1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Jak wesprzeć i pocieszyć bez udzielania rad? 5 mądrych sposobów, by dodać otuchy w trudnych chwilach

Jak wesprzeć i pocieszyć bez udzielania rad? 5 mądrych sposobów, by dodać otuchy w trudnych chwilach

(Fot. FreshSplash/ Getty Images)
(Fot. FreshSplash/ Getty Images)

Odsłuchaj artykuł

Agata Lipiec - Jak wesprzeć i pocieszyć bez udzielania rad? 5 mądrych sposobów, by dodać otuchy w trudnych chwilach

00:00 06:37
15s
0,5 x
15s
Czasem można odnieść wrażenie, że pocieszyć kogoś bez udzielania rad potrafi tylko pies, kot albo inny pupil niekomunikujący się w naszym języku. My, ludzie, często wpadamy w pułapkę natychmiastowego szukania rozwiązań, zamiast po prostu pobyć obok, pozwolić drugiej osobie się wygadać i poklepać ją po plecach. No właśnie – czy sama obecność, uważne słuchanie i czuły dotyk mogą wystarczyć, by przynieść komuś ulgę?

Według specjalistów takie „ciche” wsparcie może być znacznie cenniejsze niż błyskawiczne zasypywanie przygnębionego rozmówcy nieznoszącymi sprzeciwu: „musisz”, „powinieneś”, „najlepiej będzie, jeśli zrobisz tak, a nie inaczej”. Sam fakt, że ktoś zdecydował się powierzyć nam swoją bolączkę lub że przypadkiem staliśmy się świadkami czyjegoś nieszczęścia, nie czyni nas automatycznie jego czołowymi doradcami. Jeśli już mamy na końcu na języka dobrą radę, pozwólmy, aby aparat mowy wyartykułował najpierw jedno proste pytanie: „Czy chcesz, żebym coś doradziła?”. Dopiero gdy uzyskamy odpowiedź twierdzącą, przejdźmy do sypania jak z rękawa wskazówkami i dzielenia się swoim doświadczeniem w danej materii.

A co, jeśli ktoś odmówi? Albo gdy zwyczajnie nie mamy w tej sprawie nic mądrego do powiedzenia, a mimo to chcemy być dla drugiej osoby oparciem w trudnym momencie? W ostatnich latach dużo mówiło się o tym, jak stawiać granice i reagować na nieproszone rady. Nieco rzadziej poruszano natomiast kwestię tego, jak się zachować, gdy to nas korci, by taką radą służyć. Meg Selig, emerytowana profesorka – nomen omen – doradztwa w St. Louis Community College w Ferguson, wskazała na portalu „Psychology Today” sprawdzone sposoby na pocieszenie bez udzielania rad.

5 sposobów, by pocieszyć kogoś bez podsuwania gotowych rozwiązań

Oto, co możesz zrobić, by podnieść kogoś na duchu, nie mówiąc mu wprost, jak powinien postąpić:

  1. Po prostu bądź obok i słuchaj. „Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie” to porzekadło wielokrotnie zweryfikowane przez życie. Już sam fakt, że na wieść o czyichś problemach nie odwróciłaś się na pięcie i nie wzięłaś nóg za pas, lecz nadal wytężasz słuch tuż obok, może być wystarczająco pokrzepiający.
  2. Okaż empatię wobec sytuacji. Naprawdę nie musisz od razu głowić się nad receptą na całe zło, która jakby ręką odjął zmieni czyjeś życie na lepsze. Jeśli ktoś wyraźnie nie poprosi cię o opinię na temat możliwych sposobów działania, możesz spokojnie ograniczyć się do zapewnienia, że rozumiesz jego położenie i szczerze mu współczujesz. Nawet zwykłe: „Bardzo mi przykro, że musisz mierzyć się z takimi problemami” lub „To serio do bani” może sprawić, że druga osoba poczuje się zrozumiana i mniej samotna.
  3. Uznaj uczucia rozmówcy za uzasadnione. Gdy ktoś mówi, że zaistniałe okoliczności wywołały w nim smutek, poczucie krzywdy czy odrzucenia, a ty szczerze uważasz, że jego reakcja jest zrozumiała, nie bój się tego powiedzieć. Czasem wystarczy jedno zdanie: „Masz rację, to faktycznie niesprawiedliwe” albo „Masz prawo tak się czuć”, by dodać komuś otuchy i utwierdzić go w przekonaniu, że jego emocje są całkowicie normalne.
  4. Opowiedz historię, która poszerzy perspektywę. Zamiast udzielać gotowych rad, możesz przytoczyć z życia wziętą opowieść, która przytrafiła się tobie samej lub osobom trzecim. Oczywiście tu też należałoby zacząć od pytania: „Czy chcesz usłyszeć, co zrobiła osoba, która znalazła się w podobnej sytuacji?”. Nie rozwlekaj jednak opowieści – jej celem jest pokazanie, że z trudności można wyjść obronną ręką i że kryzysy nie trwają wiecznie, a nie odwrócenie uwagi od osobistych dramatów rozmówcy.
  5. Zapytaj: „Jak mogę ci pomóc?”. Nie każdy, kto zwierza się ze swoich problemów, oczekuje rady. Czasem bardziej niż słów potrzebuje konkretnego wsparcia. Zapytanie, czego druga osoba od ciebie potrzebuje, i zadeklarowanie gotowości do pomocy – czy będzie to załatwienie jakiejś sprawy, wspólne wyjście, opieka nad dzieckiem czy po prostu obecność – może znaczyć bardzo wiele.

Chcesz być dobrą doradczynią? Trzymaj się tych kilku zasad

A co, jeśli mimo wszystko chcesz pomóc komuś radą? Wtedy również warto pamiętać o kilku zasadach. Przede wszystkim, zanim otworzysz usta, przypomnij sobie, że dorosły człowiek ma prawo podejmować własne decyzje. O ile nie w grę nie wchodzi zagrożenie życia lub zdrowia kogokolwiek, musisz zostawić drugiej osobie wolną rękę. Po drugie, to ona będzie żyła z konsekwencjami swoich wyborów, nie ty. Lepiej więc powstrzymać się od nadmiernego wymądrzania, bo nie jesteś przecież w jej butach. Warto też uczciwie odpowiedzieć sobie na pytanie, czy na pewno pozostajesz bezstronna. Być może któraś z proponowanych przez ciebie opcji leży również w twoim własnym interesie.

Pamiętaj też, że każdy ma prawo się pomylić. Tobie również zapewne zdarzało się podejmować nietrafione decyzje i wyciągać z nich lekcje. Dlatego nie przemawiaj z pozycji wszechwiedzącej mędrczyni. Znacznie lepsza będzie postawa laiczki, która dzieli się własnym spojrzeniem, a nie ogłasza jedyną słuszną prawdę. Uważnie dobieraj więc słowa i unikaj kategorycznych stwierdzeń. Lepiej powiedzieć: „Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że...” albo: „Można spojrzeć na to jeszcze z innej strony. Co myślisz o...?”, niż rzucać: „Zrób, jak mówię, bo inaczej tylko pogorszysz sprawę”. Nie mów też tego, co ktoś chciałby usłyszeć, jeśli w głębi duszy zupełnie się z tym nie zgadzasz. Szczera informacja zwrotna jest bardziej wartościowa niż puste potakiwanie.

Na koniec warto podkreślić, że nie znamy wszystkich szczegółów sytuacji, dlatego ostateczny wybór i tak należy do drugiej osoby. I przede wszystkim – nie obrażać się, jeśli ktoś postanowi puścić twoje rady mimo uszu. W końcu nie dzielisz się nimi po to, by mieć rację czy wywrzeć wpływ, lecz po to, by wesprzeć kogoś w podjęciu własnej, świadomej decyzji.

Artykuł opracowany na podstawie: Meg Selig, „9 Ways to Be There for a Friend, Without Giving Advice”, psychologytoday.com [dostęp: 31.07.2026]

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE