1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Terapia snem – jakie korzyści daje świadome śnienie?

Terapia snem – jakie korzyści daje świadome śnienie?

fot.123rf
fot.123rf
W latach 80. amerykański psychofizjolog Stephen LaBerge jako pierwszy naukowiec rozpoczął badania nad świadomym śnieniem. W trakcie doktoratu na Uniwersytecie Stanforda dowiódł jego skuteczności oraz opracował techniki wchodzenia w ten stan. Tematowi poświęcił kilka książek, założył też organizację The Lucidity Institute, która promuje świadome śnienie jako formę rozwoju. Bo powodów, by opanować tę sztukę, jest co najmniej kilka:

W latach 80. amerykański psychofizjolog Stephen LaBerge jako pierwszy naukowiec rozpoczął badania nad świadomym śnieniem. W trakcie doktoratu na Uniwersytecie Stanforda dowiódł jego skuteczności oraz opracował techniki wchodzenia w ten stan. Tematowi poświęcił kilka książek, założył też organizację The Lucidity Institute, która promuje świadome śnienie jako formę rozwoju.

Świadome śnienie - powodów, by opanować tę sztukę, jest co najmniej kilka:

Podczas snu możesz przećwiczyć rozwiązywanie konfliktowych sytuacji, przygotować się do ważnych rozmów, powtórzyć materiał przed egzaminem, a także spróbować sprawdzić się w sytuacji, w jakiej trudno by ci się było znaleźć w rzeczywistości – występu przed wielotysięczną publicznością, podróży na Księżyc czy spotkania ze swoim idolem.

Świadomie śniąc, możesz rozwiązywać nękające cię problemy i oswajać się z lękami, choćby przed lataniem czy wysokości. Shachar Caspi (nauczyciel medytacji oraz świadomego śnienia) świadome śnienie stosował jako element autoterapii po wypadku. – Przeżyłem bez większych urazów wypadek helikoptera, ale potem panicznie się bałem latać. Musiałem brać leki uspokajające – wspomina. Teraz przed lotem i podczas niego odczuwa tylko lekki dyskomfort.

Psycholodzy, w tym Robert Waggoner, coraz częściej stosują świadome śnienie w terapii leczenia traum, lęków czy fobii. Najpierw pacjent uczy się wchodzenia w tę formę snu, co zajmuje zwykle miesiąc. Kiedy już to potrafi, a walczy na przykład z klaustrofobią, w trakcie świadomego śnienia wyobraża sobie siebie w małej, zamkniętej przestrzeni. – Pierwszych kilka sesji jest trudnych do zniesienia. Z czasem jednak człowiek czuje się coraz lepiej w wyobrażonych warunkach, aż przenosi się to na rzeczywistość – opisuje Caspi. Długość trwania terapii zależy od siły blokady i zdolności wchodzenia pacjenta w stan Lucid Dreaming i jego zaangażowania.

Świadome śnienie może stać się formą rozwoju duchowego. – Ja próbuję sobie odpowiedzieć wtedy na pytanie, kim naprawdę jestem, co robię na świecie i dokąd zmierzam oraz co się stanie po mojej śmierci – mówi Caspi.

Kiedy uwalniasz swój umysł i kontaktujesz się z podświadomością, przychodzą do ciebie świetne pomysły: na książkę, pyszne danie czy remont mieszkania.

Kontrolując sny, możesz sprawić, że wszystkie będą przyjemne, a ty obudzisz się po nich wypoczęta i pełna energii.

LC dostarcza mnóstwa zabawy. Według Shachara Caspiego ludzie potrafiący wykorzystywać świadome śnienie do dostarczania sobie przyjemności, nie potrzebują już gier komputerowych. Mogą stać się Gandalfem, Harrym Potterem czy kimkolwiek zechcą. Sztuka oneironautyki ma 7 poziomów zaawansowania, na szóstym możesz fruwać, a na siódmym… przebywać wewnątrz Słońca. – To nie jest tak, że śnisz o lataniu, tylko czujesz, jakbyś naprawdę latał – opisuje Caspi.

Czytaj więcej w artykule:

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Seks

Erotyka w snach. Co ci się dziś śniło?

Marzenia senne mogą dać istotne przesłanki co do faktycznego stanu zarówno twego umysłu, jak i potencjału erotycznego. (Fot. Getty Images)
Marzenia senne mogą dać istotne przesłanki co do faktycznego stanu zarówno twego umysłu, jak i potencjału erotycznego. (Fot. Getty Images)
Niektóre marzenia senne, zwłaszcza te erotyczne, budzą nieuzasadniony lęk, obawę, a czasem wstyd. Czy są wskazówką na temat tłumionych pragnień? A może – starą zasadą – należy je odczytywać „na odwrót”?

Galopujący koń? Wypadające zęby? Sylwester w Nowym Jorku? Cokolwiek to było, na pewno chodziło o seks. Tak powiedziałby Zygmunt Freud, który uważał, że sny to sposób, w jaki manifestują się nasze ukryte pragnienia, a te na ogół dotyczą seksu. Tylko że od czasów Freuda wiele się zmieniło. Coraz mniej fantazji seksualnych pozostaje w sferze marzeń. Coraz więcej z nich wolno nam zrealizować. Więc skoro nie mamy już specjalnych sekretów, sny chyba nie są w stanie wnieść niczego nowego do naszego życia? Są czasem miłe, zabawne lub szokujące, ale kompletnie bezużyteczne… Tak myślałam, kiedy zaczęłam pisać ten artykuł. W trakcie zmieniłam zdanie.

Tajemniczy nieznajomy

Zacznijmy od tego, że wcale nie czujemy się tak komfortowo w łóżku, jak mi się wydawało. Tak przynajmniej twierdzą eksperci. – Żyjemy w społeczeństwie powściągliwym w sferze seksu – uważa Graham Masterton, autor poradnika „Erotyczne sny i ich interpretacje”.

Jego zdaniem mamy wiele tajemnic – sami przed sobą, przed partnerem albo przed tzw. społeczeństwem. Ukrywamy skłonności homoseksualne, fantazje, które wydają nam się niestosowne, zbyt wybujały – naszym zdaniem – temperament. Czasami też po prostu nie dajemy sobie pozwolenia na przeżywanie przyjemności. Albo boimy się powiedzieć „nie” pomysłom partnera, w obawie, że wtedy przestanie nas kochać.

Psycholog dr Gayle Delaney, autorka „Snów erotycznych”, podziela jego zdanie i dodaje, że powściągliwość to jedna z podstawowych przyczyn braku satysfakcji seksualnej: – Żony mają zbyt wielkie opory, żeby poszaleć, mężowie są zbyt nieśmiali, żeby okazać inicjatywę – uważa Delaney. Jest też właścicielką „Dream Center” w San Francisco, gdzie próbuje, z tą rezerwą mężów i żon na bieżąco się rozprawiać.

– Sny erotyczne są właściwie jedyną sytuacją w codziennym życiu, kiedy myślimy o seksie niemal bez zahamowań – dochodzi do wniosku Masterton. Wysnuwa trudną do obalenia tezę: skoro natura wymyśliła sny (także erotyczne), muszą one czemuś służyć: – Twój umysł i cały organizm wkładają sporo energii w marzenia senne, musi być jakiś powód po temu. Tylko jaki to powód?

Skrzynka odbiorcza

– Istnieją dwa typy snu: sen wolnofalowy, składający się z czterech faz non-REM, oraz sen paradoksalny, znany jako faza REM (rapid eye movement) – tłumaczy psychoterapeutka i seksuolog Ariadna Rokujżo z Ośrodka Psychoterapii i Rozwoju w Piasecznie. – W trakcie snu zachodzą przeróżne procesy na poziomie fizjologicznym oraz biochemicznym, o których można by wiele mówić. Szczególnie interesujący jest sen paradoksalny, służący do „regeneracji” psychiki, również podczas tej fazy pojawiają się marzenia senne, nazywane przez nas snami.

W głowie wyświetla się wtedy film. Czasem jest to horror, czasem romans, a czasem porno. Czy poza tym, że w nocy udaje nam się załapać na bezpłatny seans, są jeszcze jakieś zalety tej sytuacji?

Dr Delaney podpowiada, że sny mogą być inspiracją dla życia erotycznego. Jeśli pojawią się w nich obrazy, które nas kręcą – możemy wprowadzić je w życie. Wykorzystać podczas seksu z partnerem lub solo. Albo przypominać je sobie, kiedy potrzebujemy dodatkowego impulsu do osiągnięcia orgazmu. Ale to nie wszystko. – Sen jest swoistego rodzaju wiadomością wysyłaną z nieświadomości – tłumaczy Ariadna Rokujżo.

– Potrafi wznieść cię na nowy poziom odczuwania przyjemności seksualnej i pomóc uwolnić się od niepotrzebnych zahamowań – to z kolei dr Delaney. – Potrafi sprawić, że przypomnisz sobie swoją własną żywiołowość seksualną, której pozwoliłaś zgasnąć. Występujące w nim metafory wibrujące czystym, nieskażonym seksem potrafią zapoczątkować nowy etap rozwoju emocjonalnego czy twórczego lub zasygnalizować jego nadejście.

I jeszcze coś z Grahama Mastertona: – Marzenia senne mogą dać istotne przesłanki co do faktycznego stanu zarówno twego umysłu, jak i potencjału erotycznego oraz pomóc ci podjąć decyzje i działania przydatne w twoim związku seksualnym. Przekonali mnie.

Zero logiki

Jest tylko jeden problem: skąd mamy wiedzieć, co konkretny sen chce nam powiedzieć? Zwykle jest zaskakujący, nielogiczny, czasem kompletnie zwariowany i trudno go odnieść do rzeczywistości. Czy mamy zaglądać do senników, żeby go rozgryźć? Psychologowie nie są „za”. Ale nie są też „przeciw”. Z jednej strony – ten sam symbol może dla różnych osób oznaczać coś innego. Weźmy na przykład… seks z policjantem... Inaczej zinterpretuje go księgowa, a inaczej policjantka, o osobie, która jest na bakier z prawem, nie wspominając.

Ariadna Rokujżo twierdzi, że sprawdzanie dosłownego znaczenia snu jest niewystarczające, może wręcz ograniczyć wyjątkowość i niepowtarzalność naszego snu. – Nie sposób zinterpretować sen bez powiązania go z osobą, jej światem wewnętrznym, doświadczeniami, emocjami – mówi.

Ale choć bezrefleksyjne zaglądanie do senników niewiele da, czasem dobrze jest przeczytać kilka haseł. Nie po to, by przywiązywać się do tłumaczeń w stylu „Śni ci się ciąża – czeka cię wielkie szczęście”, ale by zastanowić się, czy rzeczywiście ciąża kojarzy ci się ze szczęściem. A może z utratą smukłej sylwetki i sprawności fizycznej? Czy boisz się jej, czekasz na nią, czy traktujesz jak małżeński obowiązek? No i czy ta ciąża śni ci się po raz pierwszy?

– Czasami pojawiają się sny, które wracają do nas potem w prawie niezmienionej formie – zauważa Ariadna Rokujżo. – Przypominają o czymś, czego nie chcemy pamiętać lub zwyczajnie powtarzają to, czego jeszcze nie zrozumieliśmy. Być może jest coś, czemu powinniśmy się bliżej przyjrzeć.

Kod dostępu

– Sny erotyczne są tak dalece osobiste i intymne, że nie można rozwikłać ich sensu bez aktywnego udziału samego śniącego – zachęca do refleksji Masterton. Uważa, że warto się pochylić nad każdym snem. Wiedząc, że nasza pamięć jest zwodnicza, lepiej zapisać wszystkie detale, a nawet narysować występujące w snach przedmioty czy scenerie. I zastanowić się nad symboliką, biorąc pod uwagę wszystkie skojarzenia i uczucia, które się w nas budzą.

– Zachęcam do tego, by sen potraktować jako wiadomość, by eksplorować jego znaczenie, nie oceniać, tylko przypatrywać się, z czym może być związany, co się dzieje we mnie i w moim otoczeniu, czy czegoś potrzebuję, a może jest tak, że czuję nadmiar i obciążenie – radzi Ariadna Rokujżo. – Dotyczy to również snów erotycznych. Sen może zainspirować do większego rozumienia siebie oraz relacji z innymi.

Psychologowie zachęcają też do prowadzenia dzienników snów, by zobaczyć, czy jakieś elementy się powtarzają. Radzą, by – notując kolejny sen – przeczytać zapiski z poprzednich, by dostrzec różnice i podobieństwa. Nie można pomijać żadnego szczegółu.

„Wiele osób, budząc się, nie posiada się ze zdumienia, że podczas snu tak serio traktowali trywialne i dziwne zdarzenia zachodzące wokół nich” – czytamy w „Erotycznych snach i ich interpretacjach”. „Nie powinni oni jednakże zbyt lekko odrzucać swoich odczuć. W snach działa szósty zmysł co do sensu i znaczenia rzeczy – intuicyjne poczucie, które nader rzadko występuje w nas za dnia – a przywołując te intuicje na pamięć, możemy się bardzo wiele nauczyć o sobie”.

Masterton radzi też, by unikać oczywistych skojarzeń. Zastanawiając się nad snem, nie poprzestawajmy na jednej interpretacji – a już na pewno nie na tej, która nasuwa nam się jako pierwsza. – Gdy wierna żona coraz częściej śni o seksie z innymi mężczyznami, wcale nie musi to oznaczać, że rozważa zdradę małżeńską, ale że chciałaby, aby jej mąż był seksualnie aktywniejszy – podpowiada.

Sen o homoseksualizmie nie zawsze wskazuje na ukryte pragnienia homoseksualne. Czasem to seks z samym sobą – z jakąś częścią naszej osobowości, którą chcielibyśmy zaakceptować. Sen, który zawstydza albo szokuje – na przykład stosunek z papieżem, szefem, własnym ojcem… może być metaforą jakichś konfliktów z tą osobą. Może też sygnalizować strach przed tak zwaną opinią publiczną. Albo niebezpieczne uwikłanie w stereotypy. Ale możliwych interpretacji jest nieskończona ilość…

I tak jak sen o seksie nie musi mówić o nierozwiązanych problemach łóżkowych, tak też sen, w którym się nie kochamy, może być naładowany erotyką. Przejażdżka na koniu albo wycieczka do jaskini to klasyczne Freudowskie symbole seksualne, ale każdy umysł tworzy swoje własne, prywatne skojarzenia i metafory.

Skok w dal  

Czy we śnie możemy podejrzeć, co nas spotka w życiu? Obiecują to niektóre senniki... Psychologowie twierdzą, że tak, w pewnym sensie sny bywają prorocze. „Ukazują one emocje nurtujące nas w podświadomości, na długo zanim jesteśmy gotowi przyznać się do nich przed samymi sobą na jawie” – czytamy u Mastertona.

Dr Delaney twierdzi, że mogą nam dawać pewne wskazówki, inspirować do refleksji. Jej pacjentom zdarzało się ponoć, że po tym, co im się przyśniło, odwoływali ślub lub się rozwodzili. Ale też przeciwnie – dostrzegali w partnerze zalety, których do tej pory nie doceniali. Zdaniem psycholog sny pomagają też odpowiadać na nurtujące nas kwestie i tym samym mogą wpływać na naszą przyszłość.

Wystarczy, że zadasz sobie pytanie, na które chcesz znać odpowiedź, zapiszesz je wieczorem na kartce, a potem będziesz powtarzać je przed snem  – tak długo, dopóki nie zaśniesz. Czy to działa? Sprawdźna sobie! Jeśli jednak nie przekonuje cię ten sposób – Ariadna Rokujżo podpowiada inny. Kartka i długopis nie będą potrzebne. – Warto porozmawiać z partnerem o swoich potrzebach seksualnych – radzi psychoterapeutka. – A wtedy zarówno sen, jak i życie dadzą wiele satysfakcji.

  1. Psychologia

Fantazjowanie pomaga nam w życiu - przekonują twórcy psychologii zorientowanej na proces

Fantazjowanie wpływa na empatię i kreatywność, niesie też wiele cennych dla nas informacji. (fot. iStock)
Fantazjowanie wpływa na empatię i kreatywność, niesie też wiele cennych dla nas informacji. (fot. iStock)
Zdarza ci się odpływać myślami podczas zebrania? Nie karć się za dziecięce roztargnienie. Według Amy i Arnolda Mindellów, propagatorów psychologii procesu, śnienie na jawie sprawia, że stajemy się bardziej kreatywni i lepiej rozwiązujemy konflikty.

Według badań naukowców z Izraela ludzie, którzy dużo fantazjują, są bardziej empatyczni. Arnold: Ja bym ujął to tak: ludzie, którzy dużo śnią na jawie i cieszą się z tego, mają wysoki poziom empatii. Generalnie wszyscy śnimy na jawie, chociaż większość z nas ten fakt wypiera. Amy: Nie wszyscy też zauważają swoje śnienia albo dochodzą do wniosku, że nie mają one żadnego znaczenia. Arnold:
Powiem więcej, im mniej fantazjujemy, tym bardziej jesteśmy podatni na różne uzależnienia. Narkotyki czy alkohol pomagają oderwać się od rzeczywistości tym, którzy nie potrafią tego zrobić w inny sposób.

Czy sytuacja, w której zawieszam się, gapiąc się bezmyślnie w jakiś punkt, to także śnienie na jawie? Arnold:
Tak. Twój mózg wyłącza się i zaczynasz fantazjować.

Jak często to robimy? Arnold:
Wielokrotnie w ciągu dnia. Prawdopodobnie przynajmniej raz na dwie godziny.

A czy nie jest tak, że śnimy na jawie wtedy, gdy się nudzimy? Arnold:
To prawda. Śnienie może przegonić nudę. Dodałbym też, że każdy śni na jawie, bez względu na to, czy lubi swoją pracę, czy też nie. Fantazjowanie jest spontaniczne. Ktoś może być bardzo zainteresowany pisaniem artykułu na komputerze i nagle, nie zdając sobie z tego w pełni sprawy, zacząć bujać w obłokach. W efekcie tego np. sprawdza coś na Facebooku.

Dlaczego to robimy? Arnold:
Ponieważ jesteśmy świadomymi istotami ludzkimi. Część z nas robi to notorycznie, cały długi dzień.

Jak to cały!? Arnold:
Jeśli żołądek boli cię od rana i myślisz, że to tylko ból i nic więcej, to jesteś w błędzie. To może być związane z kwasem żołądkowym, zaś ten może wydzielić się w wyniku śnienia w nocy o czymś ostrym, spiczastym, wręcz bolesnym. Czujesz ten sen w swoim żołądku, więc śnisz na jawie cały ten czas. Jeśli nie spoglądasz w swoje sny, nie analizujesz ich, to szybko przekształcają się one w sygnały płynące z ciała.

Czy to sny wywołują dolegliwości w organizmie, czy też problemy zdrowotne wywołują sny? Arnold:
I tak, i tak. Czasami trudno stwierdzić, co było pierwsze.

O czym ludzie fantazjują? Amy:
Jest wiele odpowiedzi na to pytanie. Postrzegamy siebie jako osobę, która np. w danej chwili jest bardzo zajęta albo zmęczona. Proces śnienia wywołuje w głowie stany lub rzeczy, których w danej chwili potrzebujemy. Przykładowo po naszym wywiadzie pan może zacząć fantazjować o obiedzie albo o pięknych kwiatach, które przypadkowo zwróciły pana uwagę.

Czyli fantazjujemy o zwykłych, codziennych rzeczach? Amy:
Tak. Tych, których w danej chwili potrzebujemy. Część naszego ja może być zmęczona albo głodna – stąd ten obiad czy coś wesołego, relaksującego. A część, której nie jesteśmy świadomi, może mieć potrzebę piękna – stąd te kwiaty. Tego, czego nam brakuje, próbujemy doświadczyć właśnie poprzez śnienie na jawie.

Jestem zaskoczony, bo myślałem, że śnimy na jawie o rzeczach, które są dla nas nieosiągalne. Że śnienie na jawie to także forma wyrzucania z siebie jakichś złych emocji – jako dziecko kiedyś fantazjowałem o sprawiedliwości wymierzonej starszym chłopakom, którzy krzywdzili słabszych. Arnold:
Niektórzy fantazjują o rozwiązaniu problemów, np. ktoś został okradziony i fantazjuje o tym, że odzyskuje te rzeczy w zdecydowany sposób. Ale śnienie na jawie wychodzi daleko poza to myślenie życzeniowe. Jest ono kształtowane przez pierwsze sny z dzieciństwa. Najwcześniejszy sen, jaki pamiętasz, organizuje – jak jakiś system w mózgu – wiele snów i śnień na jawie. Aż po ostatnie pięć minut twojego życia. I w ten sposób na nie wpływa.

Naprawdę? Skąd pan to wie? Arnold:
Bo pracujemy z ludźmi, którzy są bardzo bliscy śmierci. Oni wspominają wówczas te pierwsze sny z dzieciństwa. Przykład: pewien mężczyzna pamiętał, że w jego pierwszym śnie dwie siostry podeszły do jego łóżka, a on się wtedy obudził. Jak pan sądzi, co wydarzyło się tuż przed śmiercią tego mężczyzny?

Pewnie coś, co ma związek z tymi siostrami. Arnold:
Tylko on nie miał sióstr. Sprowadził więc dwie kobiety do swojego łóżka tylko po to, by potrzymać je za ręce. I krótko potem zmarł. Byliśmy przy tym z Amy. Podobnych sytuacji widzieliśmy wiele. Stąd wniosek – pierwszy sen, który pamiętasz, organizuje wiele z twoich fantazji, śnień. Jest jak mityczny wzorzec.

Byłem kiedyś na warsztatach Instytutu Eriksonowskiego, organizowanych dla menedżerów, biznesmenów. Tam powiedziano mi, że sytuacje, w których nagle zapatrujemy się ślepo w przestrzeń, odpływamy od rzeczywistości, można wykorzystać do zwiększania swojego potencjału, np. w pracy. Czy psychologia zorientowana na proces także potrafi spożytkować takie chwile do zwiększania naszych możliwości? Amy: Oczywiście. Pracujemy często z terapeutami. Jeśli są mocno zablokowani, to wprawdzie starają się dobrze wykonywać swoją pracę, ale im się to nie udaje. Muszą coś zmienić w sobie. W takiej sytuacji prosimy ich, by na chwilę dali odpocząć swojemu mózgowi, poczuli Ziemię, Wszechświat, to, co krąży wokół ich umysłów. By wyłapywali te myśli, marzenia, fantazje, które się pojawią, wszelkie nowe pomysły, idee, które do nich napłyną. Takie ćwiczenie jest dobrym źródłem kreatywności. Arnold:
Podam przykład ćwiczenia, które zastosowałem, pracując z wysokiej rangi urzędnikami. Chcieli mojej pomocy, bo narastał pomiędzy nimi konflikt. Poprosiłem, by co najmniej przez minutę rozluźniali mięśnie szyi i ramion, zrelaksowali się. Takie warunki sprzyjają śnieniu na jawie. Powiedziałem im, by zwrócili uwagę na myśli, jakie pojawiają się w ich głowach podczas tej chwili relaksu. Jeden z nich stwierdził, że faktycznie rozmarzył się i zobaczył siebie siedzącego nad rzeką. Wtedy poprosiłem wszystkich, by zaczęli udawać, że są nad rzeką i łowią ryby. Podczas tego ćwiczenia z przyjemnością udawali wędkarzy i zapomnieli na pewien czas o konflikcie. Dopiero wówczas wróciliśmy do tematu i w dyskusji znaleźliśmy rozwiązanie problemu.

Jeśli dobrze rozumiem, opowiadając innym o swoich snach na jawie, otwieramy się na nich i zacieśniamy relację, bo mówimy o rzeczach bardzo prywatnych? Arnold:
Śnienie jest dla ciebie, ale jeśli używasz go w biznesie albo innych relacjach, to wtedy otwierasz przestrzeń między sobą a innymi.

Dzieci fantazjują znacznie częściej niż dorośli. Dlaczego? Amy: Gdy dorastamy, zakładamy, że będziemy taką a taką osobą. Dzieci jeszcze tego w sobie nie zbudowały, więc mają łatwiejszy dostęp do snów, dość swobodnie płyną od jednego śnienia do drugiego. Robią to szybko i bardziej świadomie niż dorośli. Arnold:
Dlatego też odmianą rodzicielskiego napomnienia „dorośnij wreszcie” jest: „przestań marzyć”. Czyli: bądź realistą, stań twardo na ziemi! W Australii nauczyciele zwykli karać aborygeńskie dzieci za to, że te śniły na jawie. Bo, w przeciwieństwie do Aborygenów, kultura europejska nie rozumie potrzeby fantazjowania.

Czyli rodzice powinni pozwalać dzieciom na bujanie w obłokach, bo to im pomaga? Arnold:
Nie tylko im. Także rodzicom. Oni również potrzebują takich fantazji. Śniąc na jawie, dzieci otwierają przestrzeń między sobą a rodzicami. Dzieci mogą też pokazać dorosłym, jak to robić – to także może poprawić ich relacje.

W latach 50. w USA mówiono rodzicom, by nie pozwalali dzieciom na fantazjowanie, bo to może doprowadzić je do psychozy lub neurozy. Amy:
Pamiętam przypadek małego dziecka, które leczyliśmy w naszej klinice na wybrzeżu w stanie Oregon. Kilkulatek miał tak ciężką astmę, że gdy dostawał ataku, od razu musiał jechać do szpitala. Posadziliśmy go w środku koła dużej grupy i poprosiliśmy, by bawił się zebranymi tam zabawkami. Wybrał pacynkę Dartha Vadera (negatywny bohater „Gwiezdnych wojen”, usosobienie zła i siły – przyp. red.). Z początku trochę się bał. Zachęcaliśmy go do fantazjowania, że jest Darthem Vaderem, że ma w sobie dużo siły. I tak się stało – podczas śnienia na jawie poczuł tę siłę. Po tym ćwiczeniu jego napady astmy osłabły. Doświadczał tej choroby jako siły, która naciskała na jego klatkę piersiową, utrudniała mu oddychanie. Dzięki śnieniu na jawie w trakcie zabawy odzyskał swoją siłę i uwolnił się od tego nacisku.

Czytałem, że śnienie na jawie może także pomóc w utrwalaniu nauki. Arnold:
Stan zrelaksowania na pewno pomaga w nauce. Zanim stworzyłem POP, moim terapeutą był siostrzeniec Junga. Nim został lekarzem, strasznie obawiał się egzaminów na studiach. Zapytał więc wuja, co zrobić, by się nie denerwować. „Weź apteczkę i połóż ją pod poduszką”. Zrobił tak i zdał wszystkie egzaminy z doskonałymi notami. Ale nie zapewniam, że ten sposób daje 100 proc. gwarancji sukcesu (śmiech).

Dr Arnold Mindell: amerykański fizyk i psychoterapeuta, w latach 70. stworzył psychologię zorientowaną na proces (POP), obecnie popularną metodę psychoterapeutyczną. O POP, snach i pracy z ludźmi napisał 21 książek, które przetłumaczono na 27 języków.

Dr Amy Mindell: psychoterapeutka, propagatorka POP, znana z pracy z ludźmi w stanie śpiączki oraz wykorzystywania sztuki w terapii. Poświęciła temu kilka książek. Prywatnie żona Arnolda Mindella. Razem prowadzą warsztaty i szkolenia na całym świecie.

  1. Psychologia

Otwórz się na sny

Warto sny analizować, bo mówią o naszych wewnętrznych sprawach, samo przyglądanie się im może mieć działanie terapeutyczne, wspierać nas na drodze rozwoju. (Fot. iStock)
Warto sny analizować, bo mówią o naszych wewnętrznych sprawach, samo przyglądanie się im może mieć działanie terapeutyczne, wspierać nas na drodze rozwoju. (Fot. iStock)
Marzenia senne mogą pomóc uporządkować nasze wewnętrzne konflikty i napięcia, przywrócić to, co wypieramy, a nawet przynieść rozwiązanie, którego nie potrafimy dostrzec na jawie. Warto poprosić przed snem, by nieświadomość pokazała nam to, co jest ważne, a nawet wskazała kierunek.

Świadomość to tylko czubek góry lodowej naszego życia psychicznego, psychoanaliza odkryła, że rządzi nami nieświadomość. A sny to – jak mawiał Jung – królewska droga do nieświadomości. Zresztą nie tylko do indywidualnej, ale też zbiorowej, bo są archetypowe. Pewne postaci, motywy, które w snach występują, są wspólne ludziom wszystkich kultur. Jest też szczególny rodzaj snów, tak zwane jasne, które są wyraziste, zostają nam w pamięci i domagają się uwagi. Pokazują nam, w jakim momencie rozwoju jesteśmy albo cośmy zgubili, albo co się ważnego właśnie wydarza. To dzięki snom, czyli listom od mojej nieświadomości, nauczyłam się pływać. Sprawa była dla mnie trudna, bo po tym, jak kiedyś tata dla żartu mnie podtopił, panicznie bałam się głębokiej wody. W mojej szkole otworzono basen i obawiałam się, że wyjdę na ostatnią niedojdę, bo nie umiem pływać. Z tego przejęcia co noc we śnie pływałam, precyzyjnie wykonywałam ruchy rąk i nóg. A na jawie ćwiczyłam oddechy, zanurzając głowę w misce z wodą. Efekty tych starań były takie, że na pierwszej lekcji na basenie skoczyłam ze słupka i czułam się jak młody bóg albo raczej jak ryba w wodzie. Byłam z siebie dumna i wdzięczna snom. Z czasem nauczyłam się z nich korzystać, zdarzyło mi się na przykład zadać pytanie nieświadomości. I dostałam odpowiedź, która mnie uspokoiła! Chodziło, oczywiście, o mężczyznę. Byłam młoda i długo wahałam się, którego adoratora wybrać, i gdy już podjęłam decyzję, przestraszyłam się, że jest zła. Zapytałam więc snów, czy ten drugi, niewybrany, jeszcze do mnie wróci. Wyśniło mi się, że tak, a potem potwierdziło się to w życiu.

Nie wszyscy mają taki sam kontakt ze swoją nieświadomością, niektórzy sądzą, że nie mają snów, a po prostu ich nie pamiętają. Jeśli się chce, można ten kontakt ćwiczyć. Trzeba być na sny nastawionym i otwartym. Poprosić swoją nieświadomość albo wręcz jej nakazać, żeby przysyłała do nas „listy”. Jeżeli sny się pojawią, warto je sobie przepowiadać, zanim otworzymy oczy, najlepiej mieć przy łóżku notes i wszystko zapisać. A potem się nad nimi zastana- wiać, ponieważ sen, który „każe się pamiętać”, przeważnie mówi coś istotnego. Mam słownik psychoanalityczny, który zawiera zapis snów tysiąca badanych osób wraz z proponowanymi interpretacjami i wyjaśnieniami najczęstszych sennych metafor, np. zwierzęta to instynkty, las i woda to nieświadomość i instynkt samozachowawczy. Istotą interpretacji jest zasada, że to, co mi się śni, to jestem ja. Jeśli w marzeniach sennych pojawiają się osoby z naszego otoczenia, mogą oznaczać cechy, których pożądamy, albo aspekty naszej osobowości. Z kolei podziwiane przez nas osoby mogą być ekwiwalentem pewnych braków. Mam niezłą satysfakcję, jak we śnie zakocha się we mnie George Clooney, prawda?! Nawiasem mówiąc, kiedyś mi się to zdarzyło. Innym razem śnił mi się mój dość trudny narzeczony jako wczepiony w ramię rzep. Sen potwierdził mi, że to nie jest dla mnie odpowiednia osoba. To była taka kropka nad „i”.

Najtrudniejsze sny, które miałam ostatnio, były o tym, że nie mogę trafić. Nie mam przy sobie pieniędzy ani komórki, żeby zadzwonić, ani mapy, jestem sama, ludzie się do mnie nie odzywają, nikt mi nie chce pomóc. Bardzo przykre sny. Doszłam do wniosku, że na jawie muszę bardziej o siebie zadbać, bo ewidentnie czegoś nie robię. Zaczęłam mniej pracować, troszkę inaczej rozmawiać z ludźmi i cieplej siebie traktować, a sny ustały.

Bardzo lubię, jak się moim klientom coś śni, bo możemy wtedy na tym pracować. Zdarza się, że ich sny są podobne, np. że jest się małym dzieckiem albo rodzicem malucha, albo że jest się w ciąży. Ludzie się takimi treściami często niepokoją, a tymczasem to bardzo dobre sny, rozwojowe. Mówią, że rodzisz siebie albo powinnaś zająć się sobą. Kobietom bardzo często śni się np. że matka podgląda seks. Mnie też się to śniło: leżę w łóżku z mężem, a matka wychyla głowę z drugiego pokoju, więc wiadomo, ze swobodnego seksu nici. Matka występuje tu jako cenzor, reprezentuje superego, które każe się powściągać, odwołuje do powinności i potępia. Wtedy pracujemy nad relacją z matką i nad wyzwalaniem się. To ważny aspekt dla dziewczyn, żeby w seksie odnaleźć siebie, a nie mieć lęki i poczucie, że robi się coś złego.

Nie boję się tego, że ktoś powie, iż słuchanie snów jest nieracjonalne, bo przekonałam się, że marzenia senne mogą pomóc uporządkować nasze wewnętrzne konflikty i napięcia, przywrócić to, co wypieramy, a nawet przynieść rozwiązanie, którego nie potrafimy dostrzec na jawie. Warto poprosić przed snem, by nieświadomość pokazała nam to, co jest ważne, a nawet wskazała kierunek. Warto sny analizować, bo mówią o naszych wewnętrznych sprawach, samo przyglądanie się im może mieć działanie terapeutyczne, wspierać nas na drodze rozwoju.

Fragment książki „Życie od A do Z”, w której Katarzyna Miller po raz kolejny dzieli się z czytelnikami swoim terapeutycznym doświadczeniem. Autorka nie ucieka przed trudnymi tematami ani przed podpowiadaniem konkretnych rozwiązań, ale też zachęca do autorefleksji. Nie brakuje tu jej dosadnego poczucia humoru, ciepła, a przede wszystkim – szczerości, dzielenia się bardzo osobistymi historiami. Książka powstała dzięki rozmowom z Dariuszem Janiszewskim, redaktorem „Zwierciadła”.

  1. Zdrowie

Sen lubi rutynę. Zasady higieny snu wyjaśnia psychiatra dr Dorota Wołyńczyk-Gmaj

Zdrowy sen to nie tylko wypoczynek, ale i czas na ważne procesy fizjologiczne. (Fot. Getty Images)
Zdrowy sen to nie tylko wypoczynek, ale i czas na ważne procesy fizjologiczne. (Fot. Getty Images)
Zamiast odsypiać zaległości, lepiej wykorzystać wakacyjny odpoczynek na wprowadzenie zdrowych nawyków. Zasady higieny snu wyjaśnia psychiatra, dr Dorota Wołyńczyk-Gmaj, ekspertka zaburzeń snu Longevity Center.

Zdrowy sen to nie tylko wypoczynek, ale i czas na ważne procesy fizjologiczne. Kiedy jesteśmy zestresowani, sen nie nadchodzi, a wtedy denerwujemy się jeszcze bardziej, co tylko utrudnia zaśnięcie. W ostatnich miesiącach żyjemy stale w stanie podwyższonego niepokoju, co osobom cierpiącym na problemy ze snem obniża komfort życia...
Na pewno niepokój o zdrowie swoich i najbliższych, o pracę, przyszłość, naukę dzieci, czego silnie doświadczaliśmy tej wiosny – jest stresujący, jednak na zwiększenie problemów ze snem duży wpływ miała także niekorzystna zmiana nawyków, związana z tym, że większość osób pracowała zdalnie, dzieci miały lekcje online − więc zabrakło rutyny wymuszanej przez chodzenie do pracy i szkoły. Z punktu widzenia higieny snu najważniejsze jest, żeby sypiać regularnie i wstawać o tej samej porze. Do tego ostatniego nieraz trudno się zmusić i właśnie konieczność wyjścia do pracy z domu o określonej porze ułatwia nam zastosowanie się do tej zasady. Zatem wiele osób nie dość że żyje ostatnio w większym napięciu i stresie, to jeszcze dłużej sypia, bo zwykle kładzie się do łóżka o tej samej porze, ale przeciąga moment pobudki. A to faktycznie zwiększa ryzyko wystąpienia zaburzeń, ponieważ nadmiar snu, czyli ponad osiem godzin w przypadku dorosłej osoby, może doprowadzić do kłopotów z zasypianiem bądź trudności z utrzymaniem snu nocnego.

Według tej samej zasady nie powinniśmy drzemać w ciągu dnia, chyba że spaliśmy bardzo krótko, bo drzemka – zwłaszcza jeśli przypada w godzinach popołudniowych – również zmniejsza ciśnienie snu wieczorem. Tymczasem stacjonarny tryb życia i mniej aktywności sprawiało, że więcej osób zasypiało w ciągu dnia.

Zamiast drzemać lepiej byłoby poruszać się?
Tak, aktywność fizyczna jest niezmiernie ważna. Pogłębia nocny odpoczynek, ale również pozwala rozładować kumulujący się w organizmie stres. Jednak jeśli ćwiczymy intensywnie, to znów lepiej robić to w godzinach przedpołudniowych, a zdecydowanie nie w ciągu dwóch, trzech godzin przed snem, ponieważ ruch rozbudza. Tuż przed snem dobrze zrobi na przykład spokojny spacer.

Co jeszcze wpływa na dobry sen?
Zasady higieny mówią jeszcze o tym, żeby wieczorem się nie przejadać ani nie spożywać produktów zawierających kofeinę. Poza tym warto unikać tzw. łóżkowego trybu życia – łóżko służy przede wszystkim do spania i seksu, to nie miejsce na oglądanie telewizji, długie czytanie czy jedzenie posiłków.

Spotkałam się z opiniami, że najzdrowszy sen to ten przed północą. A jeśli ktoś nie czuje się senny, to czy powinien mimo wszystko kłaść się wcześniej do łóżka?
To, o której godzinie kładziemy się spać, powinno zależeć od naszych preferencji. Badania naukowe bezdyskusyjnie potwierdzają istnienie chronotypów, dwa najbardziej wyraźne to tzw. sowy i skowronki. W niektórych przypadkach jest to na pewno uwarunkowane genetycznie. Skowronki wstają wcześnie, rano są głodne, potem szybciej skupiają się na zadaniach, a w testach na funkcje poznawcze lepiej wypadają w godzinach porannych. Jeżeli zmusimy skowronka do pracy w godzinach późniejszych, będzie zdecydowanie mniej efektywny niż sowa. Jeżeli praca i obowiązki domowe pozwalają nam dostosować się do naturalnego rytmu, to warto żyć zgodnie ze swoimi preferencjami, ponieważ to poprawia nasze funkcjonowanie, skuteczność, zdolność pracy i samopoczucie.

Nie ma chyba człowieka, który okresowo nie miałby kłopotów ze snem. Jakie objawy powinny nas jednak zaalarmować i jak sobie z nimi poradzić? 
O bezsenności mówimy, kiedy problemy ze snem, kłopoty z zasypianiem, utrzymaniem snu, wybudzeniami nad ranem albo generalnie uczucie niewyspania występują co najmniej przez trzy doby w ciągu tygodnia i trwają co najmniej przez miesiąc. I jeśli chodzi o leczenie bezsenności, to w pierwszej kolejności należy iść do lekarza pierwszego kontaktu, który będzie mógł ocenić nasilenie problemu. Jeśli mimo właściwej higieny snu problem się utrzyma, właściwy będzie lekarz psychiatra, najlepiej specjalizujący się w zaburzeniach snu. Leki powinny być stosowane w zależności od przyczyny bezsenności, a te typowo nasenne – okresowo i wyłącznie pod kontrolą lekarza, ponieważ mogą prowadzić do uzależnienia.

Dr Dorota Wołyńczyk-Gmaj specjalizuje się w medycynie zaburzeń snu, Doktoryzowała się z patofizjologii i bezsenności. Autorka i współautorka prac z zakresu bezsenności, somnambulizmu i nadmiernej senności.

  1. Psychologia

Co mówią o nas sny?

W snach poznajemy naturę działania umysłu. (Fot. iStock)
W snach poznajemy naturę działania umysłu. (Fot. iStock)
Jak czytać sny? Czy można nad nimi zapanować? - Wiedza płynąca ze snów jest podobna do poznania, jakie wynosimy z obserwacji zachowania na jawie, a jednocześnie jest bardziej prawdziwa, niezafałszowana, głębsza, tajemnicza, obrazowa i symboliczna, dlatego przyciąga i „czaruje” - mówi badacz psychologicznego znaczenia marzeń sennych, doktor Zenon Waldemar Dudek.

Przesypiamy przeciętnie jedną trzecią życia. W tym czasie nasz umysł wytwarza niezliczone obrazy senne. Właściwie po co? Sny to wewnętrzne i nieświadome regulacje systemu psychicznego. To nocne sprzątanie zapracowanego w dzień mózgu. Wyrównują dysproporcje między stroną logiczną, lewopółkulową psychiki, a stroną wyobrażeniową i emocjonalną, kreatywną, prawopółkulową. Śnią się głównie w fazie REM, czyli wtedy, kiedy mózg jest w stanie głębokiej relaksacji. Sny są niezbędne dla zachowania zdrowia psychicznego. Badania nad mózgiem i odkrycia psychoanalizy dowodzą, że sny są nośnikiem ważnych informacji o naszym życiu psychicznym. Oczywiście, tak jak w codziennej komunikacji na jawie, również w snach mamy do czynienia z informacjami ważnymi i banalnymi, a nawet niepotrzebnymi, takim spamem. Ludzki mózg każdej nocy produkuje wizje senne, z których nie jest łatwo korzystać na jawie, mimo to warto próbować. Na ten cenny przekaz snów składa się ich treść oraz niepowtarzalny nastrój, czyli to, czy są miłe w odbiorze, czy też nieprzyjemne albo wręcz straszne.

Gdzie szukać klucza do zrozumienia snów? Jeden klucz to pamięć i wiedza o sobie oraz zdolność logicznego kojarzenia faktów. Kiedy śnią się nam egzaminy ze szkoły czy studiów, to przypominają stres egzaminacyjny zapisany w pamięci, który wciąż jest aktualny, bo w dorosłym życiu reagujemy jak uczniowie oceniani przez dorosłych. Kiedy śnią nam się dawne romantyczne spotkania i zakończone – jak się nam wydaje – związki uczuciowe, to znaczy, że zawierają one jeszcze niewyczerpany potencjał. Coś, co pozornie minęło, jest nam wciąż potrzebne albo nadal niewykorzystane.

Drugi klucz to symboliczne interpretacje, oparte na wielowiekowej wiedzy, filozofii, psychologii, mitach i literaturze. Wiele dzieł zapisanych w tradycji, jak też wiele odkryć, w tym objawień religijnych, natchnień artystycznych czy odkryć naukowych miało swoje źródło w snach. Jesteśmy w nich mniej lub bardziej nieudolnymi naśladowcami wielkich bohaterów ludzkości, tych prawdziwych, jak też opisanych w mitach, religii i sztuce. Wyjątkowe sny, nazywane przez Junga archetypowymi, zawierają właśnie odwołania do prawd uniwersalnych.

Nieustanną popularnością cieszą się senniki. Na ile są w stanie pomóc nam zrozumieć sny, a przez to samych siebie? Tylko człowiek naiwny wierzy, że senniki mówią o konkretach. One mówią symbolami, a konkrety trzeba odnaleźć, ryzykując błędne rozumienie. Z zasady to, co symboliczne, jest wieloznaczne. Człowiek jednak próbuje wyrywać tajemnicę z symboli, hermeneutyka to próba racjonalnej interpretacji symboli kultury. W połączeniu z psychologią może wprowadzić pewien porządek w interpretację marzeń sennych, ale będzie to jednak po części sztuka, a nie tylko nauka. Senniki działają podobnie jak wróżby, wykorzystując myślenie magiczne.

W snach poznajemy naturę działania umysłu, jak też wspomnienia i projekty zdarzeń, które chcą się w ten sposób zamanifestować, bo mają z tym problem na jawie. Sny obrazują skrajności, więc kompensują nasze braki. Są w nich pragnienia, a z drugiej strony lęki, deficyty i urazy.

Wiedza płynąca ze snów jest podobna do poznania, jakie wynosimy z obserwacji zachowania na jawie, ale różni się od niej na ogół pod dwoma względami – jest bardziej prawdziwa, niezafałszowana, a przez to bardziej pierwotna i naturalna, oraz na ogół głębsza, tajemnicza, obrazowa i symboliczna, dlatego przyciąga i „czaruje”. Obok prawdy ogólnej jest w snach też prawda indywidualna. Dlatego nie jest łatwo je interpretować – trzeba odróżnić warstwę ogólną, którą Jung nazywa archetypową, od warstwy osobistej, która ilustruje blaski i cienie naszego „ja”.

Spróbujmy przyjrzeć się bliżej jakiemuś typowemu motywowi snu. Co może oznaczać, jeśli ktoś często śni, że jest nagi? Dla jednego nagość może oznaczać wstyd, poczucie braku osłony, niepewności w sytuacjach społecznych, pozbawienie możliwości obrony przed krytyką, brakiem życzliwości. Nagość to także symbol dziecięcej niewinności, nieskrępowanej radości, wolność od schematów i naturalność. Taki sen może też oznaczać, że dana osoba ma problem z określeniem granic swojego ciała i psychiki. W dzisiejszych czasach ciało jest odkrywane wbrew rozsądkowi i wbrew woli, masowo nadużywane i przedmiotowo traktowane. Ekshibicjonizm psychiczny i fizyczna nagość są towarem, ale kłóci się to z potrzebą intymności. Dlatego zaburzenia osobowości typu borderline są powszechnym problemem.

Jak widać, możliwości interpretacji snu jest wiele. Ważne, jakie emocje mu towarzyszą i kto to śni. A więc nie tylko co śnimy, ale też w jaki sposób. A to wszystko z kolei jest zakorzenione w jednostkowym życiu i w otaczającej kulturze.

O czym to świadczy, gdy ktoś ma sny, że fruwa nad miastem? To obraz mówiący o sile fantazji, która zaprzecza prawom fizyki. Sny o lataniu ilustrują oderwanie od rzeczywistości, bujanie w obłokach, duchowe uniesienia i kreatywne „bycie ponad”, młodzieńczy idealizm. Jeśli przywołamy mit o Ikarze czy postać Małego Księcia, możemy odkryć podobny motyw czy cechę, która w nas tkwi – neurotyczną potrzebę wolności i wrażliwość, której towarzyszą smutki, upadki i rozczarowania. Na takim idealizmie wyrastają w trudnych sytuacjach myśli o tym, aby wyrwać się z ograniczeń świata.

Powracające w snach osoby i sytuacje, np. dzikie konie, las, ciemności, pływanie w wodzie, rodzenie dziecka, pakowanie bagaży, nagość w miejscu publicznym czy właśnie latanie, ukazują ukryty kompleks danej osoby, a więc jej urazy i sytuacje wywołujące stres. Kiedy zbiera się w kimś napięcie, bo musi podjąć ważną decyzję, ten kompleks powraca w snach.

Czy analiza snów może być pomocna w psychoterapii? W pierwszej kolejności w psychoterapii stosujemy sprawdzone naukowo metody i posługujemy się informacjami bezpośrednio dostępnymi, jawnymi. Analizujemy to, co pacjent o sobie opowiada. Jednak w wielu przypadkach dostęp do przeżyć pacjenta jest utrudniony. Pacjent nie wie, skąd się wzięły jego problemy. Aby dotrzeć do ukrytych przeżyć i wypartych pragnień, Freud wpadł na pomysł, aby analizować sny i swobodne skojarzenia pacjenta. Psychologia naukowa jest sceptyczna wobec jego koncepcji, ale wiele idei psychoanalizy znalazło zastosowanie w psychoterapii.

Aby zrozumieć sen, warto zapisać go w dzienniku, opowiedzieć bliskiej osobie, namalować na jego temat obraz lub zapisać jako pomysł na opowiadanie. Ważne jest nadanie tytułu, który spina jego główny przekaz, np. „walka”, „mistyczna wędrówka”, „lot nad miastem”, „potop”, „spotkanie z czarną postacią”, „niezwykły seks” itp. Ważne sny układają się czasem w historie i ciągi znaczeniowe, obrazując styl życia na jawie lub jakiś wewnętrzny problem. W analizie snów przydatna jest intuicja, która podpowiada klucz do zrozumienia ich znaczenia. Mimo że terapeuta uczestniczy w interpretacji snu, decydującą rolę w odgadnięciu i przyswojeniu jego sensu odgrywa osoba śniąca.

W praktyce psychoterapeutycznej ważne są te sny, które pomagają zrozumieć przeszłość i teraźniejszość pacjenta oraz dają wskazówki kreatywnego rozwiązania problemu. Najbardziej znaczące pod względem psychologicznym są sny z dzieciństwa, sny powtarzające się, sny w postaci serii, rozgrywające się jakby w odcinkach, oraz sny śniące się w momentach przełomowych: przed poważną operacją, przed lub po spotkaniu z ważną osobą czy podczas emocjonującej podróży. Te sny robią na nas wrażenie, intrygują i nie zapominamy ich. One nam towarzyszą.

Czy możemy wpływać na treść własnych snów? Kiedy dużo myślimy o ważnej sprawie, we śnie może pojawić się jakiś komentarz. Nie można jednak dowolnie manipulować nieświadomością, tak jak nie jesteśmy w stanie w pełni kontrolować świadomego umysłu. Faktem jest, że można rozwijać świadomość w stanie snu. Jednym z kierunków pracy ze snami jest tzw. świadome śnienie. Polega to na nastawieniu się na aktywne działanie we śnie – taką zdolność można rozwijać. Po prostu przed pójściem spać człowiek się programuje na to, że jeżeli coś mu się przyśni, to będzie w tym aktywnie uczestniczył. We śnie mamy czasem spontanicznie świadomość, że to sen. Ten stan można wypracować. Jest to wyraz naturalnej skłonności do medytacji. Rozwijanie tej umiejętności może być elementem treningu duchowego.

Kolejnym etapem tego doświadczenia jest świadome działanie we śnie. W kulturze Senojów (lud Polinezji) już małe dzieci były tego uczone. Mówiono im, że kiedy przyśni się dzikie zwierzę, mają pamiętać, że to tylko sen, a także szukać rozwiązania tej sytuacji, np. uciec na drzewo lub rzucić kamieniem. Taki trening we śnie rozwija intuicję, poszerza umysł, wzmacnia postawę kreatywną, buduje otwartość na aktywne konfrontowanie się z problemami.

A jak już zrozumiemy swój sen, co możemy z nim zrobić? On staje się częścią nas. Sny, tak jak sztuka, spotkania z drugim człowiekiem czy podróże, wzbogacają w nowe wewnętrzne doświadczenie. Poprzez dialog ze snem poznajemy siebie od ukrytej strony, asymilujemy, jak mówi Jung, nasz Cień. To trudne do pojęcia rozumem, ale w sferze snów mieści się wielkie archiwum ludzkości. Ludzie wrażliwi i utalentowani znajdują tam wskazówki i inspiracje do twórczości i rozwoju. Zrozumienie snu pacjenta mnie osobiście bardzo pomaga w prowadzeniu terapii.

Zenon Waldemar Dudek psychiatra i psychoterapeuta, badacz psychologicznego znaczenia symboliki marzeń sennych, mitów, literatury i zjawisk kulturowych.