Jak najwięcej miłości

Robert Wolański

Z energii miłości płyną w naszym życiu same korzyści. Dzięki praktyce jogi możemy ją w sobie kultywować. Jak to możliwe? W filozofii jogi słowo „miłość” (w sanskrycie prem) oznacza czystą miłość do siły wyższej, całkowite poddanie się, krótko mówiąc: życie w stanie bezinteresownej miłości.
Choć taki ideał może wydać nam się odległy, miłość ma przecież i inne wymiary. Akceptacja, inspiracja, rozwój, otwartość… – z energii miłości płyną same korzyści.

Zamiast poszukiwać jej na zewnątrz, warto zacząć kultywować ją w sobie, w czym pomoże praktyka jogi. Po pierwsze, uzdrawiając nasz związek z ciałem. Joga wzmacnia ciało i sprawia, że stajemy się bardziej świadomi jego potrzeb. Odkrywamy, że wcale nie musimy walczyć z niezdrowymi nawykami, że zdrowy styl życia przychodzi naturalnie i staje się przyjemnością. Zaczynamy po prostu cieszyć się swoim ciałem, otwieramy na nowe zmysłowe doznania. Mniej w nas stresu, a więcej energii do kreatywnego i zdrowego życia.

Po drugie, joga stymuluje rozwój umysłowy. W miarę jej regularnej praktyki zaczynają pojawiać się w naszym życiu nowe zainteresowania, zajęcia, które dają nam wiele radości. Przestajemy porównywać siebie do innych (co jest męczące dla naszej psychiki), dzięki czemu mamy więcej energii na spełnianie pragnień. A im więcej w nas samozadowolenia i poczucia spełnienia, tym bardziej nasze związki z ludźmi nabierają głębi, wypływają z akceptacji drugiej osoby, wręcz z zachwytu nad jej niepowtarzalnością. Zakochujemy się nie tylko w innych osobach, ale również w sobie, bo wiemy, że wszyscy jesteśmy ekspresją twórczej energii wszechświata, którą potocznie nazywamy miłością.

www.mojanirvana.pl

Ćwiczenie

Oto składająca się z trzech części medytacja na tworzenie w sobie energii miłości. Siedzimy wygodnie z wyprostowanym kręgosłupem. Oczy najlepiej zamknięte, uwaga skupiona na środku brody. Oddychamy przez nos. Pozycja A na zdjęciu (11 minut) Prawe ramię zgięte w łokciu, prawa dłoń nad głową, wnętrze dłoni skierowane do dołu. Lewe ramię zgięte, tak jakbyśmy składali przysięgę. Oddychamy: wdech, wstrzymanie oddechu i wydech (każdy trwa jednakowo długo, maks. 20 sekund). Pozycja B na zdjęciu (3 minuty) Ramiona wyprostowane przed sobą, wnętrza dłoni skierowane do dołu. Oddech długi i głęboki. Pozycja C na zdjęciu (3 minuty) Ramiona wyprostowane do góry. Oddech długi i głęboki.

Na zakończenie pozostajemy w pozycji C, bierzemy głęboki wdech, wstrzymujemy oddech na 10 sekund i wyciągamy ramiona i kręgosłup do góry, napinając wszystkie mięśnie. Po wydechu powtarzamy dwa razy wdech i znowu napinamy mięśnie. Opuszczamy ramiona, relaksujemy je, pozostając w medytacji. Oczy są zamknięte i skupione na punkcie między brwiami, oddech niekontrolowany, spokojny i głęboki.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »