1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Zdrada i co dalej? – 5 wskazówek

Zdrada i co dalej? – 5 wskazówek

fot.123rf
fot.123rf
Zdrada jest trudnym tematem. Ma także bardzo okrutne oblicze, bo może przyjąć wiele „masek”. Zdradzić może przyjaciel, zdradzić może mąż czy żona, zdradzić mogą nas inne ważne dla nas osoby.

Jest taka piosenka Kory: „ Zdrada zdrada -Podstępne zimne oczy gada -Zdrada zdrada -Czai się snuje wślizguje wkrada…”

Zdrada jest trudnym tematem. Ma także bardzo okrutne oblicze, bo może przyjąć wiele „masek”. Zdradzić może przyjaciel, zdradzić może mąż czy żona, zdradzić mogą nas inne ważne dla nas osoby.

Czujemy się rozgoryczeni, zawiedzeni, zaskoczeni. Zaraz po fakcie, gdy odkrywamy „ślad po zdradzie” mieszanka emocji jest niczym zaktywizowany niebezpieczny ładunek i… nadchodzi wielkie BOOM! Wszystko dookoła nas obraca się w proch. Wspomnienia zdają się być nierealne a plany i przyszłość ulatują „z dymem” ale my zostajemy. Słowo MY jest tutaj użyte celowo, bo zostajesz TY I wszystkie twoje myśli. Chociaż chciałbyś/chciałabyś zostawić, porzucić lub chociaż na chwilę odpocząć od krążących po głowie pytań, nostalgicznych chwil z przeszłości - to one i tak wracają. Niczym bumerang wpadają ze zmożoną siłą i prawie każda z nich zaczyna się słowami „Dlaczego?”. Jeśli masz, czujesz wokół siebie to natarczywe towarzystwo - to koniecznie przeczytaj do końca, bo właśnie nadszedł dzień, aby się z nimi definitywnie pożegnać. Jesteś gotowy?

5 wskazówek jak zadbać o siebie po zdradzie

  1. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie „dlaczego?”
Zawsze chcemy poznać powód tego, co się wydarzyło. Ludzka potrzeba organizacji, uporządkowania i przewidywalności świata (o której pisało już wiele autorytetów, od filozofii po psychologię) nieustannie dąży do wyjaśniania przyczyn i przewidywania konsekwencji. W sytuacji, kiedy bliska osoba zawiodła pojawia się pytanie: dlaczego? Następstwem tego pytania są przypuszczenia, czyli kolejne mnożące się bardzo bolesne kwestie – Co ja zrobiłam nie tak? Jak on mógł? Po co to zrobił? W tym momencie pewnie wiele razy usłyszałaś od przyjaciół czy rodziny tysiące prób odpowiedzi np. może to kryzys wieku średniego? Może nie myślał? Może nie sądził, że to wszystko się wyda? Albo jedna z moich osobiście ulubionych prób odpowiedzi : On zawsze mi się nie podobał, wiedziałam, że coś kiedyś wywinie!. Tymczasem na pytanie „dlaczego” NIE MA DOBREJ, WYSTARCZAJĄCEJ I BUDZĄCEJ TWOJE PEŁNE ZADOWOLENIE ODPOWIEDZI. Ona po prostu w tym momencie nie istnieje.  Jeśli nadal czujesz, że słowo „dlaczego” krąży wokół Twoich myśli - zamień je z DLA CZEGO? Na CZEGO JA? I postaraj sobie odpowiedzieć na pytanie czego Ty byś chciała doświadczyć w relacji z tą osobą? Skup się na swoich potrzebach: jak chciałabyś być traktowana? Jak chciałabyś czuć się, myśleć. Takim prostym ćwiczeniem zmienisz perspektywę i wyrazisz wszystkie swoje potrzeby i oczekiwania. Podsumujesz swoją perspektywę i zastanowisz się, czy czułaś się wcześniej w tym związku/relacji tak jak chciałaś, czy też teraz widzisz, że miałaś inne oczekiwania i potrzeby.
  1. Czarodziejska różdżka?
Kiedy odejdziemy od pytania „dlaczego”, pojawiają się kolejne, i nie będę oszukiwać - trudniejsze, bo wpływające na obniżenie poczucia własnej wartości i samoocenę. Osoby, które doświadczają zdrady poszukują także odpowiedzi w sobie - mogłam temu zapobiec, mogłam to wcześniej zauważyć, mogłam to przewidzieć. Tymczasem nie ma możliwości zaprojektowania przyszłości, a tym bardziej przewidzenia zachowania drugiej osoby. Te myśli są oznaką twojego zaangażowania w tę relację i pokazują, że ci na niej/na nim faktycznie zależało. To autentyczny przykład twojego wkładu w związek, czy inną relacje. Niestety, nie mamy możliwości wpływu na zachowania, postawy drugiej osoby. Jesteś odpowiedzialna/ odpowiedzialny tylko za swoje czyny i jeśli czujesz, że zrobiłeś/aś coś, co mogło sprawić pogorszenie relacji, ochłodzenie stosunków to napisz to, wypunktuj i „weź na klatę” wszystkie swoje spostrzeżenia, ale PAMIĘTAJ, ŻE TO NIE ONE SĄ ODPOWEDZIALNE ZA ZDRADĘ I ZACHOWANIE DRUGIEJ OSOBY. Wypunktuj swoje spostrzeżenia, aby się nad nimi zastanowić, tak, aby nie popełnić tych samych błędów kolejny raz, ale w żadnym momencie nie mów „TO MOJA WINA”, bo odpowiadamy tylko za swoje czyny.
  1. Zaprojektuj czas idealnie dla siebie
Wyobraź sobie, że jesteś w ulubionym sklepie i jest tam fantastyczna sukienka, albo świetny garnitur. Ubranie idealne wprost na Ciebie, doskonały krój i wysokiej jakości materiał. Bajka! Przymierzasz je z radością, dumą i czas płynie niepostrzeżenie. Podobnie trzeba zaprojektować twój wolny czas po zdradzie. Oczywiście nie mam na myśli zakupów, ale to poczucie, że „coś jest dla Ciebie idealnie dobrane”. W naszym umyśle może być na raz tylko jedna myśl dominująca, więc aby ułatwić sobie ten trudniejszy czas to zastanów się co sprawiało ci, i sprawia, radość? Jakie masz hobby? Jaką masz pasję? Weź w dłoń kartkę i wypisz wszystkie te czynności, które kiedyś sprawiały (bo może je kiedyś pozostawiłeś z powodu braku czasu, czy możliwości) lub obecnie sprawiają, że na twojej twarzy pojawia się uśmiech. Gdy już będą one zapisane to spróbuj dopasować je do swojego aktualnego trybu życia.

Jeśli nie uprawiasz żadnego sportu to może jest dobry moment, aby rozpocząć? Każda aktywność fizyczna twojego ciała pobudza produkcję endorfin, czyli hormonów szczęścia, które zwane są też przez niektórych „wewnętrzną morfiną”.

  1. Daj szanse lub nie…
Zdrada to potężny cios. Jednak są związki i relacje, które wypracowują sobie na nowo swoje granice i poziom zaufania. Czy to jest prosta droga? To zależy tylko i wyłącznie od ludzi, poziomu ich zaangażowania i faktycznych chęci „spróbowania od nowa”. Nie można jednak jednoznacznie powiedzieć, ze zdrada KOŃCZY związek. Związek/relacja kończy się wtedy, gdy dwie osoby podejmą taką decyzję. Jeśli jednak podjęta zostanie wspólna decyzja o pracy nad „poskładaniem relacji na nowo” to należy ZDRADĘ włożyć do tzw. „pudełka niepamięci”. Nie chodzi o to, aby o niej zapomnieć (bo to niemożliwe), ale by celowo jej nie wypominać i nie przekładać jej jako główny temat przy każdym sporze. Jeśli czujesz dylemat, czy wybaczyć, czy też nie lub podjęłaś/podjąłeś taką decyzję, ale nie wiesz jak teraz „poukładać związek” - to pamiętaj o pomocy specjalistów, którzy z pewnością nie rozwiążą tego dylematu za Ciebie, ale pokażą możliwe rozwiązania.
  1. Wybaczenie
Gniew, złość mogą zagościć w sercu na długi czas. I paradoksalnie, bez względu czy są one uzasadnione, największą szkodę przynoszą organizmowi, który je doświadcza… Doświadczając wciąż na nowo uczucia żalu, rozczarowania, smutku - sprawiamy, że rana wciąż pozostaje otwarta. Jeśli stanąłeś „oko w oko” ze zdradą już jakiś czas temu to może najwyższy czas, aby wybaczyć i zostawić te ślady za sobą. Nie można zmienić przeszłości, ale zdecydowanie można wyciągnąć naukę i wnioski z tego, co się wydarzyło i ruszyć dalej z podniesioną wysoka głową.

Kamila Olga: psycholog kliniczny, doświadczony wykładowca akademicki, certyfikowany coach i trener biznesu, właścicielka firmy edukacyjno-szkoleniowej ( i FB - @skutecznenauczanie). Laureatka licznych nagród i wyróżnień stypendialnych za wybitne osiągnięcia naukowe. Szkoliła się u światowych autorytetów z zakresu psychologii biznesu, kreatywności i twórczości (m.in. Brian Tracy, John C.Maxwell, Tony Buzan). Od ponad 10 lat pracuje z klientami z całej Polski, wykorzystując najnowsze badania i efektywne metody dydaktyczne. Prywatnie mama 5-letniej Kalinki oraz wielka pasjonatka książek!

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Psychologia

Zdrada w związku - jak zachować się wobec dzieci?

Kłótnia albo rozstanie rodziców jest jak trzęsienie ziemi i co za tym idzie – stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa emocjonalnego dziecka. (fot. iStock)
Kłótnia albo rozstanie rodziców jest jak trzęsienie ziemi i co za tym idzie – stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa emocjonalnego dziecka. (fot. iStock)
Właśnie uświadomiłaś sobie, że partner cię okłamuje, że ma kochankę, prowadzi podwójne życie. Serce ci się kraje i masz ochotę tylko na jedno: krzyczeć, utonąć we łzach albo urwać mu głowę. Ale dwójka waszych maluchów akurat spokojnie się bawi albo je kolację. Czy lepiej zacisnąć zęby, żeby nie wybuchnąć w obecności dzieci? Tak, oczywiście! Czy dzieci wyczują napięcie? Tak, oczywiście (chyba że jesteś Buddą!) – pisze w swojej książce „Kłamstwo w związku. Odejść czy zostać?” Lisa Letessier, psycholożka i terapeutka.

Jak już wiemy, odkrycie, że partner kłamie, wywołuje olbrzymie poruszenie emocjonalne; w takich warunkach zarządzanie własnymi uczuciami przy jednoczesnym zachowaniu równowagi w rodzinie jest prawdziwą próbą siły! Jednak postaraj się nie kłócić w obecności dzieci, bo bardzo się przestraszą. Niezależnie od wieku, nie są bezmyślne i dobrze widzą, kiedy mama i tata są wściekli, zestresowani czy smutni…

Dziecko jest z natury bardzo egocentryczne (i nie ma w tym nic nagannego). Im młodsze, tym bardziej skoncentrowane na sobie: wraz z wiekiem obszar jego zainteresowania się rozszerza i zaczyna rozumieć, że nie wszystko jest z nim związane. Jeśli twoje dziecko jest małe, pomyśli, że skoro coś się stało, to przez nie. Mama jest smutna? To znaczy, że zrobiłem coś złego. Tata się gniewa na mamę? Kłócą się z mojego powodu.

W okresie adolescencji problemy są trochę inne, ale nie mniej skomplikowane! Budzenie się seksualności, budowanie tożsamości i wszystkie elementy związane z tym okresem życia wywołują u nastolatków niezwykłą wrażliwość i podatności na napięcia. Młodzi ludzie są wtedy bardzo emocjonalni i bronią się przed tym jak mogą. Zatem nie wierz we: „W porządku, mam to w nosie, to wasze życie”.

Bardzo ważne jest znalezienie równowagi między zachowywaniem się, jakby do niczego nie doszło (choć dziecko widzi, że jest inaczej), i „myleniem dziecka z pamiętnikiem”. Nie, dziecku nie można mówić wszystkiego; ale tak, można mu powiedzieć prawdę: nie powiedzieć wszystkiego to nie znaczy nie powiedzieć nic. Sytuację trzeba opowiedzieć w sposób odpowiedni do jego wieku, szanując jego rytm, bez przekraczania granic tego, co może i musi usłyszeć.

Oczywiście najgorsza sytuacja to taka, gdy dziecko staje się wspólnikiem kłamcy. Na przykład tata zabiera ośmioletniego synka Théo do kochanki i każe mu się bawić, podczas gdy dorośli zajmują się swoimi sprawami.

Gdy wracają, ojciec mówi chłopcu: „Pamiętaj, nie mów o niczym mamie, to nasz sekret”. Takie zachowanie jest niszczące dla dzieci. Czują one złość i poczucie winy: złość na rodzica, który zdradza, i poczucie winy, że wbrew swojej woli uczestniczą w tym oszustwie.

Wszystkie dzieci czują, że rodzic, który kłamie, jest mniej zaangażowany w życie rodzinne. Nawet jeżeli tego nie wiedzą, wyczuwają, że coś jest nie tak. Jeśli wiedzą i widzą, że ten, kto jest dla nich wzorem, ich autorytetem kłamie lub, co gorsza, wciąga je w swoje krętactwa, podczas gdy są uczone, żeby nie oszukiwać – czują się totalnie zdezorientowane. Tracą zaufanie do rodzica i do siebie samych. W efekcie mogą zbudować sobie mylne wyobrażenia na temat seksu, zdrady i zakazanych zachowań. Albo w końcu odkrywają kłamstwo, albo noszą ciężar sekretu rodzinnego czy przemilczeń. Taki rodzaj traumy może sprawić, że w dalszym życiu rozwinie się w nich nieufność. Jeśli od dzieciństwa uczymy się, że osoba, której najbardziej ufamy, pozwala sobie na kłamstwo lub oszukiwanie nas, można wyprzedzająco trzymać się założenia, że nikt nie jest godny zaufania i każdy potrafi nas wykorzystać.

Twoje dziecko nie ponosi odpowiedzialności: powiedz mu to!

Jeśli twój partner czy partnerka wciągnęli dziecko w swoje „sprawy dorosłych”, porusz ten temat z dzieckiem.

Możesz na przykład powiedzieć: „Wiesz, on nie powinien/ ona nie powinna brać cię ze sobą. Ale to tata zrobił/ mama zrobiła głupio, nie ty. Nikt nie jest na ciebie zły. Mama i tata postarają się sami załatwiać swoje problemy, ale nie masz się czego bać, bo oboje bardzo cię kochamy i nikt nie ma do ciebie pretensji”.

Jeśli córka czy syn ma pytania, odpowiadaj mu prostymi słowami, ale mów prawdę. Jeśli zapyta na przykład, czy jesteś zła na partnera, możesz powiedzieć: „Tak, jestem zła, bo nie powiedział mi prawdy, ale nie martw się tym, bo na ciebie nikt nie jest zły. Tata i mama porozmawiają i zobaczą, czy mogą się pogodzić”. Albo: „Jestem teraz zbyt zły, żeby z nią rozmawiać, ale kiedy mi trochę przejdzie, tata i mama będą mogli porozmawiać”.

Jeśli twoje dziecko było świadkiem skomplikowanych scen i nie jest w stanie opowiedzieć o nich (albo ty nie masz siły tego słuchać), nie wahaj się iść z nim do psychologa dziecięcego, który pomoże mu to nazwać i zrozumieć, czego doświadczyło. Często powtarzaj dziecku, że nie ponosi odpowiedzialności za to, co się dzieje. Że to nie jego wina. Uspokajaj je, mówiąc, że niezależnie od tego, jak sprawa się zakończy, rodzice go nie zostawią.

Dziecko nie jest ani twoim psychoterapeutą, ani powiernikiem!

Jak już rozumiesz, etap numer 1 polega na tym, żeby pocieszyć dziecko, zwłaszcza jeśli jest małe, że nie ponosi odpowiedzialności za problemy mamy i taty i że mimo tego, co dzieje się w domu, rodzice go nie porzucą. Nie można również stawiać córki czy syna w nieodpowiedniej roli. Bardzo kuszące jest szukanie potwierdzenia na to, jaki koszmar zgotował nam partner, i wywnętrzanie się pierwszej osobie, która znajdzie się w pobliżu, albo plucie wściekłością do wyczulonego, niewinnego ucha.

Jednak twoje dziecko nie jest twoim powiernikiem! To nie ono ma osłaniać cię, bronić, a tym bardziej brać na swoje barki twój smutek. To twoja rola! Uważaj zatem, żeby nie stawiać go w pozycji dorosłego. Niech dziecko zostanie na swoim miejscu, w żaden sposób nie wciągaj go w problemy, które masz z partnerem, nie rób z niego szpiega ani posłańca. Za wszelką cenę staraj się, żeby na tych małych delikatnych ramionach nie spoczął żaden ciężar.

Nie krytykuj drugiego rodzica

Inny ważny punkt to powstrzymanie się od mówienia źle o partnerze. Nawet jeśli to bardzo trudne, nie każ dziecku znosić nienawiści, jaką odczuwasz. Ono nie ma na to żadnego wpływu. Będzie to tylko ze szkodą dla niego, ponieważ postawisz je w pozycji bezużytecznego buforu lub zniszczysz obraz drugiego rodzica, jaki w sobie nosi, a to prawdopodobnie niekorzystnie odbije się na jego rozwoju. Nie skarż się w obecności swojej pociechy, bo znajdzie się ona w bardzo poważnym konflikcie lojalności. Twoje dziecko ma prawo nie musieć wybierać miedzy tatą a mamą, niezależnie od krzywdy, jaką jedno zrobiło drugiemu. Jeśli, niestety, ojciec czy matka jest złym człowiekiem, z wiekiem samo to sobie uświadomi.

Twoje dziecko jest dzieckiem!

Może się jednak zdarzyć, że mimo że się starasz, dziecko i tak będzie musiało unieść twój smutek czy gniew. Nie ma sensu krążyć przez pół godziny wokół domu, żeby się uspokoić i osuszyć łzy, zanim wejdziesz do środka. Dziecko jest superczułym odbiornikiem i poczuje twój ból lub złe samopoczucie, gdy tylko przekroczysz próg. To okropne, ale tak jest! Dziecko jest jak małe zwierzątko z mocno rozwiniętym systemem alarmowym, który zabezpiecza jego podstawowe potrzeby: spokoju, stabilności, bezpieczeństwa emocjonalnego, zaufania, autonomii, wyrażania potrzeb i emocji, spontaniczności i zabawy, granic i samokontroli…

Jesteś jednym z filarów, na których spoczywa jego egzystencja, zatem dziecko rozwija wysoką wrażliwość, żeby ten filar się nie rozpadł. Będzie się starało wiedzieć, będzie ci się przyglądało, żeby „sprawdzić”, czy się trzymasz. Czasem zapyta o coś, czego tak naprawdę nie chce wiedzieć, gdyż da mu to poczucie, że kontroluje wydarzenia, na które w rzeczywistości nie ma żadnego wpływu.

Kłótnia albo rozstanie rodziców jest jak trzęsienie ziemi i co za tym idzie – stanowi zagrożenie dla jego bezpieczeństwa emocjonalnego. Jedna z podpór się chwieje, bo popełniła błąd, który podważa to, kim jest. Druga cierpi, więc wydaje się słaba. Dziecko odczuwa silną niepewność, której nie może wyrazić słowami. To w takiej sytuacji często dochodzi do parentyfikacji. Dzieci przejmują rolę rodzica tak naprawdę po to, żeby ochronić siebie: „Muszę się zająć mamą i czuwać nad jej dobrą formą, żeby mogła zajmować się mną”.

Postaraj się, aby twoja pociecha zachowała niefrasobliwość. Jeśli ci się to nie udaje, niech na trochę zajmie się nią ktoś inny. Nie zapominaj nigdy, że może poczuć konieczność wspierania cię, a to dla niej za ciężkie i nie jest to jej rola. Poproś o pomoc przyjaciół, rodzinę albo psychologa – na tym polega jego praca.

Być prawdziwym

Stale pocieszaj swoje dziecko, ale nie kłam. Nie mów mu, że wszystko jest w porządku, jeśli wyraźnie tak nie jest. Poczuje, że mówisz nieprawdę, że to, co słyszy, nie zgadza się z tym, co wyrażasz niewerbalnie: tonem głosu, gestami, spojrzeniem, wyrazem twarzy – czyli całym sposobem komunikacji poza słowami.

Wielu rodziców uważa, że lepiej chronić swoje dziecko, nic mu nie mówiąc. W rzeczywistości taka postawa może być równie szkodliwa, jak zwierzanie się mu. Julien patrzy ci w oczy i pyta, czy wszystko w porządku. Odpowiadasz mu: „Tak, oczywiście”. On nalega, a ty nadal twierdzisz, że wszystko w porządku (być może nawet nieco się denerwując). Uważasz, że synek jest za mały, żeby zrozumieć, na czym polegają problemy dorosłych, i nie musi wiedzieć, co się dzieje. Masz rację. Jednak Julien widzi, że nie wszystko z tobą porządku. I kiedy mówisz mu, że nie ma problemu, podczas gdy on wyraźnie widzi coś innego, czuje silny lęk; jego intuicja popada w konflikt z twoimi słowami, które bierze za wyznacznik prawdy. W końcu uświadamia sobie, że kłamiesz. Ale nie rozumie dlaczego.

Być spójnym

Jeśli nie zdołasz ukryć swojego smutku lub gniewu, co doskonale mogę zrozumieć, pamiętając o bałaganie emocjonalnym w mózgu, lepiej wyrazić problem słowami. Pod pretekstem, że je chronisz, nie okłamuj dziecka które cię doskonale prześwietliło – ponieważ narobisz jeszcze więcej szkód. Powiedz mu wprost: „Tak, mama jest teraz smutna, ale nie martw się, to przejdzie i jestem z tobą. Nie jestem smutna przez ciebie”. Jeśli zapyta, skąd ten smutek, możesz wyjaśnić mu to w prostych słowach: „Mama posprzeczała się trochę z tatą. Wiesz, to tak samo jak ty czasami kłócisz się z kolegami w szkole. Ale nie martw się, mama i tata są z tobą”.

Jeśli dziecko zobaczy, że płaczesz, nie mów mu, że to ze zmęczenia i że minie. Powiedz prawdę, że jest ci smutno. Jeśli skłamiesz, w jego małej główce powstanie jeszcze większe zamieszanie. Jeśli spyta, dlaczego się pokłóciliście, możesz mu odpowiedzieć w następujący sposób: „Twój tata i ja trochę się ostatnio gniewamy na siebie. Tak jak przyjaciele mogą się czasami gniewać. Mamy inne zdanie na temat przyjaźni taty z pewną panią, ale próbujemy rozwiązać ten problem. Nie masz co się niepokoić, to nie ma nic wspólnego z tobą. To nie z twojego powodu i oboje bardzo cię kochamy. Zawsze będziemy się tobą opiekować”.

To tylko przykłady. Możesz oczywiście wyrazić to własnymi słowami w zależności od istoty problemu, ale bądź prawdziwa.

Szanuj je i zadawaj mu pytania

Pisałam wcześniej, żeby szanować rytm dziecka. Jeśli zostało obsadzone w roli wspólnika lub było świadkiem waszej kłótni, warto wrócić do tego, co się wydarzyło lub jeżeli nie czujesz się na siłach, żeby to zrobić – zwrócić się po pomoc do psychologa. Jeśli jednak udało ci się uchronić dziecko i atmosfera w domu jest dość stabilna, nie ma potrzeby brać go na rozmowę w cztery oczy i wyjaśniać, że tata zdradził mamę i mamie jest bardzo smutno! Szanowanie jego rytmu oznacza bycie świadomym, że ono jest na innym etapie percepcji niż ty. Zbyt szczegółowe lub przedwczesne wyjaśnienia mogą być dla niego szokujące, bo nie jest na nie gotowe ani nie ma ochoty ich słuchać. Przykład? „Zauważyłeś/ zauważyłaś, że tata i mama się gniewają teraz (do tej pory OK, zauważył/ zauważyła). To dlatego, że mama zakochała się w innym panu i tata jeszcze nie wie, czy wybaczy mamie i czy będziemy dalej razem mieszkać (tego natomiast nie musi na razie wiedzieć)”.

Najpierw ureguluj sprawy z partnerem. Jeśli zdecydujecie się rozstać, to dopiero wtedy powiedzcie o tym dzieciom. Warto natomiast porozmawiać z córką czy synem, gdy tylko zauważysz, że orientują się oni w czymś, lub stwierdzisz, że wykazują objawy lęku (zaburzenia snu, kłopoty w szkole, niewyjaśnione problemy somatyczne, dziwne albo nieadekwatne zachowanie).

Niemniej jednak nie podawaj im niepotrzebnych szczegółów i upewnij się, że rozumieją, co mówisz. Postaraj się, aby twoje słowa były maksymalnie zgodne z przekazem niewerbalnym, gdyż dzieci są szczególnie wrażliwe na ten ostatni. Na przykład nie mów, że wszystko w porządku, jeśli dąsasz się i od długiego płaczu aż spuchły ci powieki.

Spytaj dziecko, co je dręczy. Czasami samo tego nie wie, albo będzie się bało cię zranić. Daj mu czas, niekiedy warto nawet zaryzykować i powiedzieć, że być może czuje ciężką atmosferę w domu itd. Zapewnij je, że może ci o wszystkim opowiedzieć, że nie będziesz na nie zła. Czasem również się zdarza, że dziecko ma pretensje do porzuconego rodzica, że nie umiał ochronić rodziny. Nie zapominaj, że chłonie wszystko jak gąbka, mimo wszystkich wysiłków, jakie podejmujesz, żeby je ochronić.

  1. Psychologia

Doświadczenie kłamstwa wpływa negatywnie na naszą samoocenę. Jak uzdrowić trudne emocje?

Gdy stajemy się ofiarami kłamstwa, tracimy nie tylko zaufanie do innych, ale również poczucie własnej wartości. (Fot. iStock)
Gdy stajemy się ofiarami kłamstwa, tracimy nie tylko zaufanie do innych, ale również poczucie własnej wartości. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
- Kłamstwo wzbudza całą gamę emocji i to zarówno u osoby, która go doświadcza, jak i tej, która jest jego autorem. Ważne, aby dokładnie określić, jakie to emocje, żeby następnie móc je przepracować, przetrawić i rozwinąć  - pisze Lisa Lettesier, autorka książki „Kłamstwo w związku. Odejść czy zostać?”.

Mocny koktajl emocjonalny

Podczas mojego sondażu poprosiłam uczestników o opisanie, co odczuli, gdy zostali okłamani przez osobę, z którą są w związku (lub byli w związku, ale aktualnie już nie są). Najczęściej wskazywali oni takie emocje lub uczucia, jak poczucie zdrady i utrata zaufania do partnera.

Pojawiły się również: poczucie zranienia, irytacja, obraza, niezrozumienie, uraza, pogarda, ból, poczucie wykluczenie, upokorzenie, niesmak.

Wielu respondentów zwróciło uwagę też na utratę zaufania do siebie i spadek samooceny, czemu towarzyszyły myśli w rodzaju „nie zasługuję na zaufanie”, „nie ufają mi”, „biorą mnie za imbecyla”, „traktują mnie jak dziecko, które nie jest w stanie sprostać rzeczywistości albo infantylizują mnie”, „uważają, że nie uniosę prawdy”, „nie szanują mnie”.

W rzeczywistości to, czy kłamstwo uważamy za poważne, czy nie, wiąże się z konsekwencjami, jakie ma ono dla nas, i z tym, w jaki sposób odbija się na naszej samoocenie. Stanie się ofiarą kłamstwa ze strony kogoś bliskiego, do kogo mieliśmy zaufanie; ze strony osoby, dla której wydawaliśmy się być kimś ważnym – jest zranieniem narcystycznym. Poza wspomnianym koktajlem emocjonalnym cierpi nasze ego, gdy dowiadujemy się, że inni byli na bieżąco, a my nie. Tracimy dobre zdanie o drugiej stronie, ale i na własny temat. Niekiedy umniejszanie własnej wartości jest tak mocne, że prowadzi do poczucia winy: „To moja wina, że ktoś mnie okłamał; jestem tak beznadziejną osobą, że musiał mnie okłamać albo nie zasługuję na jego szacunek”. Niektórzy mogą doświadczyć także poczucia utraty punktów zaczepienia. „Kotwice” zbudowane wspólnie z drugą osobą, we wzajemnym zaufaniu i szacunku, zrywają się.

Gdy przytłaczają nas negatywne emocje, ból może stać się nadzwyczaj uciążliwy i nasze myśli zmienić w obsesję. Wtedy wszystkimi środkami staramy się zminimalizować napięcie, odrzucając te myśli, unikając ich i starając się rozwiązać problem.

Zdrada w związku

Psycholog Dennis Ortman zidentyfikował syndrom zespołu stresu po zdradzie na tej samej zasadzie co zespół stresu pourazowego (Ortman, 2011). Jeśli dotknął cię ten zespół, prawdopodobnie czujesz przytłoczenie, wściekłość i nie potrafisz stawić czoła całej sytuacji. Nieustannie rozpamiętujesz zdradę, masz koszmary i doświadczasz retrospekcji. Możesz również odczuwać emocjonalne znieczulenie albo wprost przeciwnie: tak bardzo przepełniają cię emocje, że masz wrażenie, że za chwilę oszalejesz. Dławi cię lęk i łatwo się irytujesz. Wydaje ci się, że nie możesz nikomu ufać ani cieszyć się życiem. Rozpada się wszystko, na czym zbudowałaś obraz samego siebie lub partnera. Druga strona wydaje się nagle obca. Całkowicie kwestionujesz sposób, w jaki postrzegasz swój związek.

Poczucie zaufania i poczucie bezpieczeństwa w relacji z drugim człowiekiem należy do podstawowych potrzeb, które pozwalają budować swoją tożsamość od najmłodszych lat. Utrata tego bezpieczeństwa prowadzi do wyjątkowo głębokiego zranienia psychologicznego. Może wywołać strach, niemoc, czyli poczucie zagrożenia życia. Tak jakby to, co było postrzegane w związku jako solidne, nagle stało się iluzją.

Podobnie jak w przypadku zespołu stresu pourazowego, osoba doświadczająca stresu po zdradzie bezustannie przeżywa na nowo moment, gdy się dowiedziała prawdy lub sama ją odkryła, i wizualizuje obrazy zdrady. Może również wejść w proces unikania, żeby nigdy nie skonfrontować się ze wspomnieniem wydarzenia: odrzuca wszystkie emocje i unika ich, żeby zamknąć się w bezpiecznej wieży. W efekcie odrywa się od tego, co odczuwa, i mówi bliskim osobom: „Jest dobrze, mam to za sobą”. Christophe André pisze: „Wyjątkowy ból całkowicie zamyka świadomość na cokolwiek innego poza powstrzymaniem bólu” (André, 2015).

W rzeczywistości (i – zgadzam się – całkowicie wbrew intuicji) po to, żeby poczuć się lepiej, trzeba pozwolić sobie poczuć się gorzej. Przyjęcie bolesnych emocji i pozostawienie sobie czasu na ich odczucie to pierwszy krok w stronę dobrostanu. Całą energię, którą tracimy na walkę przeciwko emocjom, warto przeznaczyć na szukanie rozwiązania, wyjścia z sytuacji.

Przyjmowanie emocji - ćwiczenie inspirowane praktyką mindfulness

  • Usiądź wygodnie na krześle, stopy postaw płasko na podłodze, wyprostuj plecy, połóż ręce na udach, kierując wnętrze dłoni ku górze. Przyjmij pełną godności, wyprostowaną podstawę wyrażającą otwarcie na chwilę obecną.
  • Zamknij oczy i zacznij skupiać się na oddechu, oddychaj naturalnie, przez nos, nie wymuszaj zmiany rytmu.
  • Obserwuj swój oddech, to, jak powietrze wchodzi i wychodzi, oraz co czujesz w nosie, płucach, w brzuchu.
  • Obejmij uwagą całe ciało, przyjmując wrażenia przyjemne i nieprzyjemne, napięcie i odprężenie – nie próbuj niczego zmieniać, tylko obserwuj to, co już się dzieje.
  • Obserwuj poczucie uziemienia w stopach, wrażenia płynące z krzesła, na którym siedzisz, z powietrza, które otacza twoje ciało. Oddech po oddechu, moment po momencie, zakotwiczasz się mocniej w chwili obecnej, w tu i teraz.
  • Za każdym razem, gdy twój umysł zaczyna błądzić, zanotuj, w którą stronę się skierował, nie odrzucając myśli, lecz odsuwając w tył głowy, i połącz się ponownie z ciałem, które oddycha tu i teraz.
  • Gdy poczujesz wystarczające skupienie, przyjrzyj się emocjom, myślom związanym z doświadczonym kłamstwem. Oddychaj tymi emocjami, przyjmij je, aż być może poczujesz je w pewnych partiach ciała. Jeśli pojawią się obrazy, wyobraź sobie, że wyświetlasz je na ekranie kinowym i obserwujesz – tak jak oglądamy filmy.
  • Nadal oddychaj tymi trudnymi emocjami, ewentualnie powtarzaj „akceptuję, że to czuję, i tyle na razie”.
  • Postaraj się praktykować to ćwiczenie przez 20 minut.
Fragment książki „Kłamstwo w związku. Odejść czy zostać?”

  1. Psychologia

Zdradzają, bo czują się niespełnione. Kochanek i mąż zaspokajają dwie skrajne potrzeby

Kobieca niewierność dużo bardziej zagraża związkowi, niż męska. Mężczyzna wyszaleje się i wraca na łono rodziny, natomiast kobieta coraz bardziej się zapętla. Przez kilka miesięcy ma klapki na oczach, a po tym czasie nagle okazuje się, że żyje na zgliszczach i nie ma już powrotu do tego, co było. (Fot. iStock)
Kobieca niewierność dużo bardziej zagraża związkowi, niż męska. Mężczyzna wyszaleje się i wraca na łono rodziny, natomiast kobieta coraz bardziej się zapętla. Przez kilka miesięcy ma klapki na oczach, a po tym czasie nagle okazuje się, że żyje na zgliszczach i nie ma już powrotu do tego, co było. (Fot. iStock)
Zdradzają, bo czują się niespełnione lub nie potrafią być blisko. Kochanek i mąż zaspokajają dwie skrajne potrzeby. Czują się winne, chociaż czasem właśnie dzięki romansowi poznają siebie i rozumieją, co jest dla nich ważne.

Małżeństwo z kilkuletnim stażem zadzwoniło do gabinetu psychoterapeuty z prośbą o spotkanie. Problem: kryzys. Powód: zdrada. Nie, nie jego. To ona od prawie roku miała romans. Mieli dom, dwójkę dzieci. Później – już podczas wizyty – ona jak mantrę powtarzała: „zakochałam się”, on prosił, by dała im szansę, pomyślała o dzieciach.

Taka sytuacja w gabinetach terapeutycznych nie jest dziś już żadnym wyjątkiem. – Coraz więcej zdradzanych mężczyzn i zdradzających kobiet szuka profesjonalnej pomocy – uważa Inka Frajnt, psycholożka i terapeutka rodzin oraz małżeństw z Warszawskiego Ośrodka Psychoterapii i Psychiatrii, współzałożycielka centrum Totum.

W badaniach przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii dla dziennika „Daily Telegraph” do zdrady przyznało się cztery na dziesięć kobiet i jedynie trzech na dziesięciu mężczyzn. W Polsce statystyki nie są aż tak zatrważające – według danych profesora Zbigniewa Izdebskiego do niewierności przyznaje się 15 procent kobiet żyjących w stałych związkach. Jednak psycholodzy i terapeuci mówią: liczba zdradzających jest wyższa. Ale Polkom wciąż trudno mówić o tym głośno. Poradniki, jak uporać się z niewiernością partnera – głównie dla zdradzonych kobiet. Teksty w gazetach, programy telewizyjne: prawie zawsze o zdradach mężczyzn.

Kim jesteś, kobieto?

Agnieszka: 36 lat, dziewięcioletni syn. Mężatka z dziesięcioletnim stażem, od pięciu lat w równoległym związku z żonatym mężczyzną, kolegą z pracy.

Hanna: 39 lat, 16-letnia córka. Wyszła za mąż w wieku 24 lat. Od dwóch lat zakochana w mężczyźnie poznanym na Facebooku.

Anna: 30 lat, mama dwóch dziewczynek: siedmioletniej i pięcioletniej. Kilka miesięcy temu zakończyła półtoraroczny romans z kolegą z firmy. Mężatka od ośmiu lat.

Weronika: 43 lata. Dwa miesiące temu zaczęła romans z mężczyzną spotkanym na przyjęciu u znajomych. Mężatka, jej córka niedawno zdała maturę.

– Pani bohaterki idealnie potwierdzają obraz widoczny w statystykach – stwierdza dr Katarzyna Popiołek z katowickiej filii SWPS. – Kobiety mają mniej kochanków niż mężczyźni, ale ich romanse trwają dłużej. W relacji pozamałżeńskiej szukają zrozumienia, bliskości, wsparcia. Zdrada rzadziej zaczyna się od namiętnego seksu, częściej od długich rozmów z kolegą z pracy czy mężczyzną poznanym właśnie w Internecie. Zresztą według najnowszego amerykańskiego raportu na temat małżeńskiej wierności powszechność Internetu uchodzi za jedną z przyczyn wzrastającej liczby kobiecych zdrad.

Cechy zdradzających? Według niektórych badań są to kobiety atrakcyjne, ekstrawertyczne, otwarte, lubiące ryzyko. – Ale to nie oznacza, że zamknięte, niepewne siebie osoby nie zdradzają – uważa Inka Frajnt.

Agnieszka (ta, która od pięciu lat prowadzi podwójne życie): – Kiedyś na imprezie znajoma rzuciła: „Ty, Aga, nigdy byś nie zaszalała, co? Nigdy się nie zbuntujesz. Tylko praca, dom, praca”.

Dlaczego to robisz?

Weronika: – Z pierwszym mężem rozwiodłam się w wieku 35 lat. Powód: niezgodność charakterów. Zdradzałam męża, tłumacząc sobie, że to dlatego, że jesteśmy niedopasowani. Po rozwodzie powiedziałam: „nigdy więcej”. Ale z nowym partnerem szybko zaczęliśmy żyć obok siebie. Walczyłam, proponowałam terapię. On powtarzał: „Jestem ojcem dla twojej córki, dałem ci dom. O co ci chodzi?”. A chodziło o wszystko: brak seksu, ciepła, uwagi. Trzy miesiące temu na przyjęciu, na które jak zwykle poszłam sama, poznałam K. Wreszcie ktoś słuchał, co do niego mówię, interesował się moimi sprawami.

Agnieszka: – Wyszłam za mąż za starszego mężczyznę, doktora historii.  Nigdy nie pomyślałam, że przyjdzie czas, gdy będzie przeszkadzać mi jego pensja 2500 złotych i absolutny brak chęci, żeby zarabiać więcej. Jednocześnie jest czułym, wspaniałym ojcem dla naszego syna. Ale od  zawsze wszystko na mojej głowie, on nie ma nawet prawa jazdy.

Po kolejnej nieudanej próbie dogadania się z mężem poznałam Darka. Ja architekt, on budowlaniec, wspólnie robiliśmy projekt. Przebojowy, wesoły. Po pierwszym spotkaniu przysłał SMS-a: „Nie mogę przestać o tobie myśleć”. Spotkaliśmy się na kawie, jednej, drugiej. Opowiadał o problemach z żoną, słuchałam. Seks? Po kilku miesiącach znajomości. Owszem, fantastyczny, ale z mężem też było mi dobrze. Chodzi o coś więcej.

Darek jest też przyjacielem i opiekunem. Pyta: „zmieniłaś opony?”. Mąż nigdy tego nie robił.

Anna: – Brakowało mi w życiu fajerwerków. Miałam 23 lata, gdy urodziła się Maja, dwa lata później pojawiła się Pola. Na kilka lat zrezygnowałam z pracy, poświęciłam się wychowaniu córek. Kochaliśmy się z Kamilem. Ale myślałam: „Daczego nic w naszym związku nie dzieje się spontaniczne”. Ja, tak mi się wydawało, bardzo się starałam. Czekałam z kolacją, pisałam liściki, kupowałam prezenty. Gdy Pola miała trzy lata, wróciłam do pracy. Adam pracował ze mną w zespole, był dwa lata młodszy. Dużo rozmawialiśmy. Na wyjeździe integracyjnym powiedział: „zakochałem się w tobie”. Obruszyłam się: „Mam męża, dzieci, nic z tego nie będzie”. Oddalił się ode mnie. Po dwóch tygodniach sama do niego zadzwoniłam. Wiesz, co mówi jeden z moich kolegów? Że nie ma mężatki, której nie da się zdobyć. A najlepsza strategia to nie przestraszyć jej, tylko stać się przyjacielem. Smutne, bo to dowód, jak bardzo jesteśmy w swoich związkach samotne.

A może boisz się bliskości?

Teoria socjologów i antropologów: kobiety zawsze zdradzają z kimś lepszym od partnera: bogatszym, sprawniejszym seksualnie, inteligentniejszym. Jednak zdaniem Inki Frajnt niewierność zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn ma głębsze podłoże. Często osoby zdradzające nie wierzą, że mogą być kochane, w dzieciństwie nie dostały miłości. Teraz szukają potwierdzenia, że są atrakcyjne, ważne, potrzebne.

Frances Cohen Praver, psycholog kliniczny, w swojej książce „Niewierne żony” pisze, że są kobiety, które odczuwają lęk przed głęboką relacją. Romans jest idealny, bo oddala je od partnera. Gdy mają dwóch mężczyzn, czują się bezpiecznie, bo z żadnym nie są naprawdę. Czasem mąż i kochanek realizują dwie zupełnie skrajne potrzeby.

Hanna (ta, która ma romans z mężczyzną poznanym na Facebooku): – Na terapię trafiłam pół roku temu po tym, jak mój kochanek kolejny raz zniknął z mojego życia. Nie rozumiałam siebie. W domu wspaniały mąż, a ja uganiam się za bezrobotnym, chwiejnym i depresyjnym facetem. U psychologa wciąż powtarzałam, że udało mi się to, o czym marzyłam – stworzyć szczęśliwą rodzinę. Ojciec zostawił mamę w ciąży, potem jeszcze czasem z nią sypiał. Przysięgłam sobie, że nie powtórzę jej losu. Wyszłam więc za mąż za fajnego, odpowiedzialnego faceta. A potem jeden wpis na Facebooku zmienił wszystko. Zaczepił mnie R., znajomy znajomych. Próbowałam się go pozbyć, ale był wytrwały, pisał codziennie. Po trzech miesiącach spytał: „masz Skype’a?”. R. uwodził mnie jak nikt. Po trzech miesiącach znajomości zniknął po raz pierwszy. Obraził się, bo coś źle powiedziałam. Po tygodniu wrócił, wtedy po raz pierwszy poszliśmy do łóżka. Od tej pory nasza relacja toczyła się według stałego rytmu – kłótnie i namiętne godzenia się. Podczas terapii zrozumiałam, że całe życie identyfikowałam się z mamą i na męża wybrałam przypominającego mi ją mężczyznę, oddanego i kochającego. Ale brakowało mi atmosfery, w której dorastałam – wiecznego napięcia. Romans z niebezpiecznym mężczyzną mi to dał. R. był dokładnie taki jak mój ojciec: nieprzewidywalny, egoistyczny. Terapeutka pytała: „Czy potrafi pani pogodzić bezpieczeństwo z namiętnością? Miłość z pożądaniem?”. Nagle okazało się, że ja tego nie umiem.

Jak to wpływa na życie twojej rodziny?

– Z jednej strony, wzrastająca liczba kobiecych zdrad jest dość oczywista: bo emancypacja, bo niezależność finansowa. Z drugiej – kobiety nie mają na nią społecznego przyzwolenia – uważa dr Katarzyna Popiołek. – Wciąż tkwi w nas przekonanie, że rolą kobiety jest bycie żoną i matką. Mężczyzna zdradza, bo jest interesujący. Ona dlatego, że jest nieodpowiedzialna i egoistyczna.

Anna: – Ale to prawda, że romans bardzo wpływa na życie kobiety. Do dziś potrafię obudzić się zlana potem, bo przypominają mi się sceny z tamtego czasu. Jestem zakochana, coraz bardziej nieprzytomna. Uciekam z kochankiem do hotelu, wyjeżdżam w delegację. Wieczorem czytam bajkę dziewczynkom i jednocześnie odpisuję na namiętne SMS-y. Czuję się jak schizofreniczka. Zapominam o obowiązkach. Wyleciało mi z głowy, że mam przygotować z Mają rysunek na zajęcia, w środku dnia dzwonią do mnie z przedszkola, gdzie Pola ma strój na bal karnawałowy, bo dzieci właśnie się przebierają.

Hanna: – Nie potrafiłam skupić się na pracy. Moja wydajność spadła o połowę. Bagatelizowałam oceny córki. To ona próbowała zwrócić moją uwagę. Krzyczała: „jesteś uzależniona od Internetu!”. Kochanek zawsze mniej ingeruje w życie kobiety, gdy sam jest żonaty. – To najczęściej on wyznacza granice. Mężczyźni, nawet jeśli się zakochują, bardziej potrafią oddzielić dwa światy – uważa dr Katarzyna Popiołek.

Agnieszka: – Spotykamy się raz w tygodniu. Przynajmniej jedna noc w miesiącu jest nasza. Na wspólnym wyjeździe byliśmy tylko raz, dwa lata temu. Ale zdarza nam się wynająć hotel, spędzić w nim popołudnie i wieczór, na noc wrócić do domu, a potem rano, przed pracą, znów spotkać się w tym samym hotelu. Seks? Niekoniecznie. Namiastka normalności, wspólny prysznic, śniadanie, przytulenie. Ale zasady są jasne: nie dzwonimy do siebie w weekend. Jeśli już, to służbowy SMS. „Pani Agnieszko, pilnie proszę o telefon”. Ja nigdy nie zaniedbywałam syna. Jestem do bólu racjonalna. Jeśli płakałam, to w nocy.

Dlaczego twój partner czeka?

Stereotypowy mężczyzna, gdy dowiaduje się o zdradzie swojej kobiety, reaguje ostro. Tymczasem jest coraz więcej mężów, którzy podobnie jak kiedyś kobiety udają, że nie widzą, nie chcą widzieć, boją się, czekają, aż „ona zrozumie”. – To w dużej mierze wynika z zamiany ról, już nic nie jest do końca męskie i kobiece. My zarabiamy, robimy karierę, czyli weszłyśmy w świat do tej pory zarezerwowany dla mężczyzn, tak samo oni przejęli część naszych, kobiecych zachowań. Jest coraz więcej mężczyzn, dla których najważniejsza jest rodzina, stabilizacja – uważa dr Katarzyna Popiołek.

– Czekanie czy brak reakcji na zdradę często też wynika z lęku przed zmianą. Bezpieczniej tkwić w letargu, niż reagować – dodaje Inka Frajnt. Agnieszka: – Nie wierzę, że on nie wie. Nie chodzi o to, że znikam z domu, ale mam inny świat. To zabawne, ja wciąż myślę o sobie jako o monogamistce. Nie potrafię kochać się z mężem. Robię to raz na miesiąc, dwa. Dlaczego? Bo mi go żal. Bo go lubię. Ale zawsze wcześniej piję. Weronika: – Mój obecny partner zawsze powtarzał: „Romans jest dla mnie końcem związku”. Niedawno, kolejny raz, wróciłam do domu później. Tak, zrobił awanturę. Zaczął krzyczeć, że na pewno się z kimś spotykam. Ale gdy nie zaprzeczyłam, po prostu się obraził. A następnego dnia zachowywał się tak, jakby nic się nie stało.

Anna: – Wciąż esemesowałam, mejlowałam, kłamałam, że idę na noc do koleżanki. Ale ukrywałam się. On dopiero po tym, jak skończyłam ten romans, powiedział: „Czy ty naprawdę myślisz, że byłem głupi? Wiedziałem od początku”.

I co dalej z tym zrobisz?

Magistrantka dr Katarzyny Popiołek pisała pracę na temat zdrady. Podczas zbierania materiału wyraźnie wyszło, że kobieca niewierność dużo bardziej zagraża związkowi. Bo statystyczny mężczyzna się wyszaleje i wraca na łono rodziny. Statystyczna kobieta coraz bardziej się zapętla. Klapki na oczach ma kilka miesięcy, rok. Po tym czasie nagle dokładnie widzi sytuację, w której się znalazła. I okazuje się, że żyje na zgliszczach. Bo już nie ma powrotu do tego, co było. A nowego też nie ma.

Agnieszka: – Związek z Darkiem przechodził wzloty i upadki. Przeżywałam stany zazdrości o jego żonę. Nienawidziłam świąt i sylwestrów. Regularnie wtedy ze sobą zrywaliśmy. A potem zawsze dzwoniliśmy. Dziś? Nie potrafię skończyć tego romansu, ale też wiem, że nie umiem odejść od męża. Nie chcę zabrać synowi ojca. Mamy wspólny dom, ogród, czasem rozmowy przy winie. Traktuję go jak kumpla. A może też nie robię tego, bo Darek wciąż powtarza: „nie teraz”. A ja już nie wierzę, że kiedyś będzie nasze „teraz”. Nauczyłam się nie analizować, inaczej bym zwariowała.

Anna: – Po półtora roku namiętnego romansu spotkałam się z Adamem. Powiedziałam, że dłużej tak nie potrafię. To było po kolejnej głupiej akcji w przedszkolu, gdy znów zawiodłam swoje dzieci. Następnego dnia złożyłam wypowiedzenie w pracy. Wiedziałam, że nie dam rady, jeśli będę go codziennie widzieć. Robiłam wszystko, żeby odnaleźć się z mężem. Tyle że nagle zorientowałam się, że on się pogodził z tym, że mnie nie ma, że żyjemy obok. Kilka miesięcy później sam oznajmił, że odchodzi. Po półtora roku mojej nieobecności już po prostu nie było czego ratować.

Weronika: – Już wiem, że przekroczyłam pewną granicę. I w sumie spodziewam się tego, co będzie dalej: w końcu mój kochanek powie „wybieraj”. I stanę pod ścianą. Bo albo stracę mężczyznę, w którym jestem zakochana, albo to, co udało mi się zbudować – rodzinę. Kiedyś uważałam, że w każdej sytuacji będę przegrana. Dziś myślę, że kolejny raz dowiem się czegoś ważnego o sobie.

Hanna: – Nie potrafię definitywnie skończyć z R., ale nasz romans powoli się rozluźnia, bo przestaję brać udział w jego grze: nie gonię, gdy ucieka, przestałam przepraszać. Biorę leki psychotropowe, chodzę do psychologa. Cierpię, ale pewnie gdyby nie R., nigdy nie poszłabym na terapię, nie sięgnęła do dzieciństwa. Znów doceniam męża, choć już nie patrzę na niego przez różowe okulary. On też potrzebuje terapii, bo nasza namiętność zamieniła się w relację ojciec – córka. Oboje ponosimy za to odpowiedzialność.

Inka Frajnt: – Zdrada jest bolesnym, często traumatycznym przeżyciem. Nie wszystkie pary potrafią się z tym zmierzyć, wtedy najczęściej dochodzi do rozwodu. Ale choć trudno w to uwierzyć, są sytuacje, gdy zdrada jest szansą na przyjrzenie się sobie i swoim relacjom. To tak jakbyśmy przebudzili się w związku, zaczęli brać odpowiedzialność za siebie, swoje zachowania, kształtowanie i budowanie więzi.

  1. Psychologia

Dlaczego kobiety zdradzają?

Fascynuje cię ktoś nowy? Czujesz się przy nim wyjątkowo? To alarm, że brak ci czegoś w obecnym związku i byłabyś zdolna do zdrady. (Fot. iStock)
Fascynuje cię ktoś nowy? Czujesz się przy nim wyjątkowo? To alarm, że brak ci czegoś w obecnym związku i byłabyś zdolna do zdrady. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
Odpowiedz sobie na pytanie, czy przy partnerze możesz swobodnie śmiać się, ale i płakać? Możesz być czasem kobietą drapieżną a czasem delikatną? Jeśli w obecnym związku nie jesteś różna, oznacza to, że nie żyjesz pełnią swojej osobowości. Istnieje więc prawdopodobieństwo, że zafascynuje cię inny mężczyzna.

Kasia dobrze zapowiadała się na żonę Artura. Była zaradna. I w pracy świetnie sobie radziła, i urodziny sernik na zimno z truskawkami potrafiła zrobić. Kobieta jednocześnie domowa i mocno stąpająca po ziemi. Taka po pracy ugotuje, z dziećmi lekcje odrobi i pamięta o przeglądzie samochodu. Po urodzeniu córki Kasia szybko wróciła do pracy, bo mężowi splajtowała kolejna firma. To nic, kochanie, poradzimy sobie. Potrzebujesz czasu, żeby do siebie dojść, mówiła Arturowi. Dochodził długo. Był z niej dumny, zwłaszcza na rodzinnych uroczystościach. Kasia znakomicie gotowała i tak pięknie umiała dekorować stół.

Siedziała przy stole na przyjęciu imieninowym wujka Stefana, gdy nagle z zadumy wyrwał ją czyjś głos: „Bo u nas w rodzinie nie ma rozwodów ani zdrad. Tylko ten Maniek ze wsi się rozwiódł, no ale on pił, to się nie liczy”. Gdyby wiedzieli, że mam romans, coś w jej środku śmiało się. Że zakochałam się w młodszym o kilka lat liderze zespołu heavy metalowego. Oni nie wiedzą, że gdy czytałam w kawiarni książkę, on siedząc przy sąsiednim stoliku, flirtował ze mną wzrokiem a potem kelnerka przyniosła mi karteczkę z jego numerem telefonu. Nie domyślają się, że gdy całujemy się w parku, nie przeszkadza mi deszcz i że upijamy się piwem, chociaż nigdy go nie piłam, bo to „niekobiece”, myślała. Gdyby oni wiedzieli, jak on mnie rozumie. Zauważył, że nawet gdy się uśmiecham, mam w oczach smutek. Potrzebujesz śmiechu, luzu, namiętnego seksu. I tego wszystkiego właśnie z nim doświadczam. Przy Miłoszu czuję się tak swobodnie, nie obowiązują mnie żadne konwenanse, nie zastanawiam się co wypada robić w niedzielę, a co nie. Mogę wygłupiać się godzinami, mogę też płakać i mówić czego się boję. Wreszcie. Gdy usłyszałam jego słowa: „Budzisz we mnie czułość, jesteś taka delikatna.”, poczułam jak płyną mi łzy. Właśnie dostałam sms-a, że pisze dla mnie kolejną piosenkę. Co ja tu robię, zastanawiała się Kasia. Dlaczego milczę podczas tych rodzinnych obiadów i uciekam w świat fantazji, skąd to uczucie zmęczenia. Sercowe powikłania po grypie sprawiły, że Kasia osłabła. Artur niezręcznie głaskał ją po głowie, gdy wracała od lekarza, nie tolerował słabości ani jej zainteresowania się buddyzmem i medycyną niekonwencjonalną. Gdy wróciła z przyjęcia, wykrzyczała Arturowi, że kocha swoją żonę, a nie ją - kobietę taką, jaką ona jest. Zdała sobie sprawę, że wypełniała jedynie role żony, matki, synowej, szwagierki. Żyła między pracą, wysprzątanym domem a rodzinnymi spotkaniami, zapominając o sobie. Tak bardzo starała się być silna, aż zachorowała na serce. Nie słyszała jego głosu. Dopiero przy Miłoszu poczuła, że żyje. Dlaczego w moim życiu musiało dojść do zdrady, żebym zaczęła zastanawiać się czego chcę, a czego nie chcę i kim jestem?

Osoba, która szuka czegoś w innej relacji, zwykle jest gotowa na to, żeby coś w sobie zmienić. To moment, żeby zadać sobie pytanie - czego mi brakuje? Jaką potrzebuję się stać? Czego pragnę doświadczyć? Co we mnie drzemie, domagając się przebudzenia? Czego się w sobie boję? Jeśli na horyzoncie pojawi się ktoś, kto fascynuje nas, zastanówmy się czym zachęca nas do kontaktu? Ale nie koncentrujmy się na tym, jaki on jest, ale jaka się przy nim staję.

Kasia dopiero przy heavy metalowym muzyku poczuła się delikatna i słaba, przy nim też odkryła spontaniczność i życiowy luz. Przy Arturze weszła w rolę tylko silnej, rodzinnej kobiety. Ale to nie była „cała Kasia”. W każdej z nas istnieje kobieta demoniczna, jest opiekunka domowego ogniska, jest niezaradna dziewczynka. Każda chce zaistnieć. Gdy tak się nie dzieje, mamy poczucie, że czegoś nam brak. Szukamy w pracy, w innych ludziach, przedmiotach, fascynacjach, które przemijają. Tymczasem tą poszukiwaną jakość mamy odnaleźć w sobie, bo to my mamy się zmienić. Jednak nie do wszystkich naszych cech mamy łatwy dostęp. Czasem trudno nam być na przykład drapieżną, stanowczą, walczącą o swoje. Albo odwrotnie, potrzebujemy trochę oddać się komuś w opiekę, doświadczyć bezradności. Mamy taką kobietę w sobie, ale próg na to, by w ten sposób działać lub czuć, jest zbyt wysoki. My się boimy takie być. Powód najczęściej tkwi w przeszłości. Może byłyśmy karane za słabość albo w naszej rodzinie mówiło się, że kobiece ambicje są nie na miejscu. W dorosłe życie weszłyśmy z wzorcami, które wiążą nas w określonych rolach. Nie jesteśmy sobą w swojej wielowymiarowości. Wtedy tą zablokowaną część osobowości próbujemy odnaleźć w relacji z kimś. Jeśli nie mamy do niej dostępu przy partnerze, z którym jesteśmy, zakochujemy się w innym mężczyźnie, z pomocą którego możemy właśnie takie się stać. Nowe. Takie, jakie się jeszcze nie znamy.

Jeśli ktoś nowy cię fascynuje i przy nim czujesz się wyjątkowo, oznacza to, że umiałabyś zdradzić, bo czegoś brakuje ci w obecnym związku.
Swoimi odkryciami podziel się z partnerem. Nie oskarżaj go mówiąc, że jest taki czy inny, raczej mów jak się czujesz teraz, jak chcesz się poczuć w przyszłości i co chcesz zmienić w waszym wspólnym życiu. Jeśli partner zareaguje otwartością, związek ma szansę się rozwinąć. Gdy podejmiemy próby zmiany i są one nieudane, wtedy nie jest już trudno odejść. Wówczas możemy wyruszyć dalej, poszukać nowego związku bez tego trudnego doświadczenia jakim jest zdrada.

Ćwiczenie

Jeśli masz ochotę na zdradę, bo oczarował cię mężczyzna, możesz zrobić ćwiczenie:
  • zapewnij sobie przynajmniej pół godziny spokoju,
  • usiądź wygodnie i wykonaj kilka głębokich oddechów,
  • zobacz w wyobraźni tego drugiego mężczyznę, w którym się zakochałaś,
  • a teraz przypomnij sobie jak się przy nim czujesz: jak się zachowujesz, co jest w tym najbardziej przyjemnego, co nowego, co najbardziej wtedy w sobie lubisz,
  • spróbuj zobaczyć tą kobietę, nadaj jej imię lub pseudonim,
  • wstań i spróbuj poruszać się tak, jak ona, jeśli masz ochotę zatańcz, zacznij coś mówić, może krzyczeć, szeptać, śpiewać,
  • zastanów się gdzie i jak ta kobieta żyje, czym się zajmuje, kim jest, jakie ma cechy,
  • odpowiedz na pytanie co do niej czujesz.
To nowa Ty. Taką właśnie jesteś. Jak najczęściej zachowuj się jak Ona, najlepiej codziennie wprowadzaj Jej zachowania w życie. Gdy Ona poczuje się dobrze w Twojej skórze, odpowiedz sobie na pytanie, jakie teraz ta druga relacja ma dla Ciebie znaczenie.

  1. Psychologia

Zdradziłam i zostałam zdradzona. Jak wygląda zdrada z obu perspektyw?

Zostałem zdradzony przez żonę. Zostałam zdradzona przez męża. Co czuje kobieta zdradzona? Jakie emocje targają kobietą zdradzającą? (Fot. iStock)
Zostałem zdradzony przez żonę. Zostałam zdradzona przez męża. Co czuje kobieta zdradzona? Jakie emocje targają kobietą zdradzającą? (Fot. iStock)
Zawsze świadczy o poważnym kryzysie w związku. Zawsze boli. Ale otwiera też przestrzeń do dialogu i zmian. Jak ją dostrzec, radzi psychoterapeuta Janusz Wiśniewski.

Zawsze świadczy o poważnym kryzysie w związku. Zdradzona żona, zdradzony mąż... Zawsze boli. Ale otwiera też przestrzeń do dialogu i zmian. Jak ją dostrzec, radzi psychoterapeuta Janusz Wiśniewski.

Ewa: zdradziłam

Ktoś mi kiedyś powiedział, że zdrada to bilet w jedną stronę. Nie ma powrotu.

Myślałam, że jesteśmy z Michałem dobrym małżeństwem. Połączyło nas podobne poczucie humoru i pasja do historii. Oboje bardzo chcieliśmy założyć rodzinę. Miłość zmysłowa nigdy nie była najmocniejszą stroną naszego związku, ale mieliśmy dla siebie dużo sympatii, szacunku i czułości. I zawsze mogłam na Michała liczyć.

Przez lata działaliśmy jak najlepiej zgrany tandem. Założyliśmy i rozwinęliśmy firmę, zbudowaliśmy dom, mamy dwóch synów. Tyle rzeczy robiliśmy wspólnie, że w pewnym momencie zaczęłam się czuć bardziej jak kumpel, wspólnik niż żona. Michał widział we mnie kobietę jedynie wieczorem. A i to coraz rzadziej. Poza tym to nie ten typ mężczyzny, co potrafi bez okazji przynieść kobiecie bukiet kwiatów. Prędzej kupi pęczek koperku i jeszcze będzie oczekiwał pochwał, że jest taki zapobiegliwy.

Pół roku temu wybrałam się na spotkanie ze znajomymi ze studiów. Wieczorem do naszego grona dołączył Andrzej. Po wielu latach nieobecności wrócił z Kopenhagi, gdzie mieszkał z żoną i córką.

Na początku studiów chodziliśmy ze sobą. Ale trwało to krótko, bo Andrzej wyjechał. Od tamtej pory nie widzieliśmy się. Kiedy go teraz spotkałam, zauroczenie powróciło. Aż mi było głupio, bo trzęsły mi się ręce i nie mogłam zebrać myśli.

Następnego dnia zadzwonił, proponując kawę. Po spotkaniu nie przestawałam o nim myśleć. Widywaliśmy się kilka razy w tygodniu, chociaż na kwadrans. Czułam się jak drzewo na wiosnę, w którym po zimie znów zaczynają krążyć soki, odżywa.

Początkowo wmawiałam sobie, że to tylko niewinne spotkania dawnych przyjaciół. Przecież nie robię nic złego. A trochę radości od życia też mi się należy.

Po paru tygodniach Andrzej zamiast tradycyjnej kawy zaproponował wyjazd za miasto. Skończyło się w przydrożnym motelu. Dawno nie byłam tak szczęśliwa. Czułam się kobieco, znowu miałam piersi, biodra, brzuch, uda. Znów ktoś patrzył na mnie z zachwytem. Andrzej był tak czuły i namiętny, jak tylko może to sobie kobieta wymarzyć.

Wracałam do domu miotana mnóstwem skrajnych uczuć – rozpierająca radość, zdziwienie, że do tego doszło, strach, co będzie dalej, ekscytacja, że mam taką cudowną tajemnicę, złość na Michała, że nigdy nie był wobec mnie tak namiętny i uważny.

Ta ukrywana miłość dodawała mi skrzydeł, byłam wesoła, pełna energii, wspaniale się czułam.

Zostałem zdradzony przez żonę

Któregoś wieczora Andrzej napisał esemesa, że mnie kocha i żałuje, że nie udało nam się przed laty być razem. Chociaż bardzo się pilnowałam, tym razem zostawiłam swój telefon w jadalni na stole – usłyszałam płacz młodszego synka i pobiegłam sprawdzić, co się stało. Kiedy wróciłam do jadalni, Michał siedział przy stole. Po jego minie domyśliłam się, że przeczytał wyznanie Andrzeja.

To był koszmarny wieczór. Michał dokładnie o wszystko wypytywał. Kto to jest? Czy z nim spałam? Jak długo trwa nasz romans? Mąż "widział" jak go zdradzam. Powiedziałam prawdę, nie było sensu kłamać. Po tej rozmowie przestał się do mnie prawie odzywać. Jedynie przy dzieciach odpowiada monosylabami na pytania i zdawkowo omawiamy plany na dany dzień.

Kilkakrotnie próbowałam Michałowi coś wytłumaczyć, ale nie chce mnie słuchać. Trwamy w takim zawieszeniu już od wielu tygodni. Nie wiem, co robić. Ciężko mi, że go zawiodłam. Podjęliśmy z Andrzejem decyzję, że będziemy się starali ratować nasze rodziny i przestaniemy się spotykać.

Żona Andrzeja, Dorota, też się dowiedziała o naszym romansie. Jej znajoma widziała nas w restauracji. Andrzej przyznał się do wszystkiego, a ona definitywnie zażądała rozwodu.

Dorota: zostałam zdradzona

Od dłuższego czasu czułam, że coś jest nie w porządku. Andrzej był nieobecny myślami i roztargniony. Początkowo sądziłam, że może ma kłopoty w pracy. Kiedy jednak zaczął konsekwentnie unikać zbliżeń, zaczęłam się niepokoić. Zawsze znalazł pretekst, by się położyć spać dużo później niż ja. Czułam się tym dotknięta, ale nie reagowałam. Nie mam zwyczaju prosić o bliskość, tym bardziej, że był coraz bardziej rozdrażniony i nerwowy. Ciągle narzekał na brak czasu, odmawiał wspólnych wyjść do kina czy znajomych. Zaczęłam podejrzewać, że w grę może wchodzić inna kobieta. Jednak duma nie pozwalała mi o to zapytać. Odsuwał się ode mnie coraz bardziej, ja odpowiadałam tym samym. Nie nalegałam, nie dopytywałam o nic.

Kiedy przyjaciółka powiedziała mi, że widziała go w restauracji z jakąś wysoką szatynką, poczułam, jak grunt usuwa mi się spod nóg. Zaczęłam wypytywać o szczegóły. Podobno ich zachowanie nie zostawiało żadnych złudzeń co do intymności relacji. Przez kilka dni byłam jak sparaliżowana.

Wreszcie zapytałam go wprost, czy to prawda, że ma inną kobietę. Nie chciałam znać szczegółów ich relacji. Chciałam wiedzieć tylko, czy mnie zdradził.

Teraz, jako zdradzona żona, cały czas zastanawiam się – jaka ona jest. Czy ładniejsza, bardziej kobieca, w czym ode mnie lepsza? Na usta ciśnie mi się tysiące pytań, ale żadnego z nich nie jestem w stanie zadać. Każdego ranka po obudzeniu z całych sił zaciskam oczy, pragnąc, żeby to był tylko zły sen. Nie mogę uwierzyć, że Andrzej mnie zdradził. Najchętniej kazałabym mu się natychmiast wynosić. Jedynie z powodu naszej córki powstrzymuję się przed taką decyzją. Powiedziałam, że chcę rozwodu. Nie jestem w stanie dalej z nim żyć. Po tym, co zrobił, całkowicie straciłam do niego zaufanie.

Patrzę na Andrzeja i wciąż się zastanawiam, ile razy mnie zdradził, ile razy zrobił ze mnie idiotkę. Chociaż zapewnia, że nigdy wcześniej nie był z inną kobietą, nie wierzę w ani jedno jego słowo. To już nie jest mój Andrzej, tylko obcy, zimny facet, który mnie zawiódł i oszukał.

Chwilami jednak bardzo żal mi tych wszystkich dobrych lat, które razem spędziliśmy. Wtedy mam ochotę wrzeszczeć i przeklinać, ale milczę jak skamieniała. Wokół mnie jest rumowisko, a ja, zdradzona żona, nie wiem, w którą dalej iść stronę. Zostać czy odejść.

Zdradzona żona, zdradzony mąż - jak skorzystać z szansy?

Jeśli w związku dochodzi do zdrady, można powiedzieć, że od dłuższego czasu trwał on w pogłębiającym się kryzysie.

Kiedy bilans zysków i strat staje się ujemny, wówczas otwiera się droga do poszukiwania kogoś, kto da to, czego nie daje nam partner, a więc bliskość, ciepło, akceptację czy zrozumienie. Nie znaczy to jednak, że odczucie deficytu ma zawsze źródło w tym, że partner jest obiektywnie niedobry. Bywa, że dana osoba czuje się zaniedbana i niedoceniona, ponieważ jej potrzeby emocjonalne są zbyt duże, by ktoś był w stanie im sprostać. Często dlatego, że nie otrzymała wystarczająco miłości, akceptacji i opieki w dzieciństwie.

Jakakolwiek droga nie prowadziłaby do zdrady, świadomość bycia zdradzonym jest zawsze źródłem ogromnego stresu. Na początku pojawia się szok i niedowierzanie, że sprawy zaszły tak daleko. Niektóre zdradzone osoby reagują wybuchem gniewu i pretensjami. Awantura daje przynajmniej upust trudnym emocjom. Gorzej, gdy zdradzona żona lub mąż zamyka się w sobie i biczuje samokrytycyzmem, myśląc: „To było do przewidzenia. Nie nadaję się do niczego. Wreszcie wyszło to na jaw”. Zdradzone kobiety zazwyczaj uważają, że ich rywalka jest dużo ładniejsza i bardziej kobieca. Mężczyźni zaś sądzą zwykle: zostałem zdradzony przez żonę, bo jestem słabym kochankiem.

Jeśli, pomimo zdrady, para podejmie decyzję o dalszym byciu razem, ale zdradzona żona lub mąż będzie próbować opierać dalszy związek na nieustannym wzbudzaniu poczucia winy w partnerze – nieuchronnie doprowadzi to do kolejnej zdrady. Najtrudniejszą, ale najwłaściwszą drogą dla związku, którego dotknął kryzys z powodu braku wierności, jest próba znalezienia jakiegoś sensu zdrady. Od osoby zdradzonej wymaga to dojrzałości – mimo zranienia i poczucia krzywdy musi dostrzec swój wkład w to, co się stało. Od osoby, która zdradziła – szczerości i odwagi, by przyznać, że popełniła wykroczenie, nie dotrzymała umowy i głęboko zraniła partnera. Gdy osoba zdradzona zrezygnuje z przywiązania się do swojej krzywdy i roli ofiary, a ta, która zdradziła, uwierzy, że jest jeszcze w stanie wnieść do związku coś pozytywnego, wówczas otwiera się przestrzeń do dialogu. Bo przecież niewierność nie musi oznaczać przekreślenia wartości partnera.

Zdrada zawsze jest poważnym kryzysem, który niejednokrotnie kończy się rozstaniem. I nie da się tego kryzysu pokonać bez głębokiej zmiany jakości związku. Zazwyczaj potrzebna jest w tym celu interwencja terapeutyczna, bo siły związku są niewystarczające na to, by wyjść z tak głębokiego impasu.

Każdy kryzys ma potencjalnie szansę zaowocować czymś dobrym. Żeby jednak tak się stało, trzeba otworzyć się na zmianę, odkryć w sobie i związku nowe potencjały, sięgnąć do niewykorzystanych dotąd doświadczeń. Przestać sprowadzać siebie i partnera do ustalonego latami układu.

W związkach, które przeżywają kryzys, partnerzy zwykle nie rozmawiają ze sobą, lecz ze swoimi wyobrażeniami o sobie. Tymczasem spojrzenie w nowy sposób na siebie, drugą osobę i relację daje szansę na wyjście z kryzysu, ale też na głębszy związek, lepszą komunikację i nowy wymiar bliskości erotycznej.

Aby uniknąć tak głębokich kryzysów w związku jak zdrada, warto uświadomić sobie, że dbałość o dobrą relację jest zadaniem obojga partnerów. Jeśli chcemy wziąć odpowiedzialność za związek, to kiedy pojawiają się problemy z bliskością, gdy inni zaczynają być bliżsi niż partner – powinniśmy mu o tym otwarcie powiedzieć, wspólnie spróbować coś z tym zrobić, a nie czekać, aż sprawy wymkną się spod kontroli.

Tymczasem często okazuje się, że wielu osobom trudno przychodzi szczera rozmowa o niezaspokojonych potrzebach. I tak długo, jak związek funkcjonuje poprawnie, czyli nie kłócą się, zgodnie wychowują dzieci, razem jeżdżą na wakacje i robią zakupy – uważają, że wszystko jest w porządku. Tymczasem pod pozorami normalności coraz bardziej zanika bliskość, partnerzy oddalają się od siebie, a wtedy już tylko krok dzieli ich od zdrady.