fbpx

Jak brat z siostrą: miłość kazirodcza

Jak brat z siostrą: miłość kazirodcza
123rf.com

Film „Bez wstydu” w reżyserii Filipa Marczewskiego porusza temat kazirodczej relacji między rodzeństwem. Czy to życiowy problem, czy kolejne tabu, które złamano, by zyskać popularność? Jak to bywa w życiu? Co się takiego musi stać, żeby siostra i brat zostali kochankami? Co powinno niepokoić, a co jest niewinną relacją – zastanawia się Katarzyna Miller, psychoterapeutka.
Jestem jedynaczką, ale wydaje mi się całkiem niemożliwe, żeby nawet ukochany kuzyn stał się dla mnie istotą seksualną. Tym bardziej nie mogę sobie wyobrazić, że brat i siostra mogą zostać kochankami.

A ja mogę. Myślałam o temacie naszej rozmowy, o kazirodztwie w rodzeństwie, i w mojej wyobraźni pojawił się silny wątek samotności tych dzieci. Ich zdania się na siebie, poczucia, że nie ma się co zwracać do rodziców, bo oni są obojętni na ich sprawy. Przyczyną nie musi być patologia, okrucieństwo rodziców, pijaństwo czy ćpanie. Choć, oczywiście, bywa i tak. Siostra i brat mogą czuć się zupełnie samotni i porzuceni w pozornie szczęśliwej rodzinie. Znam kilka takich rodzeństw, które w dzieciństwie cierpiały, bo ich rodzice tak się kochali, że na dzieci nie zwracali uwagi.

Czy oni mieli jakieś kazirodcze odruchy w stosunku do siebie? Czy raczej jak Jaś i Małgosia stali się zgraną drużyną?

Ciekawe jest to, że bajka o Jasiu i Małgosi opowiada o realnym głodzie, o matce, która nie chce, nie może dać dzieciom pożywienia, i o ojcu, który jest na ten stan rzeczy obojętny. A więc bajka ilustruje tę wyobrażoną przeze mnie sytuację porzucenia dzieci, pozostawienia ich samym sobie, i to w ciemnym lesie. Ważne, że porzuconym dzieciom jest źle. Że dają sobie nawzajem wszystko, co mogą, by się w tej samotnej wędrówce wspierać. Stają się więc dla siebie bardzo ważne. Jedyne. Kiedy w rodzinie jest wiele dzieci, kuzynów, braci, to pewnie takie sytuacje są rzadsze, bo nie ma tej samotności – odosobnienia, konieczności, by do siostry czy brata zwracać wszystkie swoje pragnienia… Jeśli do samotności dzieci wynikającej z braku troski rodziców dodamy jeszcze i to, że na przykład często muszą zmieniać miejsce zamieszkania, bo np. rodzice dostają pracę za granicą i wszyscy przenoszą się z miejsca na miejsce, to poczujemy ich lęk. Przecież porzucają znajomych ze szkoły, ciotki, sąsiadów. Sytuacja staje się przejmująco smutna. Dzieciaki są już zdane tylko na siebie.

Ale mimo wszystko to chyba za mało, żeby zacząć ze sobą sypiać.

Mówię tylko, że wtedy dla tych dwojga samotnych dzieci reszta świata jest gdzieś daleko, niedostępna. Jak się jest jedynakiem, to nie ma komu powiedzieć, co się czuje, więc się nie mówi. Ale jak masz brata albo siostrę, można się zwierzyć, poskarżyć. Razem popłakać. Dzieci, kiedy są same w domu, czasem razem śpią, bo jest burza, bo się boją, a rodziców nie ma. To naturalne. Ale kiedy zaczyna się dojrzewanie i ciekawość ciała swojego i płci przeciwnej, to nie jest już naturalne i dobre, bo też wtedy to ciekawiące nas ciało ma się na wyciągnięcie ręki. I to nie byle jakie ciało, ale to ważne. Należące do najbliższego człowieka, jedynego, który towarzyszy ci w drodze do dojrzewania. A trzeba pamiętać, że dojrzewanie seksualne to delikatna materia i różne rzeczy mogą się wydarzyć, gdy rodzeństwo chce dać sobie ekwiwalent miłości rodziców. Gdy razem przechodzi wszystkie fazy rozwoju, a więc i zaciekawienie seksualne, a potem wchodzi w czas dojrzewania…

Na forach w necie można znaleźć takie wypowiedzi: „Kiedy miałam 14 lat, śnił mi się seks z bratem i do tej pory się tym zadręczam, unikam z nim kontaktu, choć mam już 30 lat”.

Nie ma powodu, by się takiego snu bać, w okresie dojrzewania może śnić się nam w takim kontekście i ojciec, i matka, co bywa związane z dorastaniem. Ale też trzeba pamiętać, że jeśli dziecko ma seksualne fantazje o rodzicach, to jest też prawdopodobne, że rodzice mieli seksualne fantazje o dziecku, że dom był przesiąknięty seksualnością albo lękiem przed nią. Rodzice niedojrzali, nieczerpiący radości z seksu, mają często pociąg do dzieci, bo się ich nie boją. Nie muszą molestować, wystarczy, że mają takie pragnienia, by obarczyć nimi dziecko – pobudzić ku sobie. Dziecko nie ma co z tym pobudzeniem zrobić i stąd te sny. Ponieważ ich się wstydzi nawet w dorosłym życiu, ucieka przed nimi w seks z wieloma dozwolonymi kochankami. No i mamy seksoholika.

Wróćmy może do konsekwencji tych snów i fantazji, które dotyczą rodzeństwa.

Zazwyczaj nic z nich nie wynika, choć kazirodztwo istniało zawsze. Pracowałam z kobietami, które gwałcili starsi bracia, i prawda była taka, że to nie fantazje były temu winne, ale krzywda i obojętność dorosłych. O tym już kiedyś opowiadałam. Teraz przytoczę inną historię o rodzeństwie, dzieciach dyplomatów. Chłopiec był o osiem lat starszy od siostry i ojciec go nie lubił, bo był zazdrosny o uczucie, jakim darzyła syna jego żona. A więc kiedy tylko stało się to możliwe, odesłał syna do szkoły z internatem. Jego siostra, wówczas bardzo mała, właściwie nie znała brata, nie wychowywała się z nim. Ale choć jej wolno było zostać w domu, nie czuła się szczęśliwa i kochana. Matka nie okazywała jej miłości, bo żałowała, że nie może mieć przy sobie syna. Ojciec starał się córkę rozpieszczać, lecz to jeszcze bardziej psuło jej relacje z matką, a bez miłości matki dziewczynka nie może być szczęśliwa i rozwijać się jako kobieta, która kocha i akceptuje siebie. Czuła się więc samotna i tęskniła za starszym bratem. Ponieważ ten rozrabiał w kolejnych szkołach, skąd go wyrzucano, a siostra prosiła, żeby wrócił, rodzice w końcu się na to zgodzili.

Była nastolatką, kiedy go poznała. Bardzo spragniona bliskości, a on czuł się podobnie, odrzucony przez ojca i zbuntowany wobec wszystkich. Oczarowało go więc to, jak bardzo siostra jest nim zafascynowana, jak bardzo okazuje mu swoją miłość i zachwyt. Miał kogoś dla siebie i ofiarował jej wszystkie swoje uczucia, których nie miał do kogo kierować, i oboje poczuli się uratowani. Rodzice odetchnęli z ulgą, bo dzieci tak się zajęły sobą, że mieli je z głowy. Nie wnikali w to, co je połączyło.

Seks?

Także seks. Ona przyszła do mnie już jako dorosła kobieta, by spytać, czy ma prawo kochać swojego brata. Powiedziałam jej, że go przecież kocha. Ona przyznała, że łączy ich też seks i że tego już nie chce. Ale nie chciałaby całkiem przestać się z nim spotykać, tylko nie wie, jak to zrobić, bo brat jest bardzo zaborczy. A ona chciałaby móc związać się z innym mężczyzną, założyć rodzinę, może mieć dzieci. Jednak to niemożliwe ze względu na to, co łączy ją z bratem. Nie chodzi nawet o to, że brat traktuje ją jak swoją własność, że jest zazdrosny. Ale o to, że dopóki z nim będzie, żaden inny mężczyzna nie okaże się tak bliski i tak ważny. Próbowała już być z innymi i zawsze czuła, że to nie było to. Pracowałyśmy długo nad tym, żeby zrozumiała, dlaczego do tego doszło, i uwolniła się od ciężaru winy. Aby poczuła się samodzielna i odrębna, nabrała sił do zbudowania z bratem nowej relacji, opartej na miłości siostrzanej i braterskiej,
a nie na kazirodztwie.

Czy to możliwe po takim doświadczeniu? Czy można w ogóle po takiej traumie mieć udane życie?

Rozstałyśmy się, kiedy ona była przekonana, że potrafi powiedzieć bratu, że chce, by łączyła ich tylko miłość brata i siostry. Że mu nie ulegnie. To na pewno niełatwe. Ale jeśli jej się udało, to zapewne zaczęła żyć tak, jak sobie to wymarzyła. Różnie za to bywało z dziewczynami, które były ofiarami molestowania czy gwałtu w rodzinie. Niektóre pozostały wycofane z seksu, a nawet z relacji z mężczyznami w ogóle. Były jednak i takie, którym bardzo zależało, żeby nadrobić stracony czas, i koncentrowały się na tym, żeby mężczyźni jakby oddali im to, co zabrali im bracia i ojcowie. Ta potrzeba rozliczania mijała jednak, kiedy kobiety odreagowały swoje krzywdy. Szczególnie jeśli na terapii były otwarte i rzetelnie pracowały oraz zależało im na tym, żeby mieć szczęśliwe życie. Wtedy się udawało. I bardzo dobrze, bo czemu miałyby płacić za postępowanie złych ludzi, którzy stanęli im na drodze dzieciństwa.

Powiem tak: kazirodztwo jawi mi się jako tunel, gdzie widać światło, ale bardzo daleko… Dzieci są w tym tunelu i albo podają sobie ręce, by nie dygotać ze strachu, albo jedno z nich krzywdzi drugie, bo nie może unieść własnego bólu. W pierwszym wypadku nie powinny być karane, w drugim – sprawca musi być ukarany. Zawsze jednak wina spoczywa na rodzicach. Tak to czuję. Jest jeszcze jedna ważna rzecz: kazirodztwo to też rodzaj buntu romantycznego. Lord Byron, wielki angielski poeta, miał ukochaną siostrę, największą miłość. Nie pamiętam, czy są jakieś źródła donoszące, że uprawiali seks, ale na pewno była kobietą jego życia. Może więc to też być bunt przeciw zasadom rodziców, zasadom społeczeństwa czy środowiska.

Zdaniem badaczy to wspólne wychowanie w dzieciństwie powoduje, że nie pociąga nas rodzeństwo. Ale coraz częściej będziemy spotykać nieznanych sobie braci i siostry na skutek choćby działania banku spermy. Tymczasem opisano GSA, czyli genetyczny pociąg seksualny. Zjawisko to dotyczy rodzeństw, które się nie znały, a gdy spotykają się w dorosłym życiu, to w połowie przypadków lądują w łóżku.

Mają do siebie niezwykle silny pociąg, którego źródła nie rozumieją i odbierają jako seksualny. Nie wolno rozdzielać rodzeństwa podczas adopcji, osierocone dzieci powinny mieć opiekę w ramach rodziny, trafić do domów kuzynów, dziadków, ciotek, żeby zostały w tej samej rodzinie. Wtedy nie będziemy mieli GSA, bo to wspólne wychowanie powoduje, że nie pożądamy krewnych. Wiemy, kim są i czemu czujemy, że są dla nas ważni. Jeśli ich nie znamy, a coraz częściej nie będziemy znać, bo poza bankami spermy mamy jeszcze surogatki, in vitro itp., to kiedy kogoś z naszej krwi spotkamy, możemy nie rozumieć, czemu czujemy się tak, jakbyśmy znaleźli kogoś, na kogo bardzo dawno czekaliśmy? A poczucie bliskości może być tak duże, ciało tak ważne, że trzeba się z nim spleść, być jednością. GSA potwierdza intuicyjną wiedzę, że krew łączy, a wspólne wychowanie, wiedza, kim naprawdę dla siebie jesteśmy, są nam potrzebne, bo inaczej wszystko może się poplątać.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze