Wiele pierwszych razów – rozmowa z seksuologiem Andrzejem Gryżewskim

Gdy kochamy się pierwszy raz na trzeźwo lub po zdradzie, możemy poczuć się tak, jakbyśmy nigdy przedtem nie współżyli. (Fot. iStock)

Inicjacja seksualna nas warunkuje – tak twierdzi nauka. Jeśli wtedy był ból albo lęk, będzie się to powtarzać. Na szczęście miłość może sprawić, że poczujemy się tak, jakbyśmy nigdy przedtem nie współżyli. Podobnie jest, kiedy kochamy się pierwszy raz na trzeźwo lub po zdradzie – mówi Andrzej Gryżewski, seksuolog i psychoterapeuta.

Pierwszy raz zdarza się nam tylko raz? A przecież, kiedy po rozwodzie czy rozstaniu znów pojawi się w naszym życiu miłość, czasem tak niezwykle odczuwamy pierwszy seks, jakbyśmy nigdy wcześniej nie kochali, ani emocjonalnie, ani fizycznie.
Zakochanie oczyszcza nie tylko z rozsądku, ale też z doświadczeń, dlatego pierwszy raz z miłości możemy odczuwać jako w ogóle pierwszy. I to niezależnie od tego, ile mamy lat i ile za sobą związków, a nawet małżeństw. To dobra nowina dla tych, którzy są w przededniu rozwodu czy rozstania – nowe uczucie sprawi, że stare doświadczenia i emocje, nawet traumy znikną. Miłość ma moc oczyszczania z tego, co było. Zresztą nie tylko ona sprawia, że możemy seksualność otworzyć na nowo. Dlatego kiedy jako seksuolog pytam klientów o ich pierwszy raz, to na dwa sposoby: o faktyczną inicjację, która jest ważna, bo koduje całe życie erotyczne. I o ten „pierwszy raz”, który odczuli emocjonalnie jako pierwszy.

„Odczucie” to tylko dowód na to, że mamy romantyczną naturę, czy na coś więcej?
Odczucie nie zależy od charakteru czy nawet płci. Mężczyźni często mówią, że pierwszy raz to był dla nich ten, kiedy pokochali. „Miałem kilkanaście kobiet. Ale miłość zresetowała całą moją wiedzę i doświadczenia. Technika? Zero. Jakbym był czystą kartą. Prawiczkiem” – to wypowiedzi różnych moich klientów. Seks z miłości naprawdę jest inny – nasyca, sprawia, że następnego dnia dalej odczuwamy radość i błogość. Jesteśmy pogodni, otwarci. Seks przypadkowy? Już po kilku godzinach chce się nam znów. Możemy odczuwać smutek albo rozdrażnienie: „To tylko tyle mi dało?”.

Pierwszy pocałunek z miłości też jest pierwszym?
Oczywiście. I kobiety, i mężczyźni mówią: „Tak to przeżywałem/am, że myślałem/am: »To nierealne, to się wcale nie wydarza! Całując pierwszy raz tę kobietę czy tego mężczyznę, znalazłem/am się w świecie iluzji. W kosmosie!”.
Badania neuropsychologiczne potwierdzają te odczucia. Aktywność mózgu podczas przypadkowego seksu wygląda jak Bieszczady nocą – tylko gdzieniegdzie palą się światełka, sygnał pobudzenia obszaru związanego z pożądaniem. Mózgi zakochanych są jak Los Angeles! Całe świecą, tak wiele obszarów jest pobudzonych. A im bardziej aktywny jest mózg, tym intensywniej odczuwa ciało. No i zakochana kobieta może mieć kilkanaście skurczów orgiastycznych, które opłyną ją całą. Podczas przypadkowego seksu ma ich tylko kilka, orgazm nie jest wszechogarniający.

Czy drugi pierwszy raz może być tak ważny jak inicjacja, która, jak twierdzisz, programuje nasze życie seksualne?
Seksuologiczna zasada pierwszych połączeń mówi, że kiedy robię coś pierwszy raz, a towarzyszą temu silne emocje, to w mózgu powstaną połączenia neuronalne – takie ścieżki, matryce – warunkujące to, jak będzie przebiegać każde kolejne zbliżenie. Z tego wynika więc, że inicjacja seksualna nas warunkuje. Jeśli kobieta za pierwszym razem czuła ból i lęk, to w kolejnych zbliżeniach będzie zdystansowana, podejrzliwa. Jeśli mężczyzna podczas inicjacji miał zaburzenia erekcji, przedwczesny wytrysk itp., to lęk, że to się powtórzy, będzie odczuwać przez lata. Na szczęście miłość tak silnie pobudza mózg, że powstają nowe ścieżki neuronalne, które nadbudowują się nad starymi. Dzięki temu przekraczamy własne doświadczenia. Pierwszy raz z miłości, także na poziomie neuronalnym, jest więc pierwszym.

Przeżycie go jeszcze raz może uleczyć naszą seksualność?
Tak. Jeden z moich klientów ma szlacheckie korzenie i od dziecka słuchał opowieści o zamkach. Kiedy jako 40-latek się zakochał, to z nową partnerką pojechał do zamku, gdzie wynajął apartament. I tam, jak stwierdził, był jego pierwszy raz: niespieszny, czuły, przy świecach, dobrym winie i muzyce. A prawdziwa inicjacja? Pomyłka! Na imprezie w klubie, tak szybko, że ledwo zdążył w dziewczynę wejść. Dla nastolatków priorytetem jest sam fakt inicjacji, a potem kumulacja doświadczeń. Im więcej, tym lepiej. Ale jeśli taką zasadą kieruje się mężczyzna, to ma i sto kochanek, ale co z tego, jeśli wie, że 90 procent jego zbliżeń było byle jakich. Bije to w jego tożsamość: bo skoro gros stosunków ma do niczego, to sam jest do niczego. Powtórka pierwszego razu może dać nowy początek.

A kobiety tego drugiego pierwszego razu nie potrzebują?
Kobiety dążą zazwyczaj do tego, żeby faktyczny pierwszy raz był już taki, jaki być powinien: a więc okraszony czymś romantycznym, z niespiesznym seksem. Kobiety więc częściej pierwszy raz mają lepszy, jeśli chodzi o scenografię, ale nie o sztukę miłosną kochanka, bo młody mężczyzna chce szybko. I dlatego pierwszy seks to rzadko erotyczna uczta dla kobiety. Częściej ból, bo ona nie zdąży się nawet podniecić. Pomóc może seks z miłości z mężczyzną, który da poczucie bezpieczeństwa i wie, czego kobieta potrzebuje. Ale też przyjęcie przez nią pozytywnej postawy – należy mi się szczęście w seksie, jestem tego warta. Poznanie swojej seksualności.

Pierwszy raz po rozwodzie z nowym partnerem to pierwszy drugi raz z urzędu?
Każdy członek czy wagina są inne. Każdy całuje, pieści i kocha inaczej. I pierwszy raz z nowym partnerem jest inny, ale czy „pierwszy” – zależy od naszej otwartości na to, co przyjdzie. Czasem przecież kobieta zamyka oczy i fantazjuje o byłym. Trudno wtedy mówić o pierwszym razie. Zresztą i tak bywa on trudny, bo idąc do łóżka po rozstaniu, mamy w sobie lęk, czy bolesne sytuacje z tamtej relacji się nie powtórzą. Czy nowy nie powie tego co były: „Gdzie zostawiłaś piersi?”. Pamięć – to z nią się zmagamy. Lepiej nam więc jest z nowym partnerem za drugim, czwartym razem – gdy zdobędzie nasze zaufanie. W seksie najważniejsze staje się poczucie bezpieczeństwa, to warunek, by puścić kontrolę. A nie puścimy jej, jeśli będziemy się bać tego, że jak np. zaczniemy wydawać dziwne odgłosy, to zostaniemy wyśmiani. Mam pacjentkę, która podczas seksu oralnego od nowego partnera usłyszała, że on pierwszy raz widzi taką dużą łechtaczkę: „To jakiś przerost?!”. I teraz ona się boi ośmieszenia… A przecież jedne kobiety mają łechtaczki bardziej odsłonięte, inne mniej – im „większa” łechtaczka, tym łatwiejszy orgazm. Jeśli więc nowy partner podziwia, pożąda i daje akceptację, to kobieta coraz bardziej będzie się otwierać na niego, a wtedy dopiero może od niego dostać to, czego tamten jej poskąpił.

Jakie jeszcze sytuacje sprawiają, że mamy nowe rozdanie w sypialni?
Pierwszy seks po zdradzie też wyznacza początek. Tutaj trudności wynikają z naszej wyobraźni. Zdradzona kobieta boi się porównań, wyobraża sobie, że tamta była piękniejsza, lepsza w łóżku. Fantazje zazwyczaj przerastają rzeczywistość. Jeśli kobieta im ulegnie, to bywa, że pierwszy seks po zdradzie – paradoksalnie – jest namiętny. Zdradzona staje do nieświadomej walki z rywalką, chcąc być lepsza w łóżku. I często jest. Mąż przeciera oczy i przyznaje, że gdyby taki był ich seks, to nie wydarzyłby się skok w bok. Ale tak nie pokonamy niszczącej siły wyobraźni. Podobnie jak nie zrobimy tego dociekaniem: „Jak to robiliście?!”. Bo odpowiedź przyklei się nam do głowy w trudny do odklejenia sposób. Czasem zdradzona zażąda, by mąż z nią zrobił to samo co z kochanką. I znam pary, które taki mają pierwszy raz, choć ani ona, ani on tego nie chcą.

Oj, namiętny pierwszy raz po zdradzie to zapowiedź końca?
Bywa nim, bo po kilku tygodniach nocnych igrzysk namiętność się kończy – kochanka znika z głowy zdradzonej, ale nasila się złość wynikająca ze zdrady męża, totalnego załamania poczucia bezpieczeństwa w związku. I żona zostaje w łóżku sama z mężem – tym samym co przed zdradą. A więc nie bardzo pociągającym… Z drugiej strony – też zaczyna się rejterada. Mimo superseksu z żoną mąż rusza śladem kochanki. Bo nie seks, ale to, jak żona go oceniała, było powodem niewierności. Aby wrócić do siebie po zdradzie, trzeba uporać się z emocjami, które mają siłę tsunami. Namiętny seks bywa próbą poradzenia sobie z nimi. Próbą nieskuteczną, bo nie pomaga odbudować relacji.

To jaki powinien być, żeby dobrze zacząć od nowa związek po zdradzie?
Po pierwsze, człowieczy – czuły, niespieszny. Słowem kluczem jest „uważność”. Na siebie, na odczucia zmysłowe płynące z ciała, z dotyku, pocałunków, penetracji. Skupienie na tym, co tu i teraz – na smaku pocałunków, zapachu skóry i włosów partnera. Tak uczymy się siebie, ale też bronimy przed fantazją i lękiem, że z tamtą było mu lepiej. Po drugie, powinna mu towarzyszyć uważność na partnera. Na to, jak reaguje na dotyk, pocałunki, bliskość. Poznanie go, jego prawdziwych potrzeb i emocji – to cel. Ludzie czasem żyją obok siebie latami, a niewiele o sobie wiedzą. Seks mają rutynowy w dwóch pozycjach. Dla seksu to fatalny scenariusz. Czują się samotni we dwoje, niedocenieni, nielubiani i stąd te zdrady. Dlatego warto zacząć od początku, czyli od randek. Pochodzić razem do kina, na spacery, odbudować zaufanie. Dobry powrót to zmiana stosunku do partnera. I kobieta, i mężczyzna po zdradzie mają lekcję do odrobienia. Zdrada to znak, że oboje byli nieuważni. Po porodzie wielu kobietom seks wydaje się niepotrzebny. Czy to sprawa hormonów?
Nie tylko, ciało matki jest stymulowane przez bliski kontakt z niemowlęciem, są poruszone też jej strefy erogenne, jak piersi, więc potrzeby erotyczne ma w jakimś sensie zaspokojone. Rozwiązaniem jest obudzenie libido, czyli lektura książek erotycznych, oglądanie filmów, a potem próba zbliżenia, nawet jeśli ta potrzeba jest na minimalnym poziomie. Spróbować i zobaczyć, czy może ten seks jednak da jej jakąś zapomnianą przyjemność. Bywa, że i partner do seksu się nie wyrywa, bo i on potrzebuje znów dostrzec w kobiecie zmysłową istotę, a nie tylko matkę. Warto popracować nad tym pierwszym razem – przygotować się, rozbudzić, a potem delikatnie zbliżyć.

Pierwszy raz na trzeźwo bywa trudny. Kiedy rozmawia się z tymi, którzy przestali pić, brać narkotyki, grać itp., okazuje się, że pierwszy seks na trzeźwo bywa ostatnim.
Aż 60 procent Polaków nie współżyło bez alkoholu. Alkohol wyłącza ośrodki czołowe odpowiedzialne za zasady, nakazy i zakazy. A więc seks musi być obłożony wstydem, lękiem, poczuciem winy, skoro tylu Polaków chce się znieczulić przed stosunkiem na ewentualność pojawienia się trudnych emocji i toksycznych przekonań na temat seksu. No i jak mamy ich wiele, to pierwszy raz na trzeźwo bywa negatywnym trzęsieniem ziemi. Bo oto wszystko, czego nauczyli się po pijanemu, nie liczy się, bo te trudne emocje i kompleksy blokują sprawność. Ale też niewiele po pijaku się nauczyli, bo seks był wtedy tylko dodatkiem – wystarczał sam haj alkoholowy, żeby było fajnie.

Co robić? Wrócić do picia? Oczywiście to żart!
Przez pierwsze kilkanaście razy, kochając się na trzeźwo, można nie poczuć, że seks jest wspaniały. U kobiet obawy dotyczą braku miękkości, tego, że po alkoholu lepiej się układały w ramionach partnerów. A wstyd i kompleksy? Jeśli boisz się czegoś, ale przed tym nie uciekasz, nie chowasz się, lęk będzie się zmniejszał. Jeśli np. nie czujesz się dość szczupła, nie ukrywaj tego, nie gaś światła. Za każdym razem, kiedy mimo lęku rozbierzesz się, będzie ci lepiej, a potem przestaniesz się tym przejmować.

Czyli pierwszy koszmarny raz to nie wyrok?
Absolutnie nie! Seksuologiczna zasada stu pierwszych zbliżeń mówi, że nie należy na podstawie kilku, kilkunastu zbliżeń wyciągać wniosków o tym, jak nam jest w łóżku. Warto powoli testować techniki i pozycje, sprawdzać, co da najwięcej przyjemności. Pieścić i czuć, czy te pieszczoty działają. Pozwalać pieścić siebie, pokazywać, czego się chce… Popracować nad wiarą w siebie, aby błahe „nie” nas nie raniło. Bo pokazywanie siebie to podstawa dobrego seksu. Alkoholik pije, żeby odłączać się od rzeczywistości, od siebie. Kiedy trzeźwieje – odzyskuje świat i ciało. Uczy się prawdziwej, niepodkręconej chemicznie zmysłowości. Poznaje swoje uczucia, odkrywa potrzeby. Można więc powiedzieć, że dopiero kiedy pozna i pokocha siebie, będzie mieć prawdziwy pierwszy raz.