1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda i uroda
  4. >
  5. Jaka matka, taka córka. Kolekcje, które łączą pokolenia.

Jaka matka, taka córka. Kolekcje, które łączą pokolenia.

&Other Stories (Fot. materiały prasowe)
&Other Stories (Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 7 Zdjęć
Noszenie podobnych ubrań przez matkę i córkę może być urocze, ale trzeba uważać żeby nie wyglądało to karykaturalnie. Jak nie wpaść w tę pułapkę?

Tu sprawdzi się zasada umiaru, czyli nie nosimy się tak zawsze i wszędzie. Nie dopasowujemy naszych ubrań do ubrań dziecka każdego dnia, nie robimy z tego naszego znaku rozpoznawczego. Drugą ważną rzeczą będzie zachowanie naszego stylu. Nie przebieramy się, nie robimy z siebie małej dziewczynki czy słodkiego podlotka (tzw. dzidzi piernik) ani z córki osoby dorosłej (tzw. starej malutkiej). Od czasu do czasu lub na specjalną okazję (np. dzień matki, dzień dziecka, wspólne zdjęcie) możemy ubrać się podobnie, ale nie popadajmy w przesadę. Jeśli kuszą nas takie eksperymenty, to proponujemy pomyśleć co obu nam się podoba i sprawdzi się zarówno w wieku kilku lat jak i kilkudziesięciu (odradzamy takie zabawy z nastolatkami).

Moda dla małych i dużych

&Other Stories (Fot. materiały prasowe)&Other Stories (Fot. materiały prasowe)

Nam spodobała się kolekcja &Other Stories dla dziewczynek i kobiet. To pierwsza w historii marki odsłona mody dziecięcej. Powstała w paryskim atelier i jest pełna romantycznego uroku, ale i elegancji. Przywodzi na myśl sielskie popołudnie w ogrodzie. Idealna na nadchodzące lato. Kolekcję tworzy sześć dopasowanych do siebie setów. Nas oczarowała dorosła biała sukienka z angielskiej koronki z marszczeniem, rozkloszowanym dołem i pasujący do niej komplet dla dziecka składający się z bluzeczki i szortów w tym samym stylu i kolorze. Podobnie, ale nie tak samo. Warto zaznaczyć, że wszystkie rzeczy zostały wykonane z materiałów przyjaznych dla środowiska.

&Other Stories (Fot. materiały prasowe)&Other Stories (Fot. materiały prasowe)

&Other Stories (Fot. materiały prasowe)&Other Stories (Fot. materiały prasowe)

Sama słodycz

Loriini (Fot. materiały prasowe)Loriini (Fot. materiały prasowe)

Można też zdecydować się na takie same outfity, które będą różniły się tylko dodatkami (no i rozmiarem oczywiście). Naszą uwagę zwróciła kolekcja marki Loriini. Nazywa się Mini Loriini, a w jej skład wchodzą bawełniane sukienki dla mamy i córki. Mają oversizowy krój charakterystyczny dla marki. Długość midi pasuje małym i dużym, a dodatkowo możemy wybrać dla siebie i córki różne kolory (do wyboru mamy trzy). W kampanii wystąpiła Ania Wendzikowska z córeczką.

Słodkie, ale z umiarem. I tego się trzymajmy.

Loriini (Fot. materiały prasowe)Loriini (Fot. materiały prasowe)

Loriini (Fot. materiały prasowe)Loriini (Fot. materiały prasowe)

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Moda i uroda

Torebka made in Poland - o procesie tworzenia i inspiracjach rozmawiamy z właścicielkami popularnych polskich marek

Fot. materiały prasowe Mista, Kulik Style
Fot. materiały prasowe Mista, Kulik Style
Nie tylko oryginalność i krótkie serie są siłą mody od projektantów. Konsumenci coraz częściej doceniają fakt, że np. torebka została uszyta przez rzemieślników z Polski, a cały proces jej powstawania jest transparentny. Zapytałyśmy właścicielki dwóch polskich marek - Sylwię i Ewę Jeżewskie, właścicielki marki Kulik Style oraz Tamarę Miś, właścicielkę marki Mista, o to skąd czerpią pomysły na nowe kolekcje i jak wygląda proces powstawania kolejnych modeli torebek.

Polskie marki odzieżowe i obuwnicze stają się bezkonkurencyjne, jeśli chodzi o jakość materiałów, oryginalne projekty - wykonywane często ręcznie i w duchu zrównoważonego rozwoju. Coraz chętniej sięgamy po ubrania i dodatki made in Poland słynące z niewymuszonej elegancji, ponadczasowej estetyki, i które w dużej mierze powstają właśnie w Polsce u lokalnych rzemieślników, posiadają własne zaplecze produkcyjne bądź zlecają produkcję innym, krajowym podmiotom. Niekiedy marki te bazują również na sprawdzonych, zagranicznych manufakturach, dzięki czemu jakość produktów stoi na najwyższym poziomie. Polski rynek ma coraz więcej do zaoferowania i nie jest nowością, że chętniej sięgamy po często niszowe i mniej rozpoznawalne marki - małe, rodzinne firmy, które powstały bez ogromnego zaplecza finansowego, tak jak najwięksi giganci zagraniczni.

Piękny design, oryginalne wykończenie, funkcjonalność - torebki marki Kulik zyskały już miano bestsellerowych. Skąd pomysł na stworzenie marki?
Sylwia Jeżewska:
Jeszcze kilka lat temu każda z nas pracowała na etacie. Ja byłam zatrudniona u producenta odzieżowego, co wiązało się z częstymi podróżami po świecie. Ewa natomiast zajmowała się projektowaniem wnętrz. Gdy się widywałyśmy, często podejmowałyśmy rozmowy na temat mody, designu czy architektury. Mamy wspólne zainteresowania i to nas bardzo połączyło. Z czasem stwierdziłyśmy, że obie potrzebujemy zmian w naszym życiu zawodowym, a nowy projekt to świetna okazja. Ewa od lat marzyła, aby tworzyć dla kobiet torebki, a mi ten pomysł bardzo się spodobał.
Ewa Jeżewska: Dla mnie torebka to mała architektura. Istotna jest w niej symetria, forma, surowiec, z którego zostaje wykonana. Pierwsza kolekcja była dla nas sporym wyzwaniem. Zależało nam, aby stworzyć wyjątkowy produkt. Poleciałyśmy do Włoch, szukając najlepszych firm do współpracy. Tworzyłyśmy modele przez kilkanaście miesięcy, a nosiły i testowały je nasze mamy i przyjaciółki. To był piękny czas wyzwań, dzięki któremu dużo się nauczyłyśmy.

Fot. materiały prasowe KulikFot. materiały prasowe Kulik

Główną ideą marki Kulik jest łączenie nowoczesnego designu z tradycyjnymi technikami produkcji. Jak wygląda proces powstawania i wytworzenia Waszych torebek?
Ewa:
Projekty torebek Kulik to efekt naszych autorskich wizji, jak i odpowiedzi na zapotrzebowania klientek. Rysuję konkretny model wraz z jego elementami na kartce. Następnie z Sylwią decydujemy o surowcach i zamawiamy je ze sprawdzonej, rodzinnej manufaktury, która mieści się pod Mediolanem.
Sylwia: Wszystkie nasze torebki są szyte ręcznie, przy współpracy z lokalnymi kaletnikami z okolic Łodzi. Swoimi uwagami dzieli się z nami mistrz sztuki, który ma ponad czterdziestoletnie doświadczenie w tworzeniu skórzanych dodatków. To dzięki niemu najmniejszy szczegół w naszych projektach jest tak starannie dopracowany - każda pojedyncza nitka musi mieć odpowiednią grubość, splot i odcień. Do każdej torebki jest możliwość wyboru różnobarwnych, plecionych pasków, które również są plecione ręcznie przez artystkę z Włoch. Przy okazji zdradzimy, że właśnie czekamy na nowe modele, to będzie barwne szaleństwo!

Fot. materiały prasowe KulikFot. materiały prasowe Kulik

Wiele mówicie na temat tego, że luksus też może być eko. Kulik to marka, która dba o ekologię - jak ta filozofia wpływa na tworzenie kolekcji i produkcję?
Ewa: Uważamy, że pragnienia ludzi mogą iść w parze z troską o środowisko. Skóry, które wybieramy są efektem ubocznym procesu przetwórstwa. Używamy tylko tych garbowanych roślinnie z certyfikatami Environmental Management. Projekty, które wysyłamy do klientek pakujemy w opakowania biodegradowalne, takie jak kartony z tektury czy bibuła. Metki wykonujemy natomiast z papieru ekologicznego.

Fot. materiały KulikFot. materiały Kulik

Fot. materiały KulikFot. materiały Kulik

Kulik to nie tylko torby, ale również Wasze charakterystyczne buty-chodaki. Skąd pomysł na powrót tego trendu?
Sylwia: Stawiamy na nowoczesne formy, a myśląc o rozwoju marki, drewniaki były dla nas najlepszym rozwiązaniem. Pierwszy model powstawał niemal rok. Zależało nam, żeby chodaki były lekkie i trwałe dlatego zdecydowałyśmy się na drewno owocowe. Ważne jest też to, aby było odpowiednio wysuszone, by móc stworzyć dobrej jakości but, który nie będzie pękał. Polki wciąż przekonują się do tego typu obuwia, ale mamy bardzo dużo klientek z Francji, Wielkiej Brytanii czy Stanów Zjednoczonych. Są panie, które chodzą w naszych drewniakach nawet na Fidżi czy w Nowej Zelandii.

Fot. materiały prasowe KulikFot. materiały prasowe Kulik

Czym się inspirujecie w powstawaniu nowych kolekcji? Macie w planach nową?
Ewa: W naszych projektach łączymy zamiłowanie do nowoczesnej architektury i sztuki. Cenię amerykańskiego architekta modernistycznego Franka Lloyd Wrighta. Jestem też fanką sztuki Fridy Khalo, odważnej, silnej kobiety, która stawiała na zabawę kolorem i zdecydowaną kreskę. Dbamy także o funkcjonalność i ciekawe rozwiązania. Każda torebka Kulik może zostać dowolnie spersonalizowana poprzez wybór oryginalnych dodatków - od łańcuszka, parcianych czy skórzanych pasków lub plecionych sznurków w wielu wersjach kolorystycznych.
Sylwia: Obecnie jesteśmy w trakcie przygotowywania limitowanej kolekcji, w której bawimy się kolorami. Będą to odważne połączenia bieli z metalicznymi kolorami w stylu disco. Wprowadzamy do niej zupełnie nowe modele, ale też powracamy do naszych klasyków uwielbianych przez klientki, m.in. do worków 3w1.

Sylwia i Ewa Jeżewskie, właścicielki marki Kulik Style

O ponadczasowości swoich produktów i świadomej konsumpcji mówi również Tamara Miś - założycielka marki Mista Bags.

Na polskim rynku istnieje sporo marek oferujących autorskie projekty toreb, jednak Twoje wyróżniają się naprawdę dobrymi materiałami i konkurencyjną ceną. Jaki był Twój przepis na sukces?
Tamara Miś:
Staram się nie patrzeć za bardzo na konkurencję, nie powielać istniejących wzorów. Oczywiście jest coś takiego jak trend i przed tym się nie ucieknie. Panie lubią kupować rzeczy, które są w trendach, nawet jeśli wydaje im się, że trendom się nie poddają. Prawda jest taka, że wszyscy się im poddajemy:) Dlatego lubię łączyć klasykę i nowe trendy, nadawać klasycznym kształtom i kolorom trochę nowoczesności. Ponieważ Mista jest już moim trzecim podejściem do marki odzieżowej, to teraz już bardziej wiem, czego chcę, a czego nie chcę. Nie chcę robić wielkich produkcji, bo po pierwsze chcę szyć w Polsce, po drugie chcę kontrolować jakość, a po trzecie mam dzieci i muszę dzielić swój czas pomiędzy rodzinę a pracę. Duża produkcja, duża sprzedaż - to siłą rzeczy przeznaczanie więcej czasu na pracę, a ja chcę zachować równowagę. Mam też swoją pasje - wspinaczkę i nie chcę jej odkładać na potem. Czyli wychodzi na to, że Mista to taki mój styl życia:)

Fot. materiały prasowe MistaFot. materiały prasowe Mista

Skąd pomysł na powstanie marki Mista Bags? Wspominasz o doświadczeniu w branży mody.
Tamara: Marka Mista nie jest pierwszą założoną przeze mnie marką. Razem ze wspólniczką prowadzę również markę ubrań inspirowanych wspinaczką - Maniac. W 2017 roku skończyłam Międzynarodową Szkołę Kostiumografii i Projektowania Ubioru i założenie własnej marki było dla mnie oczywistą decyzją. Zdecydowałam się zmienić swoje życie o 180 stopni, bo wcześniej pracowałam jako psychoterapeutka. Miałam trójkę małych dzieci, dobry zawód, w który zainwestowałam dużo czasu i pieniędzy, ale od jakiegoś czasu czułam, że muszę coś zmienić. Poszłam więc na swój pierwszy kurs szycia na maszynie, a potem do MSKPU i to był strzał w dziesiątkę. Byłam szczęśliwa rysując, szyjąc, przebywając z kreatywnymi ludźmi. Mista natomiast jest całkowicie moja, prowadzę markę samodzielnie. Nazwa Mista to połączenie mojego nazwiska i imienia. Mista to też mieszanka (z jęz. włoskiego) klasyki i twistu, jak lubię mówić o moich torebkach. Modele są wręcz minimalistyczne w formie, ale zawsze mają ciekawy detal, fakturę, czy np. kultowe już „szczypanki”.

Fot. materiały prasowe MistaFot. materiały prasowe Mista

Jak wygląda etap tworzenia torebek Mista?

Tamara: Jestem z natury straszną bałaganiarą, umiem pracować tylko w chaosie. Zawsze mam więc mnóstwo karteczek z rysunkami i opisami, które można znaleźć w całym domu. Pomysł na nową torebkę często pojawia mi się w głowie, kiedy biorę prysznic albo się wspinam i jak ja to mówię, wchodzę w „stan alfa”. Czasem leżąc w łóżku zrywam się, zapalam światło i zapisuję pomysły. Teraz jest mi łatwiej wymyślać nowe wzory, bo mam już silne DNA marki, które jest moim kompasem. W moim przypadku jest to mix klasyki z twistem, czyli zabawa fakturą, przede wszystkim „szczypanki”.

Kiedy już mam pomysł na torebkę, często w swojej pracowni robię próbki działań na skórze, np. próbki pikowania czy „szczypanek” na różnych rodzajach skóry. Potem muszę znaleźć odpowiednie skóry. Kupuję je w hurtowniach, gdzie zaprzyjaźnieni panowie sprzedają skóry z włoskich stoków. Myślę też nad kolorami, wybieram te uniwersalne jak czarny, nude, brąz, ale zawsze staram się też dodać jeden odważny kolor. W poprzednim sezonie był to pomarańcz i fuksjowy róż. Myślałam, że ten kolor się nie sprzeda, a okazało się że różowe torebki wyprzedały się jako pierwsze. To pokazuje, że Polki są coraz odważniejsze w wyborach modowych i to mnie bardzo cieszy. Kiedy już cała produkcja jest zaplanowana ruszam ze skórami, dodatkami i projektami do mojego wspaniałego Pana kaletnika spod Warszawy - Pana Janusza. Pan Janusz jest bardzo skromny i bardzo zdolny. To niesamowite uczucie widzieć odszytą torebkę, która wcześniej istniała tylko w głowie i na papierze. Na koniec zostaje zrobienie zdjęć. Współpracuję z młodymi fotografami, głównie z Julią, cudowną, zdolną dziewczyną z Ukrainy.
Fot. materiały prasowe MistaFot. materiały prasowe Mista
Co stanowi największą inspirację przy tworzeniu nowych kolekcji? Czy w planach są nowe projekty?
Tamara:
Aktualnie pracuję nad modelem dużej torby - shopperki, oczywiście ze „szczypankami” oraz nad modelem torebki z pikowaniem. Uwielbiam bawić się fakturą skóry. Torebka będzie więc znowu klasyczna w formie i praktyczna, ale pikowanie czy „szczypanki” nadadzą jej pazura:) Inspirują mnie emocje. Chciałabym nazwać nowe modele tak, żeby kojarzyły się z różnymi emocjami, ekscytacją, błogością, a nawet zazdrością. Dla mnie torebka jest taką mini manifestacją kobiecej osobowości, a kobiety mają do swoich torebek naprawdę dużo uczuć! Traktują je jak zdobycze i skarby:)
Tamara Miś, właścicielka marki Mista Bags
  1. Moda i uroda

Z tęsknoty za podróżami, czyli przegląd najpiękniejszych kampanii na lato 2021

Massimo Dutti (Fot. materiały prasowe)
Massimo Dutti (Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 13 Zdjęć
Wszyscy myślami jesteśmy już na wakacjach. Tęsknimy za pięknymi widokami i oderwaniem się od codzienności. Zanim jednak będziemy mogli wyjechać, możemy popatrzeć na zachwycające, wakacyjne zdjęcia. Zebraliśmy najpiękniejsze i inspirujące letnie kampanie.

W drodze, czyli The Odder Side

The Odder Side (Fot. materiały prasowe)The Odder Side (Fot. materiały prasowe)

Najnowsza kampania marki The Odder Side zabiera nas w podróż i spełnia nasze marzenie o ucieczce w nieznane (kto choć raz przez ostatnie półtora roku o tym nie marzył?). Rozwiane włosy, twarz skierowana w stronę słońca i niewymuszony, swobodny styl. Tak właśnie wyglądałaby nasza spontaniczna wycieczka w stronę lata i wolności. Wszystkie prezentowane ubrania też wyglądają na bardzo wygodne i wakacyjne. Czekamy tylko na moment kiedy będzie można je przetestować.

The Odder side (Fot. materiały prasowe)The Odder side (Fot. materiały prasowe)

Dziennik z podróży, czyli Massimo Dutti

Massimo Dutti (Fot. materiały prasowe)Massimo Dutti (Fot. materiały prasowe)

To modowa opowieść o lecie i wszystkim tym, co się z nim kojarzy. Błękitne morze, piękna sceneria wyspy na południu Morza Śródziemnego, autentyczna i trochę dzika natura, no i prawdziwie letnia kolekcja. Składają się na nią przewiewne, lekkie sukienki, szorty o wygodnym kroju, luźne koszule i nowość w ofercie marki, czyli stroje kąpielowe.

Massimo Dutti (Fot. materiały prasowe)Massimo Dutti (Fot. materiały prasowe)

Dzika droga, czyli Myrtille

Myrtille (Fot. materiały prasowe)Myrtille (Fot. materiały prasowe)

Polska marka przenosi nas do północnej Majorki, czyli tej części wyspy, którą uwielbiali i uwielbiają artyści. To tło wprost idealne dla nowej kolekcji w stylu hippie, nawiązującej do lat 70. Znajdziemy tu zwiewne sukienki, koszule w stylu boho, kuse szorty. Wszystkie modele uszyto z naturalnych tkanin, takich jak ramia, bawełna, len, wiskoza czy wełna merino, które sprawdzą podczas upalnych dni, ale i zimnijeszych wieczorów, które też się zdarzaja latem.

Myrtille (Fot. materiały prasowe)Myrtille (Fot. materiały prasowe)

W stronę słońca, czyli MUUV

Muuv (Fot. materiały prasowe)Muuv (Fot. materiały prasowe)

Każdy kadr tej kampanii emanuje spokojem. Już tylko patrząc na te zdjęcia można wypocząć. Projektantki marki Kaja Lizut i Malina Kurkowska zrealizowały nową kampanię na Zanzibarze, ale w jego w mniej znanej i uczęszczanej części. Nie każdy tam dotrze, bo nie można tam pojechać z wycieczką ALL inclusive, ale one dnalazły tam swoje miejsce. Pusta plaża, palmy, biały piasek i proste, minimalistyczne ubrania Muuv- to piękny obrazek.

Muuv (Fot. materiały prasowe)Muuv (Fot. materiały prasowe)

Francja-elegancja, czyli Mandel

Mandel (Fot. materiały prasowe)Mandel (Fot. materiały prasowe)

Te piękne fotografie powstały w okolicach Bordeaux. Francuska sceneria stanowi tło dla najnowszej kampanii polskiej marki Mandel. Naszą uwagę poza niezwykłymi plenerami, zjawiskową modelką - Kasią Sawczuk , znaną m.in z „Miasta 44” przykuła torebka- piramidka z wysuwanymi szufladkami. Z tym modelem utrzymanie porządku jest dziecinne proste.

Mandel (Fot. materiały prasowe)Mandel (Fot. materiały prasowe)

Stylowe wakacje, czyli Jenny Fairy

Jenny Fairy (Fot. materiały prasowe)Jenny Fairy (Fot. materiały prasowe)

Wakacje to też zabawa, dlatego marka zabiera nas na imprezę nad basenem. Będzie kolorowo, wesoło i oczywiście stylowo. O szampański nastrój zadbają dodatki od Jenny Fairy oczywiście, czyli najmodniejsze klapki, odważne szpilki i obowiązkowo małe torebki. Takie, w których zmieścimy tylko najpotrzebniejsze rzeczy. W końcu są wakacje.

Jenny Fairy (Fot. materiały prasowe)Jenny Fairy (Fot. materiały prasowe)

  1. Moda i uroda

 „Nie ma planety B. Czytała Krystyna Czubówna.” 

(Fot. materiały prasowe Levi's)
(Fot. materiały prasowe Levi's)
Nie uratujemy planety kupując tę czy inną - bardziej ekologiczną - parę dżinsów, ale wybierając świadomie, możemy szkodzić mniej. Marka Levi’s zachęca: kupuj lepiej, noś dłużej, przekazuj, naprawiaj. A w ramach swoich proekologicznych działań zaprasza do współpracy głos, którego nie można pomylić z żadnym innym.

Nie ma planety B - hasło, które na dobre weszło do słownika osób, którym nie jest obojętny los Ziemi, stało się punktem wyjścia do scenariusza dwuminutowego filmu utrzymanego w konwencji dokumentu przyrodniczego, którego narratorką jest Krystyna Czubówna - polska dziennikarka, prezenterka programów informacyjnych oraz kultowa lektorka filmów przyrodniczych i audycji radiowych.

Fot. Roman Kotowicz/ForumFot. Roman Kotowicz/Forum

Wideo „Nie ma planety B. Czytała Krystyna Czubówna” pokazuje jakie działania podejmuje marka Levi’s w ramach tzw. zrównoważonej produkcji. Marka nieustannie wprowadza nieszablonowe rozwiązania dotyczące zmniejszenia negatywnego wpływu branży na klimat, inwestuje w materiały i technologie takie jak Cottonized Hemp i Organic Cotton, korzysta z technologii, w których zużywa się mniej wody, pracuje nad tym, aby zredukować zużycie zasobów naturalnych i sprawić, aby przemysł odzieżowy stał się bardziej przyjazny dla naszej planety.

Czy wiesz, że… średni cykl życia ubrania to jedynie 3 lata.

Czy wiesz, że… pranie ubrań, odpowiada za 23 proc. śladu wodnego w całym cyklu życia produktu?

Czy wiesz, że… globalnie, ⅓ mikroplastiku w środowisku naturalnym pochodzi z prania materiałów syntetycznych.

Czy wiesz, że… globalnie, mniej niż 1proc. ubrań jest poddawanych recyklingowi.

Czy wiesz, że... jeśli założysz ubranie tylko 5 razy zamiast 50, jego ślad węglowy związany z produkcją wzrośnie o 400%?

12 maja, w największych polskich miastach - Warszawie, Krakowie, Katowicach i Trójmieście ruszyła kampania plakatowa mająca na celu zwrócenie uwagi na problem nieświadomej konsumpcji odzieży oraz naszych przyzwyczajeń, jak również uświadomienie i zaciekawienie tematem wpływu branży odzieżowej na środowisko naturalne. Plakaty zostały wydrukowane na ekologicznym papierze pochodzącym w 100% z makulatury, zaś klej użyty do ich naklejenia, nie zawiera szkodliwych dla zdrowia i środowiska naturalnego związków chemicznych. 10 plakatów zawierających hasła i infografiki dedykowanych całej akcji zaprojektowała Martyna Wędzicka-Obuchowicz, jedna z czołowych polskich graficzek.

  1. Moda i uroda

Jeanne Damas – świat w odcieniu Rouje

Jeanne Damas, modelka, influencerka, paryska it-girl, założycielka marki Rouje. (Fot. BEW)
Jeanne Damas, modelka, influencerka, paryska it-girl, założycielka marki Rouje. (Fot. BEW)
Nie znosi przestylizowania, stroni od mocnego makijażu – Jeanne Damas od chwilowych trendów woli ponadczasowy, zatopiony w estetyce vintage styl, który przetłumaczyła na własną markę.

Ciepłe promienie południowego słońca, głęboki lazur morza, zgrzytający pod stopami gorący piasek, soczyste odcienie kwiatów i dojrzałych owoców – Riwiera Francuska to nie tło nowej kolekcji Rouje „La Villa”, ale jej dopełnienie, integralna część. Zresztą tak właśnie swoją autorską markę buduje Jeanne Damas – modelka, paryska it-girl, kreatywna dusza.

Już jako nastolatka zaczęła dzielić się swoją estetyką i wrażliwością w Internecie. W świecie zachłyśniętym cyfrowymi rozwiązaniami Jeanne wyróżniały analogowe, klimatyczne fotografie, które udostępniała na platformie Tumblr. Stopklatki z życia – poranki przy stolikach uroczych paryskich kawiarni, przydymione (przez trzymane między palcami papierosy) ujęcia z wieczorów z przyjaciółmi. Reszta potoczyła się lawinowo – kontrakty z międzynarodowymi agencjami modelek, współpraca z projektantami (między innymi Gucci, Roger Vivier czy Isabel Marant), między­narodowymi markami (Mango, Zalando, a także polskim Reserved), role w filmach i bijący licznik obserwatorów na Instagramie – dzisiaj jest ich 1,4 miliona.

Jeanne Damas to ucieleśnienie francuskiego stylu. (Fot Nina Koltchiskaia)Jeanne Damas to ucieleśnienie francuskiego stylu. (Fot Nina Koltchiskaia)

Modeling plus styl życia i osobowość

„Nie było do końca jasne, czym właściwie się zajmuję. Teraz może powiedzielibyśmy, że byłam influencerką, ale wtedy nie był to żaden konkretny zawód. Płacono mi za podróżowanie i robienie zdjęć. Trochę jak modeling, ale poszerzony o styl życia i osobowość. Po pewnym czasie poczułam, że muszę mieć coś namacalnego. Media społecznościowe nie są stabilne, nigdy nie wiadomo, kiedy ten system się załamie. Chciałam więc stworzyć coś konkretnego, swój własny świat”, mówiła w jednym z wywiadów, tłumacząc powody, dla których w 2016 roku zainaugurowała, ku uciesze jej obserwatorek, markę Rouje.

Fot. materiały prasoweFot. materiały prasowe

W założeniu miała być lustrzanym odbiciem jej prywatnego stylu. Ponadczasowego, na wskroś francuskiego, mocno zanurzonego w estetyce vintage. Znajdziemy więc w niej grubo plecione, niekiedy haftowane kardigany, świetnie skrojone dżinsy, wzorzyste bluzki, sukienki, mięsiste płaszcze, ale i akcesoria – buty i torebki, zarówno te skórzane, jak i charakterystyczne dla Jeanne, plecione z rafii koszyki.

Fot. materiały prasoweFot. materiały prasowe

Odcień doskonały

Dopełnieniem stworzonego przez Jeanne świata Rouje jest linia kosmetyków. Jej głównym punktem – szminka. To ona de facto tworzy look Damas. „Najchętniej nie maluję oczu w ogóle, podkręcam jedynie zalotką rzęsy. Za to nie wyjdę z domu bez koloru na ustach” – deklaruje.

Zwykle, by uzyskać wymarzony odcień, miesza różne. Nie nakłada ich jednak bezpośrednio na usta, ale wklepuje palcami. „Wtedy kolor wydaje się bardziej naturalny – tłumaczy. W efekcie stworzyła słynną La palette – paletkę, która w złotym opakowaniu kryje cztery odcienie (można je stosować na usta, policzki i oczy). Pierwsza, o nazwie Signature, w dniu premiery wyprzedała się w mgnieniu oka. Każda kolejna dostawa rozchodziła się w ciągu paru dni. Oprócz słynnych paletek Jeanne w linii beauté proponuje też klasyczne szminki (także te matowe w płynie), tusz do rzęs, zalotkę i eyeliner.

Fot. materiały prasoweFot. materiały prasowe

Wszystkie zmysły

Jane Birkin, Brigitte Bardot, Romy Schneider – fotografie inspirujących Jeanne kobiet wiszą w butiku Rouje na paryskiej rue Bachaumont. Po sąsiedzku restauracja „Chez Jeanne” – kolejne dopełnienie świata Damas. To ukłon w kierunku rodziców, byłych właścicieli paryskich restauracji, w których, jak twierdzi Jeanne, dorastała.

„Kiedy sprzedali swoją ostatnią, poczułam się w pewien sposób osierocona. Pomyślałam, że własna restauracja da nowe życie Rouje. Z założenia ma to być przytulne bistro. Idealne na spotkania ze znajomymi przy dobrej muzyce. Serwujemy zdrowe, sezonowe francuskie potrawy i naturalne wina” – mówi.

Po zakupach w Rouje można więc odpocząć przy stoliku, delektując się deską wyśmienitych lokalnych serów.

Fot. materiały prasoweFot. materiały prasowe

Ubrania jako część historii

Świat Rouje jest dokładnie zaprojektowany. Aby go przedstawić, Jeanne wciąż szuka nowych i ciekawych rozwiązań. W filmach inspirowanych francuską Nową Falą i promujących kolejne kolekcje raz wciela się w rolę samej Birkin, innym razem ukazuje burzliwą historię miłosną. Ubrania i kosmetyki Rouje służą tu jako część pięknej powieści. Odwrotność znanych z telewizji reklam. Jeanne inspirację czerpie z francuskiej kinematografii, literatury i sztuki, ale też z innych kultur. Kolekcję hiszpańską w zabawnym filmiku promowała ikona kina, Rossy de Palma. Najnowsza propozycja na sezon wiosna–lato 2021 „La Villa” to hołd dla filmu „Basen” z 1969 roku, w którym główne role zagrały Romy Schneider i Jane Birkin. Klimatyczne ujęcia ukazują spokojne, leniwe wakacyjne popołudnia przy basenie czy koszyk z zakupami czekający na kuchennym stole, aż wybije godzina obiadu. Aż czuje się na skórze promienie słońca, zapach dojrzewających w ogrodzie cytryn i rozgrzaną ziemię. To piękny świat, którego chce się być częścią. Najlepiej od stóp do głów ubraną w Rouje.

  1. Moda i uroda

Kosmetyki, których potrzebujemy w nowym sezonie

Fot. Ports (Imaxtree)
Fot. Ports (Imaxtree)
Promienna, oczyszczona i nawilżona cera, przygotowane na upały włosy i piękne ciało. Te kosmetyki sprawią cuda i przyniosą pożądane efekty. Sprawdźcie nasze najciekawsze polecenia - wszystkie warte grzechu.

Kto z nas nie kocha kombuchy? Ten popularny napój to nie tylko alternatywa dla soków i lemoniad, ale również składnik nowej linii produktów OnlyBio. Kombucha, ze względu na swoje bogactwo cennych witamin (B, C) i minerałów, sprawdzi się w pielęgnacji wymagającej skóry, także tej ze skłonnością do trądziku i z wszelkimi niedoskonałościami. Moc kombuchy pozwoli na przywrócenie skórze prawidłowego pH. Dodatkowo detoksykuje, działa antyoksydacyjnie i wykazuje właściwości antybakteryjne. Minimalizuje widoczność porów i reguluje wydzielanie sebum bez naruszania naturalnego mikrobiomu skóry i przesuszania. Idealna linia na przygotowanie cery na wakacje.

Fot. materiały prasowe OnlyBioFot. materiały prasowe OnlyBio

Skuteczne nawilżanie? Po zimie potrzeba nam tego ze zdwojoną siłą. Nowa linia kosmetyków Yonelle to gwarancja młodzieżowego wyglądu, dzięki aktywnym formom kwasu hialuronowego. W jej skład wchodzi m.in. krem na dzień z SPF30 polecany do każdego rodzaju skóry (dobry zwłaszcza dla tej skłonnej do przebarwień, tracącej jędrność i elastyczność), krem na noc z melatoniną, czy krem pod oczy i na powieki. Cała linia zapewnia spektakularne nawilżenie, zmniejsza widoczność zmarszczek i przebarwień skóry.

Fot. materiały prasowe YonelleFot. materiały prasowe Yonelle

Świadoma pielęgnacja skóry na lato z nowościami od Hagi będzie nie tylko przyjemna dla ciała, ale również dla innych zmysłów. Nowością, którą prezentuje marka są przede wszystkim naturalne olejki do ciała i balsamy powstałe na bazie naturalnych olejów, ekstraktów roślinnych, olejków eterycznych i witamin. Odżywiający balsam z serii Ziołowo Mi to propozycja dla osób, które chcą dodać swojej skórze witalności i mocy. Zawiera bogate w witaminy i nienasycone kwasy tłuszczowe oleje: z pestek moreli, słonecznika i winogron, a także olej makadamia i ryżowy. Dzięki dodatkowi witamin E i H, które odpowiadają za równowagę hydrolipidową naskórka oraz spowalnianie procesów starzenia, balsam świetnie natłuszcza i odżywia skórę. Olejek do ciała przeznaczony jest zaś do skóry suchej i zmęczonej, która potrzebuje natychmiastowej pielęgnacji. Zawiera mieszankę bogatych olejów zimno tłoczonych z awokado, konopi siewnej i krokosza, które są pełne antyoksydantów i fitosteroli. Idealna odpowiedź na nasze potrzeby, dzięki którym przywrócimy skórze równowagę i odpowiednie nawilżenie.

Fot. materiały prasowe HagiFot. materiały prasowe Hagi

Skóra rąk, narażona na szkodliwe działanie czynników zewnętrznych i poddawana częstej dezynfekcji, wymaga solidnej porcji odżywienia i nawilżenia. O piękny wygląd dłoni zadba wegański odżywczy krem do rąk na bazie hydrolatu z rokitnika od marki Natura Siberica. W jego składzie znajdują się również dobroczynne oleje z amarantusa i rokitnika ałtajskiego, które wyjątkowo skutecznie odżywiają i nawilżają nawet najbardziej suchą skórę rąk. Formuła wzbogacona została także o olej z żurawiny, bogaty w witaminy i antyoksydanty. Dzięki temu krem wzmacnia i chroni dłonie przed niekorzystnym wpływem czynników środowiskowych. Kosmetyk szybko się wchłania i delikatnie pachnie, a skóra po aplikacji staje się miękka i jedwabista w dotyku. Warto mieć go pod ręką.

Fot. materiały prasowe Natura SibericaFot. materiały prasowe Natura Siberica

Lekko to marka na trudne czasy. Oferta marki opiera się na chęci powrotu do harmonii, równowagi i przywrócenia spokoju wszystkim tym, którzy w ostatnim czasie choć raz zastanawiali się, jak polepszyć swój stan psychiczny. W ofercie lekko znajdują się cztery wyspecjalizowane olejki. Silne i łagodne, wyostrzające zmysły, a zarazem pozwalające łatwiej patrzeć na świat. Zależnie od tego czy dopiero zaczynamy swoją przygodę z CBD, czy szukamy łatwości w zasypianiu - lekko znajdzie odpowiednią formułę. Dzięki kalkulatorowi znajdującemu się na stronie, z łatwością obliczymy swoją potrzebną, dzienną dawkę, która pomoże zacząć od podstaw dbać o kompleksową opiekę nad swoją duszą i ciałem. Dla początkujących i tych, którzy potrzebują odrobiny wsparcia przed snem polecamy zwłaszcza olejek z melatoniną, który działa cuda. Poczuj to - bez presji, przyjemnie i... po prostu lekko. Już teraz nie wyobrażamy sobie bez niego nocy...

Fot. Gosia Turczyńska (materiały prasowe lekko)Fot. Gosia Turczyńska (materiały prasowe lekko)

Eko odpowiednik ulubionego szamponu? Idealny na wyjazd, szampon w kostce od Davines to propozycja dla osób poszukujących alternatywy dla kosmetyków w plastikowych opakowaniach. Formuły 4 produktów, dbających o włosy pozbawione objętości, puszące się, odwodnione i wymagające uniwersalnej pielęgnacji, zapakowano w papier FSC, nadający się w 100% do recyklingu. Szampony w kostce są tak samo kremowe i delikatne jak ich odpowiedniki w postaci płynnej – dzięki opakowaniom zredukowanym do minimum zajmują mniej miejsca i są jeszcze bardziej przyjazne środowisku. Naszym hitem jest zwiększający objętość szampon do cienkich i zniszczonych włosów - praktyczny i przygotowujący włosy na sezon.

Fot. materiały prasowe DavinesFot. materiały prasowe Davines

Odpowiednie nawodnienie organizmu to podstawa, jeśli chodzi o naszą kondycję i wygląd. Skóra pozbawiona wody staje się sucha, wrażliwa i bardziej skłonna do powstawiania zmarszczek. Innowacyjna formuła nowej linii kosmetyków Nivea Hydra Skin Effect wypełniona czystym kwasem hialuronowym nie tylko zapewnia intensywne nawilżenie skóry i widoczne wygładzenie, ale także aktywuje komórki skóry do trzykrotnie większej produkcji własnego kwasu hialuronowego. W linii znajduje się lekki żelowy krem na dzień, który dzięki innowacyjnej formule nie pozostawia uczucia lepkości; regeneracyjny żel-krem na noc, który sprawia, że skóra
o poranku skóra jest promienna i sprężysta; esencja-serum, która wchłania się już w 20 sekund i natychmiast zwiększa poziom nawodnienia oraz ampułki, które działają jak upiększająca kuracja. Całość sprawdzi się świetnie zarówno jako pielęgnacja przygotowująca na lato, jak i w czasie najgorętszych upałów.

Fot. materiały prasowe NiveaFot. materiały prasowe Nivea

W nadchodzących miesiącach powinnyśmy bazować na naturalnych i delikatnych kosmetykach do makijażu, które wspomogą kondycję i wygląd naszej cery. Marka Veoli Botanica przychodzi nam tu z pomocą dostarczając linię naturalnych kosmetyków opartych na zaawansowanych składnikach aktywnych i wegańskich formułach łącząc makijaż z pielęgnacją na najwyższym poziomie. Drop of Perfection to krem wyrównujący koloryt skóry, poprawiający jej kondycję wskutek działania m.in. ekstraktu z lnu, selera i cyklopeptydy. Składnik ten wpływa na ujędrnienie i zagęszczenie skóry, tym samym redukuje widoczność rozszerzonych porów, a w dłuższej perspektywie użytkowania, wielopoziomowo oddziałuje na struktury skóry, nadając jej zdrowy wygląd. Za nawilżające działanie kremu BB odpowiada kwas hialuronowy, który dzięki swoim higroskopijnym właściwościom wspiera sprężystość i elastyczność skóry, działa przeciwzmarszczkowo i odmładzająco. Dodatkowo poprzez ujędrnienie i napięcie skóry, zmniejsza widoczność porów, a także poprawia kontur twarzy. Koniecznie wypróbujcie.

Fot. materiały prasowe Veoli BotanicaFot. materiały prasowe Veoli Botanica

Zbliżające się wyjazdy i ekspozycja ciała na słońce muszą mogą narazić nas na jego niekorzystne działanie. Pamiętamy więc o odpowiednim zabezpieczeniu i ochronie przeciwsłonecznej, którą zapewnią nam kosmetyki Derma Sun zawierające wyłączenie filtry nieprzenikające do głębszych warstw skóry i krwiobiegu, które są bezpieczne także dla środowiska, ekosystemu morskiego i raf koralowych. Wśród dostępnych produktów marki znajdziemy też wersję kremu idealną dla dzieci zapewniającą wysoką ochronę przed szerokim spektrum promieniowania UVA i UVB, z wysoką wodoodpornością i brakiem substancji zapachowych, niebezpiecznych konserwantów oraz barwników.

Fot. materiały prasowe Derma SunFot. materiały prasowe Derma Sun

Kosmetyki z linii beBIO Sun by Ewa Chodakowska zapewniają wysoką ochronę przed promieniowaniem UVA i UVB. W linii słonecznej beBIO znajduje się m.in. krem z filtrem mineralnym czyli fizycznym, a w jego składzie aż 99% składników pochodzenia naturalnego. Produkty beBIO Sun są nie tylko bezpieczne, skuteczne i wodoodporne, ale także pielęgnują skórę. Kryje się w nich kojący aloes, roślinna gliceryna i witamina E. W nowej kolekcji znajdują się też nawilżające i łagodzące produkty po opalaniu. Idealny set na wyjazd.

Fot. materiały prasowe beBIOFot. materiały prasowe beBIO

Na rynku kosmetycznym zadebiutowała właśnie nowa marka naturalnych kosmetyków do włosów NEBOA. Stworzona zgodnie z filozofią „Respect the nature” udowadnia, że piękno nie ma granic, a troska o wygląd staje się czymś więcej niż tylko pielęgnacją. Podejmując zobowiązanie codziennej dbałości o Planetę marka stawia na unikalny na rynku polskim koncept w zakresie produkcji opakowań kosmetyków. Są one wytwarzane z plastiku wydobytego z morskich głębin. NEBOA to 14 kosmetyków do pielęgnacji włosów i skóry głowy. Nowatorskie wegańskie formuły produktów czerpią z bogactwa składników naturalnych o potwierdzonej wysokiej skuteczności. Każda z pięciu linii to kompletny zestaw szamponu i odżywki, który stanowi podstawę codziennej rutyny i spełnia potrzeby nawet najbardziej wymagających włosów. Pięknie i odpowiedzialnie!

Fot. materiały prasowe NEBOAFot. materiały prasowe NEBOA

Pielęgnacja i powrót do formy dla mężczyzn? Idealną propozycją będzie delikatny, choć silnie nawilżający krem na dzień true z filtrem SPF15. Preparat łączy w sobie 6 skutecznych składników odżywczych w wysokich stężeniach, które zapewniają intensywne właściwości nawilżające, przeciwstarzeniowe i ochronne, w tym m.in. kwas hialuronowy, olej abisyński oraz stevię, która działa naprawczo, spowalnia powstawanie zmarszczek bez niepożądanych efektów. W ofercie znajdziemy też alternatywę na noc, która silnie nawilża skórę podczas nocnego wypoczynku. Ten zestaw to świetny pomysł na odmłodzenie i nawilżenie w okresie wiosenno-letnim.

Fot. materiały prasowe trueFot. materiały prasowe true