Jak pozbyć się napięcia i blokad w ciele?

jak rozluźnić ciało
Używanie głosu, podobnie jak oddechu, poprawia przepływ energii, pomaga się rozluźnić, skontaktować z ciałem. (Fot. iStock)

Zbroję nosimy niemal wszyscy. Niektórzy przez całe życie. Chroni nas, ale też oddziela od świata, od siebie. O rozbrajaniu ciała opowiada Agata Kawecka – sama praktykuje tę metodę, zajmuje się również masażem tantrycznym.

Coś w nas zgrubiało, zastygło – powstrzymane, niewyrażone. Bo nie było wolno, nie wypadało, zabrakło odwagi… Bo doszło do traumy i wytworzyły się mechanizmy obronne. Dla Agaty Kaweckiej zbroja to rodzaj sztywności – w ciele fizycznym, emocjonalnym, ale też w sposobie myślenia. Punkty uzbrojenia to spięta tkanka, gdzie energia, krew, limfa nie płyną swobodnie. Rezultat? Zaczynamy żyć „na pół gwizdka”. Nie korzystamy z własnego potencjału. Robi się nam ciasno, niewygodnie. Tęsknimy za czymś więcej, czasem nie wiemy już nawet, co to jest. Być może zaczyna nam brakować sił, chęci.
– Kiedyś sama byłam odcięta od ciała. Sztywna emocjonalnie, zapętlona w myślach. Nie płakałam, bo uważałam, że to oznaka słabości, mało się śmiałam – wspomina Agata. Dzięki kilkuletniej pracy z ciałem przeszła transformację. Uznała, że chce dzielić się tym odkryciem z innymi.

Ból, oddech i głos

Rozbrajanie to bardzo intensywna praca, wykonywana na tak zwanym ciele bolesnym; prowadząca do miejsc, w których trzeba będzie prawdopodobnie spotkać się z czymś trudnym. Będzie bolało, co nie oznacza bynajmniej, że masz cierpieć. Umowna skala bólu to 1–5, Agata umawia się z klientami, że nie wychodzi poza 4 (to taki poziom, na którym jeszcze wytrzymujemy dyskomfort, nie odcinamy się od ciała, nie uciekamy).
– Ból nie jest obowiązkowym elementem sesji, zwykle jednak występuje. Chyba że ktoś ma bardzo otwarte ciało, wykonał już jakąś pracę w tym kierunku. Albo odwrotnie: zamknął się całkowicie, znieczulił. Jednak w większości przypadków ból odczuwany pod wpływem nacisku i przepływu energii jest najlepszym sposobem na świadome skontaktowanie się z ciałem, ze sobą, z tym, co niewyrażone – tłumaczy.
Jak możesz wspierać siebie w tej podróży? Poprzez oddech i głos. Pierwszy ma być jak najgłębszy – najlepiej do dołu brzucha. Ale też do miejsca, które w danym momencie jest rozbrajane. To jakby dotykać go oddechem od wewnątrz, chcieć spotkać się z palcami masującej. Takie oddychanie pomoże stopniowo rozpuścić ból – momentami może przypominać dyszenie. – Ważne, by nie było mechaniczne. Jeśli widzę, że ktoś cały czas oddycha w jednym rytmie, to podejrzewam, że stosuje strategię, próbuje odciąć się od czucia. Głęboki oddech jest pomostem pomiędzy tym, co świadome i nieświadome. Rozbraja ciało od środka – dopowiada Agata.
No i dźwięk! Jęki, westchnienia, pomrukiwania, syki. Wszystko to, co niesie ulgę, pozwala się wyrazić. Jest więc miejsce na krzyki, przekleństwa, żale… – Używanie głosu, podobnie jak oddechu, poprawia przepływ energii, pomaga rozluźnić się, skontaktować z ciałem. Jestem wielką orędowniczką niekontrolowanego używania głosu – przyznaje Agata. – To niesamowite, jaką żywotność wprowadzają do ciała oddech i głos! – dodaje.
Ustalasz granice: na co nie ma twojej zgody, przed czym się wzbraniasz, w jakich miejscach nie chcesz być dotykany. Może w którymś momencie będzie przeszkadzać ci muzyka, będziesz chciał odpocząć, wyjść do toalety albo podzielić się czymś. Masz prawo w każdej chwili przerwać pracę. – To ty ją prowadzisz – zapewnia Agata. – Możesz powiedzieć, żebym w którymś miejscu na ciele została dłużej albo przesunęła ręce, przycisnęła mocniej albo poluzowała ucisk. Tak naprawdę uzdrawiasz się sam.

W poszukiwaniu balansu

„Zbroja to każdy rodzaj blokady w ciele, który sprawia, że albo w ogóle nie czujesz połączenia z własnym ciałem, albo czyni cię mniej wrażliwym, może także wpływać na twoje życie seksualne” – mówi Susanne Roursgaard, duńska nauczycielka Agaty. Zwykle przy okazji rozbrajania wypływa temat seksualności. To naturalne – im mniej uzbrojone, bardziej otwarte ciało, tym większa przyjemność, jaką możemy czerpać z seksu (i w ogóle z życia). Rozbrajanie wykonuje się też w miejscach intymnych (joni, lingam, anus), ale nie wszyscy muszą być na to gotowi. Stąd wybór: między rozbrajaniem ciała i seksualnym rozbrajaniem ciała.
– Granice ustalane są na daną sesję i w tym czasie nie możemy poza nie wyjść – raczej sprawdzamy na bieżąco, czy nie pojawia się opór, czy nie lepiej z czegoś zrezygnować. Tym bardziej że niewiele potrzeba, żeby zburzyć zaufanie ciała. Przy kolejnym spotkaniu możemy już być w innym miejscu, gotowi pójść dalej. Dobrze jest pamiętać, że pewne organy czy części zostaną poruszone, nawet jeśli nie dotykamy ich bezpośrednio (na przykład joni, czyli wagina, połączona jest z gardłem, a anus, czyli odbyt, ze szczęką). Lepiej więc niczego nie forsować, zaufać mądrości ciała – wyjaśnia Agata Kawecka.

Rozbrajanie jest prawie dla każdego. Każdego, kto gotów jest na intensywną pracę, na zmiany. Zbroja wpływa na nasze zdrowie, samopoczucie, sposób działania, reagowania, relacje. Zbudowana jest z energii, która nie mogła swobodnie przepłynąć. Z „połkniętych” słów, stłumionych emocji. Z mechanizmów obronnych, które wytworzyliśmy pod wpływem traumatycznych doświadczeń. – To nie muszą być duże nadużycia czy wypadki. Czasem traumę wywołują pozornie błahe wydarzenia. Na przykład w wypadku traum seksualnych spojrzenie czy słowa mogą być dla kogoś równie traumatyzujące co dla innej osoby nadużywający dotyk – podkreśla bodyworkerka. – Często przyczyną tworzenia się zbroi są powtarzające się uciążliwe sytuacje, nadużywanie siebie, długotrwały stres. Dużo zależy od naszej wrażliwości, od systemu wartości, zdolności organizmu do reintegracji.

U kobiet wiele zranień emocjonalnych magazynuje się w rejonie joni, u mężczyzn w anusie. – To ujemne bieguny ciała – miejsca, gdzie upychamy trudne emocje. Nie muszą one dotyczyć molestowania: joni może być straumatyzowana poprzez zabiegi ginekologiczne, niechętny stosunek do niej, odrzucanie swojej kobiecości czy przez sam fakt, że kobieta czuje się niekochana – tłumaczy Agata. I dodaje, że rozbrajanie to też praca z przekonaniami – sposób na przywracanie balansu ciału, umysłowi, emocjom, całej energetyce. Zaczynamy bardziej czuć siebie.

Im mniej uzbrojone, bardziej otwarte ciało, tym większa przyjemność, jaką możemy czerpać z seksu i w ogóle z życia, (Fot. iStock)

Katharsis i co dalej

Rozbrajanie ciała nie jest ukierunkowane na wyeliminowanie dolegliwości bólowych (choć może się przyczynić do ich ustąpienia). Nie jest też masażem relaksacyjnym – nie ma tu za wiele miejsca, by zanurzyć się w swoim świecie, rozkoszować dotykiem. Ale Agata, która zna też ścieżkę tantryczną, pamięta, że ciało potrzebuje ukojenia, dlatego włącza do sesji łagodzący dotyk. Równoważy ból przyjemnością. – Daję ciału sygnał, że je widzę; zależy mi, żeby poczuło się bezpiecznie. Dzięki temu na kolejnej sesji można pójść głębiej.

Ta praca ma najczęściej charakter cykliczny, wymaga cierpliwości. Co nie zmienia faktu, że podczas jednej sesji sporo może się wydarzyć. – Najważniejsze to wyciszyć umysł, wejść jak najgłębiej w ciało. Czuć to, co potrzebuje być uwolnione. Nie spinać się. W trakcie sesji może dojść do swoistego uwolnienia emocjonalnego, szlochu, śmiechu, krzyku, jęku. Jest miejsce na wszystko, co domaga się ekspresji. Ale sesja może też przebiegać bardzo spokojnie. Czasem podczas rozbrajania dociera się do traumy, którą pamiętamy, ale zdarza się też, że wraca pamięć zdarzenia, które zostało głęboko wyparte. Dobrze jest mieć tego świadomość. I dobrze jest spotkać się z tym, co doszło do głosu, wypuścić z siebie energię tego zdarzenia. – Można walić w materac, siłować się ze mną, odgrywać sceny. Oczywiście, ja też muszę zadbać o swoje granice. I uszanować ograniczenia – nie każdemu mogę dać sesję, nie każdy temat udźwignę. Wciąż się uczę i nie chcę być traktowana jak wyrocznia. Nie stawiam diagnoz, nie widzę blokad na czakrach, nie wypowiadam się na temat czyjegoś życia. Nie powiem ci, kim jesteś, bo nikt nie wie tego lepiej od ciebie! – mówi Agata.

Po pracy na ciele zwykle nie od razu jest przyjemnie. Tak zwane echa sesji bywają odczuwane nawet przez tydzień. Może dojść do wyładowań emocjonalnych, ciało ma prawo być obolałe, osłabione. Oczyszczać się. Dobrze jest przygotować się na spowolnienie, odpuścić ważne zadania, pośpiech. Dać sobie uwagę i troskę, czas na regenerację. – Często dzięki tej pracy ludzie zdają sobie sprawę z pędu, w jakim żyją, i że można inaczej. Zaczynają bardziej słuchać ciała, zauważać, co im nie służy. Mówić o swoich emocjach, potrzebach, co niekoniecznie budzi entuzjazm otoczenia… Dawne nawyki, znajomości mogą uwierać, wymagać przewartościowania – ostrzega Agata. I zapewnia, że warto. Bo rozbrajanie pomaga zbliżyć się do swojej esencji, połączyć się z uczuciami, pragnieniami i znaleźć odwagę do ich wyrażania. Zmienia się też samo ciało. Jak mówi Agata, staje się bardziej miękkie, przepływowe, czujące, soczyste, orgazmiczne…

WZMACNIANIE SEKSUALNOŚCI
Zgodnie z wieloma wierzeniami Wschodu – czakry to centra energetyczne, które regulują poszczególne sfery naszego życia. Za akceptację swojej seksualności, płodność (także inwencję twórczą) oraz związki z innymi ludźmi odpowiada tzw. czakra sakralna, czyli płciowa. Mieści się ona trzy palce poniżej pępka, w okolicach kości krzyżowej. Nieprawidłowości w jej funkcjonowaniu nie tylko zakłócają życie intymne, ale i nie pozwalają osiągnąć bliskości w relacjach ani zaufać innym.

Co wzmacnia czakrę sakralną?

  • kolor pomarańczowy (wybieraj światło w tym kolorze, wprowadzaj pomarańczowe elementy do stroju i jedz pomarańczowe warzywa i owoce)
  • obcowanie z wodą – np. siedzenie nad spokojnym jeziorem, morzem, rzeką i obserwowanie ich w poczuciu łączności
  • relaksacyjne wieczorne kąpiele przy dźwiękach muzyki i w otoczeniu świec
  • masaże całego ciała (także w parach)
  • czuły dotyk
  • medytacja
  • afirmacje (np. akceptuję siebie, daję czułość sobie i innym)