1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kuchnia
  4. >
  5. Życie jest za krótkie, by jeść suchary

Życie jest za krótkie, by jeść suchary

Ta książka jest idealna, by w szale noworocznych odchudząjacych postanowień nie zapomnieć o sobie...

Bojowy i zabawny manifest przeciwko dietowemu szaleństwu.

Wiele kobiet pogodziło się z tym, że waga ma wpływ na ich humor. Akceptują dyktaturę bycia szczupłą i same siebie karzą, jeśli popełniły „grzech”. A zaczyna się już od dwóch, trzech kilogramów za dużo. Dziewięćdziesiąt procent kobiet uważa, że są za grube. Co druga jest właśnie na diecie. "Koniec z tym absurdem" – postuluje Sabine Asgodom. Sama od lat w formacie XL, pokazuje w zabawny sposób, jak kobiety mogą odzyskać miłość, chęć i lekkość, niezależnie od tego, jaki rozmiar ubrań obecnie noszą. Po tym jak Sabine Asgodom wyzwoliła się od społecznego wyobrażenia norm, przymusów dietowych i panującego szaleństwa szczupłej figury, pełną garścią czerpie z życia, wykorzystując swoje talenty. Takim szacunkiem dla siebie i radością życia udaje się jej zarazić inne kobiety.

Sabine Asgodom jest jedną z najbardziej znanych mówczyń i psychotrenerek kadry zarządzającej w obszarze niemieckojęzycznym. Dzięki niezwykłemu wyczuciu trendów Sabine Asgodom rozwinęła i spopularyzowała na początku lat 90. pojęcie auto-PR. O tym traktuje jej pierwsza książka, napisana w 1996 roku i mająca status longsellera „ Eigenlob stimmt!” ("Samochwały są potrzebne!"). Książka stała się bestsellerem, a jednocześnie przełomem w jej karierze mówcy. Do najbardziej znanych książek Asgodom należą: „Reden ist gold” ("Mowa jest złotem"), ”Greif nach den Sternen” ("Sięgaj do gwiazd") i ”Die zwölf Schlüssel zur Gelassenheit" ("Dwanaście kluczy do spokoju"), a poradnik „Lebe wild und unersättlich“ ("Żyj dziko i zachłannie") od marca 2007 roku sprzedał się w ponad 70 tysiącach egzemplarzy. Książki Sabine Asgodom tłumaczone są na wiele języków.

 

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Psychologia

Chcesz dokonać trwałych zmian? Poznaj psychiczne mechanizmy, które tobą kierują

Postanowienia noworoczne wielu osobom przywodzą na myśl szereg porażek. Czy warto sobie cokolwiek planować, skoro tak trudno jest później wytrwać w tych postanowieniach? Niestety, często wierzymy w wiele mitów na temat zmian i brakuje nam podstawowej wiedzy psychologicznej... (fot. iStock)
Postanowienia noworoczne wielu osobom przywodzą na myśl szereg porażek. Czy warto sobie cokolwiek planować, skoro tak trudno jest później wytrwać w tych postanowieniach? Niestety, często wierzymy w wiele mitów na temat zmian i brakuje nam podstawowej wiedzy psychologicznej... (fot. iStock)
Marzą nam się zmiany na lepsze, planujemy kolejne przedsięwzięcia, wyrobienie sobie nowych, zdrowszych nawyków. Tymczasem, gdy naszych postanowień nie umiemy skutecznie realizować, fundujemy sobie poważny spadek nastroju. Od czego zależy nasza motywacja i powodzenie? Co warto wiedzieć o swoich mechanizmach psychologicznych, zanim zdecydujemy się na wprowadzanie zmian w życie? – wyjaśnia dr Ewa Jarczewska-Gerc z Uniwersytetu SWPS, psycholożka społeczna i trenerka biznesu.

Czy zależy nam na zmianie, która przyjdzie z zewnątrz, czy na tym, żeby zmienić siebie? Jak podkreśla dr Ewa Jarczewska-Gerc: „Chcę się zmienić”, a „chcę zmiany” to dwa różne stwierdzenia. Okazuje się, że najczęściej zależy nam na odmianie życia, ale bez ponoszenia kosztów i wysiłku związanego z tym procesem.

Nie wszyscy też działamy tak samo, kiedy już zdecydujemy, że chcemy coś zmienić. Jedni z nas kochają rewolucje i przewracają całe swoje życie do góry nogami, inni wolą dochodzić do celu krok po kroku. I okazuje się, że czasem wystarczy jedna zmiana, która zadziała jak efekt domina. – Jeden dobry nawyk, jeden mały krok jest w stanie uruchomić pozytywne zmiany w innych obszarach. Z badań wynika, że osoby, które zaczynają ćwiczyć, mają lepszy nastrój, dbają o zdrowe odżywianie, rzadziej tracą nad sobą panowanie, przestają palić, krócej oglądają telewizję, lepiej śpią, poprawiają jakość relacji z bliskimi, a nawet częściej myją zęby – wymienia psycholożka.

Kiedy jest czas na zmianę? Skąd mieć pewność, że trzeba coś zmienić?

Nie zawsze mamy świadomość, że obraliśmy w życiu niewłaściwy kurs. Skąd możemy wiedzieć, że przyszedł czas na to, aby zmienić nasze cele, założenia, nasze działanie albo, że my sami powinniśmy się zmienić?

Dr Ewa Jarczewska-Gerc: To wcale nie jest takie łatwe, aczkolwiek źródeł jest kilka. Po pierwsze - nasze „wnętrze”. Nasz nastrój, nasze emocje mogą nam podpowiadać, że coś jest nie tak… Możemy czuć pewien dyskomfort, czuć, że coś nas uwiera, coś nie idzie po naszej myśli. Gdy pojawiają się negatywne emocje – one są taką sugestią, że nasze plany, założenia być może nie idą tak jak chcieliśmy, jak sobie zaplanowaliśmy. Dlatego często negatywne emocje są taką czerwoną flagą mówiącą uważaj, bo chyba nie idziesz w takim kierunku, w jakim chciałeś.

Drugie źródło to są oczywiście inni ludzie. Nasi bliscy często znają nas lepiej niż my sami siebie. Mogą nam zwrócić uwagę na pewne rzeczy (popatrz, ten kierunek, w którym zmierzasz, nie jest dobry dla ciebie; możesz mieć z tego powodu negatywne konsekwencje). Nie zawsze muszą to być bliskie osoby, czasem obcy ludzie są dla nas źródłem informacji na temat tego, że być może droga, którą obraliśmy nie jest właściwa i powinniśmy się zmienić. A czy czeka nas zmiana… to już jest zupełnie inna sprawa.

Czy chcieć znaczy móc? W jakie mity wierzymy?

Wielu ludziom towarzyszy błędne przekonanie, że samo pragnienie celu jest wystarczające do jego osiągnięcia. I choć dobrze wiedzą, że bez włożenia pracy w jego realizację nie osiągną wiele, trzymają się swojej „wiary”. –Ciekawe, że my głównie wierzymy w to, że to chęci są tym czynnikiem, który poprowadzi do zmiany – komentuje psycholożka – Mówi się nawet, że chcieć to móc. I o ile zgadzam się z tym stwierdzeniem, to nie zawsze tak się dzieje. Ludzie mówią „ale ja bardzo chcę się zmienić”, albo „ja bardzo chcę zmiany” – i tutaj właśnie wprowadzę to rozróżnienie, że my z jednej strony chcemy zmiany, ale nie chcemy się zmieniać. Chcemy, żeby zmiana przyszła sama z siebie, żeby ona na nas spadła, spłynęła z nieba niczym manna… Natomiast zmienianie siebie wymaga już wysiłku. Dlatego też często nie podejmujemy działania, albo szybko rezygnujemy, bo okazuje się, że droga do tego upragnionego celu nie jest tak przyjemna jak sam cel, sam wynik. W związku z tym nie tylko chęci są nam potrzebne, ale także pewna umiejętność samodyscyplinowania się, umiejętność panowania nad swoimi pokusami, umiejętność wytrwałego i konsekwentnego realizowania swojego działania, czyli tzw. czynnik wolicjonalny, jak go nazywamy w psychologii, który oznacza, że nie tylko chcemy się zmienić, ale mamy siłę do tego, żeby zmiany dokonać.

Zanim jednak przystąpimy do działania, w pierwszej kolejności należy skonkretyzować cel. Postanowienia w rodzaju „będę zdrowo się odżywiać”, „będę uczyć się nowego języka”, „będę ćwiczyć” – są nie tylko ogólne, ale też formułowane przyszłościowo. Dlatego dr Jarczewska-Gerc poleca stworzenie tzw. intencji implementacyjnej, która jest formułowana w postaci implikacji: jeśli wydarzy się sytuacja x to ja robię y, czyli np. „jak tylko wrócę po pracy do domu to idę biegać”. Stosując ten bardzo prosty zabieg psychologiczny, polegający na konkretyzacji celu, określamy kiedy i gdzie zamierzamy wcielać w życie to, co sobie zaplanowaliśmy. Nasz cel przestaje być „mglistym” założeniem i staje się jasny, konkretny, inaczej też działa na psychikę.

Droga do celu

To, co warto mieć na uwadze to fakt, że od samego celu ważniejsza jest droga, która do niego prowadzi – ona właśnie świadczy o naszej skuteczności. Nie warto skupiać się od razu na wymarzonym sukcesie, ale zaplanować plan realizacji, zgodny z tym, co jest dla nas naprawdę ważne. Jak radzi psycholożka: - To, co może nam pomóc, to skupienie się na procesie dążenia do celu. Wyobrażanie sobie kolejnych kroków działania, które muszą być podjęte, aby uzyskać wymarzony efekt sprawia, że zaczynamy dostrzegać wzajemne powiązania pomiędzy poszczególnymi etapami działania, formułując w ten sposób spójny plan akcji. Dostrzegamy także przeszkody, które mogą się pojawić i utrudnić nam dążenia, dzięki czemu jesteśmy w stanie przygotować „plan B”. To właśnie droga prowadząca nas do upragnionego celu jest kluczem do sukcesu, który staje się wówczas miłym „produktem ubocznym” naszej efektywności.

Dwa procesy zarządzania sobą, które zawsze powinniśmy mieć na uwadze

Mamy już jasno określony cel, który chcemy osiągnąć. Opracowaliśmy plan działania. Jednak, gdy zbliża się moment, w którym musimy włożyć trochę wysiłku, żeby realizację celu rozpocząć, albo musimy przemóc „niechcenie”, żeby go kontynuować, zaczynamy szukać wymówek… Dlaczego tak się dzieje?

– Dzieje się tak dlatego, że możemy wyróżnić dwa rodzaje procesów zarządzania sobą. Pierwszy rodzaj procesów to tak zwane procesy samoregulacyjne. Polegają one na tym, że koncentrujemy się wokół podnoszenia swojego dobrostanu, swojego samopoczucia, swojego nastroju, czyli mówiąc ogólnie: sprawiamy sobie przyjemność. Drugi rodzaj procesów zarządzania sobą to procesy samokontrolne. One polegają na tym, że gdy postawię sobie cel to ja się siebie nie pytam „czy ja mam ochotę ten cel dzisiaj wdrażać?” – tylko ja go po prostu wdrażam. Procesy samokontrolne koncentrują się wokół zdyscyplinowania się na tyle, aby pociągnąć realizację celu, czyli po prostu: tworzymy plan działania i zaczynamy go wcielać w życie. – podsumowuje dr Ewa Jarczewska-Gerc i dodaje: Ktoś mógłby powiedzieć „no dobrze, ale ja wolę się samoregulować i trzeba też mieć trochę przyjemności od życia”. Tylko problem polega na tym, że kiedy ta równowaga zostanie zachwiana w kierunku tych procesów samoregulacyjnych to na końcu tej drogi nasz nastrój ucierpi. Dlaczego? – Dlatego, że jeżeli my każdego dnia będziemy wracać do domu i nie będziemy realizować faktycznie swojego celu (jak bieganie po pracy), tylko położymy się na kanapie, zaczniemy objadać się lodami i oglądać telewizję… po godzinie przyjdzie lekki dołek. Bo znowu nie byliśmy skuteczni! Znowu nie zrobiliśmy tego, co sobie założyliśmy! Tylko leżymy i tyjemy. I tak naprawdę nasz nastrój zaczynie spadać. Rośnie nam wtedy napięcie i mamy coraz mniej energii. Ale jeśli, mimo wszystko, zmobilizujemy się i pójdziemy pobiegać, to być może na początku odczujemy pewien dyskomfort (bo to jest jednak wyjście poza strefę swojego komfortu: musimy założyć ubrania, wyjść na dwój, pada śnieg, deszcz, jest zimno itd.), ale po chwili zacznie działać fizjologia, czyli zaczną wydzielać się endorfiny, które spowodują, że odczujemy przyjemność… przede wszystkim jednak to, że dotrzymaliśmy sobie słowa, spowoduje, że będziemy dumni z siebie. Myślimy sobie wówczas „teraz to ja już mogę wszystko, dlatego, że pokonałam swoje słabości.”

Zmaganie się z celem oznacza zmaganie się z własnymi słabościami, pokonywanie samego siebie.
Jeżeli nam uda się to zrobić - jest to bezcenne. Daje nam nie tylko doskonałe samopoczucie, ale także wysoką samoocenę, która będzie stabilna. Będziemy wiedzieć, że nawet drobne niepowodzenia nie są w stanie zachwiać naszym poczuciem wartości, ponieważ jesteśmy skuteczni: gdy sobie cel postawimy to konsekwentnie go realizujemy, dążymy do jego osiągnięcia – i to sprawia, że na końcu drogi nasz nastrój będzie bardzo dobry.

Jak utrzymać motywację na odpowiednim poziomie? Uważaj na krytyczny punkt „trzech miesięcy”

Załóżmy, że weszliśmy na drogę do celu. Udało nam się zacząć. Codziennie realizujemy kolejne postanowienia. Jednak po jakimś czasie nasz entuzjazm opada, żar się wypala i znowu dążenie do celu staje się trudne. – Dzieje się tak dlatego, że na początku , po przekroczeniu naszego psychologicznego rubikonu, gdy powiemy sobie „dobrze, kości zostały zrucone, przekraczam most, most zostaje spalony, nie mam już innego wyjścia i wchodzę w to”, siły w polu psychologicznym, które pchają nas do zmiany są bardzo mocne. My ich nie widzimy, ale to są siły psychologiczne, emocjonalne, motywacyjne, które nas pchają do tego, żeby działanie znalazło swój finał, żeby się domknęło (dążymy do domknięcia struktury). Jednak, po jakimś czasie, te siły po prostu się rozpraszają. Tej energii do działania jest nieco mniej i to jest absolutnie naturalne. Problem polega na tym, co my robimy z tym dalej. Mówi się, że trzy miesiące to jest taki okres, w którym wykształca się pewien nawyk, a więc możemy uznać, że potem zmiana będzie już trwała. – tłumaczy dr Jarczewska-Gerc.

– Warto tu jednak zwrócić uwagę na badania dotyczące zmiany diety (brały w nim udział kobiety chcące spożywać więcej warzyw i owoców w swojej diecie), które zostały przeprowadzone przez znaną badaczkę Gabriele Oettingen i Petera Gollwitzer’a (znane nazwisko w świecie badań nad motywacją). To badanie trwało 24 miesiące. I co się okazało? - Osoby, które zostały wyposażone w warsztat umiejętności, które mają podtrzymać zmianę działania, czyli zmianę stylu życia, były na końcu tej drogi, po tych 24 miesiącach, zdecydowanie bardziej skuteczne, niż ci, którzy tylko sobie postanowili, że takiej zmiany dokonają. I co ciekawe: „rozjazd” między badanymi pojawił się dopiero po trzech miesiącach.

Trzy miesiące to jest taki okres, po którym albo będziemy potrafili podtrzymać swoje działanie, albo nie widząc, że jest to dość zdradliwy moment, ulegniemy różnym pokusom. To jest czas, kiedy nam się wydaje, że już nie zejdziemy z obranego kursu, bo minęły aż trzy miesiące… Bądźmy jednak czujni – to może być właśnie ten moment, kiedy nastąpi rozproszenie sił i nie podtrzymamy swojego działania.

Kto ciężko przechodzi porażki?

Może się zdarzyć, że pomimo naszych starań i wysiłków ponosimy jednak porażkę. Jak się do niej odnieść w zdrowy sposób? Dlaczego jedni stają się po upadkach silniejsi, a inni tracą poczucie sensu?

Carol Dweck, amerykańska psycholożka, profesor Stanford University, w swojej pracy naukowej analizuje koncepcje, które mają ludzie w odniesieniu do siebie, i których używają do kształtowania siebie i kierowania swoim zachowaniem. W swoich badaniach porusza m.in. temat przyczyny, która stoi za tym, że jedni ludzie po porażkach się podnoszą, rozwijają, a drudzy załamują. Jak się okazuje, czynnikiem, który odgrywa tu znaczącą rolę jest przekonanie o zmienności lub o stałości naszej osobowości, naszych zdolności, naszej inteligencji. Niektórzy po prostu wierzą w to, że człowiek jest stały i się nie zmienia.

– Jeżeli jesteśmy przekonani o tym, że już się ukonstytuowaliśmy i że jesteśmy stali w naszej osobowości, w naszych przekonaniach, naszych postawach (co oczywiście jest tylko pozorne, bo nic nie jest bardziej pewnego niż zmiana), to takie przekonanie powoduje, że porażka jest dowodem na to, że jesteśmy beznadziejni. Bo skoro ja jestem jakaś, określona, i działam, a nagle okazuje się, że droga, którą szłam nie przyniosła mi zamierzonego efektu, to znaczy, że jestem do niczego. A skoro moje postawy są stałe - to znaczy, że ja nie mogę się zmienić. To znaczy, że sytuacja jest beznadziejna i nie ma nadziei na lepsze jutro. – podsumowuje dr Jarczewska-Gerc. – W momencie, kiedy wierzymy w zmianę (co jest bliższe prawdzie), wierzymy w to, że zawsze istnieje nadzieja i szansa na to, że możemy się zmienić, wówczas, niezależnie od tego czy tak jest w istocie, czy nie (czynnik obiektywny jest mniej ważny jeżeli w to wierzymy), możemy potraktować porażkę jako okoliczność do tego, żeby tej zmiany dokonać. Traktujemy wówczas niepowodzenia jako informację zwrotną, mówiącą nam o tym, że kierunek, jaki wybraliśmy, czy być może środki - po prostu nie zostały dobrane we właściwy sposób.

Dr Ewa Jarczewska-Gerc, zajmuje się psychologią motywacji, efektywnością i wytrwałością w działaniu oraz symulacjami mentalnymi. 

Źródło: materiały prasowe SWPS

  1. Kuchnia

Krem z kalafiora z oliwą truflową i migdałami

Zupa, która robi się w try miga. Prosta, a wyjątkowo smaczna. Płatki migdałów i oliwa truflowa przydają jej wyjątkowego smaku.

Krem z kalafiora

1 biała cebula 2 ząbki czosnku 1 duży kalafior 600 ml wywaru warzywnego 200 ml mleka 3,2-proc. oliwa truflowa płatki migdałów

Kalafior kroimy na mniejsze kawałki (ważne, aby były tej samej wielkości).

Cebulę należy poszatkować w piórka, czosnek posiekać, zeszklić na oliwie i  dodać kalafior. Posolić wszystko.

Zalać mlekiem i wcześniej przygotowanym wywarem warzywnym.

Kalafior gotować do miękkości.

Zmiksować i  ewentualnie przecedzić przez drobne sito.

Doprawić solą do smaku.

Podawać z  płatkami migdałów i  oliwą truflową.

  1. Kuchnia

Fit pizza z patelni – hit czy kit?

Fit pizza z patelni (Fot. materiały partnera)
Fit pizza z patelni (Fot. materiały partnera)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Czego najbardziej brakuje nam na diecie? Wiele osób z pewnością odpowiedziałoby, że pizzy! Na szczęście nawet podczas redukcji zbędnych kilogramów nie musisz całkowicie odstawiać ulubionych dań. Wystarczy przyrządzić je w nieco zdrowszej i lżejszej wersji niż zwykle.

Fit wersje niezdrowych dań – czy warto włączać je do diety?

Czasy, w których niskokaloryczna dieta wiązała się wyłącznie z wyrzeczeniami, dawno odeszły w niepamięć. Coraz więcej mówi się o tym, jak ważne jest holistyczne dbanie o zdrowie i to, by walka ze zbędnymi kilogramami nie odbijała się negatywnie na naszym dobrostanie psychicznym. Restrykcyjne odmawianie sobie wszystkiego, co lubimy, może bowiem doprowadzić do frustracji, szybkiego porzucenia diety lub nawet groźnych zaburzeń odżywiania.

Aby jadłospis na redukcji był nie tylko zdrowy, ale także smaczny, warto poszukać sprytnych sposobów na ograniczenie spożywanych kalorii przy zachowaniu satysfakcjonującego smaku. Przede wszystkim należy czytać etykiety kupowanych produktów: podobne rzeczy mogą różnić się między sobą składem, zawartością substancji odżywczych oraz ładunkiem energetycznym.

Jeśli masz wielką ochotę na coś pozornie „zakazanego”, warto z góry wyznaczyć sobie maksymalną porcję. Garstka chipsów czy kostka czekolady raczej nie zrujnuje twojej drogi do utraty nadwagi, ale regularne zjadanie słodyczy i przekąsek bez umiaru – już tak.

Inną ciekawą metodą jest stosowanie zdrowszych i lżejszych zamienników ulubionych potraw. Jednym z nich z pewnością jest fit pizza z patelni, którą można przyrządzić na kilka różnych sposobów.

Przepisy na fit pizzę z patelni

Fit pizzę warto przyrządzić bez użycia drożdży, żeby ograniczać kalorie (które – nie oszukujmy się – kryją się głównie w cieście i pysznym serze). Jeśli dodatkowo szukasz czegoś, co przyrządza się błyskawicznie i prosto, to mamy dla ciebie przepis idealny. Ciasto, które bardziej przypomina omlet lub naleśnik niż włoską pizzę, ale w połączeniu z pysznymi składnikami, zapewniamy – daje radę.

Nasza druga propozycja to lekko słodkawe, sycące ciasto na pizzę z batata. Nieco bardziej kaloryczne, ale są to same wartościowe kalorie, które bez grama wyrzutów sumienia można dopisać do swojego jadłospisu.

Fit pizza na mące pełnoziarnistej

Składniki:

  • 50 g mąki pełnoziarnistej
  • 3 łyżki mleka
  • jajko
  • 1/3 proszku do pieczenia
  • sól, pieprz i inne ulubione przyprawy (np. chili, bazylia lub zioła prowansalskie)
  • kilka łyżek przecieru pomidorowego
  • wędlina drobiowa w plastrach
  • kilka pieczarek
  • kilka klastrów mozzarelli light lub innego sera
  • pół papryki

Mąkę, mleko, jajko, proszek do pieczenia, sól i pieprz mieszaj do uzyskania jednolitej konsystencji. Najlepiej zrobić to przy pomocy robota planetarnego Kenwood Prospero+, który idealnie wymiesza ciasto samodzielnie – ty możesz w tym czasie przygotowywać składniki na pizzę. Na mocno rozgrzanej, nieprzywierającej patelni rozprowadź ciasto i smaż ok. 2 minut, aż na wierzchniej stronie pojawią się pęcherzyki powietrza. Następnie przewróć placek na drugą stronę, posmaruj passatą wymieszaną z przyprawami i udekoruj ulubionymi składnikami pokrojonymi w plasterki. Smaż pod przykryciem przez ok. 10 min.

Fit pizza z batata

  • batat
  • 70 g mąki owsianej
  • 30 g mąki kukurydzianej
  • łyżeczka oliwy z oliwek
  • sól, pieprz
  • kilka łyżek przecieru pomidorowego
  • włoskie zioła (bazylia, oregano, zioła prowansalskie)
  • starty ser
  • łyżka kukurydzy
  • kilka plasterków szynki
  • pół papryki

Batata obierz i pokrój na plastry, a następnie podsmaż pod przykryciem, aż będzie miękki (ok. 10 min). Usmażone warzywo zmiksuj z dwoma rodzajami mąki, oliwą i przyprawami, używając do tego celu dobrego robota planetarnego, np. Kenwood Prospero+. Z tak otrzymanego ciasta uformuj placek i smaż przez ok. 10 min na suchej patelni. Przewróć pizzę na drugą stronę, używając do tego celu talerza, który zapobiegnie jej rozpadnięciu się. Posmaruj przecierem z ulubionymi przyprawami, obsyp startym serem oraz wybranymi przez siebie dodatkami. Smaż pod przykryciem, aż ser się rozpuści, a następnie zdejmij pokrywkę i smaż jeszcze przez 3-5 min.

Fit pizza – hit czy kit? - infografika Fit pizza – hit czy kit? - infografika

Tradycyjna pizza – czy można ją jeść na redukcji?

Od czasu do czasu mogą się też zdarzyć takie dni, kiedy żadne zdrowsze zamienniki nie zdadzą egzaminu. Kiedy poczujesz, że masz nieodpartą ochotę na zjedzenie swojej ulubionej, kalorycznej potrawy, możesz to zrobić bez wyrzutów sumienia, mając jednak na uwadze kilka istotnych zasad.

Przede wszystkim warto uwzględnić ten „cheat meal” w swoim całodniowym jadłospisie i bilansie kalorycznym (o ile liczysz kalorie). Jeśli wieczorem planujesz spotkanie z przyjaciółmi przy pizzy, najlepiej wcześniej zjeść lekką sałatkę czy zupę krem lub całkowicie pominąć inny posiłek. Alternatywą może być skonsumowanie mniejszej porcji ulubionego dania niż zwykle – dzięki temu zaspokoisz swoją zachciankę bez poczucia, że całą dietę diabli wzięli.

Jeśli jednak chcesz zaszaleć, po prostu to zrób. Trzymanie kalorii w ryzach ma się stać twoim stylem życia na stałe, a nie tymczasową katorgą, po której w końcu wrócisz do jedzenia bez pomyślunku.

W jaki sposób możesz zmniejszyć kaloryczność pizzy, nie pozbawiając jej walorów smakowych? Zanim przejdziemy do przygotowywania dietetycznej wersji tej potrawy, warto zastanowić się nad tym, jakie składniki odpowiadają za jej tuczące właściwości.

Po pierwsze, wiele zależy od ciasta: powinno być jak najcieńsze, a dodatkowo warto zamienić mąkę pszenną na pełnoziarnistą lub orkiszową, która co prawda również jest kaloryczna, ale przynajmniej bardziej wartościowa dla naszego organizmu.

Po drugie, niezwykle ważny jest dobór dodatków. Jeśli przykryjemy cały placek dużą ilością pełnotłustego sera, a na domiar złego udekorujemy go niezdrowymi dodatkami, zapewnimy sobie prawdziwą bombę kaloryczną. Plasterki cheddara warto więc wymienić na mozzarellę light, zaś np. chorizo, boczek lub kiełbasę – na dużą ilość świeżych warzyw.

Przepis na tradycyjną pizzę

Składniki:

  • 20 g mąki pszennej
  • 7 g suchych drożdży
  • 150 ml ciepłej wody
  • łyżka oliwy z oliwek
  • łyżeczka soli, pieprz, inne ulubione przyprawy
  • pół łyżeczki cukru
  • kilka łyżek przecieru pomidorowego
  • ząbek czosnku
  • mozzarella light
  • ulubione dodatki, np. szynka, pieczarki, papryka, feta, pomidory, oliwki itd.

Mąkę, drożdże, wodę, oliwę, cukier i przyprawy wrzuć do misy miksera i wyrabiaj hakiem przez ok. 15 min. Gotowe ciasto przykryj ściereczką i odstaw na 1,5 h. W tym czasie przygotuj sos, mieszając ze sobą przecier, czosnek i wybrane przyprawy. Wyrośnięte ciasto podziel na 2 lub 3 części, uformuj kulę, przykryj ściereczką i odstaw na kolejne 0,5 h. Nagrzej piekarnik do temperatury 20 stopni. Ciasto drożdżowe rozwałkuj na placki, umieść na blaszkach, posmaruj sosem, posyp serem i ułóż wybrane dodatki. Piecz ok. 9-10 min, aż do zarumienienia brzegów.

Co zrobić, by tradycyjna pizza miała mniej kalorii? - infografika Co zrobić, by tradycyjna pizza miała mniej kalorii? - infografika

Robot planetarny – niezbędny gadżet w czasie diety

Dobry robot planetarny stanowi jedno z najbardziej przydatnych urządzeń kuchennych, mogących posłużyć nie tylko do przyrządzenia pizzy, ale także do przygotowania mnóstwa innych, pysznych dań. Szczególnie pomocny może się okazać podczas diety redukcyjnej, kiedy staramy się jak najwięcej gotować w domu, tworząc zdrowsze zamienniki popularnych potraw.

Robot Kenwood Prospero+ przypadnie do gustu wszystkim miłośnikom domowego gotowania oraz ułatwiania sobie codziennej pracy. Urządzenie ma moc 1000 W, a jednocześnie jest stosunkowo niewielkie i poręczne. Robot ma wiele różnych funkcji, do których należą np. mieszanie, ubijanie, zagniatanie ciasta, mielenie mięsa, przypraw i ziół, wyciskanie cytrusów, szatkowanie, blendowanie czy siekanie.

Dzięki wszystkim tym możliwościom przy jego pomocy przygotujesz pyszne koktajle i smoothies, niskokaloryczne spaghetti (funkcja mielenia pozwoli ci na samodzielne zmielenie chudego, drobiowego mięsa lub warzyw na sos), fit ciasta i desery, własne pieczywo, placki, domowe masło orzechowe oraz świeże soki.

  1. Kuchnia

Wiosna na talerzu - 4 zielone przepisy

Spróbujmy wywołać wiosnę zielonymi potrawami. (Fot. Studio Zwierciało)
Spróbujmy wywołać wiosnę zielonymi potrawami. (Fot. Studio Zwierciało)
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Nawet jeśli lubimy zimę i niskie temperatury, to mamy już ich dość i z utęsknieniem wypatrujemy prawdziwej wiosny. Może więc spróbujmy wywołać wiosnę zielonymi potrawami? Zdrowo i smacznie zaczepić ją kulinarnie. Skusić szpinakowym smoothie, zaciekawić ogórkowymi roladkami z zielonym groszkiem...

Nawet jeśli lubimy zimę i niskie temperatury, to mamy już ich dość i z utęsknieniem wypatrujemy prawdziwej wiosny. Może więc spróbujmy wywołać wiosnę zielonymi potrawami? Zdrowo i smacznie zaczepić ją kulinarnie. Skusić szpinakowym smoothie, zaciekawić ogórkowymi roladkami z zielonym groszkiem...

Szpinakowy hummus

(Fot. Studio Zwierciadło) (Fot. Studio Zwierciadło)

Jest niskokaloryczny – 100 gramów to zaledwie 30 kalorii. Bazą każdego humusu jest roślina strączkowa – ciecierzyca. Jej jasne ziarenka kształtem przypominają orzeszki. Nazywana również grochem włoskim. Stanowi doskonałe źródło białka i węglowodanów. Ciecierzyca zawiera fosfor, potas, cynk, witaminy z grupy B (B9 i B6), a także żelazo, magnez oraz błonnik.

Składniki na 4–5 porcji:

  • 100 g pasty sezamowej tahini,
  • 200 g ciecierzycy z puszki,
  • 2 ząbki czosnku,
  • sok z 1/2 cytryny,
  • 200 g świeżego lub mrożonego szpinaku,
  • 3–4 łyżki oliwy,
  • sól, pieprz.
Czas przygotowania: 20 minut

Szpinak ugotować, a następnie dodać do niego odcedzoną z wody ciecierzycę, pastę tahini, czosnek, oliwę, sok z cytryny. Całość zmiksować, na jednolitą masę. Doprawić pieprzem i solą. Podawać ze świeżym pieczywem.

Roladki z ogórka i pasty z zielonego groszku

(Fot. Studio Zwierciadło) (Fot. Studio Zwierciadło)

Zielony groszek jest silnym afrodyzjakiem – zawiera bowiem żelazo, a ono zwiększa poziom libido. Podobno Ninon de Lenclos, wolnomyślicielka, skandalistka i najsłynniejsza francuska kurtyzana, częstowała swoich kochanków zupą z zielonego groszku, rzekomo rozpalającą namiętność.

Składniki na 4 porcje:

  • długi świeży ogórek,
  • 200 g mrożonego zielonego groszku,
  • 2 ząbki czosnku,
  • cytryna,
  • 100 g kwinoa (komosy ryżowej),
  • kilka liści mięty,
  • sól, pieprz.
Czas przygotowania: ok. 30 minut

Kwinoa ugotować do miękkości (jedna porcja komosy na dwie porcje wody). Ugotować zielony groszek, dodać liście mięty, sok z cytryny, poszatkowane ząbki czosnku i całość zmiksować na gładkie piure. Doprawić pieprzem i solą, a następnie wymieszać z ugotowaną komosą ryżową. Ogórek pokroić na bardzo cienkie długie plastry (wzdłuż dłuższego boku). Posolić z każdej strony, nałożyć farsz z groszku i komosy, zawinąć i spiąć wykałaczką.

Kalafior z sosem miętowym

(Fot. Studio Zwierciadło) (Fot. Studio Zwierciadło)

W kalafiorze znajduje się związek o nazwie sulforafan, który Pobudza enzymy o działaniu przeciwnowotworowym i dodatkowo zwalcza bakterie Helicobacter pylori.

Składniki na 4 porcje:

  • 4 kalafiory (najlepiej małe),
  • 3 łyżki oliwy,
  • 300 g kwaśnej śmietany lub jogurtu greckiego,
  • 2 ząbki czosnku,
  • 8–10 liści świeżej mięty,
  • cytryna,
  • sól, pieprz.
Czas przygotowania: ok. godziny

Kalafiory umyć, skropić oliwą. Następnie ułożyć na blasze i piec około pół godziny lub dłużej, jeśli są większe, w 200 stopniach Celsjusza (powinny być na wpół miękkie). Do śmietany lub jogurtu dodać liście mięty, poszatkowany czosnek, sok z cytryny. Całość zmiksować. Doprawić solą i pieprzem. Polać sosem upieczone już warzywo.

Smoothie ananasowo-szpinakowe i bananowo-sałatowe

(Fot. Studio Zwierciadło) (Fot. Studio Zwierciadło)

Składniki na 4 porcje:

Ananasowo-szpinakowy:

  • świeży ananas lub ananas z puszki,
  • 10 liści świeżego szpinaku,
  • 2 brzoskiwinie,
  • 1 cm świeżego imbiru,
  • 3 łyżki wiórków kokosowych.
Bananowo-sałatowy:
  • 2 banany,
  • 200 g zielonych winogron,
  • 100 g sałaty (np. roszponki),
  • 5–6 łyżek syropu z agawy,
  • cytryna.
Czas przygotowania: 20 minut

Ananas obrać, pokroić na kawałki. Dodać szpinak, brzoskwinie, imbir oraz wiórki kokosowe i zmiksować. Jeśli napój jest zbyt gęsty, można wlać trochę wody i jeszcze raz zmiksować. Aby uzyskać smoothie bananowo-sałatowe, należy zmiksować banany, winogrona (bez pestek), sałatę, sok z cytryny. Doprawić syropem z agawy.

Natasza Socha dziennikarka, pisarka i blogerka. 

  1. Kuchnia

Jak ułatwić sobie codzienne gotowanie?

Robot planetarny Kenwood Prospero+(fot. materiał partnera)
Robot planetarny Kenwood Prospero+(fot. materiał partnera)
Zobacz galerię 7 Zdjęć
Nieważne, czy lubisz gotować i robisz to z pasją, czy wręcz przeciwnie – musisz przyrządzać posiłki dla rodziny, bo zależy ci na tym, żeby twoi bliscy jedli zdrowe, domowe jedzenie – w każdej z tych sytuacji robot kuchenny pomoże tobie zaoszczędzić czas i wysiłek jaki trzeba włożyć w krojenie, mielenie, blendowanie, czy szatkowanie.

Wyrabianie ciasta? Krojenie w równą kostkę? – W tych, a także w wielu innych czynnościach, może wyręczyć cię robot planetarny Kenwood Prospero+. Czas spędzony w kuchni będzie krótszy i przyjemniejszy. Ze względu na swoje liczne funkcje robot umożliwi ci robienie zdrowych koktajli i soków, ekspresowe krojenie surówek, wygniatanie ciasta na tartę, chleb czy ciasteczka, mielenie warzyw lub mięsa na pulpety. Przygotowanie obiadu zajmie dużo mniej czasu!

Robot planetarny Kenwood Prospero KHC29.W0SI - bogate wyposażenie za rozsądną cenę!

Proste, ale niezwykle wszechstronne urządzenie kuchenne z silnikiem o mocy 1000W i pojemną misą (4,3 l). Posiada wiele funkcji: 6 prędkości pracy, pracę pulsacyjną oraz 3 gniazda obrotów. W zestawie: 3 wytrzymałe mieszadła (mieszadło K, trzepaczka, hak do ciasta), szklany blender (1,2 l), który nadaje się także do kruszenia lodu, malakser z 3 tarczami (1,4 l), maszynka do mielenia, wyciskarka do cytrusów, sokowirówka i uniwersalny młynek. Ten robot wyręczy cię we wszystkich kuchennych czynnościach i pomoże przygotować bogaty repertuar dań i deserów!

Mieszadła, w zależności od rodzaju, umożliwią ci przygotowanie ciast (biszkoptowego, piaskowego) różnego rodzaju nadzień i farszów, bez, sufletów, sosów czy majonezów (trzepaczka napowietrza masy, nadając im lekkiej i puszystej konsystencji). Hak do ciasta szybko i skutecznie zagniata ciasta na makarony, pizzę, pierogi, pączki.

Blender szklany wyposażony w wyjmowane ostrza ze stali nierdzewnej umożliwi przygotowanie dużej porcji orzeźwiającego koktajlu owocowego lub soku warzywnego, smoothie, drinków, wszelkich sosów, kremów czy dań dla dzieci. Świetnie kruszy lód.

Malakser wyposażony w stalowe ostrza do szatkowania oraz zestaw 3 tarcz do cięcia i rozdrabniania (na drobno i grubo) oraz do tarcia, jest idealną przystawką do tworzenia sałatek, sosów, dipów, tarcia ziemniaków i sera czy przygotowywania warzyw do zup i gulaszy.

W zestawie znajdziesz przystawki, które wyręczą cię także w mieleniu, wyciskaniu cytrusów, mieleniu przypraw i ziół, rozdrabnianiu, szatkowaniu, siekaniu, blendowaniu, miksowaniu.

Michel Moran, ambasador marki Kenwood (fot. materiał partnera) Michel Moran, ambasador marki Kenwood (fot. materiał partnera)

Roboty planetarne Kenwood poleca szczególnie Michel Moran – ambasador marki. Znany kucharz, juror MasteChef Polska korzysta z nich nie tylko zawodowo (w restauracji czy podczas warsztatów), ale również w domu. Ułatwiają mu one wiele kulinarnych zadań. Z czytelnikami dzieli się poniżej przepisem na owocowy deser z zabajone.

Składniki:

  • 1 jabłko
  • 1 gruszka
  • 125g malin
  • 3 jajka
  • 50g cukru pudru
  • 50g masła
  • sól
  • 100g brązowego cukru
  • świeża mięta

Potrzebne akcesoria kuchenne:

  • robot planetarny Kenwood Prospero+
  • obieraczka
  • nóż
  • foremka do zapiekania
Sposób przygotowania: Obierz jabłko i gruszkę, pokrój je w ćwiartki. Na patelni rozpuść masło, dodaj jabłko i gruszkę. Gdy owoce zaczną się lekko podpiekać, dodaj do nich brązowy cukier. Do misy robota włóż 1 całe jajko i 2 żółtka. Utrzyj je z cukrem pudrem na delikatną puszystą masę - ma być prawie biała. W międzyczasie dodaj szczyptę soli. Do rondelka wrzuć maliny, zalej odrobiną wody, dodaj kilka listów mięty i łyżeczkę cukru pudru (jeśli wolisz bardziej słodkie - dodaj ciut więcej cukru). Po przestudzeniu malin, zblenduj je w kielichu robota (kilka malin zostaw do dekoracji). Włóż skarmelizowane owoce do foremki do zapiekania, polej sosem malinowym i zalej masą jajeczną. Wstaw do piekarnika rozgrzanego do maksimum (funkcja grilla) na 2 minuty - pilnuj, aby się nie przypaliło! Podawaj udekorowane malinami i świeżą miętą.