1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Wszystko, co należy wiedzieć o zdrowych piersiach

Wszystko, co należy wiedzieć o zdrowych piersiach

Rak piersi przybiera rozmiary pandemii. Co roku na świecie wykrywa się 1,7 mln kolejnych przypadków. (Fot. iStock)
Rak piersi przybiera rozmiary pandemii. Co roku na świecie wykrywa się 1,7 mln kolejnych przypadków. (Fot. iStock)
Onkolożka Kristi Funk w książce "Piersi. Poradnik dla każdej kobiety" punktuje to, co sprawia, że same przyczyniamy się do zwiększenia ryzyka zachorowania na raka, ale także opisuje, jak to ryzyko zmniejszyć. 

Dlaczego zdecydowałaś się napisać książkę o zdrowiu piersi? Rak piersi przybiera rozmiary pandemii. Co roku na świecie wykrywa się 1,7 mln kolejnych przypadków. Właśnie dlatego zależało mi na przekazaniu kobietom całej dostępnej wiedzy na temat samej choroby i leczenia. A także tego, że możemy mieć wpływ na to, czy zachorujemy.

Jak piszesz, jednym z elementów wiedzy na temat własnych piersi jest samobadanie. W literaturze naukowej nie ma potwierdzenia, że samobadanie piersi prowadzi do wykrywania raka we wczesnych stadiach i w konsekwencji do ratowania życia, ale chyba wiem dlaczego. Z moich obserwacji wynika, że większość kobiet nie wie, jak je wykonać. Kiedy pytam pacjentki, jak znalazły guzek czy zmianę w piersi, najczęściej okazuje się, że stało się to przypadkiem, podczas mycia czy wmasowywania balsamu do ciała. Gdyby wiedziały, jak badać piersi, i robiły to regularnie, byłyby w stanie rozpoznawać zmiany zarówno w strukturze piersi, jak i w ich wyglądzie. Samobadanie daje bezcenną wiedzę o własnych piersiach i zwiększa czujność.

Co powinno nas skłonić do wizyty u lekarza? Piersi powinny być mniej więcej tego samego kształtu i wielkości co zwykle. Zwracajmy uwagę na wszelkie zmiany w sutkach, takie jak zgrubienia czy guzki, to, czy piersi stają się płaskie lub wklęsłe, bolesne, swędzące, zaczerwienione lub sączy się z nich płyn, czy pojawiają się zmiany na skórze: zaczerwienienia lub pęknięcia.

Jak często powinnyśmy wykonywać badania mammograficzne? Opinie na ten temat nieustannie się zmieniają. Moim zdaniem – i taka zasada obowiązuje w Stanach Zjednoczonych – najlepiej wykonywać mammografię corocznie od 40. roku życia.

Czy mammografia jest badaniem najbardziej wiarygodnym? To zależy od piersi. Jeśli twoje piersi w większym stopniu składają się z tkanki tłuszczowej (stwierdza to radiolog podczas badania), na zdjęciu mammograficznym będą czarne, a nowotwór pojawi się jako biały. W takim przypadku mammografia zdaje egzamin. Piersi bardziej gęste są na zdjęciu białe i jasnoszare. Im gęstsza struktura piersi, tym bielsze zdjęcie. Niestety, oznacza to jednocześnie wyższe ryzyko raka i to, że trudniej go wykryć dzięki mammografii. Ale u kobiet, które nie mają gęstych piersi, mammografia sprawdza się doskonale – wykrywa zmiany w 85 - 90 proc. Więc jeśli masz gęste piersi, dobrym rozwiązaniem jest dodatkowe badanie USG. A w wypadku wysokiego ryzyka zachorowania wynikającego z posiadania mutacji genu BRCA, historii nowotworowej w rodzinie lub napromieniowania klatki piersiowej w młodości, najlepiej badać się co roku za pomocą rezonansu magnetycznego, czyli robić mammografię MR.

Kto powinien wykonać badania genu BRCA? Nazwa BRCA (z ang. BReast CAncer) odnosi się do dwóch genów BRCA-1 i BRCA-2, które wszyscy mamy. Zdrowe geny BRCA hamują wzrost komórek nowotworowych, naprawiając lub usuwając wadliwe komórki. Jednak niektórzy są nosicielami uszkodzonych genów BRCA. Kiedy jesteś nosicielką takiej mutacji, wskaźniki zachorowalności na raka piersi szybują w górę. Jeżeli chorowałaś już na raka piersi przed 50. rokiem życia lub masz w rodzinie dwie osoby, po stronie matki lub ojca, które chorowały na raka piersi lub jajników, powinnaś się zbadać. Zazwyczaj sugeruje się takie badanie także kobietom z rodzin Żydów aszkenazyjskich (pochodzących z Niemiec, Polski, Litwy, Ukrainy i Rosji). Mutacja BRCA powszechnie występuje u jednej na 450 osób, ale wśród Żydów aszkenazyjskich – u jednej na 40. Oczywiście, należy się zbadać, jeśli wiadomo, że ktoś w rodzinie ma taką mutację. Oraz kiedy po stronie ojca lub matki powtarzają się zachorowania na raka piersi, jajników, trzustki, prostaty, żołądka, skóry czy jelita grubego.

Masz mutację genu BRCA. Mastektomia to jedyne wyjście? To najskuteczniejsza metoda uniknięcia zachorowania na raka piersi. Ale w innych przypadkach zmiany stylu życia, o których piszę, czyli dieta, utrzymywanie wagi i aktywność fizyczna, mogą znacząco rekompensować obciążenia genetyczne, które odziedziczyliśmy.

Jak więc ograniczyć ryzyko zachorowania na raka, także piersi? Przede wszystkim zmienić styl życia na zdrowszy. Ale to nie musi być "wszystko albo nic". Każda zmiana daje naszemu ciału większe szanse na pokonanie komórek rakowych. Książka, którą napisałam, mnie samą zmieniła całkowicie. Kiedy przystępowałam do pisania rozdziału o tym, co jeść, i zatopiłam się w literaturze naukowej, zamierzałam znaleźć potwierdzenie swoich wyborów. Czyli diety śródziemnomorskiej z dużą ilością warzyw i owoców, niskotłuszczowej, z rybami, drobiem i nabiałem. Jeszcze rok temu w mojej lodówce były lody…

A teraz? Mija półtora roku, odkąd pozbyliśmy się z diety białka i tłuszczów zwierzęcych. Wszystko z powodu moich odkryć podczas pisania. Jedzenie pochodzenia zwierzęcego to prosty sposób, żeby zaprosić do swojego życia choroby. Choroby serca, wylewy, otyłość, cukrzyca, alzheimer i wszystkie rodzaje raka karmią się procesami wywołanymi w organizmie przez produkty pochodzenia zwierzęcego, m.in. stanem zapalnym, nadmiarem wolnych rodników, zbyt wysokim poziomem estrogenu i hormonu wzrostu, osłabieniem systemu odpornościowego. Najlepiej wybrać dietę roślinną opartą na niskoprzetworzonych produktach. Rośliny uwalniają w nas arsenał do walki z wolnymi rodnikami, stanem zapalnym czy nadmiarem estrogenów. Jeśli nie jesteśmy w stanie całkowicie zrezygnować z mięsa, ryb, nabiału i tłuszczów zwierzęcych, chociaż je ograniczmy. To także zmiana na lepsze.

Istnieją dowody na tę teorię? Nie mamy dotąd wystarczająco długo przeprowadzanych badań żywieniowych (musiałyby potrwać kilkadziesiąt lat). Ale istnieje pięć miejsc na świecie, nazywanych niebieskimi strefami, których mieszkańcy żyją dłużej niż przeciętna. Strefy znajdują się na różnych kontynentach, ale ich mieszkańcy żywią się głównie produktami roślinnymi, prowadzą intensywne życie towarzyskie, są aktywni fizycznie i mimo sędziwego wieku zachowują świetną formę fizyczną i umysłową. W jednej z tych stref żyje nawet stuletni chirurg plastyczny, który nadal pracuje!

Zaskakujące są w książce wznioski dotyczące soi. Długo uznawano ją za źródło zła, tymczasem okazuje się, że kobiety powinny ją jeść. Jestem chirurgiem onkologiem od 17 lat i przez cały ten czas powtarzałam pacjentkom, że powinny się trzymać z daleka od soi. Wynikało to z przekonania, że estrogeny w niej zawarte zachowują się tak samo jak estrogeny produkowane w naszym organizmie. Wzrost poziomu tego hormonu jest odpowiedzialny za raka piersi. Nie do końca wiedzieliśmy, jak działają fitohormony roślinne, więc na wszelki wypadek uznaliśmy, że lepiej ich unikać. Ale sięgnęłam do materiałów naukowych także na temat fitohormonów sojowych i... zamarłam. Dla mnie samej było to szokujące odkrycie. Okazało się, że naukowcy świetnie wiedzą, jak naturalny estrogen z soi działa w naszym organizmie.

Jak? Istnieją dwa receptory estrogenu – alfa i beta. Alfa reaguje na estrogeny produkowane w ciele i sprawia, że komórki nowotworowe się mnożą. Beta ma działanie antyestrogenowe. Soja, wiążąca się z receptorami beta, zachowuje się tak jak tamoksyfen, lek dla chorych na raka – wyłącza receptory alfa. I hamuje przekształcanie się innych sterydów w estrogen. Badania dowodzą, że soja pomaga także, kiedy już zachorujemy na raka piersi – maleje ryzyko nawrotu choroby. Jedzmy soję. Najlepiej niemodyfikowaną genetycznie.

Co jeszcze możemy zrobić, żeby uniknąć raka piersi? Powinniśmy sprawdzić, jaka jest nasza idealna waga (wg BMI) i utrzymywać ją przez całe życie. Wprawdzie lekka nadwaga do 20. roku życia chroni nas nieco przed zachorowaniem, ale tylko do wieku przedmenopauzalnego. Z drugiej strony – tylko 20 proc. zachorowań na raka piersi wydarza się przed 50. rokiem życia. Większość ma miejsce po menopauzie. Powodem raka piersi wtedy jest nadmiar estrogenów – wytwarza je tkanka tłuszczowa. Dlatego otyłość ma związek z rakiem piersi. Warto wprowadzić roślinną dietę, ograniczyć alkohol i uprawiać sport. Ruch obniża poziom estrogenów i cukru we krwi, poprawia system odpornościowy oraz metabolizm.

Istnieje związek między rakiem piersi a stresem? Według mnie tak. Szczególnie stres chroniczny osłabia działanie systemu odpornościowego i pozwala się rozwijać komórkom nowotworowym. Relaks, modlitwa lub medytacja, spotkania z bliskimi – to bardzo ważne. Warto też nauczyć się mówić "nie". Wiele kobiet żyje w przekonaniu, że muszą zrobić wszystko. A to niemożliwe. Wybierzmy to, na czym nam najbardziej zależy. Będziemy spełnione i zadowolone. A radość ma ogromne znaczenie.

W swojej książce obalasz wiele mitów na temat raka piersi. Który z nich jest twoim zdaniem najbardziej szkodliwy? Raka piersi nie można dostać od biustonoszy z fiszbinami, dezodorantów, komórek, mikrofalówek czy implantów. Nie ma znaczenia, czy mamy biust mały, czy duży. Jednak największym mitem jest ten dotyczący dziedziczenia. Kobiety sądzą, że skoro w ich rodzinie nie było raka piersi, problem ich nie dotyczy. A tu szok! 87 proc. kobiet chorujących na raka piersi nie miało w rodzinie takiego przypadku. Ten mit trzeba obalać, bo jest po prostu niebezpieczny.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Uszczypnięci. Jak żyć z rakiem?

Trauma, którą jest rak, daje odbicie do działania i zmiany. (Fot. Getty Images)
Trauma, którą jest rak, daje odbicie do działania i zmiany. (Fot. Getty Images)
„Szkoda, że do raka nie jest dołączona instrukcja obsługi” – mówią pacjentki psychoonkolożki Adrianny Sobol. Rzeczywiście instrukcji nie ma, ale jeśli nauczymy się prosić o wsparcie i je przyjmować – będzie nam lżej. A czasem nawet uda się zbudować nową siebie.

Diagnoza: rak – to zawsze szok. Nie wierzę, żeby dało się przyjąć ją spokojnie. Czy są jakieś typy reakcji na: mam raka, czy to jednak indywidualne?
Nie ma osoby, która jest na to przygotowana. Ta choroba zaskakuje. Z miejsca rzuca na głęboką wodę. Reakcja zawsze jest indywidualna, bo przecież każdy jest inny, to jasne. Kiedy rozmawiam po raz pierwszy z pacjentem po diagnozie, pytam o trudne sytuacje w jego życiu. I o to, jak sobie z nimi radził. To skłania do refleksji: co mi pomogło, kto był moim wsparciem, jak to wsparcie się sprawdziło. Jeśli tamta sytuacja pokazała, że umiem sobie poradzić, to daje siłę i wiedzę, jak działać. I jednocześnie możliwość, żeby zweryfikować, coś poprawić, zastanowić się, jaki mechanizm reakcji był dobry. Ale to jedno. Bo jest także pewien schemat. Amerykańska psychiatra Elisabeth Kübler-Ross wyróżniła pięć etapów reakcji na diagnozę: rak. Najpierw jest etap szoku i niedowierzania, a potem złości. I tu pojawia się problem – bo my, zwłaszcza kobiety, nie pozwalamy sobie na to, żeby tę złość wyrazić.

Jesteśmy tego uczone – mamy być opanowane i spokojne. „Grzeczne”.
Tak, mamy być grzeczne, nie krzyczeć i nie płakać, bo nie wypada. I to, niestety, widać w chorobie. Kobieta stara się nie obciążać swoimi emocjami bliskich. Partnera, dzieci, rodziny. Dusi te emocje, blokuje w sobie możliwość ich wyrzucenia, pokazania tego, co naprawdę czuje. A czuje często złość. Dookoła słyszy komunikaty: „bądź dzielna”, „dasz radę”, „kto, jak nie ty!”. Mówią to, w dobrej wierze, bliscy, rodzina. A kiedy pacjentka trafia do bezpiecznej teoretycznie przestrzeni, szpitala, gdzie są ludzie, którzy powinni ją rozumieć – bo albo, jak lekarze, świetnie znają chorobę, albo, jak inni pacjenci, właśnie ją przechodzą – często pękają bariery, kobieta pozwala sobie na ujście emocji. I nagle alarm! Panika! Personel medyczny w trosce o nią woła psychologa – a przecież dobrze jest się wypłakać, wykrzyczeć, wyzłościć. Wywalić z siebie to wszystko. Kolejny etap to targowanie się z losem. Szukamy kogoś, kto powie: „Będzie dobrze. Na pewno wyzdrowiejesz. Znam metodę, która cię wyleczy”. Tymczasem żaden odpowiedzialny lekarz nie da pacjentce stu procent gwarancji. Powie: „Rokowania są dobre, ale czeka cię leczenie”. A ono bywa trudne, wszyscy to wiemy. I pacjentka jest wtedy podatna na działania rozmaitych szarlatanów, którzy dadzą jej „pewność” powodzenia.

Lekarz nie da pewności, ale powinien dać nadzieję.
Oczywiście. Nie wszyscy to potrafią, nie wszyscy mają odpowiednio dużo empatii, nie wszyscy mają odpowiednio dużo czasu, żeby porozmawiać, dotrzeć do chorego. Tymczasem dziś diagnoza daje duże szanse na wyleczenie. Pełne. Towarzyszę od lat kobietom na oddziałach onkologicznych, widzę pacjentki, które były w lęku, panice, łzach – a teraz są 10 czy 20 lat po chorobie i wspierają inne. Raka się leczy, zawsze jest szansa, ale nie wolno ulegać komuś, kto powie: „Na sto procent będziesz zdrowa”. W życiu, nie tylko w chorobie przecież, nic nie jest pewne na sto procent.

Kolejny etap to…
Etap depresji. To taki moment, który nazywam żałobą po sobie zdrowym. Wtedy kobieta wie już na pewno, że jest chora, że rak to kolejny etap w życiu i że nigdy nie pomyśli o sobie samej tak jak przed chorobą. Ta żałoba wymaga poukładania emocji, tego, żeby ją przeżyć, żeby tych emocji nie zagłuszać, tylko nazwać. Mówić o tym głośno. Ale, co jest ważne, żałoba po sobie zdrowej nie oznacza, że już zdrowa nie będę. Będę, ale o sobie i o swoim zdrowiu będę myśleć inaczej. Nie gorzej. Wielokrotnie dostrzegam, że pacjentki przewartościowują swoje życie, robią rodzaj analizy, czasem bardzo fajnej, bo uczą się, że teraz ja jestem ważna, moje pragnienia, marzenia, moje życie. Depresja, a może nie depresja, tylko smutek, lęk, obniżenie nastroju – to towarzysze diagnozy. I nie ma się czemu dziwić– choroba zagrażająca życiu to zawsze trauma. Często także leczenie – intensywne, toksyczne – jest traumą. Ale kobiety – te siłaczki – nie chcą się do depresji przyznać, nie chcą pokazać „słabości”, w dodatku słyszą, że trzeba myśleć pozytywnie, bo to pomaga pokonać raka. I często nikt nie widzi, co się dzieje. Personel medyczny nie zauważa, a rodzina nie dopuszcza myśli, że trzeba poprosić o pomoc psychologa czy psychoonkologa. Niektórzy wciąż jeszcze uważają, że to niepotrzebne, że to znak słabości albo choroby psychicznej, a przecież ja mam raka, ale nie jestem wariatką. Ludzie boją się, że jeśli trzeba będzie walczyć nie tylko z rakiem, lecz także z depresją – to już na pewno nie dadzą sobie rady. Ale przy znakach obniżenia nastroju, braku apetytu, kłopotach ze snem zwróćmy się do specjalisty.

Ale etap depresji nie jest chyba ostatnim?
Na końcu jest etap akceptacji. Choć ja nie lubię słowa „akceptacja”, bo nie ma przecież osoby, która gdzieś głęboko akceptuje chorobę. Chodzi o to, by potrafić przyjąć rolę pacjenta i być gotowym do rozpoczęcia pracy – tak, bo leczenie onkologiczne to konkretna, ustrukturalizowana praca, którą trzeba na siebie wziąć. I mieć gotowość, żeby prosić o pomoc i ją przyjmować. A moje pacjentki to często zosie samosie, które są dzielne i to one przecież dają, pomagają, zajmują się. Proszenia o pomoc i jej przyjmowania trzeba się nauczyć. To ważna lekcja konieczna do odrobienia.

Jeśli leczenie raka zaczyna się zaraz, jeśli wszystko dzieje się szybko, operacja już jutro, potem chemia i nie ma czasu na przejście kolejnych etapów – co się wtedy dzieje?
Rzadko zdarza się, żeby wszystko działo się błyskawicznie. Najpierw jest etap podejrzenia choroby, diagnostyki, oczekiwania – to czekanie jest bardzo destrukcyjne i obciążające. Kiedy zaczyna się leczenie, przychodzi rodzaj ulgi. Bo leczenie to działanie, a kiedy działamy, czujemy się bezpieczniej. Czas trwania każdego z tych etapów u każdego jest inny. Choć spotykam osoby, które na cały okres leczenia uzbrajają się w postawę zadaniowca. Myślą tylko o kolejnych punktach na liście: operacja, chemia, kontrole, badania – idą od punktu do punktu i skupiają się tylko na tym. Ale po zakończeniu leczenia na ogół następuje odmrożenie emocji. Pojawiają się te wszystkie etapy, którym nie daliśmy szansy na zaistnienie. I atakują ze zdwojoną siłą. A to przecież taki moment, kiedy miało być dobrze, kiedy mieliśmy odetchnąć, bo leczenie się skończyło – a właśnie nic z tego, przerabiamy je po kolei…

Trudno przechodzić przez taką chorobę jak rak samotnie czy samodzielnie. Pewnie zna pani pacjentki, które nie chcą o pomoc prosić, bo albo nie potrafią, albo nie chcą „obciążać innych”, ale chyba jednak coraz częściej umiemy o pomoc prosić?
Tak, to się na szczęście zmienia. Bardzo poprawiło sytuację pojawienie się organizacji pacjenckich. Działają, nagłaśniają historie, przypadki, oferują wsparcie. Nawet w pandemii się nie rozsypały, działały online. Cieszę się z tego, bo ciągle widzę samotność w chorobie. No i zawsze jestem szczęśliwa, kiedy przychodzą do mnie pacjenci z rodzinami.

Zachęca pani do tego?
Bardzo, bo choroba dotyka całą rodzinę. Innego wsparcia potrzebuje pacjentka, innego jej partner czy dzieci, czasem rodzina jest kompletnie zagubiona, nie wie, co to znaczy być dobrym wsparciem, co robić, co mówić, a czego nie.

W pewnym sensie choremu jest łatwiej, bo on ma konkretną pracę do wykonania – leczenie. A rodzina tej pracy nie ma i nie bardzo wie, co dalej.
Nie wie, jest bezradna. Samo słowo „rak” paraliżuje. Choroba jest testem dla związku, dla rodziny. Albo ją scala, albo uwypukla te trudności, które już gdzieś tam się rysowały. Pamiętajmy, że obie strony się boją. Ten lęk jest jeszcze podbity brakiem wiedzy – bo co wiemy o raku, dopóki nas nie dotknie? Wyobraźnia więc pewne rzeczy wyolbrzymia, straszy nas, karmimy się opowieściami innych, nie zawsze pozytywnymi, przypominamy sobie filmy, nie zawsze te z happy endem… Na przykład rak piersi to choroba podwójnie trudna, bo nie dość, że zagraża życiu, to dotyka kobiecości. Choć muszę powiedzieć, że jeśli chodzi o to ostatnie – widzę zmiany na plus. Coraz częściej kobiety gdzie indziej lokują swoje poczucie kobiecości, samoakceptacji, seksualności, własnej wartości, szukają głębiej, tak więc groźba utraty piersi już tak nie straszy. Zresztą coraz więcej mamy operacji rekonstrukcyjnych, więc można to odwrócić. Ale związek jest, jak to mówię, uszczypnięty rakiem. I kobieta, i mężczyzna stają przed gigantycznym zadaniem, żeby się w tym odnaleźć. Choroba uwypukla to, co już wcześniej nie grało. I nagle okazuje się, że zmagamy się nie tylko z rakiem, lecz także z całą masą innych problemów. Czasem problemy ciągną się przez lata, ale „jakoś jest”, a kiedy przychodzi rak, okazuje się, że już jakoś nie jest, że jest źle. Mam pacjentki, które wtedy mówią: „Trudno, trzeba to skończyć”. Czasem partner nie wytrzymuje napięcia, poczucia odpowiedzialności i ucieka. Choroba uwypukla lęk przed śmiercią. A żyjemy w czasach, kiedy wszyscy są młodzi, piękni i bogaci, bo tak wyglądają na Instagramie czy Facebooku. Choroba nas nie dotyczy. A tu nagle okazuje się, że dotyczy. I choroba, i śmierć. Niektórzy uciekają, żeby takiej sfery nie dotykać, bo się jej panicznie boją. Ale jeśli przed chorobą związek był dobry, to w chorobie tylko się umacnia.

Jak dawać sobie nawzajem wsparcie?
Za dużo zastanawiamy się, jacy powinniśmy być. Szukamy recept. Regułki, która zawsze się sprawdzi. Tyle że takiej regułki nie ma. Najważniejsze to być. Razem, obok. A to może się udać tylko wtedy, kiedy obie strony będą mówić o uczuciach. Nie można zostawiać przestrzeni na niemówienie, niedopowiedzenie, na myślenie: „A on to powinien wiedzieć, powinien się domyślić, jeśli mnie kocha”. A skąd on ma to wiedzieć?

Czyli mówić i o lęku, i o potrzebach?
Tak, rozmawiać ze sobą. Na tematy trudne też. Często kobiety przychodzą do mnie i mówią: „Wie pani, ja się boję, że umrę. I pomogłoby mi, gdybyśmy mogli pogadać o tym, jaki bym chciała mieć pogrzeb”. Ale jak zaczynam, słyszę: „Nie, o tym nie będziemy rozmawiali!”. Czyli nie dajemy przestrzeni lękowi. Ale on przez to nie znika, wręcz przeciwnie, rośnie. Czasem największym wsparciem jest siedzieć obok w milczeniu. Czasem ocierać łzy. Nie bać się łez! Płakać można i trzeba, to wcale nie jest wyraz poddania się czy słabości.

Tu pewnie działa ten mechanizm: nie chcę cię obciążać…
Tak, ale każde ma ten lęk na plecach, każde ucieka z nim w swoją stronę, chowa się. Nie zauważają, jak wyrasta między nimi mur. Gigantyczny, taki, którego nie sposób przebić. Lęk należy rozbroić, zbliżając się do niego, im bardziej czujesz, że męczy i dusi, tym mocniej musisz to wykrzyczeć, tym wyraźniej nazwać. A kiedy mur urośnie, to chora idzie w jedną stronę, jej partner w drugą. Ale od razu chcę powiedzieć, że ważne jest też, by nie zawiesić się na sobie wzajemnie. Zarówno jedna, jak i druga strona musi mieć swoją przestrzeń, swój świat. Nie można też żyć tylko chorobą. Musi być miejsce na luz, na odpoczynek, na radość, na pasję. Musi się pojawić normalność. Są takie myśli i emocje, którymi chcemy się podzielić, ale niekoniecznie z partnerem, i nic w tym złego.

Razem z chorobą zmienia się myślenie o sobie, o życiu. Czasem słychać głosy: „Choroba była doświadczeniem ekstremalnie trudnym, ale dała mi coś dobrego”. Brzmi dziwnie?
Każdy z nas wpada w życiu w pewien rytm. Różne rzeczy ciągniemy, działamy, jesteśmy zmęczeni, wiemy o tym, ale myślimy: „Sobą zajmę się później, najpierw dziecko, mąż, kredyt, praca”. I nagle bach, rak. Wszystko wywrócone do góry nogami. I kiedy ta rozpędzona maszyna naszego życia się zatrzymuje, można skupić się na sobie. Na leczeniu, na drodze do zdrowia. I pojawia się pytanie: skoro mam na drodze ten znak STOP, to co ja z tego mogę wyciągnąć, co zrozumieć? I czasem dochodzimy do ważnych wniosków. Że na przykład wykonuję pracę, która mnie w jakiś sposób niszczy. Że mój związek nie jest dobry. Że ja sama nie byłam dla siebie dobra, czuła, troskliwa. Że odsuwałam nieprzyjemne myśli, zamiast się z nimi skonfrontować. I zaczynamy myśleć o życiu. W obliczu tego, że możemy je utracić, widzimy je inaczej. Doceniamy. Chcemy się nim cieszyć. I nie zawsze chodzi o plany na „po raku”. Zaczynamy żyć pełniej właśnie w chorobie. Te zmiany to także bardziej świadome podejście do zdrowia, do diety, do odpoczynku, do aktywności fizycznej. Uważności na sygnały, które wysyła nam ciało. Dokonywanie lepszych wyborów. Widzę to codziennie u pacjentów. Wiem, że to może zabrzmieć jak absurd, ale niektóre pacjentki po leczeniu mówią, że czują się wolne. Uświadomiły sobie, że dały radę, nabierają odwagi, są silniejsze. I robią rewolucję. Zmieniają zawód, męża, jadą w podróż, budują nową tożsamość. Nie boją się mówić o swoich potrzebach, uczą się zdrowego egoizmu. To oczywiście nie dzieje się ot tak, w pięć minut. To proces, czasem długi, bo i leczenie bywa długie. Ale zdarza mi się słyszeć: „Dziękuję za raka, on mnie obudził”. W psychologii nazywamy to wzrostem posttraumatycznym. Trauma, którą jest choroba, daje odbicie do działania i zmiany.

Kryzys naszą szansą?
Tak, choć jestem przeciwniczką twierdzenia, że kryzys zawsze coś daje. Daje wtedy, kiedy wykona się ciężką pracę. Czasem jest to wejście w proces terapeutyczny, czasem w grupy wsparcia, czasem w duchowość. Są różne drogi. Każda dobra.

Adrianna Sobol psychoonkolog, wykładowca Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Członek zarządu Fundacji „OnkoCafe – Razem Lepiej”, współautorka książki „Oswoić raka. Inspirujące historie i przewodnik po emocjach”.

  1. Zdrowie

Piersi w SPA - samobadanie, pielęgnacja, aktywność

Regularne samobadanie piersi pozwala nam poznać ich strukturę. (Fot. Getty Images)
Regularne samobadanie piersi pozwala nam poznać ich strukturę. (Fot. Getty Images)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia

SPA to, jak chcieli starożytni, sanus per aquam, czyli, dosłownie, zdrowie przez wodę. Monika Słowińska, od 20 lat pracująca w branży kosmetyki profesjonalnej, nadaje temu terminowi nowe znaczenie. Mówi: SPA, czyli Samobadanie, Pielęgnacja, Aktywność.

Monika Słowińska wprowadziła do wielu salonów kosmetycznych w Polsce program „Piersi w SPA”. Chodzi o profilaktykę chorób piersi. „Stworzyłam kosmetyki do pielęgnacji biustu, ale wtedy kosmetyczki, które miały proponować klientkom specjalny zabieg z ich zastosowaniem, zaczęły sygnalizować, że nie jest to proste. Jest bariera wstydu. Kiedy rozmawiam z kobietami, widzę, że często wynika to z braku akceptacji swojego ciała. Czasem z lęku. Kiedyś na dużym spotkaniu – w sali było ponad 200 pań – rzuciłam pytanie: która z was myła dziś zęby? Rozległ się śmiech, wiadomo, że wszystkie to zrobiły. A która z was w ostatnim czasie badała swoje piersi? Chodziło mi zarówno o badanie palpacyjne, jak i o USG czy mammografię. Zapadła cisza, ręce podniosło 15, góra 20 kobiet. Nie mamy świadomości, jak to ważne, a nawet jeśli mamy, z jakichś powodów od takich badań uciekamy”.

Monika opracowała autorski masaż piersi połączony z samobadaniem, konsultowany przez prof. Agnieszkę Gruszfeld z warszawskiego Centrum Onkologii. „Uczymy tego kobiety. Przekonujemy, jak ważne jest, by znać mapę swoich piersi. Wtedy, przy okazji masażu, można przeprowadzić badanie. Wykonujmy też masaż dołów pachowych, bo tam też mogą umiejscowić się zmiany. Buteleczka z balsamem jest takim »przypominaczem«, jak tubka pasty do zębów.  Korzystajmy z tego” – namawia.

Balsam do pielęgnacji biustu, szyi, dekoltu oraz twarzy, preparat bogaty w naturalne składniki, m.in. nawrot lekarski i witaminę E. (Fot. materiały prasowe) Balsam do pielęgnacji biustu, szyi, dekoltu oraz twarzy, preparat bogaty w naturalne składniki, m.in. nawrot lekarski i witaminę E. (Fot. materiały prasowe)

A poza masażem – obserwujmy siebie. Co najmniej raz w miesiącu stańmy nago przed lustrem. Zwracajmy uwagę na asymetrie, wklęśnięcia, nierówności, „pomarańczową skórkę”, uciskajmy brodawki, żeby sprawdzić, czy nie ma wydzieliny z krwią. Ciało daje nam sygnały – bądźmy na nie uważne.

  1. Zdrowie

Różowa wstążka - symbol wspólnej walki

Zobacz galerię 5 Zdjęć
Już od 28 lat Różowa Wstążka i Kampania na rzecz Walki z Rakiem Piersi są symbolami edukacji, nadziei i solidarności milionów osób z całego świata dotkniętych tą chorobą.

Co 15 sekund gdzieś na kuli ziemskiej, u jakiejś kobiety diagnozowany jest rak piersi. Osób borykających się z tą chorobą jest stanowczo zbyt wiele. Różowa Wstążka jest na całym świecie rozpoznawalnym symbolem walki z rakiem piersi. Idea kampanii szerzącej wiedzę dotyczącej tej choroby narodziła się w 1992 roku w głowie Evelyn H. Lauder, synowej Estée Lauder. Akcja od razu przyciągnęła tysiące osób na świecie, obejmując swym zasięgiem coraz szersze kręgi.

Evelyn H. Lauder (Fot. materiały prasowe Estée Lauder) Evelyn H. Lauder (Fot. materiały prasowe Estée Lauder)

Nigdy nie chodziło jednak tylko i wyłącznie o wstążkę. Zaangażowanie Evelyn w budowanie świadomości raka piersi uratowało wielu osobom życie w czasach, gdy o chorobie nie mówiono otwarcie. Evelyn wierzyła, że jeśli Różowa Wstążka stanie się symbolem walki z chorobą na całym świecie, dostarczy impulsu do rozpoczęcia debaty, poszerzenia powszechnej świadomości oraz zjednoczenia ludzi w jednym celu. I tak się stało. Różowa Wstążka zapoczątkowała wciąż rozwijający się globalny ruch, który buduje świadomość i gromadzi fundusze na ratujące ludzkie życie badania medyczne, edukację oraz opiekę lekarską.

Różowa wstążka to największy program socjalny Grupy Estée Lauder skupiający mieszkańców wszystkich zakątków globu wokół wspólnego celu – stworzenia świata wolnego od raka piersi #CzasPokonaćRakaPiersi

#RodzinaELC (Fot. materiały prasowe) #RodzinaELC (Fot. materiały prasowe)

Pandemia koronawirusa zmieniła naszą codzienność i zachwiała poczuciem bezpieczeństwa nas wszystkich. Jednak czasy te stały się szczególnie ciężkie dla osób borykających się z chorobami nowotworowymi. Ta trudna sytuacja przyniosła nam jednak poczucie jedności, nadziei i wspólnoty, w ramach której łączymy nasze siły w walce z chorobą nowotworową, która nie zaczeka, aż pandemia się skończy.

Grupa Estée Lauder mocniej niż kiedykolwiek do tej pory poczuła, jak ważne jest wspieranie siebie nawzajem, badania medyczne, profilaktyka, personel medyczny i opiekunowie znajdujący się na pierwszej linii ognia walki z chorobą.

I choć jesteśmy świadomi, jak bardzo zmienił się świat, odwieczna misja Kampanii na rzecz Walki z Rakiem Piersi – wyeliminowanie choroby z naszego życia – wydaje się bardziej aktualna niż kiedykolwiek wcześniej.

Różowa Wstążka w Polsce

Polski oddział Estée Lauder Companies co roku, od samego początku istnienia firmy w Polsce, realizuje Kampanię na Rzecz Walki z Rakiem Piersi. Kampania ma wymiar edukacyjny, naukowy i finansowy.

W Polsce rak piersi wciąż zbiera za duże żniwo. Szerzenie świadomości o tej chorobie i profilaktyce jest niezwykle ważne. Według opublikowanego w 2019 roku raportu Narodowego Instytutu Zdrowia-PZH w Warszawie, w latach 2010-2016 współczynnik zgonów z powodu tego nowotworu zwiększył się u nas o 7,2 proc. Specjalistom ciężko wskazać jednoznaczną przyczynę. „Pewnie wiele spraw się na to składa, ale moim zdaniem u części kobiet zbyt długi jest okres od podejrzenia rozwoju raka piersi do rozpoczęcia leczenia” - powiedział PAP dr n. med. Tadeusz Pieńkowski, prof. nadzw. CMKP, kierownik Kliniki Onkologii i Hematologii CMKP w Szpitalu MSWiA w Warszawie, prezes Polskiego Towarzystwa do Badań nad Rakiem Piersi. (Źródło: "Puls Medycyny")

Rozdaliśmy już ok. 173 mln różowych wstążek na całym świecie. (Fot. materiały prasowe Estée Lauder) Rozdaliśmy już ok. 173 mln różowych wstążek na całym świecie. (Fot. materiały prasowe Estée Lauder)

W naukowym wymiarze polska akcja wpiera badania nad rakiem piersi u kobiet z mutacją w genie BRCA1, prowadzone pod kierownictwem profesora Jana Lubińskiego, założyciela i kierownika Ośrodka Nowotworów Dziedzicznych przy Pomorskim Uniwersytecie Medycznym w Szczecinie.

W minionym roku kontynuowaliśmy aktywnie prace w ramach programu leczenia kobiet z rakiem piersi i mutacjami BRCA1/BRCA2 za pomocą cis-platyny. Do chwili obecnej łącznie w programie leczonych było 215 pacjentek - mówi prof. Jan Lubiński. (...) Do badania włączamy pacjentki z nowotworami, które są leczone cis-platyną nie tylko przed – ale i pooperacyjnie. Ponadto do badań włączani są pacjenci z mutacjami BRCA1/BRCA2 i różnymi lokalizacjami nowotworów pozasutkowych, np. z rakami żołądka, jelita grubego, trzustki, wątroby itd. W przypadkach, w których nie jest obserwowana całkowita, a jedynie częściowa remisja guza, resztki utkania raka po leczeniu są poddawane szczegółowej analizie molekularnej co umożliwia bardziej precyzyjną personalizację leczenia”.

Kampanię może wesprzeć każdy, kto kupi produkty z Różową Wstążką. Estée Lauder Poland co roku przekazuje od 20 do 50 proc. sprzedaży wybranych produktów na badania leczenia raka piersi. W tym roku kilka marek kosmetycznych Estée Lauder Companies wspiera misję uwolnienia świata od raka piersi i przekazuje fundusze na rzecz badań nad rakiem piersi u kobiet z mutacją w genie BRCA1, prowadzonych w Pomorskim Uniwersytecie Medycznym w Szczecinie.

Jak działa Kampania na rzecz Walki z Rakiem Piersi na świecie?

Rak piersi to najczęściej diagnozowana u kobiet z całego świata choroba, które zbiera swoje żniwo szczególnie w krajach rozwijających się, gdzie w większości przypadków wykrywana jest w późnych stadiach. Zaangażowanie naszej społeczności i #RodzinyELC przyczynia się do prawdziwych postępów w walce z tym nowotworem.

  • W Stanach Zjednoczonych od końca lat 80-tych ubiegłego wieku śmiertelność z powodu raka piersi spadła wśród kobiet o 40%, a dziś żyje tam ponad 3,8 mln osób, którym udało się tę chorobę pokonać.
  • Na całym świecie, dzięki wsparciu klientów, pracowników i partnerów, udało się zebrać ponad 89 mln dolarów, które przeznaczono na ratujące życie badania, edukację oraz opiekę medyczną.
  • Mobilizujemy pracowników na całym świecie do pozytywnego wpływania na społeczeństwo oraz wspólnego podejmowania działań wspierających ponad 60 organizacji walczących z rakiem piersi na całym świecie.
  • Wspieramy najbardziej obiecujące badania nad rakiem piersi prowadzone przez naukowców z całego świata oraz Fundację na rzecz Badań nad Rakiem Piersi (BCRF) założoną przez Evelyn H. Lauder w 1993 roku.
Badania te obejmują swym zakresem wiele dziedzin powiązanych z nowotworami, zarówno medycznych, społecznych jak i psychologicznych. Oto kilka przykładowych obszarów:
  • opracowywanie nowych testów diagnostycznych;
  • prace nad wynalezieniem leków;
  • badania dysproporcji na świecie, w celu usprawnienia dostępu do opieki zdrowotnej w zaniedbanych społecznościach w Afryce;
  • określenie nowych strategii profilaktyki nowotworów;
  • prace nad terapiami mających na celu polepszenie jakości życia kobiet, które pokonały nowotwór, zrozumienie roli stresu wywołanego diagnozą, ich wpływ na wyniki badań pacjentek oraz jakość ich życia;
Pracownicy naukowi wspierani przez Fundację na rzecz Badań bad rakiem Piersi (Fot. materiały prasowe Estée Lauder) Pracownicy naukowi wspierani przez Fundację na rzecz Badań bad rakiem Piersi (Fot. materiały prasowe Estée Lauder)

Elizabeth Hurley, światowa ambasadorka akcji:

"Bycie częścią ruchu na rzecz wyeliminowania raka piersi z naszego życia to dla mnie źródło niesłabnącej satysfakcji. (...) Dane mi było zaobserwować wielkie postępy w badaniach, które sfinansowaliśmy oraz porozmawiać z liderami w tej dziedzinie, którzy przemawiają wspólnym głosem: musimy kontynuować finansowanie badań naukowych, terapii oraz opieki medycznej, które przybliżają nas do położenia kresu chorobie. (...) Jestem dumna, że mogę nosić Różową Wstążkę i być drobną cegiełką w globalnym ruchu, którego celem jest wyeliminowanie tej strasznej choroby raz na zawsze z naszego życia”

  1. Zdrowie

Niezwykła kampania Różowej Wstążki

Do grona ambasadorów Różowej Wstążki dołączyli: Anita Włodarczyk, Sandra Kubicka, Joanna Jędrzejczyk, Olivier Janiak, Helena Norowicz, Sonia Ziemba oraz Marta Superstyler. (Fot. materiały prasowe Estée Lauder)
Do grona ambasadorów Różowej Wstążki dołączyli: Anita Włodarczyk, Sandra Kubicka, Joanna Jędrzejczyk, Olivier Janiak, Helena Norowicz, Sonia Ziemba oraz Marta Superstyler. (Fot. materiały prasowe Estée Lauder)
Zobacz galerię 10 Zdjęć
„To coś więcej niż wstążka. To symbol wspólnej walki” - tak brzmi tegoroczne hasło kampanii Estée Lauder. Do grona ambasadorów dołączyli w tym roku: Anita Włodarczyk, Sandra Kubicka, Joanna Jędrzejczyk, Olivier Janiak, Helena Norowicz, Sonia Ziemba oraz Marta Superstyler.

Wystąpili oni w dedykowanej sesji zdjęciowej, by wesprzeć inicjatywę i wspólnie budować świadomość, że z rakiem piersi można – a nawet trzeba – walczyć. Każda z tych osób ma inne priorytety, inną sytuację życiową, inną profesję. Dla każdej z nich kolor różowy oznacza coś innego, każda inaczej opowiada o tym, co motywuje ją do profilaktyki, jak wspiera osoby dotknięte chorobą oraz jak demonstruje gotowość do walki.

Estee Lauder Companies od prawie 30 lat jest zaangażowane w walkę przeciwko rakowi piersi. Jako część globalnej organizacji, Estee Lauder Poland również w tym roku zaangażowało się w tę piękną inicjatywę.

Od 1 października w perfumeriach Sephora, Douglas oraz w salonach firmowych Estee Lauder będzie można zakupić produkty oznaczone Różową Wstążką. Od 20 do 50 proc.  wartości sprzedaży tych produktów zostanie przeznaczone na rzecz badań prowadzonych przez Międzynarodowe Centrum Nowotworów Dziedzicznych przy Pomorskim Uniwersytecie Medycznym w Szczecinie.

Zobacz jakie produkty biorą udział w akcji Różowa Wstążka.

  1. Zdrowie

Kosmetyki z różową wstążką

Zobacz galerię 8 Zdjęć
Pięć marek kosmetycznych Estée Lauder Companies wspiera misję uwolnienia świata od raka piersi i pozyskuje fundusze na rzecz badań nad rakiem piersi u kobiet z mutacją w genie BRCA1, prowadzonych w Pomorskim Uniwersytecie Medycznym w Szczecinie.

Bobbi Brown, Extra Lip Tint w kolorze Bare Raspberry

Cena: 155 zł/2.3 g Cena: 155 zł/2.3 g

Balsam w sztyfcie Extra Lip Tint wygładza i zmiękcza usta oraz pozostawia lekki różowy odcień, aby podkreślić ich naturalny kolor. Zawiera kompleks oliwy z oliwek, witaminy E i C oraz olejek z nasion palmy babassu. Odżywia usta i zmniejsza widoczność lekkich linii i zmarszczek.

Kupisz go w sieciach perfumerii Douglas lub online.

W ramach wsparcia Kampanii na rzecz Walki z Rakiem Piersi Estée Lauder Polska przekaże na badania 50 proc. sugerowanej ceny detalicznej tego produktu od 1 października do 30 października 2020 roku lub do wyczerpania zapasów.

Clinique, Moisture Surge 72-Hour Auto-Replenishing Hydrator

Cena: 145 zł/50 ml Cena: 145 zł/50 ml

Krem-żel Moisture Surge 72-Hour Auto-Replenishing Hydrator szybko się wchłania i  ma bogatą formułę, która dostarcza skórze idealnego nawilżenia aż przez 72 godziny, nawet po umyciu twarzy. Wygładza drobne linie powstałe w wyniku przesuszenia, minimalizując zarazem łuszczenie się i napięcie skóry będące następstwem odwodnienia.

Krem kupisz w salonach firmowych Clinique na terenie całego kraju, w sklepie clinique.com.pl oraz w perfumeriach Douglas i Sephora.

W ramach wsparcia dla Kampanii na rzecz Walki z Rakiem Piersi Estée Lauder Polska przekaże na badania 20 proc. sugerowanej ceny detalicznej tego produktu od 1 października do wyczerpania zapasów.

Estée Lauder, Advanced Night Repair Synchronized Multi-Recovery Complex

Cena: 475 zł/50 ml Cena: 475 zł/50 ml

Advanced Night Repair to najbardziej kompleksowe serum w dorobku marki. Dzięki wielowymiarowej, autorskiej technologii formuła przyspiesza odnowę skóry wspierając ją w naturalnym procesie intensywnej nocnej regeneracji.

Produkt pracuje w nocy optymalizując naturalny rytm odnowy, ale też w ciągu dnia wspierając procesy ochronne skóry. Serum głęboko i szybko wnika w skórę, ogranicza rożne oznaki starzenia się wywołane czynnikami stersogennymi i środowiskowymi. Efekt? Gładsza, pozbawiona linii, bardziej promienna skóra. Odkryj piękno i zdrowie swojej cery już dziś.

Serum kupisz w wybranych salonach firmowych Estée Lauder na terenie całego kraju, na stronie esteelauder.pl oraz w perfumeriach Douglas i Sephora.

W ramach wsparcia dla Kampanii na rzecz Walki z Rakiem Piersi Estée Lauder Polska przekaże na badania 20 proc. sugerowanej ceny detalicznej tego produktu od 1 października 2020 roku do 30 czerwca 2021 roku lub do wyczerpania zapasów.

Pink Perfection Lip Kit

Cena: 219 zł. Dostępne odcienie: Rebellious Rose i Intense Nude. Cena: 219 zł. Dostępne odcienie: Rebellious Rose i Intense Nude.

Idealna kolekcja pomadek podkreślających usta. Nałóż balsam Lip Balm bezpośrednio na usta dla uzyskania spersonalizowanej barwy lub pod szminkę dla nawilżenia. Odmień swoje usta, swój wygląd oraz swoje podejście do życia z Pure Color Envy Lipstick – szminką oferującą intensywny kolor za jednym pociągnięciem ręki.

Zestaw kupisz w wybranych salonach firmowe Estée Lauder na terenie całego kraju, na stronie esteelauder.pl oraz w perfumeriach Douglas i Sephora.

W ramach wsparcia dla Kampanii na rzecz Walki z Rakiem Piersi Estée Lauder Polska przekaże na badania 20 proc. sugerowanej ceny detalicznej tego produktu od 1 października 2020 roku do 30 czerwca 2021 roku lub do wyczerpania zapasów.

Glamglow, Bubblesheet Oxygenating Deep Cleanse Mask

Cena: 39 zł Cena: 39 zł

Oczyszczaj skórę na wesoło! Pierwsza w naszym dorobku głęboko oczyszczająca maseczka z zieloną herbatą Teaoxi odsłania pełną blasku, głęboko oczyszczoną skórę w ciągu zaledwie 3 minut. Po nałożeniu maseczka w płachcie z bambusowym węglem drzewnym aktywuje utleniające, musujące bąbelki 3D, które błyskawicznie orzeźwiają skórę, usuwają z niej toksyny i pozostałości makijażu. Stosuj raz w tygodniu lub w miarę potrzeby.

Maseczkę kupisz stacjonarnie w perfumeriach Sephora i Douglas oraz online na sephora.pl, douglas.pl oraz glamglow.com.

W ramach wsparcia dla Kampanii na rzecz Walki z Rakiem Piersi Estée Lauder Polska przekaże na badania 20 proc. sugerowanej ceny detalicznej tego produktu od 1 października 2020 roku do 30 czerwca 2021 roku lub do wyczerpania zapasów.

La Mer, Crème de la Mer The Moisturizing Cream

Cena 350 zł/15 ml Cena 350 zł/15 ml

Wszystko zaczęło się od kremu nawilżającego La Mer. Luksusowy, bogaty krem nasyca skórę głębokim, kojącym nawilżeniem. Efekt? Miękka w dotyku, sprężysta i gładka skóra. Linie i zmarszczki ulegają znaczącemu wygładzeniu. Odblokuj moc promiennej transformacji w dzień i w nocy. Produkt idealny do cery suchej.

Krem kupisz w salonach firmowych La Mer, na stronie La Mer oraz w perfumeriach Douglas.

W ramach wsparcia dla Kampanii na rzecz Walki z Rakiem Piersi  Estée Lauder Polska przekaże na badania 50 proc. sugerowanej ceny detalicznej tego produktu od 1 października do 30 października 2020 roku lub do wyczerpania zapasów.