Manipulacja w pracy: Jak powiedzieć koleżance, by pilnowała swojego nosa?

Manipulacja w pracy: Jak powiedzieć koleżance, by pilnowała swojego nosa?
fot.123rf

Masz do czynienia z osobą, która wtrąca się w twoje sprawy i próbuje wpływać na twoją pracę, robiąc przy tym więcej zamieszania niż pożytku? Ekspertka SENSu Ewa Mażul podpowiada, jak nie dać się zmanipulować do tego, by oddać kierownicę twojego samochodu w cudze ręce.
Znasz tę sytuację, kiedy ktoś nie mówi ci wprost, żebyś zrobiła coś inaczej, zmieniła czy przesunęła w czasie, tylko najpierw „urabia zaplecze” – chodzi po całej firmie i za twoimi plecami sugeruje, że daną sprawę należałoby załatwić inaczej, niż ty to robisz? I jak tu powiedzieć manipulacyjnemu karierowiczowi, żeby przestał się wtrącać w twoje sprawy? Niby można byłoby to zrobić wprost: Nie zajmuj się moimi sprawami, ja sobie poradzę. Tylko że taki osobnik, zanim do nas przyszedł, zapewne zwołał już całą widownię i sprawy jakoś tak się dziwnie potoczyły, że znaleźliśmy się na scenie w roli drugoplanowego aktora w jego przedstawieniu dla szefa pt.: „A ja tak bardzo się staram i troszczę o wszystko w naszej firmie”.

Tak było w przypadku Justyny, która podjęła się organizacji szkolenia dla pracowników. Projekt został opisany, przedstawiony na ogólnym zebraniu, zatwierdzony i Justyna zaczęła realizować jego kolejne punkty. Wtedy na scenie pojawiła się Gosia, która miała mnóstwo dobrych rad i pomysłów modyfikujących plany Justyny. Rozpoczęła swoją misję przed szefową: „Słuchaj, niedawno rozmawiałam z dziewczynami na temat tego szkolenia i wszystkie myślimy, żeby to jednak przenieść do sali konferencyjnej”. W odpowiedzi usłyszała, że to projekt Justyny, został zatwierdzony i wszelkie zmiany oraz propozycje należy ustalać z nią. Następnego dnia Gosia powiedziała Justynie na osobności, że „były rozmowy” na temat szkolenia, bo ciągle brak pewności, czy to dobry pomysł robić to na parterze. – „Szefowa mówiła, żebym przedyskutowała to z tobą, bo cały zespół w zasadzie jest za salą konferencyjną” – zakończyła Gosia.

Justynie nie pozostaje nic innego, jak dać do zrozumienia manipulantowi w osobie Gosi, by nie wkraczał na jej terytorium. Jak ma to zrobić?

Po pierwsze: przestać cokolwiek tłumaczyć. Zapamiętaj: tłumaczą się winni. Niewinni wyjaśniają, jeżeli ktoś ich o to wyjaśnienie poprosi.

Po drugie: nie dać się ponieść emocjom (ani rozczarowaniu czy złości) i nie strzelić focha na cały świat na zasadzie: „Jak im nie pasuje, niech sobie sami robią”. I w żadnym wypadku nie mówić: „Skoro ty wiesz lepiej, jak to zrobić, to rób. Mnie aż tak nie zależy, żeby się o to bić”. Bo właśnie dzięki takiej postawie manipulator zostanie bohaterem odcinającym kupony od twojej pracy i zaangażowania, a ty jego wiecznie skwaszoną i niezadowoloną pomocnicą, która zaczęła coś robić, ale jej nie wyszło – a nie taki chyba był plan.

ZAMÓW

E-WYDANIE

Po trzecie: odnieść się literalnie do słów manipulatora, ale nie odnosić się wcale do jego sugestii. Justyna mogłaby w tym przypadku zareagować na przykład tak:

Mówisz, że szefowa powiedziała, żebyś przedyskutowała ze mną kwestię miejsca, w którym odbędzie się szkolenie? I tu konieczne jest powstrzymanie się od kontynuowania wypowiedzi, chociaż ciśnienie, żeby ciągnąć dalej, może być ogromne. Ty jednak milczysz i czekasz, aż druga osoba powie „tak” lub „nie”, bo to jest moment, w którym twój rozmówca zaczyna zdawać sobie sprawę, że oddajesz mu odpowiedzialność za jego słowa i czyny oraz nie dajesz „się wkręcać”. Jeżeli zaczyna się plątać, mówiąc „no niezupełnie”, „w zasadzie”, „tak jakby”, to znak, że kierownica jest znowu w twoich rękach i nie tracąc energii na dalsze dyskusje, ucinasz rozmowę: No to nie ma o czym mówić i wracasz do swoich zajęć, ignorując emocjonalnie całe zajście.

Jeżeli jednak manipulant jest twardym zawodnikiem i odpowie „Tak, tak powiedziała” – wybierasz opcję odniesienia się literalnie do jego wypowiedzi (w której nie ma ani słowa na temat jakiegokolwiek polecenia służbowego dyrekcji, polecającego ci coś wykonać w określony sposób) i mówisz: Wiesz, jeśli o mnie chodzi, to nie mam czasu i ochoty na dyskusje, bo chcę zająć się pracą. I tu znowu największym wyzwaniem jest powstrzymanie się od wypowiedzenia tych wszystkich błyskotliwych myśli, które cisną ci się na usta. Po prostu powiedz to jedno zdanie i na tym zakończ rozmowę. Naprawdę działa.

ZAMÓW

E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>