Kłótnie między rodzeństwem, czyli jak mądrze mediować w konfliktach dzieci

"Jednym z najczęściej wymienianych powodów dziecięcych kłótni jest walka o miłość rodziców. Rodzeństwo sprawdza, kogo rodzice bardziej kochają, a to bardzo łatwo poznać po tym, komu więcej wolno - tak w każdym razie widzą to dzieci." (fot. iStock)

Dzieci kłócą się nie tylko z powodu walki o uwagę rodzica. Kłócą się,
bo są ludźmi. Rolą dorosłych nie jest niedopuszczanie do konfliktów między rodzeństwem, ale mądre mediowanie.

Jeśli sama masz rodzeństwo, z pewnością pamiętasz niejedną kłótnię z bratem czy siostrą, a może nawet poważniejszy konflikt. Dzieciństwo wypełnione sporami i bijatykami nie oznacza jednak, że tak też będzie wyglądało dorosłe życie. Janusz Korczak powiedział przełomowe w historii postrzegania psychiki dziecka zdanie: „Nie ma dzieci, są ludzie”. Dzieci się kłócą, bo są ludźmi. Wszelkiego rodzaju waśnie są nieodłączną formą ludzkiej aktywności. Rodzice mają jednak zwyczaj demonizowania ich znaczenia z obawy, że mogą negatywnie wpłynąć na relacje między rodzeństwem. Czasem wręcz odbierają najmłodszym prawo do konfliktów, jakby były zarezerwowane tylko dla dorosłych. Tymczasem kłótnie dzieci to najczęściej dowód na to, że dom, w którym się wychowują, jest szczęśliwy, ciepły i bezpieczny. Brak konfliktów to zwykle wynik przemocy fizycznej lub psychicznej, biedy, przewlekłej choroby jednego z członków rodziny albo wielopłaszczyznowego braku zainteresowania potrzebami najmłodszych. Wtedy dzieci się ze sobą nie kłócą, bo są zbyt skoncentrowane na walce o przetrwanie.

O co poszło?

Jednym z najczęściej wymienianych powodów dziecięcych kłótni jest walka o miłość rodziców. Rodzeństwo sprawdza, kogo rodzice bardziej kochają, a to bardzo łatwo poznać po tym, komu więcej wolno – tak w każdym razie widzą to dzieci.

Inną przyczyną jest zabieganie o uwagę dorosłych. Im mniej czasu poświęcasz dzieciom, tym bardziej będą ci się dawać we znaki. Możesz uważać, że niczego im nie brakuje, bo wozisz je na zajęcia, a w domu zawsze mają ciepły obiad. Ty jesteś umęczona problemami dnia codziennego, a twoje dzieci widzą to inaczej – że kompletnie nie masz dla nich czasu. Wtedy protestują, co często przybiera postać konfliktu z rodzeństwem. Dlatego im bardziej twoje dzieci się kłócą, tym bardziej przyjrzyj się sobie, a nie im.

Przy okazji możesz się też zastanowić, czyje zachowania powielają. Kłótnie dzieci często drażnią rodziców dlatego, że są odbiciem ich własnego, niedojrzałego stylu rozwiązywania problemów. Chcesz, żeby dzieci załatwiały między sobą sprawy pokojowo? Sama tak postępuj. I naucz się właściwego reagowania na ich konflikty.

Bardzo złe pomysły

Chronienie dzieci przed kłótnią. Albo takie zarządzanie ich rozkładem dnia, żeby nie miały okazji się pokłócić. Rola rodzica nie polega na tym, żeby za wszelką cenę zapobiegać konfliktom, tylko żeby na nie wychowawczo reagować.

Brak zainteresowania w imię świętego spokoju. Rodzicom często się radzi, by pozwalali dzieciom załatwiać swoje sprawy na ich własny sposób. Wiele w tym prawdy, ale co innego dać wolną rękę, a co innego powiedzieć: „Nic mnie to nie obchodzi, radźcie sobie sami”. Taka postawa to po prostu unikanie problemu i informacja, że ty jesteś równie bezradna jak dzieci.

Karanie obydwojga: „Magda nie idzie na basen, a Błażej – koniec z komputerem!”. Takie postawienie sprawy skutkuje tylko nagromadzeniem pretensji.

Wnikanie, kto zaczął i co powiedział. Robiąc tak, uczysz dzieci, że ich konflikt jest dla ciebie bardzo ciekawy i że w ten prosty sposób mogą skupić na sobie twoją uwagę.

Wpędzanie dzieci w poczucie winy: „Ja przez was zwariuję, już nie mam siły. Zobaczycie, ja wreszcie od tych waszych kłótni umrę i wtedy będziecie się mogli bić i szarpać, ile chcecie. Już mnie serce boli, muszę się położyć”. To pozbawianie ich poczucia bezpieczeństwa.

Zawstydzanie: „Masz już jedenaście lat, a zachowujesz się gorzej niż dwulatek”. Dziecko czuje się tak upokorzone, że przestaje słuchać, co masz mu do powiedzenia, i skupia się na tym, jaka jesteś niesprawiedliwa.

Przyjmowanie roli sędziego: „Magda zaczęła i ona jest winna”. „Zwycięskie” dziecko uzna, że tym razem udało się ciebie przeciągnąć do jego obozu, i poczuje niezdrowy triumf nad rodzeństwem.

Wymuszanie wzajemnych przeprosin i dopilnowanie, żeby zwaśnione strony szybko wymieniły uścisk dłoni. To sygnał, że nie interesują cię ich emocje i uczucia.

Każda z tych metod jest wyłącznie zachowaniem interwencyjnym. Nie uczy dzieci, jak radzić sobie z konfliktem, a także skutecznie zniechęca do powierzania spraw rodzicowi, bo pokazuje, że ich kłótnie cię przerastają. Efekt będzie tylko taki, że przestaniesz się dowiadywać o ich waśniach.

fot. iStock

Postaw na mediacje

Dzieci nie radzą sobie z konfliktami z tych samych powodów, z których nie radzą sobie z nimi dorośli. Długie pozostawanie w bardzo bliskiej relacji, jaką z pewnością są więzi, które łączą rodzeństwo, przeszkadza w jasnym widzeniu problemu. Konfliktom młodych ludzi towarzyszą niezwykle silne emocje, które przesłaniają prawdziwy obraz problemu („Ona rusza moje rzeczy, nienawidzę jej”).

Oczywiście, uświadamianie dzieciom, że trzeba być tolerancyjnym i zachowywać się spokojnie, jest bardzo ważnym elementem wychowania, ale raczej nie zadziała wtedy, gdy akurat się kłócą. Co robić? Opanować sztukę mediacji!

Mediacje mają wielowiekową tradycję, ale kojarzą się raczej z problemami dorosłych. Niesłusznie. Dzieci potrzebują mieć mediatora stale pod ręką, bo dokładnie tak samo jak wszyscy ludzie w sytuacjach konfliktu nie widzą racji drugiej strony. Mediacje między kłócącymi się dziećmi powinny opierać się na tych samych zasadach, co w przypadku zwaśnionych dorosłych:

Mediator (czyli ty) – nie może być w obozie żadnej ze stron. Twoją rolą jest usprawnienie komunikacji między obrażonymi na siebie dziećmi.

Atmosfera – musi być spokojna, dlatego warto opuścić miejsce, w którym doszło do konfliktu, zrobić wszystkim coś do picia i dać dzieciom czas na wyciszenie emocji.

Strony konfliktu – każda z nich powinna się wypowiedzieć i przedstawić problem ze swojego punktu widzenia. Kolejność najlepiej wylosować.

Cel – doprowadzenie do sytuacji, w której nastąpi wzajemne zrozumienie potrzeb drugiej strony. Dziecko nie dostrzega, że ktoś inny może mieć swoją wizję i swoją prawdę. Często wysłuchanie drugiej strony jest dla niego odkryciem, że inni też mają uczucia. Najczęściej – gdy dziecko zrozumie, że jego rodzeństwu też jest przykro, że też jest smutne albo złe – wcale nie będzie chciało być przyczyną takiego stanu.

Miejsce – wyznacza zawsze mediatory, czyli ty. Wylosujcie, kto mówi pierwszy i każda strona niech opowiada. Ty słuchasz. Potem druga strona. Słuchasz. Potem zadajesz pytanie: „Co można zrobić w tej sytuacji?”. Dzieci często nie wiedzą. Dlatego możesz im pomóc, zadając pytanie: „Dziewczynka zabrała bratu płytę bez pozwolenia, a on ją za to uderzył. Co teraz powinni zrobić?”. To przenosi uwagę dziecka z własnej „krzywdy” na merytoryczne rozwiązanie problemu.

Pamiętaj, że mediator nie powinien sugerować rozwiązań, bo w ten sposób przejmowałby odpowiedzialność za cudzy konflikt. Każda ze stron powinna wypowiedzieć się w kwestii tego, jak załagodzić problem. To mają być rozwiązania dzieci, nie twoje!

Nie martw się, że nie posiadasz kwalifikacji. To wszystko na początku może brzmieć dość sztucznie, ale naprawdę działa. Jeśli sama boisz się tego rodzaju sytuacji i podświadomie dążysz do tego, żeby wyszło na twoje, mediacje między dziećmi mogą być dla ciebie bardzo trudne. Nauczysz się, tylko bądź konsekwentna. Zacznij rozwiązywać w ten sposób konflikty między dziećmi, a sama zobaczysz, co się sprawdza, a co nie. Już nigdy nie będziesz musiała posiłkować się stosowaniem żadnej z metod interwencyjnych.