1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Spotkania
  4. >
  5. Rooney Mara: „Wierzę w talizmany. Ogromna część tego, kim jesteśmy, rodzi się w naszym umyśle”. Rozmawiamy z aktorką z okazji premiery perfum L’Interdit Elixir

Rooney Mara: „Wierzę w talizmany. Ogromna część tego, kim jesteśmy, rodzi się w naszym umyśle”. Rozmawiamy z aktorką z okazji premiery perfum L’Interdit Elixir

Rooney Mara w kampanii perfum Givenchy L'Interdit Elixir (Fot. Craig McDean dla Parfums Givenchy)
Rooney Mara w kampanii perfum Givenchy L'Interdit Elixir (Fot. Craig McDean dla Parfums Givenchy)

Odsłuchaj artykuł

Aleksandra Urbaniak - Rooney Mara: „Wierzę w talizmany. Ogromna część tego, kim jesteśmy, rodzi się w naszym umyśle”. Rozmawiamy z aktorką z okazji premiery perfum L’Interdit Elixir

00:00 12:59
15s
0,5 x
15s
Rooney Mara kontynuuje współpracę z domem mody Givenchy, stając się twarzą nowej odsłony zapachu L’Interdit. Legendarne perfumy debiutują w wersji Elixir – pełnej mocy, odwagi i wyrafinowanej zmysłowości. Z okazji premiery perfum mieliśmy okazję porozmawiać z gwiazdą o kampanii L’Interdit Elixir, o nowym filmie „Bucking Fastard”, w którym występuje wraz z siostrą oraz o roli, jaką zapach odgrywa w jej codziennym życiu.

Posągowa elegancja, magnetyzm i spojrzenie, którym zdaje się prześwietlać człowieka na wskroś. Z Rooney Marą widziałyśmy się tylko przez kamerkę – lecz mimo 10 tysięcy kilometrów, które dzieliły mnie od aktorki w dniu wywiadu, doskonale poczułam jej elektryzującą aurę. Emanowała z ekranu komputera tak samo wyraźnie, jak za każdym razem, gdy oglądałam Rooney na ekranach kin.

Spotkanie twarzą w twarz z gwiazdą Hollywood to zawsze chwila prawdy – czy jej publiczny image znajduje odzwierciedlenie w kameralnej rozmowie bez publiczności i kamer? Wraz z dwójką innych dziennikarzy z Europy zadaliśmy aktorce w sumie kilkanaście pytań. Ale już po pierwszym z nich zyskałam niemal natychmiastową pewność. Tajemniczość i refleksyjność, które prasa od lat przypisuje Rooney, są rzeczywistym składnikiem jej osobowości. Na każde pytanie odpowiadała z głębokim namysłem, ale i charakterystyczną dla siebie powściągliwością. Jak na standardy Hollywood aktorka wydaje się wyjątkowo skryta – w jej postawie wyczułam jednak o wiele więcej szczerości niż u innych znanych osób, których nie opuszcza wyuczony entuzjazm.

L’Interdit Elixir – jeszcze intensywniejsze wcielenie legendy

(Fot. Craig McDean dla Parfums Givenchy) (Fot. Craig McDean dla Parfums Givenchy)

Kampania nowych perfum L’Interdit Elixir doskonale współgra z naturą i temperamentem gwiazdy. Na zdjęciach promujących zapach Rooney Mara nosi bogaty, biżuteryjny „naszyjnik-zbroję” utkany z czerwonych klejnotów – dzieło Maison Goossens dla Givenchy. Pod nim skrywa się kobieta pełna mocy i świadoma swojej zmysłowości.

Koncept ten znajduje odzwierciedlenie w piramidzie zapachowej perfum L’Interdit Elixir, za które odpowiada trio kreatorów: Dominique Ropion, Anne Flipo i Meabh McCurtin. Postanowili dodać legendarnym perfumom jeszcze więcej intensywności i magnetyzmu. Słodkie, uwodzicielskie nuty czereśni oraz upojny akord absolutu rumu, esencji davany i ekstraktu waniliowego reprezentują w L’Interdit Elixir sensualną stronę kobiety. Białe kwiaty, nuty drzewne, wetyweria i paczula stanowią dla nich szlachetną przeciwwagę. Razem tworzą kompozycję, która zachęca do odnalezienia wewnętrznej siły i wyrażania swojej kobiecości z pewnością siebie.

A jak patrzy dziś na te kwestie Rooney Mara? Oto nasz wywiad z twarzą nowych perfum Givenchy.

Rooney Mara o kobiecości, macierzyństwie i roli zapachów w swoim życiu

Jesteś twarzą zapachu L'Interdit już od 2018 roku. Co sprawia, że twoja wieloletnia współpraca z domem Givenchy jest dla ciebie tak wyjątkowa?

Rooney Mara: Już na samym początku przyjęto mnie bardzo ciepło. Zawsze czułam się przez Givenchy zaopiekowana. Noszę projekty tego domu mody od wielu lat i fantastycznie się w nich czuję. Miałam ogromne szczęście, że przez tyle lat mogłam budować z tą marką naprawdę ciepłą, wspierającą relację. Bardzo ją cenię i podziwiam za to, co robi.

Jak zmieniłaś się od czasu, gdy rozpoczęłaś współpracę z Givenchy przy L'Interdit? Czy zmieniło się także twoje postrzeganie kobiecości?

Tak, zdecydowanie, moje spojrzenie na kobiecość bardzo się zmieniło, ale głównie dlatego, że w międzyczasie zostałam mamą. To doświadczenie całkowicie zmienia sposób, w jaki postrzega się kobiecość i możliwości kobiecego ciała. Pod tym względem przeszłam prawdziwą rewolucję. Zmieniły się również wszystkie skojarzenia, jakie budzi we mnie samo słowo „kobiecość”. Dziś odczuwam wobec niego ogromny szacunek i podziw, tymczasem kiedyś nie było to dla mnie tak oczywiste. Nie powiedziałabym, że było to dla mnie „brzydkie” słowo, ale coś mnie w nim mnie odpychało. Dziś patrzę na kobiecość z ogromnym uznaniem i głębokim szacunkiem.

Kiedy przygotowujesz się do roli filmowej, czy zastanawiasz się również nad zapachem swojej bohaterki? Czy zapach odgrywa jakąś rolę w budowaniu postaci?

Nie robię tego przy każdej roli. Czasami się to zdarza, ale nie jest stałym elementem pracy nad graną przeze mnie bohaterką. Przy „Dziewczynie z tatuażem” wydarzyło się to właściwie samo. Skórzane kostiumy do filmu przygotowywała Agatha, która zajmuje się również komponowaniem zapachów. Nasączała skórzaną odzież specjalnym aromatem. Ponieważ bardzo długo brałam udział w castingach do tego filmu i przez cały ten czas nosiłam te same ubrania, zapach bardzo mocno związał się dla mnie z postacią filmowej Lisbeth. Później sama zaczęłam go nosić i towarzyszył mi przez cały okres zdjęciowy. To był jeden z tych wyjątkowych przypadków, kiedy zapach rzeczywiście stał się ważną częścią moich wspomnień z pracy nad filmem.

Przez lata współpracowałaś z wieloma najwybitniejszymi reżyserami. Czego nauczyły cię te doświadczenia?

Dla mnie najważniejszą osobą na planie zawsze jest reżyser. Kino jest przede wszystkim medium reżysera, a nie aktora, dlatego trzeba mieć do niego pełne zaufanie. Wybierając projekty, zawsze zastanawiam się, czy jest to osoba, której chcę się oddać w ręce. Miałam ogromne szczęście, że już na początku kariery pracowałam z Davidem Fincherem. To był bardzo ważny moment mojego rozwoju. Dał mi ogromne poczucie sprawczości i wiary w siebie. Dopiero później zrozumiałam, jak wyjątkowe było to doświadczenie, bo nie jest ono wcale normą.

Praca z kimś tak wybitnym i wymagającym była prawdziwym darem. David nauczył mnie ufać własnej intuicji, zachęcał mnie do wyrażania swojego zdania i pokazał, że moja opinia ma znaczenie. W ogromnym stopniu pomógł mi uwierzyć w siebie. Naprawdę jestem za to bardzo wdzięczna. To było niezwykle cenne doświadczenie, zwłaszcza na tak wczesnym etapie mojej kariery.

W najnowszym filmie Wernera Herzoga „Bucking Fastard” występujesz razem ze swoją siostrą Kate. W jaki sposób wasza prawdziwa więź wpłynęła na to, jak budowałyście relację sióstr Holbrook na ekranie? Czy dzięki temu było wam łatwiej, czy wręcz przeciwnie?

Zdecydowanie łatwiej. Grałyśmy siostry, a ponieważ naprawdę nimi jesteśmy, od początku istniało między nami coś, czego nie da się sztucznie stworzyć. Właśnie dlatego Werner chciał obsadzić w tych rolach prawdziwe siostry – między nimi istnieje niewypowiedziana więź. Co więcej, to był bardzo nietypowy projekt, bo nie tylko grałyśmy siostry. Przez niemal cały film mówiłyśmy niemal jednocześnie, jednym głosem. Naprawdę nie wyobrażam sobie, żebym mogła zrobić to z kimkolwiek innym.

Jak już dziś wspominaliśmy, jesteś związana z Givenchy od wielu lat i brałaś udział w licznych kampaniach tej marki. Czym kampania L'Interdit Elixir różni się od poprzednich?

Przede wszystkim jest zupełnie inna pod względem wizualnym. Już sam wygląd mojej postaci bardzo się zmienił. We wszystkich poprzednich kampaniach występowałam w czarnej, koronkowej sukni wieczorowej. Tym razem klimat jest zupełnie inny. Ogromną rolę odgrywa również niezwykły element kostiumu, który stworzyła Sarah Burton. Był czymś w rodzaju własnego talizmanu i całkowicie zmienił charakter tej kampanii. To naprawdę zupełnie inna estetyka.

Sarah Burton rozpoczęła nowy rozdział w historii Givenchy. Co najbardziej imponuje ci w jej twórczej wizji marki?

Sarah jest jedną z moich ulubionych osób – nie tylko w świecie mody, ale w ogóle. Znamy się właściwie od początku mojej współpracy z Givenchy. Poznałam ją w tym samym czasie, gdy zaczęłam nosić projekty tej marki. Od pierwszego spotkania była niezwykle ciepła, serdeczna i autentyczna. Tworzy dla mnie ubrania od wielu lat. Uszyła mi naprawdę wiele pięknych kreacji. Pamiętam nawet, że kilka razy ubierała mnie, gdy byłam w ciąży, a nikt jeszcze o tym nie wiedział. Jest niesamowicie utalentowana, ale jednocześnie bardzo wrażliwa. Uważam, że to, co zrobiła dla Givenchy, jest naprawdę imponujące. Mam poczucie, że przywróciła marce bardzo wyrazistą tożsamość. Jej projekty mocno nawiązują do klasycznego dziedzictwa Givenchy, a jednocześnie pozostają nowoczesne, odważne i bardzo charakterystyczne dla niej samej.

W kampanii L'Interdit Elixir pojawia się motyw zbroi. Czy w twoim prywatnym życiu istnieją rzeczy, które pełnią dla ciebie rolę emocjonalnej zbroi?

To ciekawe określenie – emocjonalna zbroja. Staram się medytować każdego dnia i dla mnie właśnie to jest najlepszą emocjonalną ochroną. To trochę jak prysznic dla umysłu. Medytacja przypomina mi, żeby pozostawać tu i teraz. Właśnie obecność w chwili jest dla mnie najlepszą emocjonalną zbroją.

Wierzysz w talizmany? L'Interdit Elixir jest opisywany właśnie jako talizman mocy – coś, co dodaje pewności siebie i pomaga odkryć wewnętrzną siłę. Który aspekt tej idei jest ci najbliższy?

Bardzo wierzę w talizmany, więc podoba mi się myśl, że zapach może być symbolem siły i pomagać wydobyć ją z nas samych. Mam wrażenie, że ogromna część tego, kim jesteśmy, rodzi się w naszym umyśle. Jeśli więc wierzymy, że jakiś talizman może dodać nam siły, to sama ta wiara już ma w sobie ogromną moc. To właśnie przekonanie sprawia, że taki talizman staje się czymś naprawdę znaczącym.

„L'Interdit” oznacza „zakazany”. Czy jest coś, co przez wiele lat wydawało ci się zakazane – zawodowo lub prywatnie – a dziś pozwalasz sobie to w pełni wyrażać i akceptować?

Myślę, że tak. Mam nadzieję, że wraz z dorastaniem i zdobywaniem doświadczeń wszyscy się zmieniamy. Z wiekiem zauważam, że otwieram się na rzeczy, wobec których kiedyś byłam bardzo zamknięta. Nie chcę mówić konkretnie, o co chodzi, ale z biegiem lat perspektywa się zmienia. Są sprawy, wobec których stajemy się bardziej wyrozumiali, mniej kurczowo trzymamy się dawnych przekonań.

Nie ma jednak niczego, czego ktoś mógłby mi po prostu zakazać. Oczywiście są rzeczy, których sama nie chciałabym zrobić i odmówiłabym, gdyby ktoś mnie o nie poprosił. Ale gdybym naprawdę wierzyła, że coś jest słuszne, a jednocześnie byłoby to zakazane, chciałabym wierzyć, że taki zakaz nie powstrzymałby mnie przed działaniem.

Czy zdarzyło ci się kiedyś podejść do zupełnie obcej osoby tylko dlatego, że spodobały ci się jej perfumy? Wyobrażam sobie sytuację, w której mijasz kogoś na ulicy, czujesz piękny zapach i zawracasz, żeby zapytać, czego ta osoba używa.

Chciałabym być taką osobą. To znaczy... zdarzyło mi się tak zrobić i wiem, że potrafię się na to zdobyć, ale na co dzień raczej nie jestem aż tak odważna. Jednak od czasu do czasu, jeśli mam dobry dzień, jestem w stanie podejść do kogoś i zapytać o perfumy.

W jednym z wywiadów przyznałaś, że na początku kariery byłaś bardzo nieśmiałą osobą. Ja również jestem raczej introwertyczką, dlatego chciałam zapytać: jak budujesz swoją pewność siebie na co dzień?

To bardzo dobre pytanie. Szczerze mówiąc, nie mam na nie gotowej odpowiedzi. Chciałabym ją mieć. Nadal jestem dość nieśmiała. Choć mam wrażenie, że słowo „nieśmiałość” bardziej pasuje do dzieci. Sama nie chciałabym już postrzegać siebie jako osoby nieśmiałej. Czuję, że przyszedł już czas, żeby po prostu mieć w sobie więcej pewności siebie. Jednocześnie nadal jestem zdecydowaną introwertyczką. Z wiekiem nauczyłam się to bardziej doceniać. Mam wrażenie, że nasze społeczeństwo znacznie częściej nagradza i podziwia ekstrawertyków. A przecież oba typy osobowości są równie wartościowe. Introwertycy również wnieśli do świata ogromny wkład. Myślę więc, że najważniejsze jest, aby o tym pamiętać, mocno stać na własnych nogach – mówiąc wprost – przestać aż tak przejmować się tym, co myślą inni.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE