1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Wychowanie
  4. >
  5. „Odrobiłeś już lekcje?” – rodzice zdolnych dzieci rzadko zadają to pytanie. Oto 3 lepsze pytania, które uczą samodzielności i odpowiedzialności

„Odrobiłeś już lekcje?” – rodzice zdolnych dzieci rzadko zadają to pytanie. Oto 3 lepsze pytania, które uczą samodzielności i odpowiedzialności

(Fot. NOKO Ltd/Getty Images)
(Fot. NOKO Ltd/Getty Images)
Kontrolując obsesyjnie postępy swojego dziecka w nauce nie sprawisz, że zacznie samo z siebie zaglądać do podręczników. Jeśli będzie to robić, to tylko ze strachu przed karą – a nie z autentycznego przekonania, że nauka jest ważna. Jak przekonać pociechę do tego, by sama brała odpowiedzialność za swoje wyniki w szkole? Jedna prosta zmiana w codziennej komunikacji może zrobić ogromną różnicę w nastawieniu dziecka do obowiązków.

Wielu rodziców wychodzi z założenia, że jeśli nie przypilnują dziecka, to nie odrobi lekcji i nie nauczy się do sprawdzianu. Musztra jest więc w ich domach codziennością. „Odrobiłeś pracę domową? Pokaż”, „Siadaj do nauki, bo pojutrze masz sprawdzian”, „Pamiętaj, że masz jeszcze matematykę do odrobienia” – są rodziny, w których dziecko nagminnie słyszy tego typu litanię pouczeń, nakazów i ostrzeżeń mających zmotywować je do pracy.

Problem w tym, że dla dziecka to motywacja niezwykle krucha, bo napędzana przez strach przed rodzicielskim gniewem. Mały człowiek czuje się w obowiązku odrobić lekcje, bo jest kontrolowany – a nie dlatego, że sam uznał tę czynność za ważną. Ta różnica w podejściu do nauki może rzutować na całą przyszłość dziecka. Właśnie na niej opiera się podział między dorosłymi, którzy rozumieją, że aby coś osiągnąć, trzeba samemu wykazać się wysiłkiem i determinacją – a tymi, którzy od nauki uciekają, bo kojarzy im się z kontrolą, pouczaniem i krytyką.

Mądre wychowanie nie polega na nieustannym pilnowaniu, aby dziecko miało odhaczone wszystkie zadania jako wykonane. Kontrolowane dziecko może osiągać dobre wyniki w szkole, ale jednocześnie coraz mniej wierzyć w sens swojej nauki i w to, że potrafi samo się zmobilizować. Prawdziwym celem opiekunów powinno być doprowadzenie do sytuacji, w której dziecko samo wie, że ma je odrobić – i potrafi zdecydować, kiedy i jak to zrobi.

Jak wyrobić w dziecku samodzielną motywację do nauki?

Według teorii autodeterminacji opracowanej przez Edwarda L. Deciego i Richarda M. Ryana każdy człowiek, aby odczuwać motywację wewnętrzną, musi mieć zaspokojone trzy potrzeby: autonomii, kompetencji oraz przynależności. Surowy nadzór i wymuszanie na kimś określonych działań zabija poczucie autonomii i sprawczości. Nadmiernie kontrolujący rodzice mogą przez to utrudniać rozwój motywacji u dziecka.

Zgodnie z teorią Deciego i Ryana, kluczowe dla wyrobienia w małym człowieku motywacji do nauki jest więc wspieranie jego autonomii. W jaki sposób? Nie poprzez pilnowanie i formułowanie nakazów, lecz pytania, które dają dziecku przestrzeń do wykazania się samodzielnością w ramach jego obowiązków.

W praktyce wygląda to tak, że zamieniamy groźnie brzmiące polecenie na pytanie, którym pozostawiamy dziecku wybór. Oto trzy gotowe zdania, które można wykorzystać.

1. Zamiast „Odrobiłeś już lekcje?” pytamy: „O której planujesz odrobić dziś lekcje?”

Nie negujemy obowiązku. W jego ramach dajemy jednak małemu człowiekowi większą autonomię. Pokazujemy mu, że jest w stanie sam podjąć właściwą dla siebie decyzję. To czyni nas partnerami wspierającymi dziecko w procesie rozwoju jego kompetencji – zamiast robić z nas surowych strażników stojących nad nim z batem. Gdy dziecko czuje się strofowane, może w nim wzbierać jeszcze większa potrzeba buntu i uwolnienia się spod naszego wpływu, co może przynieść negatywne skutki w przyszłości, gdy już nie będziemy w stanie nadzorować każdego jego poczynania.

2. Zamiast „Masz jeszcze matematykę do odrobienia” pytamy: „Co masz dziś do zrobienia?”

W ten sposób naturalnie i stopniowo wyrabiamy w dziecku poczucie odpowiedzialności oraz zaszczepiamy w nim potrzebę organizacji pracy. Wydawanie poleceń niejako zwalnia dziecko z myślenia. W tym przypadku wymagamy od niego, by przypomniało sobie, co miało zadane, zajrzenia do zeszytu, przejrzenia podręczników czy ustalenia priorytetów. To dodatkowy wysiłek, jednak, paradoksalnie, daje dziecku poczucie autonomii i sprawczości, dzięki którym zyskuje większą motywację do działania.

3. Zamiast: „Zacznij się uczyć, bo pojutrze sprawdzian” pytamy: „Jak przygotujesz się do sprawdzianu?”

W tym przypadku również budujemy u dziecka przekonanie, że samo odpowiada za swoje wyniki i że od tego, jak rozplanuje sobie przygotowania, zależeć będzie jego ocena z testu. Motorem działania dla dziecka staje się nie chęć uniknięcia kary od rodzica, lecz poczucie odpowiedzialności. W ten sposób wygląda proces rozwoju motywacji wewnętrznej, która może przesądzać o tym, jak będą wyglądały kolejne dekady życia małego człowieka.

Czy to oznacza, że kontrola wyników dziecka jest zupełnie zabroniona? Oczywiście nie – skrajności nigdy nie są wskazane. Nie jest tak, że każda forma rodzicielskiego monitorowania niszczy autonomię. Ważne jest jednak to, abyśmy obok stawiania dziecku jednoznacznych wymagań, pozostawiali mu pole do samodzielnej refleksji. W miarę możliwości dawajmy dziecku wybór, zachęcajmy go do samodzielnej organizacji i planowania pracy oraz podejmowania decyzji. Takie wychowanie sprzyja bardziej autonomicznej regulacji zachowania i wyrabia nawyk brania odpowiedzialności za swoje życie.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE