fbpx

Psychoterapia. O psychologii zorientowanej na proces

Życie nieraz wymaga od nas zbyt wiele. Zaskakuje problemami, które wydają się nie do rozwiązania. Rozmawiamy wtedy z przyjaciółmi, znajomymi, sięgamy do zwyczajowych sposobów radzenia sobie. Nie zawsze to pomaga. Pojawia się niepewność, bezsilność, zwątpienie we własne siły. W takich momentach niektórzy z nas zastanawiają się nad podjęciem psychoterapii. Wtedy nasuwają się pytania: Co to właściwie jest? Czy pomaga? Jeżeli tak, to w jaki sposób?
Pierwsze wskazówki i odpowiedzi pojawiają się, gdy zwrócimy uwagę na samą nazwę – „psychoterapia”.Jest ona zbudowana z dwóch słów pochodzenia greckiego. Psyche oznacza duszę. Jest podstawą terminu „psychika”, którą słownik Kopalińskiego definiuje jako „całokształt właściwości i procesów psychicznych człowieka”. Therapeia natomiast to opieka, służba. W wyniku połączenia tych dwóch elementów otrzymujemy słowo „psychoterapia”, które wyraża intencję opieki nad duszą. Sposób, w jaki to dbanie wygląda, określają założenia poszczególnych nurtów psychologicznych i wynikających z nich kierunków terapeutycznych. Jest ich dużo – psychoanaliza, terapia gestalt, analiza jungowska, terapia egzystencjalno – humanistyczna, krótkoterminowa terapia poznawczo – behawioralna, by wymienić kilka najbardziej znanych. Ciekawą i, w moim przekonaniu, skuteczną metodą terapeutyczną jest psychologia zorientowana na proces. Dlatego, omawiając zagadnienie psychoterapii, będę używał przykładów z tej dziedziny.

Praca z terapeutą procesu po części wygląda tak samo, jak w innych nurtach, a po części całkiem odmiennie. Podobny jest czas trwania sesji terapeutycznej, czyli mniej więcej godzina zegarowa. Tak jak wszędzie, terapeutę obowiązuje tajemnica, a prawa klienta chroni etyka zawodowa i powołana w tym celu komisja etyczna. I, analogicznie, jak w innych kierunkach, spotkania z psychologiem pracy z procesem polegają w dużej mierze na rozmowie. W tym momencie pojawiają się również różnice. Psychologia zorientowana na proces docenia wielowarstwowość ludzkich doznań i bada wszystko, co składa się na omawiane lub aktualne doświadczenia, a co dzieje się poza treścią rozmowy. Oznacza to, że uwagą zostaną objęte między innymi: odczucia cielesne klienta (np. pieczenie), jego ruchy (np. tiki), pojawiające się dźwięki (np. modulacja głosu), obrazy (np. wizje), niezrozumiałe zachowania relacyjne (np. konflikty), dziwne wydarzenia za oknem gabinetu (np. głośny ryk silnika), a nawet panująca w nim atmosfera (np. nagłe przygnębienie). Ważny będzie również brak któregoś z wymienionych elementów. Jest duże prawdopodobieństwo, że terapeuta zainteresuje się snami klienta, może nawet tymi z dzieciństwa. W taki sposób specjalista zdobywa informacje o procesie osoby, która zwróciła się do niego po pomoc. Tak tworzy jej mentalną mapę, na której coraz wyraźniej zaznaczają się aspekty psychiki na co dzień zadbane, używane i uwzględniane oraz te, które zostały odrzucone, zanegowane, wyrzucone poza obowiązujący system wartości i percepcję świadomości. W toku kolejnych sesji terapeuta pozyskuje wiedzę, jakiego rodzaju przemiana będzie potrzebna, aby wesprzeć naturalną potrzebę rozwoju i przywrócić do życia klienta równowagę.

Zmiana jest jednym z podstawowych założeń i wartości psychoterapii. W psychologii zorientowanej na proces uważa się, że pożądana jest taka zmiana, która daje człowiekowi możliwość korzystania z jego wszystkich zasobów wewnętrznych bez rozróżniania na lepsze i gorsze. Z uwzględnieniem zarówno tych zdolności psychicznych, do których istnieje dostęp, jak i tych, których klient dopiero będzie musiał się nauczyć używać. Opierając się na tej definicji zmiany, można określić czym są i skąd w życiu biorą się problemy. Ich podłoża należy szukać w zablokowanym dostępie do określonych funkcji psychiki, nieświadomym posługiwaniu się ograniczającymi założeniami, które zubożają i zniekształcają widzenie świata. Wynikiem tego jest zaburzenie wewnętrznej harmonii, a w dalszej kolejności kłopoty w relacjach, konflikty, brak satysfakcji z życia, choroby i tym podobne. Remedium na problemy jest przywrócenie równowagi psychicznej.

Jak to wygląda w praktyce? Zacznę od przykładu ludzi, którzy funkcjonują, mocno kontrolując rzeczywistość. Jest ich sporo w dzisiejszych czasach. Są to osoby wspaniale zorganizowane, cieszące się prestiżem. Często piastują stanowiska kierownicze, są uznanymi specjalistami lub z sukcesem prowadzą własną działalność. W pewnym momencie jednak odkrywają, że cierpią, że czegoś im brakuje. Długo starają się radzić sobie z tym same. Tak jak zawsze i ze wszystkim. Jeżeli w końcu trafiają na terapię, żądają szybkich rozwiązań, recepty, która pozwoli im powrócić do wysokiej efektywności. W takich przypadkach tym, co potrzeba rozwinąć, są „miękkie” obszary życia. Terapeuta stara się wówczas uruchomić w kliencie zdolność do przeżywania, emocjonalność, uczuciowość, spontaniczność. Kiedy taka osoba wpuści do swojego życia łzy, śmiech a może nutę szaleństwa, wiele rzeczy znów zacznie mieć sens, a świat nabierze barw.

W gabinetach terapeutycznych często spotyka się też ludzi, którzy doskonale potrafią żyć dla innych. Normalna dla nich jest koncentracja na otoczeniu, zaspakajanie oczekiwań i potrzeb rodziny, bliskich, znajomych. Tym, czego nie umieją, ale bardzo potrzebują, jest zwrócenie części uwagi na siebie samych. Oznacza to zaopiekowanie się sobą, usłyszenie wewnętrznych wymagań, tęsknot. Zazwyczaj dla ludzi jest to stan naturalny, jednak dla takich osób to sprawa niezmiernie trudna. Odkrywaniu własnych potrzeb towarzyszą silne przeżycia emocjonalne – poczucie żalu, straty, ale też na nowo odkrywanej tkliwości. To piękne chwile, po których życie wygląda inaczej, pełniej.

Warto też przytoczyć przykład osób skromnych, cichych, wycofanych. Często skarżą się one, że otoczenie źle je traktuje. Przeżywają różnego rodzaju nadużycia – są wyzyskiwanie przez pracodawcę, bliscy nie okazują im należnego zainteresowania i uczuć. Ludzie ci mają ogólne poczucie bycia wykorzystywanymi. Oni nie czerpią ze swojej siły, stanowczości, asertywności. Przyzwyczaili się na wiele różnych sposobów usprawiedliwiać własną bierność i marzyć, że pewnego dnia otoczenie się zmieni, dostrzeże ich zalety i zacznie lepiej się z nimi obchodzić. Niestety, jest to nierealne. Droga do satysfakcji w ich życiu prowadzić będzie poprzez odkrywanie własnych granic i naukę ich obrony, poprzez wychodzenie z cienia i szerszą, niż do tej pory, samorealizację.

Istnieje kilka założeń istotnych dla psychoterapii. Jednym z nich jest zasada szacunku dla procesu klienta. Aby ją spełnić, terapeuta musi umieć odczytać i zrozumieć jego przebieg, a następnie podążać za nim, zgodnie z maksymą Jamesa Hilmana, która brzmi: „Aby służyć całości, trzeba wspierać w danym momencie jakąś część, przy świadomości, że całość procesu jest priorytetem”. Staje się to możliwe, gdy terapeuta wycofa własne poglądy i przekonania, a oprze się jedynie na świadomości, wiedzy, wrażliwości i współodczuwaniu z całością procesu klienta. Innym ważnym założeniem jest uważność na przebieg procesu terapeutycznego. Osoba potrzebująca pomocy przychodzi, aby odkryć mechanizmy, które doprowadziły do zubożenia jej życia wewnętrznego i związków z otaczającym światem. To trudne. Dlatego będzie przeżywać lęk, zwątpienie, niepewność. Warto nastawić się, że terapia postępuje stopniowo, w odpowiednim tempie. Zwykle, na początku klient potrzebuje czuć, że posiada kontrolę nad tym, co się dzieje. Dopiero po pewnym czasie jest gotowy, aby bardziej zaufać terapeucie – jego wiedzy, doświadczeniu, metaumiejętnościom. To duży krok. Następnym etapem jest pojawienie się pewności, że sprawdzi się on jako przewodnik. Na samym końcu klient osiąga zdolność samodzielnego rozpoznawania swojego procesu i jest tego świadom. To zazwyczaj koniec terapii. Podczas tych wszystkich etapów terapeuta adekwatnie mu w tym towarzyszy i pomaga, tak jak to zostało zapisane w nazwie zawodu.

Termin „terapeuta” oznacza specjalistę, który służy doświadczeniem, zdolnością do współodczuwania, skuteczną wiedzą i zwykłym ludzkim wsparciem. Kogoś, na kim się można oprzeć, kto pomaga potrzebującej osobie dbać i opiekować się duszą, a dokładniej całokształtem jej właściwości i procesów psychicznych. Osoby pełniące rolę psychoterapeutów stają się trochę jak tolkienowskie Enty – Pasterze Drzew, które są „… jak ludzie, lecz nie tak skupieni na sobie i bardziej rozumiejący wnętrze innych (…). Jak elfy, lecz nie tak zmienni”. W wymiarze prawnym psychoterapeuta to ktoś o odpowiednich kwalifikacjach, w odróżnieniu od osoby, która zajmuje się pomocą psychospołeczną, gdzie liczy się głównie gotowość i chęć niesienia pomocy.

Efekty psychoterapii są różne i zależą od wielu czynników: potrzeb, z jakimi przychodzi klient, jego aktualnego procesu, gotowości do pracy. Z pewnością zaliczać się do nich będzie: lepsza orientacja we własnym wnętrzu, zwiększona świadomość. Efekty terapii bywają też bardziej wymierne – podniesienie komfortu życia, zyskanie dostępu do nowych możliwości, częstsze odczuwanie radości czy spokoju na co dzień. Praca terapeutyczna, w swoim podstawowym wymiarze, prowadzi do odnalezienia równowagi i sensu życia. Poprzez rozterki, wahania, momenty siły i spełnienia, poprzez kolejne śmierci i zmartwychwstania, dochodzimy do istoty życia, która nie jest już wypadkową wartości naszych rodzin, religii, środowiska, społeczeństwa. Nie jest też zbudowana na ich zaprzeczeniu. Jest nasza, własna i odrębna. Jest to siła, którą odnajdujemy we własnym wnętrzu. Sens, który wreszcie umiemy nadać.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze