fbpx

Obcy kontra predator, czyli świat oczami eksperta i menedżera

Obcy kontra predator, czyli świat oczami eksperta i menedżera
fot. www.matys-studio.com

Twardy ekspert zazwyczaj nie nadaje się do bezpośredniej transplantacji na stanowisko menedżerskie. I musi włożyć wiele pracy, by kiedykolwiek się nadawać.
Ekspert jest ekspertem od systemów, którymi się zajmuje. Menedżer jest ekspertem od kwestii międzyludzkich. Dwa różne rodzaje „eksperctwa”. Menedżer to taki ekspert od integrowania i tworzenia wizji. Ale także mediator oraz tłumacz. À propos integrowania – zauważyłem, że ostatnio wielu rodziców posyła dzieci do szkół integracyjnych, ponieważ tam znacznie

większy nacisk kładzie się na zrozumienie i współpracę niż na „kujoństwo” książkowe. Kto wie, czy to nie jest wspaniała opcja? Przydaje się do pełnego akceptacji i empatii postrzegania innych ludzi. MENEDŻER POWINIEN BYĆ NAJLEPSZY W INTEGROWANIU LUDZI, A NIE W INTEGROWANIU DANYCH.

Ale wróćmy do firmy. Wraz ze wspinaniem się po kolejnych piętrach organizacyjnego drzewka wymaga się od nas większego zaangażowania w sprawy międzyludzkie, a mniejszego tarcia nosem o tabelki. Ekspertowi jest w tym świecie trudno. Ekspert zwykle ma swoje własne drzewko rozwoju. Poziome. Dzięki swoim rosnącym umiejętnościom i wiedzy staje się w końcu Baronem firmy. Jedynym specjalistą w Europie. Jego wiedzy nie sposób zastąpić, telewizje się doń dobijają, gazety i portale internetowe także. I pytają:

Jak będzie?

A on mówi:

To zależy…

Bo ma bardzo głęboką wiedzę i świadomość wielu czynników wpływających na sytuację. Ponieważ jednak doba ma tylko 24 godziny, a dorosły człowiek wiele obowiązków, trudno być supermistrzem w skrajnie różnych dziedzinach. Tak, jak byśmy mieli jedną łopatę i wybór, na której działce wiedzy chcemy kopać. Im więcej czasu spędzimy na jednej działce, tym na płytszy dołek wystarczy czasu gdzie indziej. Toteż czas poświęcony na naukę zestawiania danych to czas, którego zabraknie na naukę o komunikacji i relacjach z ludźmi. Jednak łatanie dziur i zapobieganie kryzysom nie jest podstawowym powodem zatrudniania eksperta w firmie. Wcale nie dlatego płaci się ekspertom grube pieniądze za minuty eksploatacji ich bezcennych komórek mózgu. Ekspert pełni znacznie poważniejszą funkcję niż tylko bycie chodzącą encyklopedią z opcją kreatywności.

Fragment książki Miłosza Brzezińskiego „Biznes, czyli kupa ludzi”; książka do kupienia w Księgarni Zwierciadło!

?>