fbpx

Podręczniki seksualne

Podręczniki seksualne
fot.123rf

Podręczniki do kochania? Brzmi dziwnie. A jednak. Jest parę książek, które pozwolą ci lepiej zrozumieć swoje ciało i emocje oraz ciało i emocje kochanka.
TEKST AGNIESZKA GORTATOWICZ

Jak można podkręcić libido

Bezwstydnie. Konkretnie. Z humorem. Tak pisze dr Ian Kerner. Amerykański guru od seksu. Jego filozofia brzmi: „Tak jak w każdej mowie, by wyrazić się płynnie i potraktować temat z należnym mu szacunkiem, potrzebne jest gruntowne wtajemniczenie w reguły gramatyki i stylu”. I dr Kerner wtajemnicza. Jeśli chcesz poznać podstawy swojej anatomii (i anatomii swojego mężczyzny), a nie bardzo ufasz Wikipedii – zdaj się właśnie na niego. Jeżeli chcesz wiedzieć, jak można podkręcić libido – na to też dr Kerner znajdzie radę. I pomoże ci na nowo cieszyć się seksem w warunkach ekstremalnych: po narodzeniu się dziecka, czyli gdy wszystko się zmienia – ciało, umysł, rozkład dnia i mebli w mieszkaniu.

Ian Kerner, „Jej orgazm najpierw”, „Jego orgazm później”, „Seks od nowa”, „Miłość w czasach kolki” (razem z Heidi Raykeil)

Życie erotyczne Polaków

Rzetelnie. Bezpośrednio. Z empatią. Tak pisze polski guru od seksu – dr Andrzej Depko. Poważnie zainteresowany tym, by poprawić życie erotyczne Polaków. Książka powstała po serii audycji w Tok FM, gdzie seksuolog odpowiadał na pytania słuchaczy. A były rozmaite. Niektóre dotyczyły orgazmów (i ich braku). Niektóre libido (i jego braku). Inne homoseksualizmu, przedwczesnego wytrysku i różnicy temperamentów. Wszystkich nie wymienię, ponieważ książka jest gruba, a wręcz wypasiona. I jeszcze dołączyli do niej płytę. Warto mieć je obie.

Andrzej Depko, „Kochaj się długo i zdrowo”

Słowo od coacha

Tylko ty wiesz, jaka relacja da ci szczęście i jaki seks cię uskrzydli. Tylko ty wiesz, ile orgazmów w tygodniu potrzebujesz i jakie preferujesz pozycje. Nie jesteś pewna? Po przeczytaniu książki coacha Macieja Bennewicza – prawdopodobnie będziesz. I przekonasz się, które rady udzielone przez mamę, przyjaciółkę, Internet oraz seksuologa są dla ciebie, o których lepiej jest zapomnieć, a które warto wziąć pod uwagę, ale jeszcze nie teraz. Jeśli tylko zechcesz, znajdziesz sposób, by zbudować sobie związek doskonały. Albo bliski doskonałości.

Maciej Bennewicz, „Seks trujący. Seks doskonały. Coaching relacji”

Dla długodystansowców

Seks małżeński to nuda? Tak, tak może być. „Monogamia to najkrótsza droga do unikania seksu” – pisze słynna szwedzka seksuolog Dagmar O’Connor. – „Żaden inny rodzaj relacji nie podsuwa tylu gotowych wymówek i usprawiedliwień, żaden nie dostarcza tylu powodów do spięć, nie podpowiada tylu tematów zastępczych, które nie pozwalają dwojgu ludziom cieszyć się swoją seksualnością”.

Z drugiej strony – jak podkreśla O’Connor – tylko partnerzy, którzy mają do siebie zaufanie i trochę już razem przeżyli, mogą wejść na taki poziom bliskości, który pozwoli im eksplorować, eksperymentować, przekraczać granice. Spełniasz warunek, ale nie bardzo wiesz, w którą stronę granic ruszyć? Dagmar O’Connor ma parę pomysłów i chętnie się nimi dzieli. Żal nie skorzystać. Nie tylko w stałej relacji, także kiedy dopiero zaczynacie randkować.

Dagmar O’Connor, „Jak kochać się z tą samą osobą do końca życia i wciąż to lubić”

Kto kocha Greya?

Fenomen rynku wydawniczego, erotyczna seria o Christianie Greyu – podbiła serca czytelników, ale postawiła włosy na głowach recenzentów. Co sądzą o niej seksuolodzy? Agata Domańska pyta Joannę Twardo-Kamińską.

Ta książka nikogo nie pozostawia obojętnym. Budzi albo zachwyt i podniecenie, albo oburzenie i sprzeciw. Czytelniczki piszą „nie mogłam się oderwać od lektury” albo „jest kiepsko napisana i pokazuje relację opartą na przemocy”. Skąd taki wachlarz reakcji?

Proszę zwrócić uwagę, że sprzeciw czuły te osoby, które intelektualnie próbowały rozgryźć książkę. A te, które oddały się temu, co czują, zatracały się w lekturze. Kiedy kobiety pozwalały sobie nie myśleć, a doznawać, książka je podniecała. Gdy były nastawione na odbiór, a nie analizowanie, czy to jest dobre i właściwe, czytanie sprawiało im przyjemność. To nie dzieło literatury, celem tej książki było wywołanie podniecenia, odbiór „z brzucha”, nastawienie na czucie. To tak jakby oceniać film porno pod kątem prowadzenia kamery. Najwięcej korzyści i przyjemności lektura dała paniom, które bez analizy, obwiniania, osądzania i oceniania po prostu oddały się temu, co napływało, pojawiało się. Ludzie są w stanie sami sobie zrobić dużo złego przez brak akceptacji dla własnych preferencji seksualnych. Dzięki takiej lekturze mamy szansę rozluźnić się w tym, jacy jesteśmy. Tymczasem my wstydzimy się już samego faktu, że czytamy erotyczną książkę. Socjologowie uważają za dodatkowy fenomen Greya fakt, że popularność zawdzięcza publikacji na nośniku elektronicznym.

Dzięki temu można czytać bez pokazywania okładki. To kolejny dowód na to, że z jednej strony chcemy pikantnego seksu, a z drugiej boimy się do tego przyznać. Ale trudno się dziwić, że ukrywamy się z czytaniem Greya, skoro według badań prof. Izdebskiego do niedawna kontakty oralno-genitalne nie były formą akceptowaną społecznie…

A zarzut, że ta książka pokazuje trującą relację, opartą na przemocy emocjonalnej?

Owszem, pokazuje, ale jej nie idealizuje. Każda z nas może świadomie dokonać wyboru, czy odpowiada jej taki rodzaj relacji. Są kobiety, które chcą być zależne i chętnie zrzucą odpowiedzialność za życie na kochanka. Takiego partnera wręcz poszukują.

A nie sądzi pani, że po lekturze Greya sporo kobiet będzie szukało pomocy z powodu poczucia winy i niesmaku po nieudanych eksperymentach?

Rzeczywiście trzeba podczas lektury pamiętać, że to tylko opowieść. W codziennym życiu orgazmy nie wywołują raczej trzęsienia ziemi i rzadko są jednoczesne czy wielokrotne, zwłaszcza kiedy dopiero zaczynamy współżycie. Ale pewne zachowania warto przenieść do własnej sypialni. Niekoniecznie zaraz całe scenariusze, ale pojedyncze elementy, które dodadzą pikanterii naszemu seksowi.

To nie będzie łatwe, biorąc pod uwagę, że Polacy wstydzą się i nie potrafią rozmawiać o seksie…

Jeżeli rozmowa na ten temat sprawia trudność, można zakomunikować swoje pragnienia w inny sposób, zaznaczyć w książce ołówkiem ulubiony fragment i zostawić ją tam, gdzie partner rzuci na nią okiem, choćby w toalecie. Można kupić kajdanki, przypiąć je sobie do nadgarstka i wyciągnąć w łóżku rękę w kierunku partnera – a on niech zrobi z tą „propozycją”, co mu przyjdzie do głowy.

Joanna Twardo-Kamińska psycholog, seksuolog, www.mago-psychoterapia.pl

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze