1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Wywiady
  4. >
  5. Siła, która rodzi się z odwagi. Wywiad z Anną Heimberger, Prezeską Fundacji Kobiety e-biznesu i CEO Bateau Agence

Siła, która rodzi się z odwagi. Wywiad z Anną Heimberger, Prezeską Fundacji Kobiety e-biznesu i CEO Bateau Agence

Anna Heimberger (Fot. materiały prasowe)
Anna Heimberger (Fot. materiały prasowe)
Siła nie zawsze ma postać zdecydowanego głosu i twardych decyzji. Czasem zaczyna się od cichego pytania: czy mogę chcieć więcej? W rozmowie dla Zwierciadło.pl Anna Heimberger – Prezeska Fundacji Kobiety e-biznesu i CEO Bateau Agence – opowiada o odwadze, która rodzi się z wewnętrznego przyzwolenia, o ambicji, którą kobiety wciąż zbyt często tłumią, i o lękach, które nie znikają wraz z sukcesem. To szczery, poruszający wywiad o liderstwie bez masek, o wspólnocie zamiast rywalizacji i o momencie, w którym „bałam się, ale działałam” staje się początkiem prawdziwej zmiany. To rozmowa, w której wiele kobiet może rozpoznać własne wątpliwości – i własną gotowość, jeszcze nienazwaną.

Maria Weber: Styczeń często skłania do podsumowań i decyzji. Z Pani perspektywy – jaka jest dziś największa blokada kobiet, które chcą rozwijać się w biznesie, ale czują, że coś je zatrzymuje?

Anna Heimberger: Nowy Rok i Styczeń sprzyjają przemyśleniom i zadaniu sobie pytania: „gdzie jestem i dokąd zmierzam?”. Z moich obserwacji wynika, że największym wyzwaniem wielu kobiet w życiu zawodowym nie jest brak chęci czy kompetencji, lecz podświadomy brak zgody na własne ambicje. Można to interpretować dwojako. Często blokujemy się w działaniu ze względu na to, że obawiamy się oceny innych: męża, partnera, znajomych, przyjaciółek. Kobieta za bardzo przedsiębiorcza, osiągająca sukcesy często jest osamotniona prywatnie i ma trudności w budowaniu relacji, w których jest doceniana i wspierana. Z drugiej strony kobiety często zostawiają awanse, większe przedsięwzięcia mężczyznom albo osobom, które już coś osiągnęły. To już wynika z lęku i braku wiary w siebie.

Największym wyzwaniem wielu kobiet w życiu zawodowym nie jest brak chęci czy kompetencji, lecz podświadomy brak zgody na własne ambicje.

Od lat pracuje Pani z kobietami na różnych etapach biznesowej drogi – od pomysłu po skalowanie firm. Czy częściej spotyka się Pani z realnymi barierami zewnętrznymi (brak kapitału, czasu, wsparcia), czy raczej z lękami i przekonaniami, które kobiety noszą w sobie? Czy pamięta Pani jakąś historię, która szczególnie dobrze to ilustruje?

Nie ma jednej odpowiedzi. Jednak wydaje mi się, że zdecydowanie częściej są to bariery wewnętrzne niż zewnętrzne. Kobiety pytają: „Czy ja się do tego nadaję?”, „Czy to nie za wcześnie?”. Paradoks polega na tym, że pytają o to osoby bardzo doświadczone. Mam wrażenie, że kobiety nie potrzebują kolejnych porad, jak działać – potrzebują przyzwolenia, by uwierzyć, że mogą. Dlatego w naszej Fundacji Kobiety e-biznesu nie skupiamy się wyłącznie na wiedzy, ale też na wsparciu psychicznym oraz pracy z przekonaniami. Znam wiele kobiet, które jeszcze kilka lat temu nie uwierzyłyby, że będą w takim miejscu w jakim są. Przykład nauczycielki, która zmieniła całkowicie swoje życie zostając personalną stylistką. Robi to, co kocha i też się z tego utrzymuje. Kolejny przykład to kobieta, która wyjechała z mężem za granicę, zostawiając dla niego swoje polskie zawodowe życie w tyle. Nasz program pomógł jej uwierzyć w siebie, podnieść się z depresji. Zaczęła produkować designerską biżuterię, teraz sprzedaję ją online i zarabia sama na siebie.

Syndrom oszusta wraca w rozmowach z kobietami jak bumerang – także wśród liderek i ekspertek. Czy widzi Pani różnicę w tym, jak z tym zjawiskiem mierzą się kobiety na początku drogi i te, które są już „na wysokim poziomie”?

Przypomnijmy, że kobiety z syndromem oszusta stawiają sobie bardzo wysokie wymagania i dążą do perfekcji. Są samokrytyczne, zamiast doceniać swoje osiągnięcia i mocne strony często skupiają się na swoich błędach i słabościach. Syndrom oszusta towarzyszył także mnie, mimo kolejnych sukcesów zawodowych. Dopiero rozmowy z innymi kobietami uświadomiły mi, jak powszechne jest to doświadczenie. Wydaje mi się, że syndrom oszusta nie znika wraz z osiągnięciami. Znosi go dopiero świadomość własnej wartości. O tym mówimy też w naszym programie rozwojowym TOP Women w e-biznesie. Staramy się podnosić świadomość i wskazywać Uczestniczkom jak wielka jest ich wartość i pracować nad jej utrwalaniem. W TOP Women w e-biznesie nazywamy ten mechanizm wprost, bo dopiero wtedy można go oswoić.

Program TOP Women w e-biznesie dla wielu uczestniczek staje się momentem przełomowym. Co – Pani zdaniem – zmienia się najczęściej po jego ukończeniu: konkretne kompetencje, pewność siebie, a może sposób myślenia o sobie i swojej roli w biznesie? Jakie zdanie albo myśl najczęściej słyszy Pani od kobiet na koniec programu?

Przede wszystkim w programie TOP Women w e-biznesie kobiety nabywają nowe kompetencje z obszaru prowadzenia biznesu. Otrzymują wiedzę od ekspertów oraz mogą przetestować narzędzia już podczas programu. Wiedza, jaką zdobywają zwiększa ich pewność siebie, zmniejsza lęk przez nowym. Połączenie modułów merytorycznych z sesjami, podczas których przeprowadzamy swojego rodzaju metamorfozę wizerunkową oraz umysłową to strzał w dziesiątkę. Energia, pozytywne myślenie, akceptacja i równość to słowa jakimi określają Uczestniczki nasz program. Wiele razy spotykam kobiety Laureatki już z pięciu edycji kursu i słyszę tylko miłe słowa. „Dodaliście mi skrzydeł”, „Bałam się, ale działałam”, „Chciałabym jeszcze raz uczestniczyć i być z Wami”. Fundację Kobiety e-Biznesu budowałyśmy z myślą o wspólnocie, a nie rywalizacji.

Kobiety rozwijają się najszybciej wtedy, gdy czują się doceniane i bezpieczne.

Przez lata uczono nas, że liderka musi być „twarda”, zdystansowana, odporna na emocje. Czy dziś widzi Pani zmianę w tym, jak kobiety definiują siłę i przywództwo? Jakie cechy liderstwa zyskują na znaczeniu w świecie, który jest coraz bardziej niepewny i dynamiczny?

Widzę dużą zmianę w tym, jak kobiety definiują dziś siłę. Coraz rzadziej próbują kopiować męskie modele zarządzania. Siła kobiet w biznesie nie polega na tym, że stają się twardsze, lecz że przestają udawać kogoś, kim nie są. Autentyczność połączona z wiedzą i pewnością siebie to nowy kierunek. Autentyczność to też emocje, empatia. Nie oznacza to, że nowa liderka to kobieta rozemocjonowana i płaczliwa. Nie, to pewna siebie, mądra i dzieląca się wiedzą pełna autentyczności liderka. W programie TOP Women w e-biznesie pokazujemy, że autentyczność może być realną przewagą biznesową.

Autentyczność połączona z wiedzą i pewnością siebie to nowy kierunek.

Coraz częściej mówimy też o marce osobistej jako elemencie rozwoju w biznesie. Czy Pani zdaniem można dziś budować silną, rozpoznawalną markę osobistą, nie tracąc autentyczności? Jaką rolę odgrywa w tym samoświadomość i praca nad własnymi przekonaniami?

Moim zdaniem jak najbardziej można budować silną markę osobistą bez utraty autentyczności. Pod warunkiem, że marka osobista nie jest kreacją, tylko świadomym wydobyciem tego, kim naprawdę jesteśmy. Autentyczność nie polega na mówieniu wszystkiego i wszędzie, ale na spójności między wartościami, działaniami i komunikacją. Kluczową rolę odgrywa tutaj samoświadomość. Dla mnie to umiejętność rozpoznania własnych mocnych stron, ograniczeń, motywacji i emocji. Bez niej łatwo wpaść w pułapkę porównywania się z innymi albo kopiowania cudzych strategii, które do nas nie pasują. A to bardzo szybko odbiera wiarygodność. Równie ważna jest praca nad własnymi przekonaniami, bo to one często nieświadomie sterują tym, jak się pokazujemy światu. Przekonania typu „nie jestem wystarczająco dobra”, „nie wypada się promować” czy „muszę być taka jak inni eksperci” potrafią skutecznie blokować rozwój marki osobistej. Kiedy je uświadamiamy i weryfikujemy, zaczynamy komunikować się odważniej, ale też bardziej prawdziwie. Dla mnie silna marka osobista to nie perfekcja, tylko spójność, szczerość i konsekwencja.

A Pani osobiście? Czy był moment w Pani życiu zawodowym, w którym musiała Pani „dać sobie prawo do więcej” – do większej odwagi, widoczności albo ambicji? Co było wtedy najtrudniejsze i co pomogło zrobić ten krok mimo wątpliwości?

Tak było takich momentów wiele. Z perspektywy czasu widzę, jak różne miałam odczucia w zależności od etapu w moim życiu. W ostatnich latach bez wątpienia takim momentem była decyzja o porzuceniu życia korporacyjnego i założeniu własnej firmy Agencji Bateau. To była sytuacja, w której życie w zgodzie ze sobą, własną wizją i ambicją było silniejsze niż strach, który oczywiście też się pojawiał. Najtrudniejsze było porzucenie poczucia bezpieczeństwa, które daje struktura korporacyjna: stałe wynagrodzenie, jasno określona ścieżka kariery, znane zasady gry. Z dnia na dzień wzięłam pełną odpowiedzialność nie tylko za swoje decyzje, ale też za kierunek, w którym płyniemy ze wspólniczką. I to wymagało ogromnej odwagi oraz postawienia się po drugiej stronie biznesu niż dotychczas. Trudne było również zmierzenie się z własnymi przekonaniami: czy „już mogę”, czy „jestem wystarczająco gotowa”, czy mam prawo robić rzeczy po swojemu. Paradoksalnie to nie rynek był największym wyzwaniem, tylko praca z samą sobą, z lękiem, perfekcjonizmem i odpowiedzialnością za dokonane wybory. Dziś wiem, że ta decyzja była jedną z ważniejszych w moim życiu zawodowym. Dała mi nie tylko wolność i sprawczość, ale też głębokie poczucie sensu. Firma jest efektem tej odwagi i dowodem na to, że czasem największym krokiem naprzód jest świadome odejście z miejsca, które przestało być nasze.

Na koniec chciałabym zapytać o kobietę, która czyta ten wywiad. Waha się, odkłada decyzję, czuje, że „to jeszcze nie ten moment”. Gdyby miała Pani przekazać jej jedną myśl – taką, która może zostać z nią na dłużej – co by to było?

Powiedziałabym: „Nie musisz być gotowa na wszystko. Wystarczy, że dasz sobie prawo do więcej”. Odwaga nie przychodzi wcześniej, rodzi się dokładnie w momencie działania krok po kroku. Hasłem naszego programu TOP Women w e-biznesie jest „Bój się ale działaj” Tego życzę czytelniczkom i dziękuję za poświecenie chwili na przeczytanie tego wywiadu.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email