„Rower zmienił moje podróże” – przyznaje Alicja Cieloch. Trudno o lepszy punkt wyjścia do rozmowy o dwóch kółkach, które coraz częściej wywołują skrajne emocje. Jedni widzą w rowerze elektrycznym przyszłość aktywnej mobilności, inni wciąż traktują go jak gadżet dla leniwych. W podcaście „Wszystkimi zmysłami” Monika Sobień-Górska rozmawia z podróżniczką o stereotypach, które nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością, o podróżach poza utartym szlakiem i o tym, dlaczego właśnie rower pozwala najpełniej doświadczać świata. Sponsorem podcastu jest Bosch eBike Systems.
Samolot skraca dystans, samochód przyspiesza, pociąg pozwala wygodnie przemieszczać się między miastami. Rower robi coś zupełnie innego – zamienia drogę w najważniejszą część podróży. Właśnie dlatego coraz więcej osób odkrywa, że liczy się nie tylko cel, ale także tempo, w jakim poznajemy świat.
Jak podkreśla Alicja Cieloch, „zupełnie inaczej odbieramy miejsce, jeśli jedziemy do niego klasycznym środkiem transportu, a inaczej, jak pokonujemy tę drogę rowerem i siłą własnych nóg”. Właśnie wtedy krajobraz przestaje być widokiem zza szyby. Zaczyna pachnieć, zmienia temperaturę, hałasuje albo wycisza. Pozwala zatrzymać się tam, gdzie nie zatrzymują się wycieczki.
Tak rodzi się prawdziwa bliskość z miejscem. Jak mówi podróżniczka, dzięki rowerowi docieramy do zakątków, które nigdy nie trafiają na okładki przewodników. Pozostają unikalne, odkrywane na własnych zasadach i zapisują się w pamięci znacznie mocniej niż najbardziej popularne atrakcje.
Moda na e-bike’i rośnie z roku na rok. Wraz z nią rośnie również liczba opinii, które często niewiele mają wspólnego z faktami. Alicja Cieloch przyznaje, że właśnie ciekawość stała się początkiem jej własnych poszukiwań. Jak wspomina, „zainteresowałam się rowerem elektrycznym, bo zaciekawiło mnie, skąd się biorą stereotypy na jego temat”.
Jakie są najczęściej powtarzane mity? Pierwszy mówi, że rower elektryczny przeznaczony jest wyłącznie dla seniorów. Drugi – że właściwie jedzie sam. Alicja bez wahania rozprawia się z obydwoma przekonaniami, przypominając, że użytkownik cały czas musi pedałować. Silnik jedynie wspiera wysiłek, a konstrukcje wyposażone w napęd Boscha pomagają wyłącznie do prędkości 25 km/h. Nie mają więc nic wspólnego z motorowerami czy pojazdami kojarzonymi z dostawcami jedzenia.
Różnica wydaje się fundamentalna, choć w publicznej dyskusji często bywa pomijana.
Wielu sceptyków uważa, że wspomaganie odbiera aktywności fizycznej sens. W praktyce wygląda to zupełnie inaczej.
E-bike nie eliminuje wysiłku. Pozwala jedynie lepiej nim zarządzać. Dzięki temu łatwiej pokonywać długie podjazdy, planować ambitniejsze trasy czy podróżować przez wiele kolejnych dni bez przeciążania organizmu. Organizm nadal pracuje, mięśnie wykonują swoją pracę, a serce utrzymuje wysiłek na odpowiednim poziomie.
Jednocześnie pozostaje jeszcze jeden aspekt, którego nie da się zmierzyć liczbą spalonych kalorii. Alicja przypomina, że „nic tak nie czyści głowy jak rower”. Kilkadziesiąt kilometrów spokojnej jazdy potrafi uporządkować myśli skuteczniej niż niejeden weekendowy wyjazd do SPA. Równy rytm pedałowania działa jak medytacja w ruchu, a kontakt z naturą pozwala odzyskać koncentrację i zwyczajnie odetchnąć.
Każdy, kto inwestuje w dobry rower, prędzej czy później zaczyna myśleć o bezpieczeństwie. Monika Sobień-Górska pyta więc również o praktyczną stronę podróżowania.
Alicja stawia na rozwiązania, które realnie zwiększają szanse na uniknięcie kradzieży. Poleca solidny, gruby łańcuch oraz nowoczesne systemy alarmowe wysyłające powiadomienie na telefon, gdy z rowerem dzieje się coś niepokojącego. Jednocześnie zwraca uwagę na różnice kulturowe. W Niemczech czy Austrii bezpieczeństwo bywa na tyle wysokie, że mieszkańcy często zostawiają rowery przed sklepami bez dodatkowych zabezpieczeń. Dla wielu polskich rowerzystów brzmi to niemal niewiarygodnie.
Najciekawsze w tej rozmowie okazuje się jednak coś zupełnie innego niż technologia.
Rower nie zmienia wyłącznie sposobu przemieszczania się. Zmienia także sposób patrzenia na siebie. Alicja Cieloch opowiada, że właśnie podróże na dwóch kółkach pozwoliły jej odkryć własne możliwości. Jak mówi, „rower nauczył mnie siebie, pokazał mi, ile jestem w stanie zrobić, jakie są moje ograniczenia i że wszystko siedzi w głowie”. Pierwsze wyprawy od razu prowadziły przez długie trasy, a każda kolejna przynosiła więcej pewności, że granice znacznie częściej wyznacza nasze nastawienie niż kondycja.
Paradoks polega na tym, że im dalej jedziemy, tym bardziej doceniamy zwyczajne rzeczy. Podróżniczka przyznaje, że właśnie rower ją… uziemia. Po wielu dniach spędzonych w trasie największą przyjemnością staje się gorący prysznic albo własnoręcznie ugotowany obiad zamiast kolejnej porcji makaronu z tuńczykiem. Luksus przestaje oznaczać pięciogwiazdkowy hotel. Zaczyna oznaczać komfort, który wcześniej wydawał się oczywisty.
Być może właśnie dlatego rowerowe podróżowanie zostaje z człowiekiem na dłużej. Pozwala nie tylko zobaczyć świat z bliska, ale również lepiej poznać samego siebie. A rower elektryczny, zamiast odbierać tę przygodę, dla wielu osób staje się po prostu narzędziem, które otwiera drzwi do miejsc wcześniej wydających się zbyt odległe.
Sponsorem podcastu jest Bosch eBike Systems.