Marta Waszkiewicz - Osiągnęła wszystko, o czym marzyła, a potem przyszła depresja. Kameralny norweski dramat o wypaleniu i odzyskiwaniu siebie zachwycił widzów Nowych Horyzontów
00:00
06:02
Sukces nie zawsze przynosi spełnienie. Czasem staje się początkiem kryzysu, z którym trudno poradzić sobie w samotności, co świetnie pokazuje nowy norweski dramat z debiutującą na wielkim ekranie Girl in Red. Tę poruszająca opowieść o depresji, twórczym wypaleniu i odzyskiwaniu kontroli nad własnym życiem, można obecnie oglądać podczas festiwalu Nowe Horyzonty we Wrocławiu.
Maja, główna bohaterka filmu „Niezbyt wygórowane oczekiwania”, ma zaledwie 29 lat i karierę, o której wielu artystów mogłoby tylko marzyć. Jej muzyka szybko zdobyła popularność w sieci, a grono fanów z dnia na dzień urosło do kosmicznych rozmiarów. Wraz z sukcesem w jej życiu pojawiło się jednak coś, czego nikt nie przewidział – paraliżująca niemoc twórcza i narastający kryzys psychiczny. Utalentowana dziewczyna straciła więc wiarę we własne możliwości, a presja związana z oczekiwaniami otoczenia stała się dla niej po prostu nie do udźwignięcia. Maja zdecydowała się zatem zrobić krok w tył: wrócić do rodzinnego domu, podjąć pracę w lokalnej szkole i spróbować skupić się na sobie. Jak widzimy w filmie, walka z depresją oraz odbudowanie relacji z samą sobą okazały się jednak znacznie trudniejsze, niż mogła przypuszczać.
(Fot. materiały prasowe)
Pełnometrażowy debiut Eivinda Landsvika nie szuka łatwych odpowiedzi ani efektownych zwrotów akcji. To kino skupione na emocjach, codzienności i drobnych gestach, które z czasem składają się na niezwykle autentyczny portret osoby zmagającej się z depresją. Reżyser z dużą wrażliwością pokazuje ten specyficzny stan zawieszenia – moment, w którym człowiek przestaje wierzyć we własne możliwości, choć z zewnątrz wciąż wydaje się, że wszystko ma pod kontrolą. Maja długo sprawia więc wrażenie osoby, która świetnie odnajduje się w życiu. Dopiero z czasem widać, jak bardzo jest zagubiona i jak wiele wysiłku kosztuje ją codzienne funkcjonowanie. I choć temat filmu nie jest łatwy, lekki i przyjemny, narracja nie pogrąża widza w beznadziei. Delikatny humor skutecznie rozładowuje napięcie, a historia pozostawia miejsce na możliwość odbudowy życia.
Czytaj także: „Najgorszy człowiek na świecie” to słodko-gorzki portret współczesnych 30-latków. Recenzja filmu Joachima Triera
(Fot. materiały prasowe)
Jednym z największych atutów filmu jest Marie Ulven, znana na całym świecie jako Girl in Red (na zdjęciu poniżej gwiazda muzyki pozuje z reżyserem filmu Eivindem Landsvikiem). Norweska artystka po raz pierwszy pojawia się w głównej roli na dużym ekranie i aż trudno uwierzyć, że jest to jej aktorski debiut. Co ciekawe, podobnie jak filmowa Maja, sama jest odnoszącą sukcesy piosenkarką. Dzięki temu jej kreacja wydaje się niezwykle wiarygodna, ale jej bohaterka pozostaje też dość tajemnicza – niewiele o niej wiemy, a mimo to łatwo zrozumieć jej emocje i kibicować jej w walce o odzyskanie równowagi.
„Niezbyt wygórowane oczekiwania” przywodzą również na myśl wczesne filmy Joachima Triera. Nie chodzi tu jednak jedynie o fakt, że akcja rozgrywa się w Oslo, a w jednej z ważniejszych ról drugoplanowych pojawia się Anders Danielsen Lie. Obu twórców łączy przede wszystkim empatia wobec bohaterów oraz umiejętność uchwycenia tego, co trudno nazwać – poczucia straty, samotności i zagubienia we współczesnym świecie. To jednak nie koniec zalet. Film zachwyca także stroną formalną. Świetnie napisane dialogi, znakomite zdjęcia i subtelna warstwa muzyczna tworzą chłodny, skandynawski klimat, który idealnie współgra z opowiadaną historią, tworząc estetyczne i dobrze zagrane kino, które nie boi się ciszy i pozwala emocjom naprawdę wybrzmieć.
Czytaj także: Nieobecny ojciec wraca po latach. Czy córka mu wybaczy? „Wartość sentymentalna” łamie serca widzów i daje nadzieję jednocześnie
(Fot. materiały prasowe)
Dzięki autentycznym bohaterom i szczerej perspektywie dostajemy więc film, który łatwo polubić i jeszcze trudniej zapomnieć – kameralny, ale niezwykle poruszający dramat o ograniczeniach, które często sami sobie narzucamy; twórczym wypaleniu, życiowym przestoju, utracie sensu i mozolnym odzyskiwaniu nadziei. To również kolejna mocna odsłona współczesnego kina norweskiego – wrażliwa, pięknie zrealizowana i wyjątkowo aktualna. Jeśli w kinie szukasz więc historii, które z empatią mówią o zdrowiu psychicznym, jednocześnie unikając banału i melodramatycznych uproszczeń, „Niezbyt wygórowane oczekiwania” to propozycja, która zdecydowanie zasługuje na uwagę.
(Fot. materiały prasowe)
Dla tych, którzy nie mieli okazji zobaczyć filmu w ramach festiwalu Nowe Horyzonty i nie wybierają się na czwartkowy pokaz we wrocławskim DCF-ie (seans 30 lipca o 10:15), dobra wiadomość jest taka, że „Niezbyt wygórowane oczekiwania” wkrótce trafią również do ogólnej dystrybucji kinowej. Dokładna data premiery w polskich kinach nie została jeszcze ogłoszona, ale z pewnością poinformujemy o niej na łamach naszego portalu.
Zwiastun produkcji prezentujemy poniżej: