1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. „Jaki makijaż ma podbite oko?” - Konferencja o Przeciwdziałaniu Przemocy wobec Kobiet

„Jaki makijaż ma podbite oko?” - Konferencja o Przeciwdziałaniu Przemocy wobec Kobiet

Przemoc wobec kobiet, to zjawisko często ignorowane, wręcz pomijane, czego skutkiem jest niska świadomość społeczna związana z tym problemem.

25 listopada w Łodzi odbędzie się Ogólnopolska Konferencja o Przeciwdziałaniu Przemocy wobec Kobiet - „Jaki makijaż ma podbite oko?”. Patronat nad Konferencją objęła znana wszystkim Sędzia Anna Maria Wesołowska, aktywnie działająca przeciwko przemocy, która również będzie prelegentem. Wykłady wygłoszą: Piotr Kluz - Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, Urszula Nowakowska - założycielka Centrum Praw Kobiet, ekspert Rady Europy, odznaczona Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Joanna Piotrowska – założycielka Fundacji „Feminoteka”, znana aktywistka na rzecz równych praw kobiet i mężczyzn.

A czy Ty wiesz „Jaki makijaż ma podbite oko”?

Konferencja ma na celu  uświadomienie i ukształtowanie prawidłowych zachowań w środowisku przyszłych prawników, psychologów i lekarzy, przygotowanie do pracy z ofiarami przemocy, jak również zerwanie z mitami dotyczącymi problemu przemocy wobec płci pięknej. Podczas Konferencji zostaną poruszone kwestie funkcjonowania Niebieskich Kart, zjawiska zbrodni kuchennych czy psychologicznych mechanizmów przemocy domowej.

Konferencja odbędzie się 25 listopada o godz. 10 na Wydziale Prawa i Administracji UŁ. Organizatorem Konferencji jest Europejskie Stowarzyszenie Studentów Prawa ELSA Łódź.

Program Konferencji oraz formularz rejestracyjny

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Psychologia

Jak nauczyć dziecko reagować na przemoc ze strony rówieśników?

Rówieśnicy są dziecku niezbędni do prawidłowego rozwoju. Dlatego, gdy w jego środowisku pojawia się problem przemocy, bardzo ważne jest właściwe podejście i rozwiązanie problemu. (fot. iStock)
Rówieśnicy są dziecku niezbędni do prawidłowego rozwoju. Dlatego, gdy w jego środowisku pojawia się problem przemocy, bardzo ważne jest właściwe podejście i rozwiązanie problemu. (fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Dziecko samo z siebie nie wie, jak się prawidłowo reagować na przemoc. Nauczy się tego po reakcji rodziców. To wy wysyłacie informację, co trzeba robić, a co ważniejsze - co trzeba o sobie myśleć.

Dziecko, które doświadcza przemocy, rodzice instynktownie chronią. Przepełnione miłością i troską działania często przybierają formę spędzania z dzieckiem niemal całego dnia; jest ono odprowadzane do szkoły, zabierane zaraz po ostatniej lekcji, organizuje mu się różne atrakcje i tym samym jeszcze bardziej alienuje ze środowiska rówieśniczego. Nadopiekuńczość nie ma dobrych stron w żadnej sytuacji. Jeśli rodzice mają silną potrzebę ochrony dziecka, lepiej się wyprowadzić (nawet jeśli to naraża rodzinę na spore koszty i zamieszanie), ale nigdy nie zastępować sobą świata kolegów — niezbędnego do prawidłowego rozwoju.

Wszystko zależy od ciebie

Poniżej wskazówki, które warto mieć na względzie, mierząc się z problemem przemocy:
  • Nie zmienisz zachowania innych dzieci w klasie twojego dziecka, nie zapobiegniesz agresji. Jedyne, co możesz pokazać dziecku, to jak na nią reagować i wytłumaczyć skąd się bierze.
  • Zapytaj, co się stało i spokojnie wysłuchaj. Nie wierz we wszystko. Pamiętaj, o czym dziecko starsze już wie: nie warto od razu przyznawać się, że to była sprzeczka, a nie jednostronne pobicie.
  • Nie przesłuchuj dziecka („O której to było? Kto to widział? A gdzie była pani? Pokaż mi, jak on cię kopnął”). Pozwól mu spokojnie opowiedzieć to powoli, swoimi słowami, z uwzględnieniem tylko tych rzeczy, które dla niego były ważne.
  • Nie podsuwaj dziecku gotowego scenariusza: „Ty tylko stałeś, a on zaczął bez żadnego powodu, tak?”. Dziecko, zdając relację z takiego zdarzenia, jest wytrącone z równowagi. Żeby sprawę szybciej zamknąć, potwierdzi wszystko, co tylko ty chcesz usłyszeć!
  • Zapytaj, co chce teraz zrobić. Być może dziecko wzruszy ramionami i powie: „Nic, przecież bez przerwy ktoś się z kimś bije”. Nie pochwalaj tego, zrób pogadankę na temat szkodliwości wszelkich form agresji, ale zrozum, że jeden incydent nie zrobi dziecku krzywdy.
  • Jeśli dziecko doświadczyło poważnej szkody (jest na przykład ranne) idź do szkoły, ale nigdy w charakterze prokuratora. Zgłoś problem, a nie żądaj najwyższej możliwej kary. Uważaj na swoją postawę. Dość często okazuje się, że twoje dziecko nie było takie całkiem niewinne, a w połowie wypadków to ono wszczęło bójkę, sprzeczkę i jego zachowanie też pozostawia wiele do życzenia.
  • Jeśli rozbierasz włos na czworo, masz do dziecka pretensje, obarczysz je winą, że niepotrzebnie podeszło, powinno zareagować inaczej itd. — twoja agresywna reakcja wyrządzi więcej emocjonalnej szkody niż samo zajście, bo dziecko poczuje, że nie jesteś po jego stronie, że masz pretensje o coś, na co ono nie miało wpływu. Zrozumie, że nie sposób cię zadowolić.
  • Oskarżanie dziecka, ostra interwencja w szkole, pretensje wobec agresora i jego rodziców, a nawet samodzielne ukaranie sprawcy jest typowym zachowaniem człowieka wzburzonego. Gdy buzują w nas emocje, mamy silną potrzebę działania. Chcemy coś zrobić, mieć poczucie, że walczymy o dziecko, że go bronimy. Wielu rodziców idzie do szkoły z pretensjami, bo uważa, że jeśli tego nie zrobi, zyska sobie opinię niezainteresowanego, patologicznego, nieczułego rodzica.
  • Pamiętaj, żeby twoja reakcja nie obciążyła nadmiernie dziecka. Nie przynieś mu wstydu i nie skonfliktuj go z kolegami na dobre. Pamiętaj, że gdy ty — zadowolony, że „nie dasz swojemu dziecku zrobić krzywdy” — po ostrej interwencji wyjdziesz ze szkoły, ono będzie musiało nadal egzystować w swojej klasie.
  • Zawsze gdy chcesz pilnie interweniować w sprawie dziecka (zwłaszcza dziecka powyżej dziesiątego roku życia), pomyśl co by było, gdyby do ciebie do pracy przyszła twoja siostra i zrobiła koleżance awanturę, że jest dla ciebie niemiła albo popchnęła cię, biegnąc do bufetu.

Przemoc długoterminowa

Jeśli dziecko jest w szkole szykanowane i doświadcza przemocy długoterminowo, należy dać mu możliwie najsilniejsze wsparcie:
  • Miej dla dziecka czas, bądź do jego dyspozycji, zapewnij mu w domu obszar całkowitego bezpieczeństwa
  • Rozmawiaj o tym z dzieckiem, ale nie oskarżaj, że dopiero teraz ci mówi. Ono się bało ujawnić prawdę, ponieważ było zastraszone; agresor zawsze grozi, że najważniejsze to nikomu nic nie mówić. Ofiara, zwłaszcza małe dziecko, wierzy we wszystkie groźby, bardzo się nimi przejmuje i żyje w obawie, że jeśli się poskarży, to tylko pogorszy jego sytuację. Dlatego zamiast mówić:„Czemu mi nie powiedziałeś?”, daj dziecku nagrodę: „To bardzo mądrze, że mi o tym powiedziałeś”.
  • Zaproponuj jakieś możliwe do realizacji rozwiązanie, na przykład, żeby mijało agresora, żeby starało się nie przebywać samo.

Technika pozbawiania mocy

  • Małoletnia ofiara przemocy jest przekonana, że agresor jest znacznie silniejszy niż jest w rzeczywistości. Warto pokazać, że się myli, że agresor to takie samo dziecko jak wszystkie inne.
  • Mów o agresorze jego zwyczajnym imieniem. Wszyscy w rodzinie wymyślcie, co można zrobić, żeby nie traktować go jak kogoś niezwykłego.
  • Poproś dziecko, żeby stanęło przed lustrem i powiedziało: „Nie boję się nikogo”. Stań koło niego i postawą dawajcie do zrozumienia, że się nikogo nie boicie. Pokaż dziecku, że za pomocą odpowiedniego trzymania brody i odpowiedniej postawy ciała może się wydawać znacznie większe niż jest w rzeczywistości. Nawet siedmiolatek zobaczy różnicę w wyglądzie kogoś, kto się boi i tego, kto się nie boi.
  • Namów dziecko, żeby w razie kłopotów krzyczało wniebogłosy. Razem naróbcie sporego wrzasku i poćwiczcie okrzyki: „Odejdź! Puść mnie!”.
  • Możecie też subtelnie ponaśmiewać się z agresora: „Ale zbyt ładny to on nie jest”. Nie jest to zachowanie wychowawcze, ale przy takim problemie bardzo ofierze potrzebne.
  • Naucz dziecko nie odwracać wzroku. Patrzenie ludziom w oczy odbiera im część odwagi i jest najlepszym sposobem okazywania odwagi własnej. Proś dziecko, żeby patrzyło w oczy wszystkim osobom, z którymi ma kontakt. Nie nabędzie tego nawyku od razu, ale niech zacznie od dwóch osób dziennie, a z czasem patrzenie w oczy podświadomie przekuje się w pewność siebie.
  • Pokaż dziecku moc słów: „Nie zgadzam się! Puść mnie! Odejdź! Daj mi przejść! Mam na imię Michał!”.
  • Koniecznie zadbaj, aby dziecko miało jakiś inny punkt oceny samego siebie w postaci kolegów, które je lubią. Gdy jesteś nielubiany tylko w jednym środowisku, to jeszcze nie dramat. Dramat zaczyna się, gdy to twoje jedyne środowisko rówieśnicze. Dbaj więc, by dziecko w każdym wieku miało kolegów spoza szkoły: sąsiadów, kuzynów, dzieci waszych znajomych, kolegów z poprzedniej szkoły. To bardzo cenna odskocznia od trudnych szkolnych relacji.
  • Na pewno nie jest błędem zabranie dziecka z obszaru oddziaływania agresora. Jest to często znacznie lepszy pomysł niż zmuszanie osłabionego psychicznie doświadczaną przemocą człowieka, aby koniecznie „postawił się” agresorowi. Najważniejsze jest, żeby dziecko odzyskało poczucie bezpieczeństwa.

Dziecko może być zamieszane w przemoc w trzech rolach: agresora, ofiary i świadka przemocy. Każda z nich niesie za sobą możliwość obciążenia emocjonalnego i chociaż z punktu widzenia rodzica najbardziej martwimy się, gdy dzieci są ofiarami przemocy, warto zdawać sobie sprawę, że obciążenia wynikające z tego, że widziało się zło, a nic się nie zrobiło, mogą odbić się na przyszłym życiu dziecka nawet bardziej niekorzystnie niż bycie ofiarą.

  1. Psychologia

Moralna wyższość jest niebezpieczna. Każdy z nas ma w sobie ciemną stronę

Gdy mamy o sobie przekonanie, że jesteśmy idealni, wtedy projektujemy na innych swoją ciemną stronę (fot. iStock)
Gdy mamy o sobie przekonanie, że jesteśmy idealni, wtedy projektujemy na innych swoją ciemną stronę (fot. iStock)
Jesteśmy niebezpieczni, gdy wierzymy, że nigdy nie krzywdzimy innych – mówi psychoterapeutka Bogna Szymkiewicz.

„Toksyczni rodzice”. „Toksyczni ludzie”. „Wredni ludzie”. „Wstrętni mężczyźni”. „Wstrętne kobiety”. „Toksyczni szefowie”. To są tytuły książek, które znakomicie się sprzedają. Jakbyśmy wierzyli w to, co mówił Sartre, że piekło to inni.
Nie ma ludzi wrednych, złych czy toksycznych. Są tacy, którzy w tym momencie swojego życia wybierają „ciemną stronę mocy” – mniej lub bardziej świadomie. I wtedy zaczynają zachowywać się w sposób wredny, niszczący czy manipulujący.

Twierdzą, że mają powody, żeby się tak zachowywać, po prostu muszą się bronić.
Oczywiście toksyczne zachowania mają swoje przyczyny. Wszyscy zbrodniarze świata doznali krzywd jako dzieci. Jeden z moich nauczycieli powiedział, że człowiek to zbyt delikatna istota, by znieść choćby jedno nadużycie. Nadużywani ludzie odpłacają potem innym, wyrównują krzywdy. Gdy jesteśmy zranieni, automatycznie zajmujemy miejsce ofiary. W środku jesteśmy obolałymi, słabymi istotami, ale na zewnątrz używamy ogromnej siły, niejako przeskakujemy z miejsca ofiary w miejsce prześladowcy, mściciela. Kontakt mamy jednak tylko z bólem ze środka, więc nie widzimy przemocy, którą fundujemy innym. Krzywdzimy siebie nawzajem w rolach, które odgrywamy w życiu. Wierzę jednak, że na najgłębszym poziomie jesteśmy połączeni miłością. Esencją naszego istnienia jest miłość.

Jeśli w to wierzymy, to z trudem przychodzi nam stawianie granic, bo widzimy pod toksycznym zachowaniem lęk i cierpienie.
Jeśli patrzymy na innych ludzi z moralną wyższością – bo przecież tacy biedni, więc trzeba im współczuć i ustępować – robimy im krzywdę. Jest w tym protekcjonalizm, a często też idealistyczna wiara, że oni się zmienią, gdy tylko zdobędziemy się na wybaczenie. Bo przecież „tak się nie robi” i „on się na pewno opamięta”.

Dziwimy się, że współczucie niczego nie zmienia. Mało tego – najczęściej rozwściecza prześladowcę, wzmacnia toksyczne zachowania.
Z miłości ustępujemy pola. A potem z niedowierzaniem patrzymy na spustoszenia dokonywane przez tych, którzy wybrali „ciemną stronę mocy”. Moralna wyższość jest niebezpieczna, bo rodzi się z takiego przekonania, że ja nigdy nie krzywdzę ludzi, a więc mam monopol na widzenie prawdy. Tymczasem – mówią o tym wszystkie tradycje duchowe – każdy z nas ma w sobie ciemną stronę, potencjał, żeby zabić. Uczestniczyłam kiedyś jako prowadząca w psychologicznych badaniach dotyczących moralnych zachowań. Pierwsza część testu polegała na rozwiązaniu zadania, które było skonstruowane tak, że aby je rozwiązać, nie można było nie oszukiwać. Potem uczestnicy wypełniali ankietę na temat własnych poglądów moralnych na życie. Wyniki były zaskakujące: ci, którzy uważali, że nigdy nie oszukują i zawsze są kryształowi, częściej oszukiwali w pierwszej części zadania. Gdy mamy o sobie przekonanie, że jesteśmy idealni, wtedy projektujemy na innych swoją ciemną stronę, widzimy w innych mnóstwo zła. Im bardziej chcemy być doskonali i upieramy się, że czynimy samo dobro, tym bardziej jesteśmy głusi na krytyczne informacje na temat naszych zachowań.

Tylko miłość uzdrawia – tyle razy słyszymy to zdanie, że w chwili, gdy w sposób zdecydowany przeciwstawiamy się przemocy, możemy poczuć się kiepsko.
Duchowość to nie miękkość. To siła. Miłość, ale i moc. Nie chodzi o to, by kogoś zniszczyć, odpłacając mu pięknym za nadobne, ale by w zdrowy, mocny sposób postawić granice, nie zgadzać się na nadużycia, powiedzieć: dosyć, dalej ani kroku! Jeśli wycofuję swoją siłę, wtedy nie mówię, jaki jest mój punkt widzenia, nie daję więc drugiej osobie tych informacji, które są jej potrzebne, by mogła się rozwijać jako istota ludzka. Nie bądźmy bezbronni wobec ludzi, którzy nas niszczą. Potrzebujemy siebie nawzajem, żeby się przed nimi bronić. Jeśli mamy do czynienia z szefem, który zachowuje się wrednie, nie unikajmy go, nie plotkujmy po kątach, ale skonfrontujmy się z nim, ujawnijmy jego niszczące strategie. Samemu trudno to zrobić, ale gdy dziesięć osób z zespołu przeciwstawi się, powie o tym zwierzchnikom szefa, jest szansa na zmianę. Potrzebny jest nacisk społeczny. Może nie powinniśmy podawać ręki takim ludziom? To byłby początek ruchu społecznego, potężna forma nacisku. Potrzebujemy wzrostu indywidualnej świadomości, ale potrzebujemy też nowych wzorców bycia ze sobą w grupie, nowych reguł współżycia, nowych praw i opartych na nich instytucji. Tak wielu z nas doświadcza wewnętrznego niepokoju, wierząc, że tylko dzięki władzy, kontroli i manipulacji możemy być kimś wartościowym i zyskać uznanie społeczne. Ale tak nie musi być, nie musimy ze sobą walczyć. Takie akcje społeczne, jak „Kocham, nie biję”, „Kocham, mam czas”, tworzą nowe pole świadomości, nowy wzorzec. Wierzę, że żyjemy w czasach głębokiej transformacji. Wierzę, że możliwy jest taki świat, w którym będzie się liczyło zdanie każdego człowieka; zrozumiemy, że porządek oparty na władzy i dominacji nikomu nie służy, niszczy wszystkich, także tych sprawujących nad nami toksyczną władzę.

W różnych duchowych naukach spotykamy taką pociągającą koncepcję, że drugi człowiek bez względu na to, jak byłby toksyczny czy wredny, jest aspektem nas samych. Że możemy się w sobie przeglądać jak w lustrach. I że ktoś dla nas najtrudniejszy w kontakcie jest naszym największym nauczycielem.
Opacznie to rozumiemy. Po pierwsze nawet jeśli ten drugi to też ja, w żadnym razie nie znaczy to, że zachowuję się tak samo wrednie czy toksycznie jak on. Przeglądam się w nim, żeby dokonać w sobie transformacji. Jeśli jestem otwarta i współczująca, a on zamknięty i silny, to być może potrzebuję „wziąć” od niego trochę jego siły, a w pewnych obszarach zamykać się – jak on – żeby siebie chronić. Przeglądam się w nim nie po to, żeby wpaść w poczucie winy i znów o coś siebie oskarżyć – „bo skoro nie akceptuję toksyczności, to znaczy, że mam problem” – ale żeby siebie wzmocnić. Ktoś, kto mnie krzywdzi, nie jest moim dobroczyńcą. Oczywiście mogę z czasem dojść do wniosku, że wiele nauczyłam się z tego, co mnie spotkało, ale to moja decyzja, by w ten sposób się uczyć. Mówienie komuś z góry: „to twój nauczyciel”, jest nadużyciem.

Najlepiej, gdybyśmy mieli w sobie i miłość, i współczucie, i mocne granice, i byśmy byli solidarni społecznie.
Zawsze warto próbować się porozumieć. Jednak jeśli czuję, że to, co mówię, jest wykorzystywane przeciwko mnie, rozbijam się o mur, jestem oskarżana, znowu manipulowana, nie będę długo się narażać, powiem: dosyć! Nie życzę sobie dalszych kontaktów. A jednocześnie życzę tej osobie jak najlepiej.

Bogna Szymkiewicz: dr psychologii, pracuje w Instytucie stosowanych Nauk Społecznych UW. Dyplomowana terapeutka i nauczycielka pracy z procesem. Autorka książek.

Wywiad pochodzi z archiwalnego numeru magazynu Zwierciadło

  1. Psychologia

Powstała nowa aplikacja do walki z przemocą w szkołach

Przemoc fizyczna i różne formy dręczenia zakłócają prawidłową edukację 48% dzieci w Polsce w wieku 13-15 lat. (fot. iStock)
Przemoc fizyczna i różne formy dręczenia zakłócają prawidłową edukację 48% dzieci w Polsce w wieku 13-15 lat. (fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Zarówno psychiczna, jak i fizyczna agresja jest powszechnym zjawiskiem wśród młodych osób. Mimo stale rosnącej świadomości, skala tego zjawiska nie maleje. Dlatego zespół naukowców z Uniwersytetu SWPS, wraz z partnerem technologicznym, firmą Speednet, stworzyli aplikację RESQL, która ma za zadanie wspierać szkoły w przeciwdziałaniu przemocy.

Jak podaje raport UNICEF z 2018 roku, połowa wszystkich uczniów na całym świecie w wieku 13-15 lat – czyli blisko 150 mln młodych ludzi – deklaruje, że doświadczyło przemocy ze strony swoich rówieśników na terenie placówki edukacyjnej lub w jej okolicy. 3 na 10 uczniów w 39 krajach uprzemysłowionych przyznaje się do dręczenia rówieśników. Podczas, gdy dziewczęta i chłopcy są jednakowo narażeni na dręczenie, dziewczynki częściej stają się ofiarami psychicznych form agresji, a chłopcy są bardziej narażeni na przemoc fizyczną.

W Polsce prawie połowa uczniów przyznaje się do bycia ofiarą przemocy przynajmniej raz w ciągu kilku miesięcy. Sytuacja jest o tyle trudna, że ofiary niechętnie mówią o swoich przykrych doświadczeniach. Pomoc psychologiczna w szkole bywa też ograniczona, a osoby doświadczające nękania często nie potrafią same poradzić sobie z problemem. Dane zebrane na przestrzeni lat przez WHO mówią jasno – przemoc w szkołach jest zjawiskiem globalnym, dlatego też tak trudno całkowicie ją wyeliminować. Niestety, wśród wielu ludzi panuje przekonanie, że wzajemne dokuczanie i przemoc rówieśnicza jest nieodłącznym elementem dorastania, który uczy młodych radzenia sobie z problemami. Zazwyczaj jednak przynosi to zupełnie odwrotny efekt. Małoletni doświadczający przemocy częściej niż inni mają skłonności do ryzykownych zachowań, depresji czy nawet prób samobójczych.

Czym jest RESQL?

Projekt opiera się na aplikacji umożliwiającej anonimowe zgłoszenia incydentów przemocy przez ucznia, dzięki czemu zgłoszenie trafia bezpośrednio do nauczycieli. Aplikacja wyposażona jest w tzw. „zestawy interwencji”, czyli materiały mające na celu ułatwienie reagowania i podejmowania decyzji lub działań po zgłoszeniu incydentu. Dodatkowo nauczyciele mogą korzystać z przygotowanych przez psychologów i pedagogów specjalnych scenariuszy lekcji dotykających problematyki przemocy szkolnej.

Przygotowanie aplikacji oraz rozwiązań które są oferowane wraz z nią zostało poprzedzone badaniami i pilotażami prowadzonymi w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych. Projekt RESQL powstał w wyniku tych właśnie badań. Jego zadaniem jest nie tylko pomoc, ale również edukacja dzieci i dorosłych (edukacja, która może przyczynić się do zapobiegania zjawisku agresji wśród dzieci i młodzieży). W latach 2019-2020 zespół psychologów i pedagogów z Uniwersytetu Humanistycznospołecznego SWPS, pod kierownictwem dra Radosława Kaczana, przeprowadził pilotaż lekcji dotyczących przemocy rówieśniczej. Na podstawie tego został przygotowany zestaw lekcji na takie tematy jak m.in.: przemoc relacyjna, cyberprzemocy, reagowania na przemoc i rola świadków, konflikty i ich rozwiązywanie, myślenie społeczno-moralne.

Ilustr. strona FB RESQL Ilustr. strona FB RESQL

Opracowanie rozwiązań zawartych w aplikacji poprzedzone zostało wywiadami z nauczycielami, uczniami i rodzicami. Następnie podczas warsztatów z nauczycielami, dyrektorami i uczniami testowane były wstępne rozwiązania, wprowadzane poprawki a pomysły dostosowywane były do oczekiwań użytkowników.

Jak aplikacja może zwalczyć zjawisko przemocy w szkołach?

Schemat pracy RESQL jest bardzo prosty. Wystarczy, że uczeń, który uczestniczy lub jest świadkiem niebezpiecznej sytuacji, zgłosi ten incydent w aplikacji, wybierając kategorię przemocy. Podanie swoich personaliów w tym przypadku jest zupełnie dobrowolne – zgłaszający może zachować anonimowość albo ujawnić swoje dane. Zgłoszenie trafia do nauczyciela interwenta, który wspólnie z innymi pedagogami analizuje problem i reaguje. Każdy z nauczycieli ma dostęp do panelu interwenta, w którym znajdują się wszystkie potrzebne informacje oraz napływające zgłoszenia. Dyrektor szkoły również posiada dostęp do swojego panelu, który umożliwia mu analizę zdiagnozowanych problemów, a także raportów dotyczących każdego zgłoszenia w jego szkole.

Za projekt, development i utrzymanie aplikacji odpowiedzialny jest Speednet, partner technologiczny RESQL.

Ilustr. strona FB RESQL Ilustr. strona FB RESQL

Reagujmy na przemoc i uczmy tego dzieci!

- Brak reakcji na przemoc to sygnał dla oprawcy, że może bezkarnie działać, a dla innych, że sytuacja nie wymaga ich interwencji – mówi dr Radosław Kaczan, psycholog i kierownik projektu RESQL. Pamiętajmy, że aby walczyć z przemocą, należy się jej przede wszystkim przeciwstawiać. Przemoc nie jest nieodzownym elementem wkraczania w dorosłość i żadne dziecko nie musi jej doświadczać. Edukujmy nasze dzieci, by były wrażliwe na cudzą krzywdę i nie bały się rozmawiać o swoich problemach. To bardzo ważny element walki z tym zjawiskiem.

Źródło: mat. pras. SWPS; resql.pl

  1. Psychologia

Kobieta na zakręcie - gdzie szukać pomocy?

(Fot. iStock)
(Fot. iStock)
Gdy w domu jest piekło, trzeba działać szybko, a nie zagłębiać się w swoją sytuację i pytać, dlaczego się w niej znalazłam. To jest dobre pytanie, ale na później. Najpierw potrzebne jest określenie problemu i motywacja do zmian – mówi psychoterapeutka Małgorzata Sadurska Pietruszewska.

Artykuł archiwalny

Co dla kobiety „na zakręcie” powinno być alarmującym sygnałem, że nie może biernie czekać, ale musi szukać pomocy?
Jej stan: depresyjny nastrój, wycofanie, unikanie ludzi, niekontrolowane napady złości, choroby psychosomatyczne, a zwłaszcza to, że czuje się całkowicie bezradna. Zwykle jest tak, że kobieta tkwi w hermetycznym układzie, bo ukrywa fakt, że doświadcza przemocy, że mąż pije czy jest hazardzistą. Taka jest specyfika tych rodzin. Kobiety przeżywające osobistą gehennę pozostają więc samotne, nie mają wsparcia przyjaciół. Nie radzą sobie w tej sytuacji, więc starają się ją racjonalizować – usprawiedliwiają męża, obwiniają siebie.

Co powinny robić?
Wychodzić na zewnątrz i o tym mówić. Ale to nie jest łatwe, gdyż kobiety wstydzą się opowiadania o swoim dramacie. Stereotypy funkcjonujące w naszym społeczeństwie każą im z jednej strony czuć się odpowiedzialnymi za swoją rodzinę, a z drugiej – wpędzają je w poczucie winy, bo uważa się, że jeśli kobieta nie potrafi okiełznać swojego męża, to znaczy, że jest słaba. Kobiety czują się odpowiedzialne i winne, takie poczucie też może być sygnałem do szukania pomocy. W organizacjach takich jak OPTA uświadamiają sobie, że nie ponoszą odpowiedzialności za męża, za jego picie, za przemoc, którą stosuje, uczą się, że nie muszą się wstydzić swojej sytuacji.

Pomoc przyjaciółki nie wystarczy? Na czym polega przewaga takich miejsc jak OPTA nad wsparciem bliskich?
Pomoc przyjaciółki zawsze jest cenna, ale to za mało. Przyjaciółka, nawet najlepsza, na ogół nie zna specyfiki tych problemów. W ośrodkach takich jak OPTA kobieta dostaje odpowiednią wiedzę. To niezwykle potrzebne, bo na ogół kobieta ma mętlik w głowie. Docierają do niej przekazy rodzinne, stereotypy, normy społeczne i ona nie wie, jakie ma podejmować kroki. Pod fachowym okiem dowiaduje się, jak postępować, żeby zacząć budować swoją autonomię, żeby wyjść z przemocy czy współuzależnienia.

Ale to długi proces. Od czego się zaczyna?
Bardzo ważny jest początek. Trzeba kobiecie pomóc rozpoznać sytuację i wesprzeć ją w konkretnych działaniach, np. gdy zdecyduje się wystąpić o alimenty, napisać pozew rozwodowy czy alimentacyjny, doniesienie do prokuratury o znęcaniu się nad rodziną. To właśnie powinno się zaoferować kobiecie w pierwszej fazie – konkretne praktyczne działania. W dramatycznych okolicznościach nawet panie z dyplomami wyższych uczelni tracą głowę. Przemoc zdarza się we wszystkich grupach społecznych, niezależnie od poziomu wykształcenia. Nie trzeba mieć siniaków i złamanych kości, aby być jej ofiarą.

Na pomoc psychologiczną przyjdzie czas?
Gdy w domu jest piekło, trzeba działać szybko, a nie zagłębiać się w swoją sytuację i pytać, dlaczego się w niej znalazłam. To jest dobre pytanie, ale na później. Najpierw potrzebne jest rozpoznanie problemu i motywacja do zmian. Człowiek jest zdolny do zmiany swojego życia, jeżeli czuje się silny i widzi nadzieję. Na tym się koncentrujemy. Jeżeli ktoś trwał przez wiele lat w takiej sytuacji, to jego energia została wyczerpana i trzeba ją odzyskać. Na głębszą terapię trzeba poczekać do czasu, gdy kobieta stanie na nogach – uporządkuje swoją sytuację prawną, mieszkaniową, uwolni się od przemocy, uniezależni się materialnie od męża.

Co w tej pierwszej fazie jest dla kobiety najtrudniejsze?
Wyzbycie się lęku przed eskalacją przemocy albo przed tym, żeby mąż jeszcze bardziej nie zaczął pić. To strach podpowiada: „On mnie zabije, jeśli będę próbowała coś zmienić, nie poradzę sobie sama, to moja wina”. W Opcie uczymy kobiety oswajać ten strach, uczymy, że nie należy się cofać.

Co zrobić, gdy pijany partner wpada w furię?
Np. zadzwonić po policję, nie czekać, tylko wyjść z domu, zabrać ze sobą dzieci, zabrać swoje dokumenty. Kobieta musi wiedzieć, co robić. Razem z nią budujemy plan, gdzie powinna udać się po wsparcie i pomoc.

A gdy to wsparcie już otrzyma?
Przede wszystkim zaczyna widzieć nadzieję na zmianę. To niewiarygodne, ale taki promyk nadziei może rozświetlić jej życie na tyle, że ma odwagę wyjść na prostą. Pomagają jej w tym nie tylko liczne treningi, ale także inne kobiety, które też przeszły podobne piekło i przełamały strach.

Jakie jeszcze korzyści czekają na kobietę za tym zakrętem?
Może zacząć normalnie funkcjonować jako niezależna jednostka. Może spełniać swoje marzenia, realizować niezaspokojone dotąd potrzeby. Nowa sytuacja daje jej takie możliwości, ale najpierw musi się spotkać z tymi potrzebami i marzeniami, z przekonaniem, że można żyć inaczej, czerpać radość i przyjemność z bycia kobietą.

Może liczyć na to, że jej metamorfoza wymusi zmiany na mężu?
Zmiana jednego z członków systemu zazwyczaj implikuje zmiany w całym systemie. Kiedy kobieta potrafi powiedzieć „nie”, kiedy nie płacze już po nocach, a częściej się uśmiecha, dzieci widzą tę zmianę i też będą się inaczej zachowywały. Jeżeli mąż, który do tej pory wydzielał żonie pieniądze, widzi, że ona zarabia je sama, nie może już nią manipulować. Ale czy to wpłynie na prawdziwą zmianę jego postępowania? To nie takie proste. Ale możliwe.

Małgorzata Sadurska Pietruszewska, psychoterapeutka związana w przeszłości ze Stowarzyszeniem OPTA, w programie Od NowA prowadziła grupy wsparcia dla kobiet współuzależnionych.

  1. Zwierciadło poleca

Przemoc słowna wobec kobiet – rusza kampania społeczna „#NiePrzesadzam”

O przemocy werbalnej mówimy wtedy, gdy świadomie używamy języka do obrażania, poniżania, nękania lub marginalizowania. Wulgarne wyrażenia, seksistowskie uwagi, mobbing w pracy – to elementy przemocy słownej i języka nienawiści, który w dużym stopniu przeniósł się do Internetu. (ilustr. iStock)
O przemocy werbalnej mówimy wtedy, gdy świadomie używamy języka do obrażania, poniżania, nękania lub marginalizowania. Wulgarne wyrażenia, seksistowskie uwagi, mobbing w pracy – to elementy przemocy słownej i języka nienawiści, który w dużym stopniu przeniósł się do Internetu. (ilustr. iStock)
Język nienawiści? – To zwykle od słowna wszystko się zaczyna. Dlatego nowa kampania ma na celu uświadomienie, że przemoc wobec kobiet to nie tylko przemoc fizyczna. To również zwroty, do których przywykliśmy na co dzień, będące początkiem fizycznej agresji. Twarzą kampanii „#NiePrzesadzam” oraz główną ambasadorką została aktorka, dziennikarka i modelka – Anna Wendzikowska.  

Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych wyznaczyło 25 listopada Międzynarodowym Dniem Eliminacji Przemocy wobec Kobiet. Zdaniem ONZ przemoc wobec kobiet ma charakter prawdziwej epidemii, która nie objawia się jedynie w czynach. Każdego roku miliony kobiet i dziewcząt na całym świecie jest obrażanych czy poniżanych. W Polsce, według badań przeprowadzonych na zlecenie Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, przemocy psychicznej w rodzinie doświadczyło 27% badanych: 33% kobiet i 21% mężczyzn. Przemoc najczęściej jest stosowana w obrębie jednego gospodarstwa domowego. Warto też zauważyć, że  przemocy  psychicznej  ze  strony  aktualnego lub byłego partnera doświadcza niemal co druga kobieta (43%).

Kiedy możemy mówić o przemocy słownej i psychicznej?

Polacy w swoim otoczeniu najczęściej zauważają przemoc psychiczną - aż 54% respondentów przyznało, że zna przynajmniej jedną rodzinę, w której doszło do takiego aktu wobec kobiet. Według powszechnej definicji, przemocą psychiczną nazywamy takie zachowanie, które prowadzi do umniejszania poczucia własnej wartości ofiary, wzbudzania w niej strachu, pozbawiania poczucia bezpieczeństwa i kontroli nad własnym życiem.

- Przemoc na poziomie języka to niestety bardzo częste zjawisko, które możemy obserwować tak w życiu publicznym, w mediach czy na portalach społecznościowych, ale bywa stosowana także w związku czy rodzinie. Znamy przypadki klientek naszej fundacji, które przychodząc do nas wyrażają powątpiewanie, czy już należy im się pomoc – „on mnie nie bije, ale mnie wyzywa, obraża, szantażuje, grozi mi”… Tłumaczymy wtedy, że takie zachowania to także forma przemocy czy znęcania się, mimo że dzieją się „tylko” na poziomie języka. Tego typu sytuacje są nie tylko bardzo bolesne, ale stanowią również poważne zagrożenie dla zdrowia psychicznego – mówi Urszula Nowakowska, prezeska Centrum Praw Kobiet. - W każdej formie przemocy chodzi o sprawowanie władzy i kontroli, także na poziomie psychicznym. Aktualnie obowiązujące obostrzenia związane z pandemią sprzyjają stosowaniu przemocy, bo rodzą złość, frustrację, niepewność jutra, destabilizują sytuację finansową rodziny. To idealne warunki do gróźb i zastraszania, by wymóc na drugiej osobie posłuszeństwo. Nasze doświadczenia potwierdzają, że takich sytuacji jest w dobie pandemii niestety znacznie więcej.

Do wielu obraźliwych określeń, niestety, przywykliśmy

Słowna przemoc bywa też zawoalowana. Na niektóre określenia, przypisywane tradycyjnie kobietom, większość z nas po prostu nie zwraca już uwagi. Tak bardzo do nich przywykliśmy, że nie zastanawiamy się nad ich znaczeniem. Począwszy od histeryzowania, przez rozdrażnienie spowodowane PMSem, aż po brak zdolności kobiet do podejmowania męskich decyzji (taki język stosują zresztą same kobiety). Wśród społeczeństwa ciągle panuje powszechne przyzwolenie na pewnego rodzaju negatywne frazy, które mogą ranić potencjalnego odbiorcę i przyzwalać na rozwój przemocy. Nie bądź baba! Masz okres, czy co? Dziewczynce nie przystoi. Słaba płeć - to tylko przykłady.

- Nawet jeśli mizoginistyczne i nienawistne teksty czy komentarze są rozpowszechniane pośrednio w tekstach piosenek lub na forach internetowych, wpływają one na samoocenę milionów dziewcząt i kobiet - wyjaśnia Cornelia Lahmann, lingwistka z językowej aplikacji Babbel - Akt mowy, taki, jak np. obraźliwy post w social mediach to na pierwszy rzut oka ciąg słów. Dopiero to jego znaczenie może prowadzić do poważnych szkód emocjonalnych odbiorcy. Język kształtuje percepcję każdego człowieka i prowadzi od uprzedzeń i stygmatyzacji, aż do braku szacunku i agresywnego zachowania. Uznanie, że słowa mogą być źródłem przemocy jest zatem ważnym krokiem w dążeniu do stworzenia miejsca wolnego od przemocy - zarówno w codziennym świecie, jak i wirtualnej rzeczywistości.

Organizatorem tegorocznej kampanii #NiePrzesadzam jest firma Babbel – twórca jednej z najpopularniejszych aplikacji do nauki języków obcych. Partnerem wydarzenia została Fundacja Centrum Praw Kobiet. Organizacja, jak co roku przeprowadza głośną kampanię społeczną, której celem jest szerzenie świadomości poruszanego problemu związanego z przemocą wobec kobiet. W tym roku skupia się na kwestii kobietobójstwa i wszelkich aspektach, które mogą prowadzić do tej tragedii. Organizacja nieustannie wspiera wszystkie kobiety, które potrzebują pomocy. Obecnie, poza doradztwem prawnym obejmuje ona pomoc psychologiczną, asystowanie kobietom w sądach, zapewnienie bezpiecznego schronienia, prowadzenie grup wsparcia i telefonu zaufania, a także pomoc socjalną i doradztwo zawodowe.