi w krew - ale nie robię pełnego makijażu" - wyjaśnia. Na tym właśnie polega idea slow beauty. "Często chcemy wyglądać jak prezenterki, dziennikarki, celebrytki czy modelki. Skupiamy się na tym, co widać na zewnątrz, zamiast na tym jak się czujemy lub jakimi jesteśmy ludźmi" - dodaje.

Dla mnie piękno to nie glow, czyli wygląd, blask zewnętrzny. (...) W moich oczach uroda to wszystko to, co kryje się pod warstwą makijażu. Wierzę mocno, że każda z nas jest piękna, a prawdziwe piękno - prawdziwy blask - kryje się wewnątrz. Piękno jest dla mnie slow.
Jak zatem dbać o siebie świadomie i w zgodzie z samą sobą? Jak rozpoznać potrzeby naszego ciała? Jak nauczyć się samoakceptacji? Na te i wiele innych pytań odpowiada książka "Slow beauty. Recepta na piękno".

'Slow beauty. Recepta na piękno', Agnieszka Pocztarska, wyd. Znak (2020) "Slow beauty. Recepta na piękno", Agnieszka Pocztarska, wyd. Znak (2020)

Czytanie etykiet - klucz do świadomej pielęgnacji

Ważnym aspektem filozofii slow beauty jest umiejętność dobierania kosmetyków dostosowanych do naszych potrzeb. Na co dzień Agnieszka sprawuje opiekę nad edukacyjnymi serwisami internetowymi: Czytamy Etykiety i Czytamy Etykiety Kosmetyków, na łamach których analizuje składy i przegląda zawartość produktów dostępnych na polskim rynku. Tłumaczy trudne pojęcia, rozszyfrowuje skróty, a także wskazuje, które produkty warte są uwagi. "Każdego dnia uczę czytelników, jak wybierać zdrowe produkty spożywcze i kosmetyczne oraz jak żyć świadomie i odpowiedzialnie na naszej planecie - Ziemi" - pisze w swojej książce, której sporą część poświęciła właśnie czytaniu etykiet.

Każdy z nas znalazł się kiedyś w takiej sytuacji: sięgamy po kosmetyk, znajdujemy skład i... no właśnie, co dalej? Czytanie etykiet produktów na pierwszy rzut oka może wydawać się niesamowicie skomplikowane. Ponadto mnogość produktów na sklepowych półkach i substancji na etykietach przyprawia o zawrót głowy. Mało tego, niektóre z nich nadal mają przed nami dużo tajemnic. Książka Agnieszki pokazuje, że nie taki wilk straszny, jak go malują. Autorka tłumaczy w niej m.in. czym jest zapis INCI i wyjaśnia podstawowe zasady odczytywania składów produktów. "Z czytaniem etykiet jest jak z nauką nowego języka – początki nie należy do najłatwiejszych, jednak lata praktyki mogą uczynić z nas prawdziwych poliglotów. Wystarczy tylko spokojnie podejść do tematu i uzbroić się w cierpliwość".

Jak zatem czytać etykiety, aby wybierać kosmetyki najwyższej jakości - takie, które zaszkodzą ani naszej skórze, ani organizmowi, ani środowisku? Co należy wiedzieć, zanim zaczniemy analizować skład produktu?

Zapoznaj się z terminem INCI. International Nomenclature of Cosmetic Ingredients, czyli Międzynarodowe Nazewnictwo Składników Kosmetycznych to nic innego, jak zapis składów produktów kosmetycznych, który w Europie jest ściśle uregulowany przez prawo. Oznacza to, że każdy kosmetyk na opakowaniu lub ulotce musi mieć podany skład, a producenci mają obowiązek wymieniać poszczególne składniki w odpowiedniej kolejności. Ponadto producenci nie mogą pomijać niewygodnych dla siebie składników. System ten obowiązuje w UE i powstał, aby ujednolicić nazewnictwo stosowanego przez wytwórców kosmetyków oraz ułatwić klientom zapoznawanie się ze składami produktów.

Zawsze czytaj pełny skład. Producenci niektórych kosmetyków często stosują całą gamę sztuczek, aby oszukać swojego klienta. Pełen skład zapisują małymi literami i najmniej widocznym miejscu, natomiast w miejscu rzucającym się w oczy (zwykle na górze i na środku etykiety) zapisują tylko część składników używając określeń typu key ingredients (składniki kluczowe) lub active ingredients (składniki aktywne). Zwykle są to składniki, które brzmią „ekologicznie”, „zdrowo” lub „naturalnie”. Nie daj się na to nabrać.

Zwracaj uwagę na kolejność składników. Nie jest ona przypadkowa. Składniki zawsze są podane w kolejności malejącej i tyczy się to nie tylko kosmetyków, ale też produktów spożywczych. Oznacza to zatem, że substancje, których jest najwięcej będą się więc znajdować na samym początku listy, a te których jest najmniej – na końcu. Producent nie ma jednak obowiązku podawać zawartości procentowej danego składnika, dzięki czemu receptura składniku pozostaje tajemnicą handlową.

Pamiętaj, że "mniej" nie zawsze znaczy "lepiej". Często wychodzimy z założenia, że im krótszy skład, tym mniejsze ryzyko, że kosmetyk będzie zawierał szkodliwe lub uczulające substancje. Niepożądane składniki zdarzają się jednak również w kosmetykach z krótkim składem. Plus jest taki, że wtedy łatwiej jest je wyśledzić. Produkty z małą liczbą składników są również dobre, gdy dopiero zaczynamy przygodę z czytaniem etykiet. Nie należy jednak zamykać się na kosmetyki z bogatszym składem.

Wiedz, że nie wszystko znajdziesz na etykiecie. Są takie informacje np. dane dotyczące dokładnego stężenia, których producent nie ma obowiązku umieszczać na opakowaniu produktu. To kolejny argument, aby przy czytaniu etykiet wzmocnić czujność. To, że na kosmetyku widnieje napis "produkt naturalny", wcale nie oznacza, że jest on wysokiej jakości (surowce mogą być pozyskiwane z niekontrolowanych źródeł, a użyte oleje poddawane procesowi oczyszczania, który przedłuża świeżość, lecz powoduje też utratę części właściwości odżywczych).

Zwracaj uwagę na kompleks kosmetyczny. Może czaić się on nawet pośród zwykłych składników. Kompleks kosmetyczny to zbiór starannie wyselekcjonowanych substancji aktywnych, których skład jest zgodny ze standardami, a skuteczność dokładnie przebadana. Dobiera się go w taki sposób, aby jego składowe wzajemnie się uzupełniały i wzmacniały swoje działanie. Warto tu również zaznaczyć, że działanie kompleksu jest dużo mocniejsze niż działanie każdego z pojedynczych składników. Na liście składników substancje wchodzące w skład kompleksu mogą wyglądać całkiem niepozornie (nie muszą nawet występować obok siebie).

Pamiętaj o tym, że praktyka czyni mistrza. Bądź czujna, czytaj skład do końca i pamiętaj o wyjątkach. Rób notatki, nie kupuj w ciemno, nie zrażaj się, czytaj analizy zaufanych serwisów, oceniaj całokształt i porządkuj wiedzę. To z pewnością pozwoli ci szybko opanować sztukę czytania etykiet, a tajemnicze listy składników kosmetyków wreszcie przestaną być dla ciebie zagadką. Więcej dowiesz się sięgając po lekturę "Slow beauty. Recepta na piękno".

Agnieszka Pocztarska, wydawczyni portalu czytamyetykiety.pl, najlepiej rozwiniętego polskiego serwisu zajmującego się tematyką świadomych wyborów konsumenckich. Autorka książki "Slow beauty. Recepta na piękno". 

  1. Moda i uroda

Najlepszy kolagen to ten w twojej skórze. Pobudź go!

Między 25 a 30 rokiem życia produkcja kolagenu zaczyna znacznie spowalniać. (Fot. materiały partnera)
Między 25 a 30 rokiem życia produkcja kolagenu zaczyna znacznie spowalniać. (Fot. materiały partnera)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Kolagen głównie kojarzymy z etykiet kosmetyków, które mają przeciwdziałać starzeniu się skóry. Niewielu z nas jednak wie, czym jest naprawdę oraz jak istotne jest jego działanie i rola w pielęgnacji naszej skóry.

Kolagen to najważniejsze białko w naszym organizmie - jest podstawą tkanki łącznej i stanowi 30 proc. wszystkich białek. Bierze udział w funkcjach życiowych niemal wszystkich układów, narządów i tkanek. Występuje w mięśniach, kościach, naczyniach krwionośnych, układzie pokarmowym, ścięgnach, a aż około 40 proc. kolagenu znajduje się w największym organie naszego ciała - skórze. Jego działanie na skórę jest zbawienne. Wpływa on bowiem na sprężystość, jędrność, nawilżenie oraz nieustanną odbudowę komórek.

O kolagenie mówi się, że jest "białkiem młodości". Między 25 a 30 rokiem życia jego produkcja zaczyna znacznie spowalniać, podobnie jak mięśnie tracą siłę, a kości wapń. Wtedy właśnie zaczynają się naturalne procesy starzenia. Czy można więc pomóc skórze produkować kolagen?

Kolagen w skórze

Fizjologiczny proces starzenia się jest postępującą przemianą kolagenu rozpuszczalnego z młodej tkanki w nierozpuszczalny, w wyniku biologicznego procesu starzenia się tkanki łącznej. Upraszając, oznacza to, że im jesteśmy starsi, tym mniej nowego kolagenu, a jednocześnie jakość starego pozostawia wiele do życzenia. Skutkiem tego skóra traci swoją elastyczność, napięcie i nawilżenie. Spadek kolagenu pogłębiają także choroby autoimmunologiczne i uprawianie sportu wyczynowego, a także niewłaściwy styl życia i złe nawyki, takie jak picie alkoholu i palenie papierosów, niezdrowa dieta, przewlekły stres. Bardzo łatwo to zaobserwować, bowiem znakiem ubytku kolagenu w skórze są przede wszystkim zmarszczki, ale również suchość skóry, cienie pod oczami, cellulit, rozstępy i przebarwienia. Może to być również przyczyną łamliwości paznokci oraz wypadania i gorszego wyglądu włosów.

Czy istnieją kosmetyki, dzięki którym moglibyśmy uzupełnić kolagen w skórze? Niestety, nie jest to takie proste. Cząsteczki kolagenu są duże i nie mogą swobodnie przeniknąć do skóry właściwiej. Kosmetyki z kolagenem spełniają więc inną rolę. Chodzi przede wszystkim o to, by pobudzić skórę do wzmożonej produkcji własnego kolagenu po to, by jego wymiana była szybsza i cechowała się lepszą jakością. Procesów starzenia się skóry nie można zatrzymać, jest to naturalna konsekwencja upływu lat. Można je tylko opóźniać i odwlekać w czasie, właśnie poprzez odpowiednie kosmetyki z kolagenem.

Kolagen w kosmetyce

Działanie kosmetyków z kolagenem skupia się na nadaniu skórze nawilżenia, jędrności i gładkości, skutkiem czego zmarszczki pozostają wygładzone i polepsza się koloryt cery. Kosmetyki te sprawdzą się również przy cerze trądzikowej, kolagen bowiem stabilizuje natłuszczenie twarzy i wydzielanie łoju oraz wygładza blizny potrądzikowe. Kosmetyki z kolagenem odżywiają, nawilżają i regenerują skórę, a co za tym idzie opóźniają procesy starzenia, przyspieszają gojenie ran oraz niwelują stany zapalne. Można je również stosować prewencyjnie, zanim jeszcze pojawią się na naszej skórze pierwsze zmarszczki.

Niestety, w kosmetyce najczęściej wykorzystywanym kolagenem jest ten pochodzenia zwierzęcego - pozyskuje się go m.in. z ryb, kur i bydła. Troska o środowisko powinna być dla nas priorytetem. Wybierając kosmetyki pamiętajmy więc, by nie sięgać po przypadkowe produkty, a zwracać uwagę na to, czy powstają w sposób ekologiczny i czy przy ich produkcji nie wykorzystywano zwierząt.

Kosmetyki z nowej serii marki Caudalie jednocześnie zaspokajają potrzeby naszej skóry oraz chronią środowisko. W ich składzie znajdziemy bowiem nowo opatentowany wegański stymulator kolagenu, który swoim działaniem zupełnie nie odbiega od tego pochodzenia zwierzęcego, a otrzymuje się go z kory mahoniu ze zrównoważonych zbiorów w Afryce w Burkina Faso.

(Fot. materiały partnera) (Fot. materiały partnera)

Caudalie to francuska marka, która ekologiczne rozwiązania ceni sobie ponad wszystko. Mathilde Thomas, jej założycielka i pomysłodawczyni, robi wszystko, by tworzyć kosmetyki jak najbardziej naturalne, a zarazem skuteczne i przyjemne dla zmysłów. W nieustannym poszukiwaniu skutecznych i naturalnych rozwiązań Mathilde Thomas podjęła współpracę z prestiżową uczelnią Harvard Medical School i doktorem Davidem Sinclairem. Naukowiec ten, nazwany przez Time Magazine US „guru długowieczności”, jest jednym z największych na świecie specjalistów w dziedzinie walki ze starzeniem się.

Najnowszym owocem tej współpracy jest innowacyjne połączenie składników - Resveratrol + kwas hialuronowy + wegański stymulator kolagenu - które Caudalie zawarła w nowej serii kosmetyków Resveratrol—Lift. Dzięki temu innowacyjnemu połączeniu nasza skóra zostaje pobudzona do produkcji aż 5 razy więcej naturalnego kolagenu i dwukrotnie więcej kwasu hialuronowego. Kosmetyki z tej serii świetnie niwelują zmarszczki, ujędrniają i wzmacniają skórę, a twarz przy ich regularnym stosowaniu wygląda jak po liftingu - jest ujędrniona, wypełniona i... widocznie młodsza.

(Fot. materiały partnera) (Fot. materiały partnera)

Krem Kaszmir Liftingujący z linii Resveratrol-Lift to produkt, który swoim działaniem zachwyca już od pierwszego użycia. Jest lekki, odżywczy i niezwykle przyjemny w dotyku, a dodatkowo genialnie spełnia swoją najistotniejszą funkcję - wygładza i niweluje zmarszczki. Krem pozostawia skórę miękką, bez tłustej warstwy, z silnym uczuciem komfortu i naturalnie przeciwdziała starzeniu się. Podobnie jak wszystkie produkty Caudalie, nie zawiera parabenów, fenoksyetanolu, ftalanów, olejów mineralnych, PEG, silikonów, laureatosiarczanu sodu i składników pochodzenia zwierzęcego. W jego składzie znajdziemy ponad 97 proc. składników pochodzenia naturalnego. Ma też piękny zapach! Czuć w nim delikatną nutę bazylii, ale też trawę cytrynową, rumianek, tymianek i kwiat pomarańczy.

Całą linię produktów Resveratrol-Lift wyróżnia nie tylko wyjątkowo skuteczne działanie i nowo opatentowana formuła przeciw starzeniu się skóry. Caudalie zadbało również o jak najbardziej ekologiczne rozwiązania. Wszystkie opakowania produktów w 100 proc. nadają się do recyklingu i są wykonane lżejszego papieru FSC, co pozwoliło zmniejszyć ślad węglowy o 40 proc. W produkty marki Caudalie można zaopatrzyć się na stronie  www.caudalie.pl.