fbpx

Jak rozmawiać, gdy w związku dzieje się źle? 5 kroków do porozumienia

Jak rozmawiać, gdy w związku dzieje się źle? 5 kroków do porozumienia
Co może pomóc, gdy w związku dzieje się źle? Zwykła rozmowa. Ale oparta na kilku ważnych zasadach, a dokładnie pięciu krokach. (Fot. iStock)

Terapeutka własnego związku – ty w takiej roli? Czemu nie! Twój partner boryka się z problemem, który rzutuje na waszą relację? Zaproś go na kozetkę.

Oliwia i Leszek, małżeństwo 30-latków, spodziewają się dziecka. Od pewnego czasu Oliwia obserwuje zmianę w zachowaniu męża. Zwykle roześmiany i energiczny, coraz częściej bywa nieobecny, ponury, późno wraca z pracy. Oliwia martwi się i próbuje do niego dotrzeć. Bezskutecznie. Któregoś wieczora nie wytrzymuje i wykrzykuje w złości: „Nie chcesz tego dziecka?!”. Leszek, oburzony jej oskarżeniami, zarzuca jej paranoję i egocentryzm…

– To świetny przykład na to, jak nie postępować – mówi psycholog Anna Dzierżawska. – Strony nie słuchają się, można nawet powiedzieć, że siebie nie widzą. Oskarżenia i domysły prowadzą donikąd. Bywa, że partnerzy nic nie mówią, co jest nawet gorsze niż serie oskarżeń, milczenie jest bowiem najbardziej mściwą formą okazywania złości.

Co pomoże Oliwii i Leszkowi? Zwykła rozmowa. Ale oparta na kilku ważnych zasadach, a dokładnie pięciu krokach. Ich twórcy, psychologowie Kathryn i David Geldard, twierdzą, że skorzystać z nich może każdy, kto ma problemy w relacji z partnerem i kto chce pozbyć się ich w sposób mądry i efektywny.

Zanim jednak zostaniesz psychoterapeutką własnego związku, musisz odpowiedzieć sobie na trzy pytania: Czy jestem gotowa na to, by słuchać o problemach drugiej osoby? Czy potrafię szanować rozmówcę (uznać go za wartościowego człowieka)? Czy umiem wykazać się empatią (pełne zrozumienie i dzielenie uczuć drugiej osoby) oraz bezwarunkowo akceptować myśli i uczucia partnera (powstrzymywać się od osądzania)?

Jeśli na wszystkie odpowiedziałaś twierdząco, możesz zaprosić partnera na kozetkę.

KROK 1. Sprawdź, czy chce pomocy

Pewne sygnały, jakie odbierasz od partnera, mogą świadczyć o tym, że boryka się z jakimś problemem i potrzebuje pomocy, ale nie wiesz, czy jej chce. Dlatego warto zachęcić go do rozmowy: podziel się z nim swoją obawą, a następnie zapytaj, czy przyjmie twoją pomoc (pytanie musi dawać rozmówcy wybór: możesz rozmawiać, ale nie musisz). Np. „Martwi mnie, że wracasz do domu tak późno i się nie uśmiechasz. Jeśli chcesz ze mną porozmawiać, to jestem”. Jeżeli odmówi, nie naciskaj. Wróć do tematu za kilka dni. Albo poproś kogoś innego, np. brata czy tatę, żeby zainicjowali rozmowę. Może partnerowi będzie łatwiej porozmawiać z kimś innym?

KROK 2. Zorientuj się na osobę

Carl Rogers, amerykański psycholog, zakładał, że ludzie posiadają naturalną zdolność rozwiązywania własnych problemów. Twierdził, że zadaniem doradcy nie jest bezpośrednia interwencja ani znajdowanie rozwiązań za kogoś, ponieważ każdy potrafi zrobić to sam. Dlatego, skupiając się na problemach partnera, nie podsuwaj mu gotowych rozwiązań, nie radź („Musisz coś z tym zrobić”) i nie powołuj się na własne doświadczenia: „Ja na twoim miejscu zrobiłabym to i to”. Pozwól mu samemu znaleźć rozwiązanie.

– Łatwiej i wygodniej jest nam wyręczać innych – mówi Anna Dzierżawska. – Tymczasem dając komuś prawo do podejmowania własnych, nawet błędnych, decyzji, uznajemy go za dojrzałego. Pozwalamy, żeby sam niósł swój ciężar, potykał się, ale i rozwijał. Pamiętajmy, że jeżeli weźmiemy odpowiedzialność za cudze problemy, będziemy winni cudzych porażek.

KROK 3. Dużo słuchaj, mało mów

Po pierwsze: ten mówi, kto ma problem, a powiernik słucha. I robi to aktywnie: kiwa głową, uważnie patrzy w oczy rozmówcy, ale mu nie przerywa. Gdy skończy, odczekuje kilka sekund i dopiero wtedy zabiera głos. Po drugie: to, co mówisz, powinno upewnić partnera w tym, że uważnie go słuchasz i rozumiesz: „Widzę, że to dla ciebie trudne”. Od czasu do czasu podsumować to, co powiedział do tej pory oraz potwierdzać jego słowa: „Rozumiem twój punkt widzenia”. Warto również odzwierciedlać uczucia rozmówcy: „Bałeś się, że stracisz pracę, to naturalne”.

KROK 4. Zrozum i zaakceptuj uczucia

Osoba, która boryka się z jakimś problemem, widzi wszystko w krzywym zwierciadle (np. dostrzega same minusy sytuacji albo wyolbrzymia to, co się stało). Słuchanie drugiej strony, parafrazowanie (czyli mówienie tego, co zostało powiedziane, ale własnymi słowami) ma na celu „wyprasowanie” krzywego zwierciadła po to, żeby rozmówca mógł zrzucić z siebie emocje, które go zaślepiają, i ujrzeć problem bez zakłóceń, w jego realnej postaci. Często na tym etapie domowa interwencja się kończy. Partner chciał jedynie zostać wysłuchany i zrozumiany.

KROK 5. Pomóż znaleźć rozwiązanie

Musisz pamiętać, że twój partner jest ekspertem w poszukiwaniu najlepszych dla siebie rozwiązań (patrz krok 2). Powiernik winien raczej skupić się na omawianiu konsekwencji danego wyboru, a nie na samym wyborze (czyli mówić: „Jeśli zmienisz pracę, zarobisz więcej”, zamiast: „Powinieneś zmienić pracę, by więcej zarabiać”). Czasem warto podsunąć najgorsze rozwiązanie, bo może zmobilizować do szukania lepszego, albo powiedzieć wręcz: „Nie ma dla ciebie rozwiązania” – to zmusza do wytężonej pracy (trzeba tylko pamiętać, żeby te słowa wypowiadać z szacunkiem, bez cienia złośliwości).

Przełomem i rozwiązaniem może być też decyzja o powstrzymaniu się od działania lub jego odroczeniu. Nawet gdy myślisz, że z twojej perspektywy to za mało albo za późno – zaufaj partnerowi. W końcu on wie lepiej od ciebie, co jest dla niego najważniejsze.

Warto przeczytać: Kathryn i David Geldard, „Rozmowa, która pomaga”, GWP 2004.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze