1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Spotkania
  4. >
  5. Tom Hanks: Tu nie chodzi o flirt

Tom Hanks: Tu nie chodzi o flirt

Dzięki roli w „Czwartej władzy” miał okazję walczyć w obronie wolności słowa i po raz pierwszy spotkać się na planie z Meryl Streep. Jeden z najsympatyczniejszych aktorów Hollywood opowiada nam o mediach, szukaniu prawdy i – oczywiście – o fiacie 126p.

 

Rozmawia anna tatarska

 

Grał pan u Stevena Spielberga już pięć razy, ale podobno tym razem było inaczej.

Tak, bo na planie rozbrzmiewał dźwięk maszyn do pisania. Dla mnie to wciąż dźwięk kojarzący się z atmosferą pracy. Zdaję sobie sprawę, że dziś odgłosy z nią wiązane to raczej gwar zatłoczonego Starbucksa, ale według mnie praca wciąż brzmi jak to charakterystyczne „taka-tadam-ciak-ciak-tabadamdam!” [z zaangażowaniem naśladuje maszynę do pisania].

Jak to się stało, że choć pracowaliście już z Meryl Streep razem poza ekranem, to w „Czwartej władzy” po raz pierwszy spotykacie się przed kamerą?

Naprawdę nie wiem! Całą moją karierę modliłem się: „Dobry Boże, uśmiechnij się do mnie i ześlij mi film z Meryl Streep”. Jedyne wytłumaczenie jest takie, że ona miała we wszystkich swoich kontraktach antyhanksowską klauzulę. Byliśmy jak orzeł i mangusta – jedno żyje w nocy, drugie za dnia. Marzyliśmy o spotkaniu, ale nie udawało nam się do niego doprowadzić. Oczywiście, to ja jestem mangustą, a Meryl – orłem.

Podobno niechcący wpuścił pan na planie Meryl w maliny.

Otóż Meryl nie wiedziała, że Steven nie uznaje prób. Miałem nad nią przewagę, bo pracowałem już ze Stevenem i znałem jego metody. Podzieliłem się uwagami na temat jego techniki z kolegami, którzy grali reporterów, ale zapomniałem wtajemniczyć Meryl. Może chodziło mi o to, żeby utrudnić jej pracę i zdobyć więcej zbliżeń dla siebie?! A tak na poważnie, to założyłem, że wszyscy wiedzą, jak on pracuje, tym bardziej Meryl, ta Meryl. Przecież ona wie wszystko. I jakoś nie przyszło mi do głowy, że ona może chcieć próbować sceny. Uznałem, że się odnajdziemy gdzieś w toku pracy.

Znaleźliście wspólny język. Są w filmie cudownie zagrane sceny, gdzie gadacie jedno przez drugie z ogromną naturalnością. Improwizacja czy doświadczenie?

Kiedy scena kręcona jest w szerokim planie, aktorzy mogą sobie pozwolić na to, by wchodzić sobie w słowo. Steven uwielbia swoich aktorów i w ogóle ludzi, z którymi pracuje. Często pyta ich o opinię, zawsze szuka jakiejś iskry, czegoś, gdzie nie sięga wyobraźnia. Na moje pytanie: „Gdzie jest ustawiona kamera?”, potrafi odpowiedzieć: „Nieważne, grajcie, moja w tym głowa, żeby było dobrze”. Steven to prawdziwy magik.

Wciela się pan w legendarnego wydawcę „The Washington Post”, Bena Bradlee. Tę postać unieśmiertelnił Jason Robards, który zagrał go we „Wszystkich ludziach prezydenta”. Inspirował się pan jego rolą?

Występowałem u boku Jasona milion lat temu [w „Filadelfii” – przyp. red.]. Zdaję sobie sprawę, że wielu osobom z Benem Bradlee kojarzy się właśnie on. Ale tym razem nie było potrzeby studiować jego występu. Bradlee funkcjonuje w pewnym stopniu jako mit. Uznałem, że grać go to tak, jakby podchodzić do postaci Ryszarda III czy innego Frankensteina.

Bradlee to rzeczywiście postać symbol, ale pan miał szansę go spotkać.

Poznałem go dzięki Norze Ephron [scenarzystka i reżyserka, m.in. „Bezsenności w Seattle” i „Masz wiadomość”]. Do spotkania doszło w Waszyngtonie, gdzie przyjechałem na otwarcie pomnika Drugiej Wojny Światowej, a on, jako były żołnierz, też tam był. Na galowej kolacji posadzono mnie obok Sally Quinn [dziennikarka „The Washington Post” i ostatnia żona Bena Bradlee – przyp. red.]. Z czasem atmosfera się rozluźniła, wszyscy się poprzesiadali i wreszcie mogłem z nim porozmawiać. W każdym klipie, wywiadzie, jaki potem obejrzałem, przygotowując się do filmu, był właśnie taki, jakiego pamiętam z tamtego spotkania przy drinku.

Poznał pan też Kay Graham, którą gra Meryl.

To było dzień przed tym, jak zmarła. Przedziwne zdarzenie, trudno mi o tym mówić. Zrobiła na mnie wrażenie osoby wyważonej, która nie wygłasza opinii, ot tak, z marszu. Rozmawialiśmy o filmach, zasugerowałem, że kiedyś wszyscy będą je oglądać w domowym zaciszu, na komputerach i wypasionych telewizorach. „O nie – odpowiedziała. – Głupota! Ludzie zawsze będą chodzili do kina”. Nie dowiedziałem się o niej zbyt wiele, ale moje wrażenia pokrywają się z materiałem, który znalazł się w jej autobiografii, nagrodzonej Pulitzerem „Personal History”.

„Czwarta władza” opowiada o Pentagon Papers – tajnym raporcie rządu USA dotyczącym wojny w Wietnamie, i o kwestii wolności prasy. To wciąż ważne i aktualne?

Na planie codziennie rano oglądałem wywiad, którego Ben Bradlee udzielił The Poynter Institute, centrum nauki o dziennikarstwie. Opowiada w nim o doświadczeniu, które zaważyło na jego życiu. Był młodym dziennikarzem, kiedy na jego oczach szef lokalnej policji bezczelnie skłamał na temat toczącej się sprawy. Ben nie mógł pojąć, jak ten człowiek może to robić. Wprost, patrząc w oczy, kiedy wszyscy wiedzą, że jest inaczej. Ben uważał, że kiedy na twoje pytanie ktoś odpowiada kłamstwem, trzeba się zastanowić, dlaczego to robi. Co to znaczy? To też jest materiał. Ta potrzeba dociekania prawdy zawiodła go w dziennikarskie kręgi. Miał głębokie poczucie odpowiedzialności za bycie przedstawicielem czwartej władzy. Uważał, że należy kopać tak długo, aż się człowiek dokopie do faktów, które pozwalają bezdyskusyjnie udowodnić tezę. Nie można twierdzić, że dwa plus dwa to pięć. I że Richard Nixon nie próbował powstrzymać „The New York Timesa” i „The Washington Post” przed opublikowaniem dokumentów obnażających winę Pentagonu. W 1971 roku rząd chciał ukryć swoje postępki, bo gdyby obywatele odkryli, że ich okłamywano, nie można by było ich dalej oszukiwać. To było podwójne nadużycie tego, czym ma być demokracja, zamach na samą podstawę idei wolności. Wolność oparta jest na pewnej transparentności działań. Dlatego tamto śledztwo „The Washington Post” i tamten wyrok Sądu Najwyższego były tak ważne. Sąd uznał, że prasa służy rządzonym, a nie rządzącym. Samo podważanie tej zasady byłoby de facto zamachem na pierwszą poprawkę, a bez niej Ameryka nie może istnieć w kształcie, w jakim została powołana do życia.

Pilnuje tego właśnie prasa, czyli tytułowa czwarta władza. Jako człowiek mający częstą styczność z mediami jak ocenia pan ich ewolucję?

Dziś artykuł nie może być już luźnym zbiorem anegdot czy opinii, musi być poszukiwaniem prawdy. To ważniejsze niż kiedykolwiek, bo otacza nas wodolejstwo i werbalna przemoc. Wiele wątpliwości wzbudza też we mnie fakt, że dziś każdy, kto prowadzi podcast czy stronę internetową, może się nazywać dziennikarzem, mieć swoją opinię i przekonywać do niej odbiorców. Oczywiście każdy ma prawo do własnej opinii, ale nie do własnych faktów – tu nie ma miejsca na subiektywizm.

Internet to idealne środowisko dla kombinatorów i mitomanów.

Ben Bradlee szybko zrozumiał, że ludzie kłamią. Kłamie hycel, szef policji, szef drukarni. Wszyscy. Internet wypełniony jest kłamstwami. Kolejnym newsowym postom na Facebooku można ufać mniej więcej tak jak napisom na ścianach w męskiej toalecie. Trudno się z tym konfrontować. Moja rada? Bądź czujny, ale nie stawaj się cyniczny. Prawda istnieje. Możemy się z nią nie zgadzać, ale ona istnieje, choć jest wciąż celem ataków. Kiedy prawda zaczyna być podważana, rozmywana przez władzę, to znaczy, że rozpoczął się proces legitymizacji fałszu. Dół staje się górą, czarne – białym, a dwa plus dwa już nie równa się cztery. Kiedy tak się dzieje, to znaczy, że znaleźliśmy się w rzeczywistości będącej dziwną kombinacją anarchii i „Big Brothera”.

Ostatnio przed wywiadami regularnie sprawdzam listy płac. Też odnosi pan wrażenie, że w kwestii równouprawnienia film jest kilka kroków za telewizją?

W telewizji kobiety naprawdę dają czadu. Są tam reprezentowane o wiele lepiej niż w tradycyjnym kinie. To bardziej zróżnicowana gałąź branży filmowej, także rasowo i etnicznie. Ekonomia branży filmowej jest dyktowana przez mężczyzn, którym wydaje się, że bilety do kina kupują ojcowie, synowie i bracia. Ja tego nie rozumiem. Pracowałem z wieloma kobietami i nigdy nie miałem wątpliwości, kto rządzi na planie. Jestem przekonany, że w tych salach konferencyjnych, na radach i za biurkami, na których wypisywane są czeki, proporcja płci będzie się zmieniała. Swoją drogą na początek przydałyby się konkretne zapisy o obowiązkowej równowadze płci. Tak, żeby te składy odzwierciedlały proporcję, jaka istnieje w społeczeństwie.

Kiedy media donosiły o kolejnych przypadkach molestowania w branży, o panu krążył następujący dowcip: „Tom Hanks oskarżony przez kolejną kobietę o bycie miłym gościem”.

Czy jakieś kobiety o to mnie posądzają? Ja pamiętam to inaczej!

Wspomógł pan swoim wizerunkiem akcję charytatywną na rzecz polskiego szpitala. W rezultacie w pana garażu zaparkował fiat 126p.

Przyznaję, że prowadziłem go tylko raz. Zmieściłem się do środka! Przysięgam, hamowanie przypomina udeptywanie gąbki…

Od lat ta sama żona, przyjaciel kobiet, szalenie kulturalny, miły człowiek – tak pana widzą, czy pan tego chce, czy nie. A jak pan widzi to, co się dzieje w branży w konsekwencji afery Weinsteina? Są i tacy, którzy biją na alarm, że zwariowaliśmy, że teraz nie będzie już się można podrywać, że to koniec flirtu…

Minie trochę czasu, zanim cała ta burza się uspokoi. Jeszcze trochę posłuchamy tego typu obaw. Ale tu nie chodzi o flirt! Nie ma żadnego prawa zabraniającego flirtu, a nawet zakochiwania się w koledze z planu. Ale musi istnieć rodzaj etosu, zasad mówiących, że osoba mająca władzę nie może podrywać podległych mu kolegów czy koleżanek, którzy nie są w stanie powiedzieć „nie” ze strachu przed utratą pracy.

Nie ma, oczywiście, prawa zabraniającego bycia dupkiem, ale wydaje mi się, że istnieje pewna etyka zawodowa wskazująca, że nie można być dupkiem w pracy. Spokojnie, jestem pewny, że flirtowanie nigdy nie zostanie zakazane. Ale seksualne drapieżnictwo – owszem. Z czasem powstaną konkretne narzędzia prawne, by je klasyfikować i zwalczać. Zmiana wciąż trwa, na pewno część wydarzeń jeszcze przed nami, ale przekroczyliśmy już Rubikon.

 

Tom Hanks

rocznik 1956. Ma na koncie dwa Oscary  z rzędu (za role w filmach „Filadelfia” i „Forrest Gump”), jeszcze trzy nominacje i cztery Złote Globy. Jest też reżyserem, scenarzystą i producentem.

 

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zwierciadło

Every summer has a story

fot. materiały prasowe Femi Stories
fot. materiały prasowe Femi Stories
Zobacz galerię 12 Zdjęć
Jesteśmy sobą w pełnej okazałości. Tańczymy, płaczemy ze szczęścia, próbujemy rzeczy, których wcześniej nie śmiałyśmy spróbować. Podróżujemy i odnajdujemy siebie we współczesnej dżungli. Kolekcja Femi Stories na sezon wiosna-lato 2020 to cztery kolekcje kapsułowe zainspirowane wydarzeniami, które zmieniły nas na zawsze.

Kochamy markę Femi Stories. Za projekty, które uwielbiamy najbardziej - takie, w których czujemy się swobodnie, które przypominają nam najpiękniejsze, błogie chwile: wschody słońca, szum oceanu, piaszczyste i bezkresne plaże.

Femi Stories na sezon wiosna-lato 2020 to cztery kolekcje kapsułowe zaprojektowane z myślą o #FemiGirls i ich aktywnym stylu życia. Stworzone dla dziewczyn, które zaczynają swój dzień od jogi, a kończą go surfując przy zachodzie słońca; podróżują i stale szukają nowych wyzwań, odkrywają swoje potrzeby i poprzez swój styl śmiało je wyrażają. Czerpią energię z kosmopolitycznego miasta, ale nie wyobrażają sobie życia z dala od natury. Cztery historie, w której każda odnajdzie siebie.

1. LOVE IN MARRAKESH Historia inspirowana marokańskimi zachodami słońca nad tętniącym życiem, pełnym ekscytujących bodźców miastem. Niebanalnie połączenie ognistego odcienia pomarańczy, głębokiego granatu i delikatnego błękitu z motywem przewodnim LOVE, zaprojektowanym po wizycie w muzeum Yves Saint Laurent w Marrakeszu.

2. WILD AT HEART Kapsuła oddająca dzikość serca #FemiGirl i naszą wieczną miłość do natury. Tu nie obowiązują żadne zasady – nowy, autorski florystyczny print zestawiliśmy z kultową panterką i połączyliśmy z odcieniem morskiej zieleni, a kurtkę Franta i szorty Start znajdziecie w odcieniu metalicznego złota. Tutaj regułą jest brak reguł.

3. PALM TREE RESORT Lato w pełni, zabawa barwami dodającymi energii, siła wzorów i kolorów. Florystyczny wzór, paski, gorąca czerwień i głęboka zieleń. To wszystko znajdziecie w nowych modelach mini, midi i maxi sukienek, kultowej bluzie Kenta, parce Paloma czy idealnie skrojonych strojach kąpielowych.

4. PINK OCEAN Historia inspirowana podróżą po piaszczystych brzegach oceanu i andaluzyjskimi zachodami słońca. Modele w odcieniu pudrowego różu i niebieskiego przełamane zostały delikatnym printem nawiązującym do tego, co kochamy najbardziej – słońca plam i fal.

Jest pięknie. I już nie możemy doczekać się lata.

  1. Zwierciadło

Świąteczne inspiracje prezentowe

Zobacz galerię 8 Zdjęć
Nie masz pomysłu na wyjątkowy prezent dla najbliższych? Mamy dla Ciebie kilka inspiracji. Anielskie włosy, piękna fryzura i promienna cera to prezent, który możesz podarować tym, których kochasz.

ANIELSKIE WŁOSY W STYLU EKO

Najmodniejsza na świecie marka kosmetyków do włosów, KEVIN.MURPHY, to strzał w dziesiątkę. W szczególności dla wielbicielek najnowszych trendów, ekologii oraz… posiadaczek cienkich włosów! Zestaw SPEAKING VOLUMES, w skład którego wchodzi szampon ANGEL.WASH oraz odżywka ANGEL.RINSE w połączeniu z kultowym lakierem SESSION.SPRAY, sprawi, że te święta będą wyjątkowo piękne oraz pełne objętości.

KEVIN.MURPHY SPEAKING VOLUMES, 234 zł (hair2go.pl) KEVIN.MURPHY SPEAKING VOLUMES, 234 zł (hair2go.pl)

HANDMADE STORY

Dla miłośniczek rękodzieła trafionym prezentem będą zestawy spinek TURTLE STORY. Ręcznie wykonane szylkretowe spinki o nietuzinkowych kształtach będą idealnym uzupełnieniem świątecznych fryzur. Zapakowane są w ekologiczne oraz ozdobne pudełko.

TURTLE STORY – zestaw 2 spinek od 69 zł  (hair2go.pl) TURTLE STORY – zestaw 2 spinek od 69 zł  (hair2go.pl)

ŚWIĄTECZNA REGENERACJA

Dla miłośniczek profesjonalnej pielęgnacji włosów wybierz niezawodny zestaw regenerujący OLAPLEX. To doskonałe rozwiązanie dla posiadaczek każdego rodzaju włosów. Wszystkie produkty z tej serii zawierają specjalnie opatentowany składnik, który wnika w głąb włosa, naprawiając je od wnętrza. To prezent, który gwarantuje piękne i zdrowe włosy nie tylko od święta!

OLAPLEX zestaw; 249 zł (hair2go.pl) OLAPLEX zestaw; 249 zł (hair2go.pl)

PROMIENNA CERA

Dla wielbicielek prostej i skutecznej pielęgnacji twarzy wybierz zestaw od GLOV. Jest to niezbędny duet pielęgnacyjny każdej kobiety. W zestawie antycellulitowa rękawiczka do peelingu ciała oraz rękawiczka, która w mgnieniu oka zmywa makijaż tylko przy użyciu wody. Natomiast dla miłośniczek koreańskiej pielęgnacji postaw na zestaw 5 masek od PIBU, przeznaczonych do różnego rodzaju cery lub elastyczną maseczkę kształtującą owal twarzy od SKEDERM. Maski w płachcie to nie tylko idealny pomysł na prezent, ale również doskonały sposób na zimową pielęgnację skóry twarzy.

PIBU zestaw masek, 289 zł; SKEDERM PEPTIDE LIFTING BAND 5 szt., 259 zł; GLOV IT'S A MATCH 49 zł/ hair2go.pl PIBU zestaw masek, 289 zł; SKEDERM PEPTIDE LIFTING BAND 5 szt., 259 zł; GLOV IT'S A MATCH 49 zł/ hair2go.pl

LUKSUS DLA WŁOSÓW

Wymagającej i ceniącej najwyższej jakości pielęgnację podaruj wyjątkowy zestaw nawilżający do włosów od Alterny. Ta wyjątkowa linia z ekstraktem z kawioru intensywnie nawilża, wzmacnia i odżywia suche oraz problematyczne włosy. W zestawie znajduje się nawilżający szampon oraz odżywka wraz z elegancką, skórzaną kosmetyczką. Podaruj jej w prezencie piękne włosy oraz odrobinę luksusu.

ALTERNA CAVIAR MOISTURE DUO, 199 zł/hair2go.pl ALTERNA CAVIAR MOISTURE DUO, 199 zł/hair2go.pl

DLA VEGE MANIACZKI

Profesjonalne, wegańskie oraz nietestowane na zwierzętach kosmetyki do włosów to zdecydowanie prezent, który zadowoli każdą miłośniczkę ekologii. SHARK BAY od Eleven Australia to zestaw dedykowany dla posiadaczek cienkich oraz pozbawionych objętości włosów. Szampon oraz odżywka odbiją je od nasady, a sól morska doda im tekstury, tworząc naturalne fale. Podaruj jej włosy pełne objętości oraz… australijskiego słońca.

ELEVEN AUSTRALIA SHARK BAY 175 zł/hair2go.pl ELEVEN AUSTRALIA SHARK BAY 175 zł/hair2go.pl

W MĘSKIM STYLU

Jeśli szukasz prezentu dla swojego ukochanego mężczyzny postaw na praktyczne rozwiązanie. Wybierz zestaw FRESH MIX od marki KEVIN.MURPHY, który zawiera wszystko to, czego potrzebuje zadbany oraz nowoczesny mężczyzna. W zestawie znajduje się stymulujący szampon i odżywka, oraz dwie mini pasty do stylizacji. Poszukiwania idealnego prezentu dla Niego możesz uznać za zakończone sukcesem.

KEVIN MURPHY FRESH.MIX 234 zł/hair2go.pl KEVIN MURPHY FRESH.MIX 234 zł/hair2go.pl

Propozycje prezentów dostępne na

  1. Zwierciadło

Słodka niespodzianka pod choinkę

(Fot. iStock)
(Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Rozpakowywanie prezentów to jeden z tych momentów, na który w czasie świąt czekają nie tylko dzieci. Upominki, to przecież dowód na to, że o sobie pamiętamy i chcemy sprawić sobie przyjemność.

Jednym ze sprawdzonych pomysłów na prezent od Świętego Mikołaja jest małe co nieco, czyli paczuszka pysznych słodkości. Ucieszą się z niej zarówno małe łasuchy, jak i dorośli smakosze. Słodycze spod choinki smakują wyjątkowo, zwłaszcza jeśli mają kojarzące się ze świętami smaki - pomarańczy, wanilii i przypraw korzennych. Dekoracyjne opakowanie ozdobione bożonarodzeniowymi motywami tabliczkę czekolady, pudełko pralinek, czy paczkę cukierków przemieniają w wyjątkowy słodki prezent.

Wybierając słodkości pod choinkę trudno pominąć siłę tradycji – są marki, które od lat kojarzą się z jakością i smakiem. Jedną z nich jest E.Wedel. Marka, jak co roku, przygotowuje z okazji świąt specjalną edycję swoich kultowych produktów, wzbogacając je o dodatki takie jak pomarańcza, cynamon, wanilia i żurawin. Z okazji Bożego Narodzenia, znane wedlowskie produkty otrzymają nową, świąteczną szatę graficzną.

Są wśród nich , Torcik Wedlowski, kultowe Baryłki i duże tabliczki czekolady – gorzka z żurawiną, mleczna z cząstkami pomarańczowymi oraz czekolada Cookie, w dwóch świątecznych smakach: korzennym i Orange Mocha. W tegorocznej ofercie Mieszanka Wedlowska, cukierki Pierrot i świąteczne pralinki opakowane będą w nietuzinkowe puszki w kształcie kuli, dzwonka i choinki. Dzięki temu mogą także stanowić idealną świąteczną ozdobę.

Słodkości dla najmłodszych

Dzieciom czas oczekiwania na Boże Narodzenie można umilić kalendarzem adwentowym E.Wedel. W ozdobnym pudełku podzielonym na 24 okienka znajdują się czekoladki w dwóch smakach w kształcie Buźki Krówki. 
Na Mikołajki lub pod choinkę można sprawić im zestawy słodyczy na przykład: pudełko z opaską w kształcie rogów Renifera - bohatera motywu graficznego, Domek Krówki, a także czekolady mleczne z chrupiącymi kawałkami wafelków i chrupek lub z kawałkami pianek marshmallow. Świąteczne produkty dla dzieci E.Wedel ozdobiono postaciami Renifera, Mikołaja, Bałwanka oraz Znajomej Krowy Kucharza.

 

Produkty z portfolio świątecznego E.Wedel są w sprzedaży od początku listopada.

  1. Zwierciadło

Stwórz atmosferę Świąt. Inspiracje od marki Fyrklövern  

Zobacz galerię 23 Zdjęcia
Święta to przede wszystkim wyjątkowa atmosfera, spotkania z bliskimi oraz pyszne potrawy. Smakowanie ich to również delektowanie się pięknem odświętnie nakrytego stołu. Zainspiruj się propozycjami marki Fyrklövern - specjalistą w dziedzinie dekoracji stołu - i stwórz świąteczną aranżację, która oczaruje twoich gości!

ÅSA’S WINTER 

Rajskie jabłuszka, pomarańcze, granaty i pachnące gałązki to elementy doskonałe na świąteczny stół! By całość wyglądała bajecznie warto wybrać perfekcyjną zastawę, która spełni nasze oczekiwania co do dekoracji stołu i zachwyci wszystkich gości! Po raz pierwszy w Polsce, w cudownej aranżacji świątecznej, prezentujemy Serwis ÅSA’S WINTER, zaprojektowany przez skandynawską artystkę Anne Rooslien. Najwyższej jakości, trwała porcelana skaleniowa, urzekające, ręcznie litografowane zdobienia oraz wyjątkowy design tworzą ponadczasowy serwis obiadowy! Dzięki zastawie, dekorowanej skrzatami – wykreowanymi przez znaną w Skandynawii Åsę Götander, uzyskasz wspaniałą zimowo-świąteczną atmosferę. Porcelanę możemy umyć w zmywarce i odgrzać w niej dania korzystając z kuchenki mikrofalowej – to dodatkowy atut tego eleganckiego serwisu.

SANTA CHRISTMAS

Do świątecznej dekoracji stołu warto wybrać nastrojowe świece, serwety i oczywiście doskonałą porcelanę. Serwis SANTA CHRISTMAS ręcznie zdobiony platyną, skrzącymi się płatkami śniegu oraz uroczymi krasnalami to spełnienie świątecznych marzeń zarówno dzieci jak i dorosłych. Klasyczny design kolekcji wypełniają kolorowe, ręcznie malowane wizerunki skrzatów i zwierząt w zimowej scenerii. Pełne fantazji i artystycznego kunsztu, tworzą ciepły i radosny klimat, podkreślając wyjątkową atmosferę świąt.

ÅSA’S CHRISTMAS

Skrzaty i dekor wzbogacony elementami z 18-karatowego złota to przewodnie elementy Serwisu ÅSA’S CHRISTMAS. Zastawa z motywem uroczych ludków idealnie ozdobi świąteczny stół i stworzy atmosferę bajkowego klimatu przywołując wspomnienia beztroskiego dzieciństwa. To serwis, który przykuwa wzrok oryginalnym kształtem przypominającym pofałdowane śnieżne zaspy, na których zagościły urocze skrzaty. Ośnieżone choinki dekorowane prawdziwym złotem stanowią ekskluzywny element ozdobny! Gałązki, pierniki w kształcie serca, gwiazdy z jabłek czy złote szyszki w kieliszkach to elementy dekoracyjne, które komponują się idealnie z tym eleganckim serwisem.

ÅSA’S CHRISTMAS WHITE

Porcelana Åsa’s Christmas White zachwyca klasycznym designem i ręcznie malowanymi krasnalami w białych i srebrnych kapturkach. Serwis przepięknie prezentuje się w monochromatycznym stylu, gdzie na drewnianym stole w odcieniach szarości układamy zielone gałązki przyprószone śniegiem, szyszki i pachnące pierniki.

VICTORIA 

Drewno, pachnący świerk, nastrojowe lampki i przepyszne potrawy podane na luksusowej porcelanie skandynawskiego projektu pomogą nam stworzyć perfekcyjną atmosferę w czasie świąt! Serwis Victoria zachwyca delikatną formą, a zdobienia z 18-karatowego złota nadają mu królewskiego splendoru. Czerwona serweta przyprószona sztucznym śniegiem, pomarańcze, goździki i soczyste, czerwone jabłka w zimowej okrasie w połączeniu z elegancką porcelaną Victoria tworzą dekorację stołu w iście królewskiej aranżacji. Ta zastawa to świetny wybór zarówno na święta jak i inne okazje, jej klasyczny i elegancki design sprawia, że będzie pasowała na każdą uroczystość.

CELEBRATION

Świąteczny stół stanowi doskonałe pole do popisu dla miłośników dekoracji wnętrz. Spektrum możliwości jakie możemy zastosować jest nieograniczone. Pachnące gałązki świerku, złote świece, kryształowe wazony, eleganckie serwety czy też subtelne herbaciane róże i złote sztućce będą prezentować się perfekcyjnie w otoczeniu porcelany Celebration. Serwis o lekko falistym kształcie z ręcznie nanoszonymi platynowymi zdobieniami zachwyca subtelnością i elegancją.

Zobacz więcej na: ,

  1. Zwierciadło

Herbaty Newby - doskonały prezent pod choinkę

Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Kolekcja światowej sławy projektanta mody Matthew Williamson dla Newby to idealny prezent na Święta dla każdej wielbicielki najwyższej jakości herbaty oraz mody.

Przepiękne puszki skrywają w sobie 3 wyjątkowe herbaty: Maharaja’s Breakfast (czarna herbata Assam), Exotic Earl Grey (herbata z olejkiem z gorzkiej pomarańczy i płatkami róży) oraz Jasmine Rose Garden (zielona herbata z różą i jaśminem). Do wyboru będzie także pudełko zawierające wszystkie 3 produkty.

Najwyższej jakości liście herbaty wraz z kwiatowymi dodatkami, ukryte w pięknych opakowaniach będą idealnym prezentem dla bliskiej osoby, a także przyjemnym uzupełnieniem każdego dnia.

Produkty dostępne są na stronie