Magda Rosłaniec - Energia, która zdobi
00:00
Jej śląski temperament, autentyczności i talent tworzą wyrazisty styl, który można podziwiać zarówno na deskach teatru, w serialach jak i telewizyjnych show. „Prawda, szczerość i bycie sobą, obronią się zawsze.” – mówi aktorka Michalina Sosna.
Grasz w teatrze, filmach, brałaś udział w programie „Twoja twarz brzmi znajomo”, byłaś prowadzącą show „The Voice Kids”. Jesteś również aktywna na IG - czy ta różnorodność oznacza, że wciąż szukasz swojej zawodowej drogi, czy to raczej nowy standard w zawodzie aktora?
Lubię, kiedy w moim życiu dużo się dzieje. Od dziecka robiłam mnóstwo rzeczy: oprócz szkoły, trenowałam pływnie, pchałam kulą, chodziłam na kółka teatralne, konkursy recytatorskie, uczyłam się grać na saksofonie, śpiewałam w chórze. Ciekawiły mnie nowe rzeczy, chętnie próbowałam i tak mam do dziś. Praca w teatrze i filmie są dla mnie zawodową podstawą. A udział w telewizyjnym show na żywo, zwłaszcza w charakterze prowadzącej to nowe unikalne doświadczenie. Każda emisja jest wyzwaniem, które daje zupełnie inny poziom adrenaliny niż gra w teatrze czy na planie filmowym. To jest sztuka totalnej improwizacji.
Sesja zdjęciowa najnowszej kolekcji By Dziubeka w gorącym wakacyjnym klimacie.
Pamiętam, jak przyszłam na pierwsze spotkanie z reżyserem „The Voice Kids” i zapytałam o scenariusz, bo jako aktorka, oraz Ślązaczka, lubię mieć wszystko zaplanowane i pod kontrolą. Ale dowiedziałam się, że tu nie ma tekstu do roli. „Masz dobrą energię, wykorzystaj to.” - powiedział do mnie reżyser. Przeraziłam się na początku, ale dziś świetnie odnajduje się w tej formule. Potrafię i lubię rozmawiać z ludźmi, staram się to robić spontanicznie, z urokiem i być w tym szczera. Myślę, że naturalność się zawsze sprawdza, nawet w kryzysowych sytuacjach a może przede wszystkim wtedy. Podobnie z moim kontem na Instagramie. Prowadzę go sama, intuicyjnie. Kiedyś stosowałam różne schematy, czytałam, co działa i jak dopasować się do algorytmów, ale to nie działało. I w pewnym momencie odpuściłam, zostawiłam social media na jakiś czas a potem wróciłam i zaczęłam je robić od serca. Wiem już, że prawda, szczerość i bycie sobą, obronią się zawsze. Staram się tam dzielić z ludźmi swoją pozytywną energią.
Sesja zdjęciowa najnowszej kolekcji By Dziubeka w gorącym wakacyjnym klimacie.
Masz jeszcze jedną ważną rolę - od 4 lat jesteś mamą. Jak się czujesz w tej przestrzeni?
To jest rola, do której nie da się przygotować. Możesz przeczytać mnóstwo podręczników, usłyszeć tysiąc rad a i tak musisz to przeżyć i przejść przez to sama.
Ja bardzo chciałam zostać mamą, poczuć jak to jest nosić dziecko pod sercem, potem je tulić. Bardzo dobrze wspominam ten czas. Byłam w ciąży akurat pod koniec pandemii, wszystko pomału wracało do normalności, więc nie miałam poczucia, że coś mnie omija. Skupiłam na macierzyństwie całą swoją uwagę, wszystkie swoje siły. Oczywiście przez 9 miesięcy, jak każda mama bałam się o dziecko, potem o poród. No, ale prawdziwe wyzwanie zaczyna się, kiedy mały człowiek pojawia się już na świecie i trzeba sobie ze wszystkim poradzić. Ja na szczęście miałam i wciąż mam na co dzień super wsparcie w mojej rodzinie.
Pojawienie się Rozalii zmieniło mnie jako kobietę, poczułam się bardziej odważna w działaniu, w podejmowaniu decyzji.
Myślę sobie czasem, że skoro urodziłam dziecko, to poradzę sobie ze wszystkim.
Lubię być mamą. Patrząc na swoją córeczkę, zawsze przypominam sobie co jest w życiu ważne. A kiedy mam w życiu zawirowanie, robię pauzę, patrzę na nią i myślę sobie, kurczę, moje prawdziwe życie jest właśnie tu. I to jest stała jakość w moim życiu, bez względu na to co dzieje się w moim życiu zawodowym.
Sesja zdjęciowa najnowszej kolekcji By Dziubeka w gorącym wakacyjnym klimacie.
Jakie były kobiety w twojej rodzinie?
Silne. Zdecydowane. I pogodne. Moja babcia była bardzo wesołym otwartym człowiekiem. Uwielbiała gotować i karmić ludzi. Jednoczyła nas wszystkich przy stole. Dużo się razem śmialiśmy, celebrowaliśmy drobne rzeczy w życiu. Myślę, że odziedziczyłam po niej optymizm, który bardzo pomaga w życiu. Nauczyłam się też od niej jak odpuszczać. Zawsze, kiedy pojawiały się konflikty czy problemy, babcia mówiła: „no słuchaj, trzeba to przeżyć, przetrawić i idziemy dalej”. Nie walczyła, nie żywiła urazy i potrafiła stanąć ponad problem. Mówiła zawsze, że odpuszczenie daje wolność, dzięki niemu można iść do przodu. Korzystam z tej lekcji.
Mama z kolei zawsze była dobrą menadżerką rodziny, potrafiła wszystko świetnie zorganizować, ustawić, postawić granice. To ona pokazała mi jak ogarniać.
Kobiety w naszej rodzinie to zdecydowane babki. Ale mężczyźni również mieli silne charaktery. Od taty, byłego górnika, nauczyłam się pracowitości, samodzielności i zaradności - również w kwestiach technicznych.
Pochodzę z tradycyjnej rodziny śląskiej, z głębokim przywiązaniem do obyczajów i zasad. To jest mój taki core jako człowieka i jako kobiety. Myślę, że to pomaga funkcjonować w tym trudnym świecie, w którym aspekty moralne nie zawsze są najważniejsze.
Sesja zdjęciowa najnowszej kolekcji By Dziubeka w gorącym wakacyjnym klimacie.
Lubisz podkreślać to, że jesteś Ślązaczką, znasz język śląski. Czym dla ciebie jest ta lokalna tożsamość?
To jest super sprawa. Jestem dumna ze swoich korzeni i sposobu życia opartego na zasadach, które po prostu trzymają człowieka w jakiś ramach. Lubię też to, że mamy na Śląsku mnóstwo rytuałów i zabobonów. Niektóre mogą wydawać się głupie, np. żeby wchodzić do otwartych wód na pływnie dopiero po święcie św. Krzysztofa, albo żeby panna młoda wystawiła buty na parapet przed ślubem, bo to „gwarantuje jej” dobrą pogodę. Myślę, że tradycje te, nawet jeśli traktujemy je z przymrużeniem oka, dają poczucie ciągłości, bezpieczeństwa, przynależności, korzeni. Bardzo cenię tę odrębność Śląska. Wiem też, że ludziom z innych regionów Polski to się podoba. Lubią słuchać gwary, kiedy „godom po śląsku”. Dlatego cieszę się, że scenarzyści wykorzystali to tworząc postać Kamy, którą gram w „M jak Miłość”. Na co dzień, kiedy dzwonię do mamy też „godomy” i staram się również nauczyć córeczkę śląskiego.
Sesja zdjęciowa najnowszej kolekcji By Dziubeka w gorącym wakacyjnym klimacie.
Gospodarne, silne, zaradne, pracowite, konkretne, przywiązane do rodziny - to stereotypowe cechy Ślązaczek. Identyfikujesz się z nimi?
Tak, wszystko to prawda. Ślązaczki twardo stąpają po ziemi, ale są też opiekuńcze. Potrafimy tworzyć bardzo ciepłe domy – gotujemy, ustawiamy kwiaty, ozdabiamy wnętrza, żeby był klimat. To jest ważne dla nas, a goście bardzo to doceniają. Nie raz słyszałam „Jezus, no nie chce mi się od was wyłazić, bo taka tu fajna atmosfera”. Mówi się, że jako Ślązacy jesteśmy bardziej praktyczni niż „romantyczni”, ale potrafimy budować więzi.
Sesja zdjęciowa najnowszej kolekcji By Dziubeka w gorącym wakacyjnym klimacie.
Jak jeszcze manifestuje się kobiecość silnych kobiet ze Śląska?
Lubimy o siebie dbać, w takim najbardziej babskim wydaniu: stroić się, chodzić do fryzjera, na paznokcie. Wiem, że wszędzie kobiety to robią, ale na Śląsku to jest jakoś bardziej wyraźne. Może dlatego, że mężczyźni to wpierają. Wyznają filozofię, że jak kobieta jest zadowolona i szczęśliwa to i im jest lepiej. W ogóle mam takie wspomnienia z domu rodzinnego i czasów, kiedy mieszkałam na Śląsku, że mężczyźni szanowali, doceniali i adorowali kobiety. Tata przy każdej okazji obdarowywał mamę i mnie prezentami – najczęściej była to biżuteria jako symbol kobiecości i bliskości. Od tamtej pory jestem sroką – uwielbiam dodatki, kocham pierścionki, kolczyki. Dlaczego cieszę się, że zostałam ambasadorką marki By Dziubeka, która również pochodzi ze Śląska i w dodatku w tym roku obchodzi jubileusz 20-lecia istnienia. Nasza współpraca pozwala mi na próbowanie różnych stylów biżuterii. Uwielbiam to, że mogę wciąż zmieniać biżuterię, dobierać ją do stylizacji na co dzień i wielkie wyjścia, bawić się różnymi formami, kolorami, fakturami.
A jak na co dzień o siebie dbasz? Co sprawia ci przyjemność?
Dbam o kondycję swojego ciała, no bo w końcu jest ono moim narzędziem pracy. Zdrowo się odżywiam, dobrze śpię i ćwiczę regularnie w domu, sama z niemiecką trenerkę z YouTube'a, bo na siłownię nie mam czasu.
Przyjemność sprawia mi robienie makijażu. No i uwielbiam się stroić, przebierać. Nie zgadzam się z opinią, że kobiety ubierają się dla innych kobiet. Ja lubię się sobie podobać, to jest moja przyjemności i wpływa to pozytywnie na moje samopoczucie.
Sesja zdjęciowa najnowszej kolekcji By Dziubeka w gorącym wakacyjnym klimacie.
Wspomniałaś w jednym z wywiadów, że nie życzyłabyś swojej córce, żeby została aktorką. Dlaczego?
Chyba każdy rodzic tak ma, że jak dziecko idzie w jego ślady, to mówimy nie, żeby je ochronić przed złymi stronami tej pracy zawodu. Ale przecież każdy zawód ma swoje plusy i minusy, szanse i zagrożenia.
W mojej branży trzeba mieć skórę aligatora, często odpierać ciosy sztyletów, znosić hejt, bycie ciągle ocenianym.
Z drugiej strony zawód aktora daje też mnóstwo satysfakcji, więc jeśli córka zechce zostać artystką, a póki co wiele na to wskazuje (śmiech), będę ją w tym wspierać.
A jak radzisz sobie z hejtem?
Nauczyłam się, że nie mogę żyć energią „anonimowych krytyków” i hejterów, bo to oni mają problem. Mówię sobie „Let Them”. I robię swoje.
Jeśli rzeczywiście jest jakiś problem, jestem gotowa przeprosić, rozmawiać i rozwiązywać sprawę. Ale zgodnie z nauką babci, jak najszybciej staram się puścić złość zapomnieć urazę, żeby iść dalej. Wieczne analizowanie, utyskiwanie i narzekanie tylko nas spina oraz sprawia, że niepotrzebnie się spalamy i nie możemy ruszyć dalej. Odpuszczanie daje wolność.
Sesja zdjęciowa najnowszej kolekcji By Dziubeka w gorącym wakacyjnym klimacie.
Michalina Sosna, aktorka teatralna, telewizyjna i filmowa, odnajduje się również w telewizyjnych show. Absolwentka Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej w Łodzi.. Ambasadorka marki byDziubeka.