fbpx

Październik miesiącem profilaktyki raka piersi

Uciekać do przodu: na czym powinna polegać profilaktyka antyrakowa?

Uciekać do przodu: na czym powinna polegać profilaktyka antyrakowa?
Fot. iStock

O nowotworach podobno najlepiej mówić łagodnie, bo już samo słowo rak stawia na baczność. Nie straszyć, że zanosi się na epidemię. Ale grzech nie przypominać, że w wielu przypadkach nasz los jest w naszych rękach. Są takie raki, które możemy, kontrolując stan swojego organizmu, w porę rozbroić. Czyli nawet, jeśli zachorujemy, wrócimy do zdrowia. Jak się więc bronić? Jak postępować, by nie usłyszeć tej budzącej grozę diagnozy?

Moja krew

Klasycznym przykładem nowotworu, którego można uniknąć, jest rak jelita grubego, który rozwija się 10 lat. Wystarczy poddawać się kolonoskopii, by zareagować w porę. Warto, tym bardziej że mamy w tej dziedzinie naprawdę cenionych specjalistów. Jeśli będziemy się sumiennie badać, utrzymamy pod kontrolą także m.in. raka piersi i szyjki macicy. Niestety, ciągle za mało dbamy o siebie. Lekceważymy sygnały organizmu, a naszą czujność często usypiają dobre wyniki badania krwi. Tymczasem obraz krwi nie mówi nic albo bardzo niewiele, ewentualnie o występującej białaczce. I odwrotnie – lekarzom znane są liczne przypadki pacjentów z zaawansowanym procesem nowotworowym i idealnymi parametrami w wynikach morfologii.

Są na szczęście inne pomocne narzędzia: usg., rezonans magnetyczny w razie konieczności – tomografia komputerowa, markery, badania genetyczne oraz badanie PET. Ale… każdemu według potrzeb! Nie dla wszystkich usg. i nie zawsze mammografia. A PET pokazuje wprawdzie całego człowieka, ale tylko część groźnych zmian.

Sami tego wszystkiego nie ogarniemy – czasem potrzebny jest jednak lekarz. Możemy natomiast rozszyfrować kilka terminów i pojęć. A jednocześnie unieważnić nieprawdziwe przekonania – na przykład nieporozumienie dotyczące markerów.

Co, gdzie, kiedy?

Zanim pojawiły się badania genetyczne mówiące, jakie dziedziczne błędy zawiera nasze DNA i jakie ryzyko chorób nosimy w sobie po przodkach, wielu myślało, że to markery nowotworowe mówią o potencjalnych zagrożeniach dla organizmu na przyszłość. Tak nie jest. Markery nie mówią o perspektywie, lecz dają obraz stanu obecnego w poszczególnych organach. Jednak nie powiedzą wszystkiego, znane są nowotwory tzw. nieme, czyli niedające o sobie znać. A czasami markery niepotrzebnie wywołają u pacjenta popłoch, kiedy ich wysoki poziom będzie odzwierciedleniem np. stanu zapalnego czy innej choroby. Tak bywa w przypadku markera prostaty, czyli PSA. Może być podwyższony zarówno z powodu zapalenia układu moczowego, jak też z bardziej banalnych przyczyn, jak wtedy, gdy pacjent bada się niedługo po ejakulacji, jeździe rowerem lub… paleniu marihuany.

Markery pokazują obecność i poziom substancji chemicznych, które (w postaci m.in. enzymów, białek, hormonów…) organizm wytwarza i ma w swoim krwiobiegu podczas chorób. Stężenie tych substancji czasem świadczy o procesie nowotworowym. Oprócz wspomnianego PSA markerów jest więcej. Podwyższony poziom AFP może świadczyć o raku wątroby, a wysokie CA 125 pojawia się przy raku jajnika, ale występuje także m.in. przy stanach zapalnych wątroby, trzustki, przydatków, ale też w I trymestrze ciąży albo podczas miesiączki. Markery są czytelne przy wysokich stężeniach wspomnianych substancji, uwalniających się w organizmie wraz z chorobą. To znaczy, że proces nowotworowy najprawdopodobniej jest zaawansowany na tyle, że zmiany można by wykryć wcześniej np. na usg. Dlatego dziś markery odgrywają mniejszą rolę w prewencji raka, za to większą w terapii, a konkretnie w diagnozowaniu wznowy po leczeniu albo po operacji wycięcia guza.

Moja krew mówi zatem niewiele, dlatego badamy profilaktycznie poszczególne organy lub obszary. Nawet sławny PET nie jest wszechmogący: nie wykazuje części nowotworów, za to oznacza zmiany, które są jedynie obrazem stanu zapalnego.

Przede wszystkim piersi

W przypadku kobiet najczęściej występującym nowotworem jest rak piersi. Stale rośnie liczba chorych, a co gorsza – nie maleje tych zdiagnozowanych za późno. Ponieważ przyczyny raka piersi są rozmaite i złożone, nie należy stawiać tylko na eliminowanie czynników podwyższających ryzyko, bo nie wszystkiego da się uniknąć. Możemy mieć wpływ na stosowanie lub nie np. hormonalnej terapii zastępczej, ale nie od nas zależy moment, w jakim wejdziemy w menopauzę, a zarówno jedno, jak i drugie ma znaczenie. Możemy się jednak kontrolować. Przede wszystkim w przypadku tego organu mamy szansę badać się samodzielnie. Obserwacja i samobadanie piersi powinno obejmować również węzły chłonne i doły pachowe.

Poza tym ruszamy do gabinetów usg. Nie jako 30-latki ani nawet 20-latki. Rak piersi potrafi zaatakować dziewczynę w wieku 15 lat, a najmłodsza na świecie chora miała lat… 4! Nie ma podstaw do obaw o skutki uboczne samego badania – usg jest nieinwazyjne, a też niezbyt uciążliwe, skoro profilaktycznie wystarczy je robić raz na rok. I, co najważniejsze, jest to badanie bezpieczne. Różnie natomiast mówi się w tym kontekście o mammografii. Dlatego m.in. mammografia przeprowadzana jest ostrożnie, zwykle co 2 lata, kobietom po 50. MMG jest zresztą badaniem mniej skutecznym w przypadku budowy gruczołowej piersi, charakterystycznej dla kobiet młodych. Poza tym z wiekiem ryzyko nowotworu rośnie, a mammografia ma szansę wykryć mniejsze zmiany chorobowe. W wieku dojrzałym powinnyśmy te dwie metody stosować naprzemiennie. Bywa też tak, że lekarz może na podstawie budowy konkretnego gruczołu piersiowego stwierdzić, że lepiej, aby dana pacjentka korzystała z jednego lub drugiego urządzenia częściej. Ale przeważa stanowisko, że usg. pokazuje inne zmiany, a mammografia nieco inne. Najczulszym sposobem zdiagnozowania piersi jest rezonans magnetyczny, wykorzystywany naprzemiennie z mammografią w badaniach przesiewowych u kobiet z grup podwyższonego ryzyka, zwłaszcza u nosicielek mutacji BRCA1 i BRCA2.

Kolejnym obszarem, o którego zdrowie musi zawalczyć kobieta, są narządy rodne, a zwłaszcza szyjka macicy. Rak szyjki nie jest dziedziczny, ale zakaźny. Odpowiada za niego wirus brodawczaka ludzkiego znany jako HPV. Istnieje wiele jego odmian, w tym groźne, przyczyniające się do rozwoju nowotworu. Skoro jednak mówimy o wirusie, musimy nie dać się nim zarazić, a do zakażenia dojść może podczas stosunku albo w kontakcie ze skórą chorego. Do tego dochodzą czynniki sprzyjające, jak m.in.: wczesne rozpoczęcie życia płciowego, duża liczba partnerów, ale też np. palenie papierosów. Na szczęście jest się czym bronić. Przede wszystkim dla dziewczyn przed rozpoczęciem życia płciowego jest szczepionka przeciwko HPV. Uważa się też, że ze szczepionki (innego rodzaju) powinny skorzystać kobiety dojrzałe, aktywne seksualnie. Co warto podkreślić, zakażenie nie musi mieć związku z rozwiązłością czy zdradą przez partnera. Droga płciowa jest tylko jedną z dróg. Zresztą można się zarazić od własnej matki już przy narodzinach. Nosicielem wirusa bywa się latami, najczęściej bezwiednie.

Dużo trudniej o kontrolę nad rakiem jajnika, który rozwija się bezobjawowo, stąd nazywany jest cichym zabójcą. Dlatego prewencyjnie raz w roku od wieku nastoletniego składamy wizytę ginekologowi. Wskazana jest przy tym ultrasonografia przezpochwowa, szczególnie u kobiet, u których badanie ginekologiczne nie jest dokładne lub jego interpretacja budzi wątpliwości. Do ich rozwiązania może posłużyć wspomniany już marker Ca 125 – test ten ma większą wartość u kobiet po menopauzie. Należy jednak pamiętać, że jego czułość nie jest specjalnie wysoka.

Prosto z prostatą

„Mężczyźni nie chorują, mężczyźni umierają”– pokutuje przekonanie tyleż butne i honorowe, ile po prostu tchórzliwe. Panowie sądzą, że jak zamkną oczy, to problemu nie ma. Niestety, to złe myślenie.

Na szczęście tak jak kiedyś powstał ruch amazonek, tak ostatnio głośno mówi się o potrzebie kontrolowania obszarów męskości, choć badania bywają krępujące. Niestety, nie da się ocenić stanu prostaty czy jąder bez zdejmowania spodni. I trudno. Do regularnego badania zachęcają kampanie społeczne: „Odważni wygrywają – profilaktyka raka jądra” oraz „Zbadaj prostatę”.

Rak gruczołu krokowego to nowotwór najczęściej występujący u mężczyzn. Podstawowym badaniem jest w tym przypadku badanie per rectum (czyli przez odbyt). Pozwala ono ocenić, czy gruczoł krokowy ma prawidłowe rozmiary i kształt, co lekarz wyczuwa przy lekkim ucisku palcem. Ta prosta i bezbolesna metoda pozwala wykryć zmiany wyczuwalne poprzez torebkę gruczołu krokowego i w 75% przypadków stwierdzić obecność twardych guzków zlokalizowanych w obrębie prostaty. Usg przez powłoki brzuszne nie ma tu wartości diagnostycznej, natomiast może służyć ocenie rozprzestrzenienia choroby (np. pokazując zajęcie węzłów chłonnych). Pomiar stężenia PSA we krwi powinien być wykonany nie wcześniej niż 48 godzin po badaniu per rectum.

Coraz częściej wspomina się o wpływie diety na wysokość ryzyka raka prostaty. Okazuje się bowiem, że występuje on w różnym natężeniu u poszczególnych nacji. I np. Japończycy nie chorują prawie wcale. Prawdopodobnie jest to zasługa ich sposobu żywienia. Gdy tylko zmienią dietę wraz ze zmianą miejsca zamieszkania, zaraz chorują równie często jak np. Amerykanie. Istotą jadłospisu jest zwiększenie produktów roślinnych, w szczególności soi ( 1 porcja mleka sojowego dziennie zmniejsza ryzyko do 70%) i likopenu, produktów zawierających selen, witaminę E i D, ograniczenie spożycia tłuszczów zwierzęcych. Co ważne, produkty muszą być pochodzenia naturalnego, przypuszcza się, że zły wpływ mogą mieć suplementy diety. Ważne jest także zwiększenie aktywności fizycznej.

O raku jądra najgłośniej zrobiło się w związku z chorobą kolarza Lance’a Armstronga. I jest to nowotwór, z którym dosłownie trzeba się ścigać. Wcześnie wykryty jest całkowicie uleczalny, przeoczony – daje szybkie przerzuty do innych organów. Przypadłość dotyczy głównie młodych mężczyzn, w wieku 20–45 lat. Powinni brać przykład ze swoich partnerek, które samobadają piersi, i analogicznie badać własną mosznę. Co ważne: nie każda wykryta zmiana, nawet spora, jak np. wodniak, jest niebezpieczna. Ale żadnej zmiany – bolesnej czy nie – bagatelizować nie wolno. W szczególności zaś zaalarmować powinno uczucie ciężkości w mosznie. Doświadczony lekarz zdoła rozwiać niepokoje dosłownie od ręki, czyli po badaniu palpacyjnym. Jeśli coś budzi jednak wątpliwości, dalsza diagnostyka odbywa się w oparciu o usg.

Okrutni liderzy

Najgroźniejszym pogromcą mężczyzn nie jest rak typowo męski, ale rak płuca. On zbiera największe śmiertelne żniwo. W coraz większym stopniu dotyczy zresztą również kobiet. Wiadomo, że profilaktyka wydaje się najprostsza z możliwych: nie palić papierosów, cygar, e-papierosów, tytoniu z fajki i nie przebywać w zadymionych pomieszczeniach nawet w charakterze biernego palacza. Nikotynozależność tego nowotworu pokazują najdobitniej liczby, z których wynika, że im dłużej kultywuje się nałóg, tym gorzej, nawet gdy pali się mniej: jeśli ktoś wypala 20 papierosów dziennie przez 40 lat, to jest około 8 razy bardziej narażony na ryzyko zachorowania na raka płuc niż osoba, która paliła 40 papierosów dziennie przez 20 lat. U biernych palaczy ryzyko zachorowania na raka płuc wzrasta o około 25%, gdy pali małżonek i o około 17% u przebywających w dymie tytoniowym w pracy.

Rzucenie nałogu opłaca się w każdym momencie, bo już po kilku latach abstynencji zmniejsza się ryzyko raka o połowę.

Kolejnym istotnym czynnikiem ryzyka zachorowania na raka płuc jest ekspozycja na azbest. Innymi substancjami karcenogennymi są: niektóre gazy (np. radon), metale ciężkie (chrom, nikiel), paliwa (np. benzyna), spaliny silników wysokoprężnych. Czynnikiem zwiększającym zachorowalność na raka płuca może być zanieczyszczenie środowiska, a rejonów poważnie zanieczyszczonych smogiem mamy w Polsce niemało.

Pewną rolę w niektórych odmianach raka płuc odgrywają także czynniki genetyczne. U zagrożonych tym pacjentów zaleca się stosowanie tomografii komputerowej jako metody przesiewowej, która pozwala wykryć niewielkie zmiany. Konwencjonalne badanie RTG, zdaniem fachowców nie jest przydatne w badaniach przesiewowych. Jest natomiast pierwszym badaniem prowadzącym do diagnozy w razie niepokojących objawów.

Jeszcze jeden nowotwór złośliwy, zbiera niepotrzebnie solidne żniwo –wspomniany już rak jelita. Ocenia się, że co czwarty człowiek ma w wieku dojrzałym (po 50) zmiany przednowotworowe. U około 5 proc. osób z tej grupy polipy przerodzą się w nowotwór złośliwy. Najwięcej przypadków raka jelita grubego jest diagnozowanych u osób, które skończyły 65 lat. Jego występowanie wzrasta więc z wiekiem, na co nie mamy wpływu, ale już cała reszta wiadomości jest do wdrożenia bez problemu. Profilaktyka tego raka jest łatwa: przede wszystkim zagrożeniem może być zła dieta – gdy jest bogata w czerwone mięso, niskie spożycie owoców i warzyw, małą zawartość błonnika w pożywieniu, a do tego dochodzą używki: papierosy i alkohol – to wszystko może zwiększyć ryzyko zachorowania na raka jelita grubego. Za złą dietą idzie kolejny wskaźnik: waga – szczuplejsi ludzie są mniej narażeni niż otyli, dlatego ważny jest ruch – brak aktywności fizycznej zwiększa ryzyko zachorowania. Czynnikiem ryzyka bywa historia rodziny i odziedziczone warunki – jeśli w rodzinie jest lub był bliski krewny z rakiem jelita grubego lub polipowatością. Skłonność rodzinną oszacować można dzięki badaniom genowym.

Wróżenie z genów

To już nie jest metoda przyszłości. Badania genetyczne stały się dostępne na rynku komercyjnym. Refundowane są na razie testy na obciążenia rodzinne w postaci mutacji genu BRCA1, odpowiedzialnego za ryzyko raka piersi i jajnika u kobiet, a raka prostaty u mężczyzn. W naszym DNA są zapisane w poszczególnych genach mutacje, które przyczyniają się do zachorowania m.in. na raka jelita grubego, tarczycy, nerki, trzustki bądź czerniaka. Jeśli w naszym DNA jest zapisany taki groźny błąd i się o tym dowiemy, mamy szansę ograniczyć wpływ zewnętrznych czynników ryzyka, a przede wszystkim dokładniej i częściej monitorować zagrożony organ. Testy genetyczne są głównie dla osób, w rodzinach których były zachorowania na raka. A tym, którzy już zachorowali, badania powiedzą, czy choroba może zostać przekazana potomstwu. Badania genetyczne chorego mogą być pomocne w dobraniu najlepiej dopasowanej terapii, poza refundowanymi schematami. Ale tu już mowa o bardzo dużych pieniądzach.

Konsultacja: dr n. med. Anna M. Czarnecka

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze