fbpx

Kto odpowiada za zdradę w związku?

Kto odpowiada za zdradę w związku?
123rf.com

Coraz częściej do mojego gabinetu trafiają nieszczęśliwi małżonkowie i pary w kryzysie spowodowanym zdradą.
Zdarza się też, że przychodzi osoba zmęczona związkiem, pełna obaw, że jeśli nic się nie zmieni, to nie będzie miała skrupułów przed romansem. Wydaje się, że zdrada często jest objawem tego, że w związku nie dzieje się dobrze. Niekoniecznie dopiero fakt zdrady psuje relację.

Dlaczego właściwie zdradzamy?

Pierwszym czynnikiem, który sprzyja niewierności, są nieporozumienia i kłótnie, spowodowane głównie różnicą charakterów i poglądów. Ta odmienność nasila się głównie w czasie występowania innych problemów: praca, rodzina, finanse itp. Powoli życie erotyczne partnerów staje się mało satysfakcjonujące, nudne, a z czasem jakiekolwiek zbliżenia intymne są właściwie nieobecne. Dodatkowo, zmęczeni trwającymi miesiące czy lata konfliktami, jesteśmy bardziej skłonni wejść w nową relację, niż wkładać wysiłek w naprawę tego, co już mamy. Ostatecznie doprowadza to do poszukiwań osoby, która spełni nasze fantazje i oczekiwania. Często też czujemy potrzebę ucieczki od współmałżonka, pragnienie zwrócenia na siebie uwagi, chcemy poczuć się niezależni, pożądani, lepiej rozumiani. Niektórzy potrzebują większej czułości i więcej seksu, inni ryzyka, dramatu, czy zemsty. Są też ludzie, którzy marzą o „doskonałej miłości” oraz tacy, którzy potrzebują dowieść samym sobie, że ciągle jeszcze nie są za starzy na miłość i rzucają się w romanse „ostatniej szansy”.

Carol Botwin uważa, że niektórzy mężczyźni nie potrafią dochować wierności, gdyż nigdy w istocie nie opuścili „dziecięcej fazy” życia. W oddaleniu od małżonki spowodowanym np. podróżą, odczuwają potrzebę drugiej partnerki. Cudzołóstwu mogą też oddawać się osoby, które wychowały się w domach, gdzie brakowało czułości. Jako dorośli budują więc wyzbyte uczuć małżeństwo i wchodzą w niezobowiązujące romanse. Zdarzają się mężowie, którzy swoje żony wynoszą na piedestały, sypiać jednak wolą z „ulicznicami”. Pośród zdradzających często są osoby o postawie narcystycznej: potrzebują wielu kochanków, aby jaśnieć w promieniach ich pożądania. Zdarzają się czasem i tacy, którzy gustują w trójkątach, lubią walkę dla niej samej. Zdrada może być też próbą rozwiązania problemów seksualnych (Botwin, 1988).

Zdrada kusi

Niezależnie od poczucia, że cudzołóstwo jest niemoralne, pomimo wyrzutów sumienia towarzyszącym potajemnych schadzkom, na przekór niebezpieczeństwom, jakie niesie to rodzinie, przyjaciołom i stabilności życiowej, sporo osób chętnie wchodzi w związki pozamałżeńskie. Z raportu Kinseya wynika, iż ponad 33% Amerykanów i 26% Amerykanek przyznało się do tego typu kontaktów seksualnych (Kinsey i in., 1948; 1953). Ankieta przeprowadzona przez „Playboya” dwadzieścia lat później (Hunt, 1974) wskazała na liczbę 41% żonatych mężczyzn i 25% zamężnych kobiet, którzy zdradzili kiedyś współmałżonka. Badania z lat osiemdziesiątych mówią o 54% kobiet (Wolfe, 1981) i 71% mężczyzn (Hite, 1981), którzy dopuścili się niewierności.

Polskie badania mówią o 25% kobiet i 31% mężczyzn w roku 2005, a sześć lat później jest to 21% mężczyzn i 12% kobiet (Izdebski, 2005; 2011). Skąd jednak pewność, że którakolwiek z tych danych jest prawdziwa? Mężczyźni skłonni są chełpić się swymi seksualnymi podbojami, kobiety wolą raczej ukrywać romanse. Być może mężatki sprzed pół wieku niechętnie przyznawały się do zdrad małżeńskich, a współcześnie już potrafią być bardziej szczere. Hunt komentuje to w ten sposób: „Kobieta równie często będzie szukała seksu poza małżeństwem jak mężczyzna, jeśli tylko ona sama i jej otoczenie uważają, że ma do tego takie samo prawo jak małżonek” (Hunt, 1974). Wygląda wiec na to, że nasza ludzka skłonność do pozamałżeńskich związków jest świadectwem triumfu natury nad kulturą. Podobnie jak wzorce flirtu, uśmiechu, jak fizjologiczne podłoże zauroczenia i chęci do łączenia się z jedną osobą, także i cudzołóstwo jest najpewniej częścią pradawnej gry reprodukcyjnej.

Związek do naprawy od zaraz

Wracając do par w kryzysie, które niewątpliwie przeżywają trudne chwile. Przede wszystkim proponuję zamiast oceniania postępowania osoby zdradzającej, raczej zastanowić się nad motywami, które nią kierowały. Nie chcąc tracić tego, co zbudowało się do tej pory, jednocześnie czując brak spełnienia, często działamy egoistycznie. Powiemy – związek to przecież uwzględnianie drugiej osoby w naszych decyzjach. Jednak w sytuacji kryzysu naturalne jest, że w pierwszej kolejności dbamy o własne dobro, o własny komfort psychiczny i fizyczny. Idealnie jest móc uniknąć takiego dylematu, czyli pomyśleć wcześniej i zapobiegać, niż potem naprawiać. Jeśli czujemy, że w naszym związku nie jest do końca tak, jakbyśmy tego sobie życzyli, to nie czekajmy na „właściwy moment” by porozmawiać, moment, który najczęściej nigdy nie nadchodzi, tylko zróbmy to spontanicznie, teraz. Nawet lektura tego artykułu może być pretekstem do rozpoczęcia takiej właśnie rozmowy. Powiedzmy szczerze o naszych oczekiwaniach, o tym, co lubimy u siebie nawzajem, a czego nie lubimy i co chcielibyśmy zmienić.

Związek można porównać do rośliny. Podlewając ją raz w miesiącu utrzymamy ją przy życiu, będzie wegetować, ale nie rozwijać się. Możemy też, co kilka dni dawać jej trochę wody i obserwować jak rośnie i rozkwita.

Carol Botwin: seksuolog, dziennikarka, autorka m.in. książek „Niewierne żony” i „Niewierni mężowie”

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze