fbpx

Związki: w sieci kłamstw

randka
123rf.com

Gdy mamy wysoką samoocenę, czyli lubimy i szanujemy siebie – nie wstydzimy się ani chwilowych niepowodzeń, ani też nie dewaluujemy naszego statusu. Zakładamy, że to, co sobą prezentujemy, jest wartościowe.

Lubimy się podobać, czuć, że jesteśmy atrakcyjni dla innych. Będąc dziećmi w zabawie, udawaliśmy Supermanów, przebierałyśmy się za królewny i czarodziejki. Dzieciom wystarczy świetlny miecz, korona lub peleryna. Dorosłym przydaje się naturalne źródło mocy… czyli poczucie własnej wartości. Cóż jednak, gdy go brak?

Brnęłam w kłamstwo

Oto Ewa, 31-letnia sekretarka. – Założyłam na portalu randkowym swój profil. Jacek napisał jakoś tak bardzo sympatycznie i zaczęliśmy korespondować, a potem rozmawiać na czacie. Okazał się bardzo fajny. Chciałam mu zaimponować, więc powiedziałam, że jestem prawnikiem. Opowiadałam o tym, jak wspaniale jest uprawiać zawód, który jest moją pasją. Prawdę mówiąc, zawsze o tym marzyłam, ale na marzeniach się skończyło. Z planów wyszły nici. Pracuję w sekretariacie kancelarii i czasem wyobrażam sobie, że należy do mnie. Kiedy zaczęliśmy się spotykać, kombinowałam tak, żeby nie poznał adresu mojej pracy, kiedy chciał po mnie przyjechać, wymawiałam się setką powodów. Pech chciał, że któregoś dnia Jacek postanowił przysłać do mnie kuzynkę potrzebującą porady prawnej. Zrozumiałam, że prędzej czy później przyjdzie moment prawdy. Nie mogłam już dłużej brnąć w te kłamstwa. Choć Jacek okazał się wyrozumiały, ja nie byłam w stanie spojrzeć mu w oczy. Czułam się strasznie upokorzona. Rozstaliśmy się i wciąż tego żałuję.

Szybko zakończona znajomość

A oto Mirek, 26 letni barman. – Kiedy poznałem Majkę, akurat straciłem pracę. Spotkaliśmy się w klubie i bardzo zależało mi, żeby Maja się ze mną umówiła. Nie wiem, co we mnie wstąpiło, ale dorobiłem sobie życiorys wschodzącej gwiazdy fotografii reklamowej. W domu nie mam nawet porządnego aparatu, a opowiadałem o sesjach w studiu, stażu w Paryżu. Majka słuchała zafascynowana i nie dziwię się, bo naprawdę mnie poniosło. Niestety, nasza historia skończyła się szybko i drastycznie. Trzy tygodnie później kolega załatwił mi pracę za barem. A za kolejne trzy tygodnie Majka zobaczyła mnie serwującego drinki. Zamówiła szklankę wody i chlusnęła mi nią w twarz. Nie dziwię się. Okłamałem ją. I nie mogę już tego zmienić…

Wydaje się, że i w przypadku Ewy i Mirka spontanicznie pojawiła się chęć podkolorowania rzeczywistości. Czy jednak ludzie robią to ot tak, bez powodu?

Co sprawiło, że oboje skłamali?

Ewa przyznała, że bała się, że Jacek pomyśli sobie, że tylko odbiera telefony i parzy kawę. – W istocie mam poważniejsze zadania, ale czułam się nieatrakcyjna. Nie uważam się za piękność, niczym specjalnym się nie wyróżniam, więc chciałam wydać mu się bardziej inteligentna i ambitna.

Mirek powiedział, że gdyby nie jego praca, pewnie by tego wszystkiego nie wymyślił. – Ale jak tu powiedzieć ślicznej dziewczynie „jestem Mirek, właśnie dostałem wymówienie”. Wydawało mi się, że potem jakoś to wszystko odkręcę. Ale nie wiedziałem jak.

Wygląda na to, że tym, co pozwala nam pozostać sobą w każdej sytuacji, jest poczucie własnej wartości. Ono bowiem pozwala spojrzeć na siebie, partnera i relację z odpowiedniej perspektywy.

Gdy mamy wysoką samoocenę, czyli lubimy i szanujemy siebie – nie wstydzimy się ani chwilowych niepowodzeń, ani też nie dewaluujemy naszego statusu. Zakładamy, że to, co sobą prezentujemy, jest wartościowe. Wobec nowo poznanej osoby zachowujemy mądrą otwartość. Nie uprawiamy PR, nie staramy się jej/ jego olśnić. Po prostu jesteśmy sobą.

Miłość z góry skazana na porażkę

Kiedy jednak wydaje się nam, że nie jesteśmy godni szacunku i miłości, bywa, że staramy się stworzyć swój upiększony wizerunek. Pół biedy, jeśli jest tylko trochę podkolorowany. Gorzej, jeśli kreślimy wizję niemającą nic wspólnego z nami i z rzeczywistością. Jest oczywiste, że w ten sposób skazujemy swoją relację na niepowodzenie.

Któregoś dnia wszystko się wyda, ponieważ nie można długo utrzymywać fikcji. Druga strona zorientuje się, że kręcimy lub tak jak Mirek zostaniemy zdemaskowani. Jedyne wyjście to stwierdzić fakt i zacząć budować swoją wartość.

Ćwiczenia:

Etap 1

Weź cztery kartki papieru. Na każdej z nich napisz tytuł:

1. Moje cechy charakteru
2. Talenty, umiejętności
3. Co mi się udało?
4. Jak wyglądam?

Etap 2

Każdą z kartek przedziel na pół i na pierwszej połówce wypisz wszystkie pozytywy, które przyjdą ci do głowy.

Oto, co napisała Ewa:

1. Moje cechy charakteru: jestem wrażliwa, przyjacielska, pracowita, solidna, punktualna, lojalna, koleżeńska.
2. Talenty, umiejętności: komunikatywność, dobrze jeżdżę samochodem i sprawnie obsługuję sporo programów komputerowych, mam dobrą pamięć i zdolności organizacyjne, jestem sprawna fizycznie – jeżdżę na nartach i na rowerze.
3. Co mi się udało? – jestem doceniana w mojej pracy, mam mieszkanie i prawie spłacone kredyty, kupiłam samochód.
4. Jak wyglądam? – jestem szczupła, mam ładne, kręcone włosy, równe i białe zęby, duży i kształtny biust.
To tylko początek – jestem przekonana, że Ewa poczyni jeszcze wiele cennych odkryć na własny temat.

Etap 3

Oceń swoje zadowolenie z każdej z wymienionych sfer. Wybierz ocenę pomiędzy 1 a 10, gdzie 1 oznacza, że nie jesteś zadowolony a 10, że czujesz pełną satysfakcję.

Na drugiej połowie kartki wypisz to wszystko, co możesz zrobić, aby twoje zadowolenie z danej sfery zwiększyło się. Na przykładzie Ewy prześledźmy sferę wyglądu. Ewa oceniła swój wygląd na 5 punktów. A oto co chciałaby zmienić, by podnieść punktację:

  • zapuścić włosy, bo wyglądam bardziej kobieco, gdy są długie, ale nie udaje mi się przejść przez okres przejściowy, gdy odrastają,
  • zmienić sposób ubierania – mam za dużo strojów formalnych do pracy, a za mało takich, które podkreślają mój ładny biust,
  • zadbać o cerę, ponieważ mam skłonność do trądziku i potrzebuję specjalistycznej pielęgnacji.

Etap 4.

Napisz, co konkretnie zrobisz, aby osiągnąć rezultaty. Określ także czas ich realizacji.

Ewa:

  • poprosić fryzjera, aby pomógł mi zapuścić włosy – nie mogę w pracy wyglądać nieporządnie, więc powinny one zawsze mieć ładną linię, pójdę do fryzjera w tym tygodniu,
  • zrobić remanent w szafie i zaplanować zakupy, poświęcić na nie tyle czasu, aby dobrać stroje, w których będę naprawdę atrakcyjnie wyglądać – daję sobie na to trzy miesiące,
  • wybrać się do dermatologa, który dobierze mi odpowiednie preparaty pielęgnacyjne i zabiegi – zrobię to w ciągu najbliższych dwóch tygodni.

W ten sposób możesz osiągnąć poprawę we wszystkich sferach. Możesz sprawić, że postawisz sobie pełne 10!

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze