fbpx

System naczyń połączonych

Corbis

Rodzina to skomplikowana struktura. Nic, co dzieje się z jednym z jej członków, nie pozostaje bez wpływu na pozostałych. Tu jesteśmy połączeni w jeden organizm i mamy funkcje do spełnienia.

System zaczyna istnieć, gdy dwoje ludzi decyduje się być razem. Nieważne, czy biorą ślub, czy tworzą związek nieformalny. Nieważne nawet, czy decydują się na dzieci – system stanowi także para bezdzietna. A kiedy na świecie pojawia się dziecko – rozwija się i… komplikuje.

Porównanie map

Człowiek jest kształtowany przez rodzinę, z której się wywodzi – uczy się budowania relacji, nabiera wartości i przekonań, doświadcza najróżniejszych emocji. Można więc powiedzieć, że w domu dostajemy do ręki swoistą mapę rzeczywistości. Każdy tworzy własną, bo każdy widzi życie po swojemu.

Co więcej, żaden nowy system nie bierze się z niczego – bazuje na co najmniej dwóch innych. To trochę jak w kalejdoskopie: dwie osoby układają nowy obraz ze starych  elementów. Aby ich związek miał rację bytu, każda powinna nie tylko nie odcinać się od tego, co ją stworzyło, ale i szanować to, z czym się łączy.

Partnerzy nie zawsze wnoszą w nową rodzinę wartości po połowie. Problem polega na tym, że niezależnie od rozkładu sił, muszą wybierać między lojalnością wobec rodzinnego systemu a pragnieniem stworzenia czegoś nowego. To tak jakby ktoś nam nagle powiedział nam, że świat wygląda inaczej, nie tak, jak na naszej mapie… I że trzeba, przynajmniej w części, ją zmienić, stworzyć nową. Konflikt lojalności komplikuje szukanie równowagi między mapami naszą i partnera. Łatwiej o taką, jeśli pochodzimy z rodzin od pokoleń otwartych na zmiany, widzących świat wielowymiarowo. Trudniej, gdy wyrośliśmy w systemie, w którym przez pokolenia tradycję szanowano jako wartość trwałą.

Rada: Często nam się wydaje, że miłość jest rozwiązaniem wszelkich problemów, że jeśli ją mamy, to wszystko się jakoś ułoży. Owszem, ułoży, ale niekoniecznie tak, jakbyśmy tego chcieli. Dlatego, zwłaszcza na początku związku, ważne jest, żeby rozmawiać ze sobą o tym, co w rodzinie było dla nas ważne. Przede wszystkim omawiać kwestie istotne dla budowy nowego gniazda, takie jak: władza, pieniądze, okazywanie sobie uczuć, wychowanie dzieci, podział obowiązków. Jeśli jasno określimy, jak sobie wyobrażamy wspólny system, wzrosną szanse na trwałe porozumienie.

Między przemianą a trwaniem

Rodziny przechodzą przez etapy i procesy, choć dla każdej inne jest tempo ich pojawiania się i adaptowania. Pierwszy etap to para bez dzieci. Kolejny – para z małym dzieckiem lub dziećmi itp. Kryzys może wystąpić na każdym z nich, ale to właśnie on wyzwala rozwój i wymusza dojrzewanie systemu. Zwłaszcza pojawianie się lub znikanie elementów systemu, czyli nowych członków rodziny, trzęsie nim w posadach, wymusza przekształcanie się. Jakakolwiek zmiana u jednego wpływa na wszystkich pozostałych. Przypuśćmy, że ktoś w rodzinie zachorował. To wymaga od reszty jej członków określonej reakcji, ustawienia się na konkretnej pozycji, podjęcia nowych zadań. Zmiany odbywają się zarówno na poziomie organizacyjnym, jak i emocjonalnym. Mogą być wymuszone sytuacją zewnętrzną, np. mąż ma stresującą pracę i bywa poddenerwowany. To szybko odbija się na rodzinie: bywa, że tuż przed jego powrotem do domu napięcie zdecydowanie wzrasta. Nikt nie zdaje sobie nawet z tego sprawy, ale dzieci nagle zaczynają się kłócić, a mama, żeby je uspokoić, krzyczy i przypomina, że zaraz wróci tata i musi być spokój. Stres udziela się wszystkim.

Tendencję do zmiany równoważy chęć utrzymania spójności i stałości. Gdy jeden element próbuje się odłączyć, cały system pracuje nad tym, by go ponownie w siebie wchłonąć. Często opiera się to na podjęciu wysiłku powrotu do stanu poprzedniego. Niekiedy wywierana przez system presja jest tak duża, że każdy element jest w stałym pogotowiu, spięty i gotowy do obrony – zarówno ten, który próbuje się zmieniać, jak i te, które nie chcą do tego dopuścić. Tak jest często na etapie konfliktów  z nastolatkiem. Wieczne kłótnie mają jednak swój cel: tak „zmęczyć” obie strony, żeby dojrzały do rozstania.

Zauważ! Rodziny, które łączą bliskie relacje, sprawniej się ze sobą komunikują i lepiej radzą z trudnymi sytuacjami. Dojrzałość każdego członka przekłada się na spójność systemu. To, że ktoś myśli, czuje czy działa inaczej niż reszta rodziny, przestaje stanowić zagrożenie dla trwania systemu. A brak lęku pozwala łatwiej adaptować się do tego, co nowe.

(…)

Więcej w numerze 12/2010

ekspert: Elżbieta  Sanigórska  psycholog  i terapeuta

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze