1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Wywiady
  4. >
  5. „Moje bohaterki balansują między horrorem, a przyjemnością”. Isabelle Huppert o roli wampirzycy w filmie „Krwawa hrabina”

„Moje bohaterki balansują między horrorem, a przyjemnością”. Isabelle Huppert o roli wampirzycy w filmie „Krwawa hrabina”

Isabelle Huppert w filmie „Krwawa Hrabina\
Isabelle Huppert w filmie „Krwawa Hrabina" (Fot. materiały prasowe)

Odsłuchaj artykuł

Ida Marszałek - „Moje bohaterki balansują między horrorem, a przyjemnością„. Isabelle Huppert o roli wampirzycy w filmie „Krwawa hrabina"

00:00 12:07
15s
0,5 x
15s
„Elżbieta Batory wyrządza krzywdę, pije ludzką krew, ale w jej czynach kryje się metaforyczne znaczenie tego, na czym w ogóle polega życie. To jest bohaterka, która uświadamia nam, że mamy w sobie wiele wymiarów dobra i zła" – mówi mi Isabelle Huppert, gdy spotykamy się na Festiwalu Filmowym w Berlinie, gdzie światową premierę ma jej najnowszy film. „Krwawa hrabina" w reżyserii awangardowej twórczyni Ulrike Ottinger to opowieść o postaci owianej legendą, węgierskiej hrabinie Elżbiecie Batory, która była oskarżana o wampiryczne skłonności. W Polsce film pokazywany jest premierowo w ramach retrospektywy Ottinger na festiwalu Tauron Nowe Horyzonty.

Ida Marszałek: Rola wampirzycy pasuje do ciebie jak ulał! Aż dziw, że nikt wcześniej nie zaproponował ci podobnej kreacji.

Isabelle Huppert: Kiedy mówiłam znajomym, że zagram Elżbietę Batory, byli ogromnie podekscytowani. Widziałam, że ta wiadomość porusza coś w umysłach ludzi. Entuzjazm był inspirujący. Co ciekawe nie jestem docelową widzką filmów o wampirach. Ale moim zdaniem wyszło to na plus! Podeszłam do „Krwawej hrabiny” z pewną konieczną naiwnością. To mój pierwszy raz, ale na pewno nie ostatni. Jedyne „ale” jest takie, że Batory mogła trochę więcej gryźć (śmiech).

Może nie grałaś nigdy wcześniej wampirzycy, ale w silne, problematyczne moralnie kobiety wcielałaś się bardzo często. Erika z „Pianistki", Michèle z „Elle", Anne z „Happy End", Marianne z „Najbogatszej kobiety świata" – twoja filmografia jest pełna niejednoznacznych postaci. Czy jest to typ roli, na który decydujesz się w ciemno?

Tak już mam, że wybieram tylko te dobre role (śmiech). Wiele kobiet, które zagrałam, nieustannie balansowało między przeciwstawnymi stronami ludzkiej istoty. Między dobrem i złem. Mimo że są mroczne, jednocześnie poszukują też czegoś autentycznego. Naprawdę wierzę w stały, podwójny wymiar świata, niezależnie od tego, czy jest widoczny na pierwszy rzut oka, czy też nie. Jego natura objawia się zwykle w doskonale skonstruowanym scenariuszu. Tak było w „Pianistce” Michaela Hanekego i tak jest w przypadku „Krwawej hrabiny”. Elżbieta Batory wyrządza krzywdę, pije ludzką krew, ale w jej czynach kryje się metaforyczne znaczenie tego, na czym w ogóle polega życie. To jest bohaterka, która kluczy między horrorem i przyjemnością. Uświadamia nam, że mamy w sobie wiele wymiarów dobra i zła.

Czym w takim razie kierujesz się przy selekcji scenariuszy? Zakładam, że otrzymujesz ogromną liczbę propozycji.

Faktycznie mam tę możliwość, by przebierać w propozycjach, według wysokich standardów. To ogromny przywilej, którego jestem świadoma. Wybieram więc starannie. Nie robię niczego pochopnie, bo moment dokonania wyboru już zawiera w sobie ogromny ciężar. Gdy podejmuję decyzję, to oznacza, że w pewnym sensie już ten film nakręciłam. Po francusku mówimy „la messe est dite” [dosłownie: „msza jest wypowiedziana”], w przenośni to znaczy: „klamka zapadła”. Na pewno nie lubię wyzwań, gdy nie jestem pewna, czy potrafię je rozwiązać. Moje wybory nie są też wykalkulowane. Lepiej nie mieć fantazji o byciu hegemonem sukcesu, bo po prostu nie da się zadowolić wszystkich. Jeśli choć jednej osobie spodoba się mój film, to już jest dla mnie sukces.

Elżbieta Batory to postać zarówno historyczna, jak i legendarna. Pełna humoru, a jednak okrutna. Sterująca ludzkimi losami i desperacko dążąca do nieśmiertelności. W jaki sposób podeszłaś do budowania tak skomplikowanej postaci?

„Krwawa hrabina” to ten rodzaj filmu, w którym najważniejsze są doznania. Taki rodzaj, który umyślnie powoduje pewnego rodzaju dezorientację. Nie zostaje w nim jasno powiedziane, kto jest kim. I szczerze mówiąc, podobają mi się te niejasności. Ważne było, że mam świadomość, dokąd zmierzamy. Wiedziałem, że opowiadamy historię ponadczasową i ulotną. Że hrabina ucieleśnia dążenie do źródła życia, a jednocześnie nieustannie romansuje ze śmiercią. Że ma poczucie wyobcowania. Jest tu tylko na chwilę i w każdej chwili może odejść. Mój ulubiony moment w filmie to ten, w którym po prostu znika. Nagle po prostu przestaje istnieć.

Ale dopóki istnieje, jej obecność, prezencja robią ogromne wrażenie. Czerwone stroje, ciężki makijaż – czy miałaś wpływ na wyrazisty wygląd swojej bohaterki?

Ulrike [Ottinger] zdefiniowała ją już na samym początku. Obszerne, operowe suknie z trenem, kostiumy z lat 50., misterne fryzury, kampowy makijaż – to wszystko była jej inwencja. W pełni zgodziłąm się z tą wizją. Nasza dalsza praca nad postacią była czysto intuicyjna. Nigdy z Ulrike nie usiadłyśmy i nie zdecydowałyśmy, jak Elżbieta ma postępować. Zamiast tego dałyśmy się porwać nieświadomości. Ale niektóre kwestie były dla mnie proste: Batory to hrabina. Jako wampirzyca może i funkcjonuje poza czasem, ale z drugiej strony wciąż ciąży na niej szlachectwo, przynależność do określonej klasy społecznej. To sprawiło, że podświadomie przybrałam pewną manierę, mówiłam w mocno dystyngowany sposób.

Isabelle Huppert w filmie „Krwawa Hrabina\ Isabelle Huppert w filmie „Krwawa Hrabina" (Fot. materiały prasowe)

Porozumiewałaś się też wieloma językami. W filmie mówisz po niemiecku, francusku, rosyjsku. To bardzo imponujące!

Na co dzień mówię po francusku, a byłam otoczona głównie niemieckojęzycznymi aktorami. Przed filmem musiałam popracować nad moim niemieckim, ale inni członkowie obsady – Birgit Minichmayr i Lars Eidinger – dostali też kwestie po francusku. Ulrike zrobiła wszystko, by nadać tej wielości języków szczególny sens, zatrzeć między nimi granicę. Języki, zamiast tworzyć bariery, stają się czymś, co łączy ludzi.

To także pierwszy raz, kiedy pracujesz z legendą niemieckiego kina, Ulrike Ottinger. Reżyserką pod każdym względem nietuzinkową, w ramach swojej awangardy operującą kiczem, groteską, skandalem, zakrzywiającą kształty znanej nam rzeczywistości. Słynącą z kreowania brawurowych kobiecych postaci. Na jednym planie spotkały się więc dwie twórczynie z ogromnym bagażem doświadczeń i potężnym rzemiosłem.

Kiedy przychodzisz na plan filmowy doświadczenie w zasadzie nic nie znaczy. Niezależnie od tego, czy zrobiłaś już wiele filmów, czy nigdy nie zrobiłaś żadnego, pierwszego dnia zdjęć wszyscy są równi, ponieważ wszystko kręci się wokół chwili obecnej. Podczas produkcji nie da się przewidzieć absolutnie niczego. Rzecz dla mnie niezbędna we współpracy z dowolnym reżyserem to całkowite zaufanie. Muszę mieć pełną wiarę w to, co robi. To jedyny możliwy sposób, by cokolwiek powstało. Trzeba zawrzeć przymierze.

Jak to było zawrzeć przymierze z Ulrike Ottinger?

Dwa miesiące ścisłej współpracy z Ulrike były co najmniej interesującym doświadczeniem. Ależ ona jest charakterem! Cudownie było doświadczyć jej szaleństwa, marzeń, być świadkinią jej brawurowych wizji. Zanim spotkałam ją na żywo, poznałam ją przez jej filmy, podczas retrospektywy w Centrum Pompidou. Doszłam do wniosku, że jest kimś więcej niż filmowczynią, jest umysłem o niezgłębionej, poetyckiej wyobraźni. Wizjonerką, artystką totalną, która kreuje wokół siebie własny świat.

Świat funkcjonujący na odrębnych zasadach, mocno teatralny. Czy na planie Ulrike Ottinger poczułaś się podobnie jak wtedy, gdy występujesz na deskach teatralnych?

Teatralna maniera zapewniła mi dużą swobodę. Bajkowy charakter „Krwawej hrabiny” uwolnił mnie od sentymentalizmu, powstrzymał od nadmiernego psychologizowania postaci. Nie musiałam traktować jej zbyt poważnie. I to jest właśnie niesamowita umiejętność, którą posiada Ulrike. Jej filmy są bardzo lekkie i zabawne, a przy tym niesamowicie wieloznaczne, głębokie. Ta głębia pochodzi z tajemniczego miejsca. Bierze cię z zaskoczenia. Rodzi się organicznie, gdzieś w dialogu między nią i aktorami.

Isabelle Huppert w filmie „Krwawa Hrabina\ Isabelle Huppert w filmie „Krwawa Hrabina" (Fot. materiały prasowe)

„Krwawa hrabina” opiera się na inteligentnym, prześmiewczym dialogu. Do dysputy dołączają również słynne wiedeńskie lokacje. Można powiedzieć, że miasto jest tu głównym i pełnoprawnym bohaterem. Odwiedzamy Wieżę Szaleńców, czyli dawny szpital psychiatryczny, Prater, karykaturalny pomnik wojskowy Heldenberg, podziemne jezioro Seegrotte, stare hotele ze ścianami pokrytymi gobelinami i żakardową tapetą.

I nie jest to zwykła turystyczna wycieczka po Wiedniu. Miejsca wybrane przez Ulrike są przeładowane ciężarem historycznym i kulturowym. Filmowała nas w taki sposób, by stworzyć rodzaj sekretnego języka, w którym porozumiewamy się z otaczającą nas przestrzenią. Kręcenie sceny w wagoniku diabelskiego młyna na Praterze, czy na barce w podziemnym jeziorze, w tej wielkiej czerwonej sukni to była też po prostu niesamowita przygoda. Może zejście na dół nie było dla mnie takie łatwe, bo mam klaustrofobię (śmiech), ale jak już tam byłam, wszystko mnie zachwycało.

Swoją cegiełkę do tego filmu dołożyła również Elfriede Jelinek. Z laureatką Literackiej Nagrody Nobla pracowałaś już dwukrotnie: przy wspomnianej „Pianistce” i przy filmie Wernera Schroetera „Malina”. Czy dialogi napisane przez austriacką autorkę pomogły ci lepiej zrozumieć wiedeńskie DNA?

Sama byłam w Wiedniu niezliczoną liczbę razy, więc mam wielowarstwowe wspomnienia dotyczące tego miasta. Poznałam też miejscową mitologię. Faktycznie jednak ten film polegał na odkrywaniu rzeczy, o których nawet nam się nie śniło. Nie jestem pewna, na ile Elfriede Jelinek ingerowała w scenariusz, ale bez dwóch zdań zawarła w nim typową austriacką ekspresję. Posiada dar poruszania się między tym, co bardzo trudne, bardzo zabawne i bardzo bezczelne. Właściwie cała austriacka literatura pełna jest mrocznego, zjadliwego humoru. Wystarczy pomyśleć o Thomasie Bernardzie czy Karlu Krausie. Taki właśnie jest Wiedeń!

Film „Krwawa Hrabina" pokazywany jest od 23 lipca do 2 sierpnia na festiwalu Tauron Nowe Horyzonty w ramach retrospektywy reżyserki Ulrike Ottinger.

Isabelle Huppert, francuska aktorka filmowa, telewizyjna i teatralna. Uważana za jedną z najwybitniejszych aktorek na świecie. Laureatka nagród Europejskiej Akademii Filmowej, BAFTA oraz licznych nagród na międzynarodowych festiwalach w Cannes, Berlinie, Wenecji i Moskwie. Za główną rolę w filmie „Elle” (2016) została nominowana do Oscara oraz otrzymała Złoty Glob.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE