1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia

Zmysły są naszą bramą do świata. Doceńmy ich niesamowitą moc

Wrażenia zmysłowe odbieramy na okrągło. Większości z nich nie rejestrujemy, a na nas oddziałują, modyfikują emocje i myślenie, wchodzą w interakcje z podświadomością i wpływają na nasze zachowanie. (Fot. iStock)
Słuch, wzrok, dotyk, węch, smak… To dzięki nim poznajemy siebie, swoje otoczenie i daleki świat. A gdy jeden z nich nie działa sprawnie, z pomocą spieszą pozostałe. Poznajmy i doceńmy niesamowitą moc i bogactwo naszych zmysłów.

„Natura wyposażyła nas w imponujące mechanizmy postrzegania otoczenia” – pisze dziennikarz naukowy Rudiger Braun w swojej książce „Siedem zmysłów. Jak je zrozumieć i wykorzystać, by lepiej żyć”. Dzięki 700 milionom receptorów wrażliwych na dotyk odbieramy nacisk i wibracje, zimno i ciepło, napięcie i ból. W uszach, stawach i mięśniach znajdują się czujniki ruchu rejestrujące każde poruszenie. Usytuowany w uchu wewnętrznym układ równowagi, poprzez wypełnione płynem przewody, wykrywa ruch obrotowy w trzech wymiarach i odnotowuje najdrobniejsze zmiany w postawie i przemieszczaniu się ciała w przestrzeni. Nos rozróżnia około 10 tysięcy zapachów. Wzrok wyposażony w 120 milionów pręcików i 7 milionów czopków to najdalej sięgający z naszych zmysłów. Dzięki niemu odczytujemy z drobnych znaczków na papierze mniej lub bardziej ważne wiadomości…

Emocjonalne wzorce

Zmysły są naszą bramą do świata: zewnętrznego i wewnętrznego. Dzięki nim nawiązujemy kontakt ze sobą, z innymi ludźmi i ze złożoną rzeczywistością dookoła. W świecie gloryfikacji rozumu i myślenia zapomnieliśmy o jedności, integralności umysłu, ciała i duszy. Dopiero coraz powszechniejsze występowanie „dolegliwości” takich jak nadreaktywność emocjonalna, poczucie przebodźcowania czy wysokowrażliwość uświadomiły lekarzom i terapeutom niedocenianą rolę zmysłów. Masażyści i fizjoterapeuci już dawno zauważyli, że pacjenci podczas terapii manualnej przeżywają intensywne, często przez lata zamrażane emocje.

Przyzwyczajeni jesteśmy do mówienia o emocjach zamiast ich czucia. A tymczasem, jak podkreśla autor książki, do uczuć łatwiej jest dotrzeć przez ciało i zmysły niż przez słowa. Nic więc dziwnego, że czasami intensywny masaż może szybciej przynieść ulgę w cierpieniu niż wieloletnia psychoterapia. Zmysły prowadzą bezpośrednio do obszaru mózgu odpowiadającego za przetwarzanie emocji i uczuć. Wrażenia zmysłowe odbieramy na okrągło, nawet podczas snu. Większości z nich nie rejestrujemy świadomie, a mimo to na nas oddziałują, modyfikują nasze emocje i myślenie, wchodzą w interakcje z podświadomością i wpływają na zachowanie.

Związek pomiędzy czuciem, myśleniem i działaniem jest o wiele silniejszy niż do tej pory podejrzewano. Współcześni neurobadacze podkreślają, że nasze centrum dowodzenia działa skutecznie dzięki percepcji zmysłowej – rejestrując i analizując napływające bodźce. To, jak spostrzegamy świat i siebie w nim, w dużej mierze zależy od naszych doznań zmysłowych, generowanych pod ich wpływem uczuć (radości, miłości, złości, smutku itd.), a następnie ich przeżywania. Wszystko, co nam się przydarza, jest zapisywane w naszych ciałach jako doznanie pozytywne lub negatywne, co tworzy tzw. emocjonalną etykietę. Kluczem do wzorców emocjonalnych zbudowanych na doświadczeniu są właśnie zmysły.

„Głęboką zależność między doznaniami a jakością naszego życia zwykle zauważamy dopiero wtedy, gdy jesteśmy przemęczeni albo gdy nasze zmysły przestają działać prawidłowo, bo na przykład złapaliśmy katar lub pod wpływem alkoholu trudno nam utrzymać równowagę” – tłumaczy autor.

Czas doceniania zmysłów dopiero powoli nadchodzi. Na razie eksperci nie są zgodni nawet co do kwestii ustalenia ich liczby; powszechnie mówi się o pięciu: wzroku, słuchu, węchu, smaku i dotyku. Szósty to zmysł równowagi. Rudiger Braun dodaje jednak siódmy zmysł – intuicję, która okazuje się pomocna np. przy podejmowaniu ważnych życiowych decyzji.

Widzę, słyszę, czuję, pamiętam

Oczy są zwierciadłem duszy, a uszy jej bramą. Jedno spojrzenie mówi więcej niż tysiące słów. Komunikacja bez użycia słów, zwłaszcza podczas pierwszego spotkania, jest o wiele bardziej istotna niż przekaz werbalny. W ciągu kilku pierwszych sekund kontaktu wzrokowego rodzi się pozytywna lub negatywna więź emocjonalna pomiędzy rozmówcami. Oczy zdradzają, kim jesteśmy i co czujemy.

Słuch umożliwia nam odbiór rzeczywistości. Poprzez żaden inny zmysł nie da się wywołać reakcji emocjonalnych dorównujących siłą tym, które zawdzięczamy słuchowi. Kiedy kochamy, potrafimy słuchać nie tylko uszami, lecz także sercem, dlatego mówi się, że zmysł ten umożliwia nam również słuchanie rzeczywistości duchowej. Ucho jest bramą duszy, a muzyka porusza w nas całą gamę uczuć. Słuch jest pierwszym zmysłem pozwalającym odbierać otoczenie na odległość, który wykształca się u człowieka, i ostatnim, który zanika w momencie śmierci. Już w łonie matki dziecko rozwija się w świecie dźwięków; słyszy np. bicie jej serca, jej głos czy odgłosy pracy jelit.

Węch jest zmysłem najmocniej bezpośrednio połączonym z obszarami mózgu odpowiadającymi za uczucia i popędy. Od doznań węchowych zależą nawet nasze sny. Z badań wynika, że zmysłami rządzą niepodzielnie dwie siły: zapach i dźwięk. Na dalszym miejscu znajdują się dotyk i obraz. Możesz zamknąć oczy i nie widzieć, możesz nie słuchać albo nie dotykać, ale musisz oddychać, a z każdym wdechem cząsteczki zapachowe docierają do nabłonka węchowego i nie ma już odwrotu. Węch jest jedynym zmysłem, na który w żaden sposób nie możemy wpłynąć; zanim zdążymy świadomie zarejestrować jakiś zapach, bodźce węchowe już wywołują chemiczną reakcję łańcuchową.

Czujemy zapachy podobnie silnie jak zwierzęta, jednak na drodze ewolucji zatraciliśmy zdolność automatycznego przetwarzania otrzymanych bodźców.

Zmysł węchu to najbardziej pierwotny ze zmysłów. Kiedy ewolucyjnie znajdowaliśmy się na etapie ryb, węch służył nam do szukania partnera, a także wykrywania substancji trujących. Był więc naszym pierwszym zmysłem, i to tak skutecznym, że w toku ewolucji z małego skupiska tkanki węchowej rozwinął się mózg. Można więc śmiało powiedzieć, że myślimy, ponieważ węszyliśmy.

Węch i smak są ze sobą silnie powiązane. Poprzez określone zapachy i smaki możemy wzbudzać nastroje i przywoływać wspomnienia. Mają bezpośrednie połączenie z układem limbicznym – centrum uczuć. Ze wszystkich zmysłów to właśnie smak i węch dostarczają nam najwięcej przyjemności.

Dotykanie dźwięków, słuchanie obrazów

Każdy z nas ma zwykle silniej rozwinięty jeden ze zmysłów, np. mówimy o kimś, że jest słuchowcem albo wzrokowcem. Supersmakosze mają znacznie więcej kubków smakowych niż przeciętny śmiertelnik. Doświadczony perfumiarz, tzw. nos, odczytuje z zapachu całą gamę poszczególnych składników. Istnieją również synestetycy, u których działanie dwóch lub więcej zmysłów jest sprzężone i np. kiedy coś słyszą, dodatkowo widzą też kolory; niektórzy postrzegają liczby na kolorowo, inni odbierają określone barwy jako szorstkie albo kojarzą je na przykład ze smakiem kiszonych ogórków. Są też osoby z deficytami sensorycznymi w obrębie konkretnego zmysłu. I tu obserwujemy ciekawe zjawisko kompensacji sensorycznej.

Helen Keller, niewidząca i niesłysząca amerykańska pisarka, w autobiografii opisuje interesujące doznania, jakie przeżywała podczas kontaktu z muzyką pomimo swojej głuchoty. Czuła i współodczuwała doznania muzyczne, dotykając instrumentów podczas gry, a także zajmując miejsce o doskonałej akustyce, np. w kościele podczas koncertu organowego. Dzieje się tak dlatego, że osoby niesłyszące odbierają muzykę przede wszystkim poprzez drgania, wibracje, zwiększone basy: stymulację wibracyjną wyczuwają całym swoim ciałem. Badacze sugerują, że mamy tu do czynienia ze swoistym zmysłem wibracyjnym który może być rozwinięty na o wiele wyższym poziomie niż u ludzi słyszących. Osoby głuche często mówią o kontakcie z muzyką za pomocą „dotykania dźwięków”. Jest to pewnego rodzaju słuch cielesny, inaczej fizyczna wrażliwość akustyczna; poszczególne partie ciała (począwszy od stóp aż po dłonie) biorą udział w odczuwaniu różnych wysokości dźwięku.

Udowodniono, że osoby głuche potrafią już od urodzenia przekładać drgania na wrażenia słuchowe, co daje im taką samą przyjemność z odbierania i przeżywania muzyki jak innym. Badania osób niesłyszących pokazały, że są one zdolne do poprawnego interpretowania nastroju muzycznego słuchanego utworu, potrafią prawidłowo rozpoznać i podać tytuł usłyszanego przykładu muzycznego. W ich percepcji muzyki najważniejszą rolę odgrywają: rytm, natężenie dźwięku oraz tempo.

U osób niewidomych wzrok może być zastąpiony przez dotyk i słuch. Interpretując dźwięki otoczenia, potrafią stworzyć obraz otaczającej ich przestrzeni. Dotyk – w przeciwieństwie do wzroku – jest zmysłem bliskonośnym, dlatego właściwa kompensacja wymaga połączenia odbioru przy udziale dotyku z odbiorem za pomocą zmysłu dalekonośnego, np. słuchu. Osoba niewidoma najpierw rozpoznaje przedmiot wszechstronnie, a następnie za pomocą ruchów odkrywa jego konkretne cechy. Przy rozpoznawaniu małych przedmiotów wystarczą ruchy rąk, przy dużych – niezbędne są ruchy całego ciała.

Do kompensacji zmysłu wzroku wykorzystywane są również: węch, zmysł przeszkód oraz algorytmy, czyli schematy zachowań w określonych sytuacjach. Osoby niewidome są bardziej wrażliwe na bodźce słuchowe z powodu braku bodźców wzrokowych i większej koncentracji wewnętrznej. Zdarza się, że podczas odkrywania nowej, nieznanej przestrzeni same generują dźwięki, które odbijają się od przeszkody, informując ich o niej. Mowa służy im nie tylko do porozumiewania się, lecz także rozpoznawania cech osoby mówiącej: jej płci, wieku czy stanu emocjonalnego. Węch również odgrywa istotną rolę w kompensacji u osób niewidomych, ponieważ zapachy są charakterystyczne dla różnych przedmiotów czy zjawisk, co pozwala im lepiej „zobaczyć” to, czego nie widzą. Liczą się także wrażenia kinestetyczne, które informują o aktualnej pozycji ciała i ruchu. Dzięki nim dotyk staje się bardziej czytelny.

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Bo, jak zauważa Rudiger Braun, koncentracja na działaniu zmysłów pozwala intensywniej cieszyć się teraźniejszością, bez pogrążania się w gorzkich wspomnieniach i bez wybiegania myślami w przyszłość. Skupienie się na doznaniach zmysłowych pozwala osiągnąć większą świadomość chwili. […] Myślenie, działanie i bycie harmonijnie się uzupełniają, a my osiągamy trwały stan lepszego samopoczucia i większą radość życia”. A czyż nie o to nam chodzi?!

Nadstaw ucha

Ćwiczenie na wzmacnianie słuchu

Zamknij oczy i świadomie zarejestruj każdy odgłos rozlegający się w twoim otoczeniu – od łoskotu przejeżdżającej ciężarówki po ciche tykanie zegarka na nadgarstku. Dźwięk w oddali to pociąg czy ruch uliczny? Ile osób właśnie rozmawia? Czy słyszysz własny oddech? Spróbuj nazwać i policzyć poszczególne źródła dźwięku. Porównaj dźwięki rozlegające się w różnych porach dnia. Jeśli masz ochotę, możesz przez kilka dni prowadzić dziennik odgłosów. Zdziwisz się, ile wokół dzieje się rzeczy, na które wcześniej nie zwracałeś uwagi.

Więcej w: „Siedem zmysłów. Jak je zrozumieć i wykorzystać, by lepiej żyć”, wyd. MUZA

„Siedem zmysłów. Jak je zrozumieć i wykorzystać, by lepiej żyć”, wyd. MUZA

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze