Masz w otoczeniu kogoś, kto łatwo się „odpala”? Z taką osobą zwykle dyskusja kończy się po pierwszym wykrzyczanym zdaniu. Spirala emocji wciąga ją tak mocno, że rozmowa przestaje mieć jakiekolwiek racjonalne podstawy i zaczyna przypominać słowną walkę. Są jednak wyjścia z tej sytuacji – i w cale nie musi to być odcięcie się od krzykacza.
Bo z furiatem, wbrew pozorom, da się znaleźć porozumienie. W pierwszej kolejności trzeba okiełznać w sobie żądzę odwetu – a więc zachować spokój, opanowanie i nie próbować go przekrzyczeć. Jeśli odpowiemy mu tak samo podniesionym głosem, awantura tylko się rozkręci.
Co dalej? Samo zachowanie spokoju to tylko połowa sukcesu. Na pewno nie powinniśmy mówić: „Opanuj się” albo „Przepraszam”. To dwie ślepe uliczki. Pierwsza odpowiedź może zabrzmieć jak oskarżenie i jeszcze bardziej rozjuszyć furiata. Z kolei „przepraszam” sygnalizuje postawę uległą i przyzwyczaja agresora do tego, że krzykiem może wymóc na tobie, co tylko chce. A przecież masz swoje granice i czyjś atak nie może oznaczać twojej natychmiastowej kapitulacji.
Psychologowie i eksperci od komunikacji znają skuteczniejsze odpowiedzi na czyjś krzyk – tyle że wymagają dużych pokładów dobrej woli, cierpliwości i uciszenia na chwilę swojego ego, które podszeptuje nam: „oddaj mu!”. Oddanie ciosu jest najgorszym rozwiązaniem, które praktycznie całkowicie niweczy szanse na porozumienie.
Sekret racjonalnej reakcji na przemoc werbalną polega na tym, by mimo odruchu obronnego, uruchomić w sobie empatię i pokazać otwartość na czyjś punkt widzenia. Musimy zrozumieć, że wiele osób z różnych względów nie potrafi dojrzale się komunikować i bardzo łatwo ulega emocjom, które biorą górę nad racjonalnym myśleniem. Naszym zadaniem jest więc przywrócenie dyskusji na racjonalne tory. Jak to zrobić? Za pomocą poniższych 6 zdań polecanych przez ekspertów.
Gniew zaślepia i sprawia, że tracimy z oczu sedno problemu. Jego paliwem jest często poczucie bycia nieważnym, niezrozumianym czy sfrustrowanym. Dlatego zasygnalizowanie, że jesteś gotów/gotowa wysłuchać osobę, która wpadła w szał, często sprawia, że ta opuszcza gardę i zamiast krzyczeć zaczyna wyjaśniać swoją perspektywę. Zapamiętaj: nic nie łagodzi złości tak skutecznie, jak okazanie drugiej osobie uwagi i uznanie jej uczuć.
Agresja i frustracja u wielu ludzi wcale nie wynika z tego, że nie potrafią rozwiązać swoich problemów. Często największy ból sprawia im fakt, że nikt ich trudności nie dostrzega. Żeby ukoić ten ból, nierzadko wystarczy zwyczajne zapewnienie: „rozumiem cię, wiem, jakie to dla ciebie trudne” (lub ważne). Fakt, że pochylasz się nad problemem drugiej osoby potrafi natychmiast ją rozbroić – bo tym, czego najbardziej potrzebowała, było dostrzeżenie jej.
Kolejnym sposobem na ujarzmienie krzykacza to… przyznanie mu racji. Nic tak skutecznie nie deeskaluje konfliktu jak powiedzenie czegoś w stylu: „masz rację, mój błąd”. Po takim zdaniu emocje u drugiej osoby totalnie puszczają. Dlaczego? Bo szykowała się do twojego ataku, który nie nastąpił. Napięcie znika więc w jednej chwili. Oczywiście nie należy przypisywać sobie win, za które nie jesteśmy odpowiedzialni. Jednak w sytuacji konfliktowej zwykle obie strony mają coś za uszami. Warto więc przyznać się do części zarzutów, a następnie powiedzieć, co nas w zachowaniu drugiej strony zdenerwowało bądź sprawiło nam zawód.
Tym zdaniem jasno i spokojnie stawiasz granicę: możemy się dogadać, ale pod warunkiem, że traktujemy siebie z szacunkiem i bez obrażania się nawzajem. W ten sposób przebijamy piłeczkę na drugą stronę boiska, ale bez atakowania kogokolwiek. Agresor ma więc prosty wybór: albo się uspokoję i być może uzyskam to, na czym mi zależy, albo dalej będę krzyczeć i niczego nie wskóram. Są spore szanse, że wybierze tę pierwszą opcję.
Człowiek zaślepiony gniewem może nieświadomie przypisywać nam najgorsze zamiary. Dlatego skutecznym sposobem na spacyfikowanie jego agresji jest zapewnienie go, że chcemy pokojowo rozwiązać spór („Chcę cię zrozumieć”), a następnie postawienie warunku: „Musisz jednak spuścić z tonu”. Kombinacja tych dwóch komunikatów powinna otrzeźwić furiata i uzmysłowić mu, że jedyną drogą do dogadania się z tobą jest spokojna, racjonalna rozmowa.
Powyższe zdania deeskalujące konflikt są często polecane przez psychologów i specjalistów od skutecznej komunikacji. Musisz jednak wziąć pod uwagę, że sprawdzą się tylko w odniesieniu do osoby, której agresja ogranicza się do sfery werbalnej. Jeżeli masz do czynienia z kimś, kto z poziomu słów łatwo przechodzi do (ręko)czynów – w takiej sytuacji nie ma miejsca na jakiekolwiek dyskusje. Moment, w którym dana osoba grozi ci atakiem fizycznym, jest wyraźnym sygnałem, by natychmiast się oddalić. Przy takim poziomie furii, żadne słowa nie gwarantują ci, że unikniesz ataku. Pamiętaj o tym, gdy następnym razem zetkniesz się z kimś, kto ma problemy z panowaniem nad emocjami.
Artykuł opracowany na podstawie: A. Haupt, „What to Do When Someone Is Yelling at You, According to Psychologists”, time.com [dostęp: 31.07.2026].