fbpx

Pamięć na wspomaganiu

 

Wystarczy drobny problem – przemęczenie, stres, wiosenne osłabienie odporności czy pogorszenie nastroju – i może zacząć zawodzić pamięć. Powód? Ludzki mózg to delikatny organ podatny na codzienne urazy. Na szczęście wymyślono sporo sposobów radzenia sobie w sytuacjach awaryjnych.

 

 

Zima to wyjątkowo trudny czas dla naszego organizmu. Nie dość, że cierpimy z powodu niedoborów światła i witamin, to jeszcze paskudna pogoda łatwo wprowadza w depresyjny nastrój. Taka kombinacja dołujących czynników potrafi mocno zestresować, co – jak można się domyślić – odbija się na naszej sprawności intelektualnej. Gdy organizm pozostaje w stanie ciągłego przemęczenia i napięcia, przełącza się na tryb awaryjny – zwężają się naczynia krwionośne, co sprawia, że mózg bywa niedokrwiony. W takiej sytuacji łatwiej o wszelkiego rodzaju kłopoty neurologiczne, z zaburzeniami pamięci i koncentracji włącznie. Co zatem mamy robić? Sposób zarazem przyjemny i skuteczny to jedzenie czekolady. Tym razem, wyjątkowo, nie trzeba jej sobie żałować – jest wręcz zalecana na pamięciowe problemy. Jak pokazują najnowsze badania, zarówno gorzka, jak i mleczna poprawia sprawność mózgu, zwiększając w nim przepływ krwi.

– Czekolada zawiera wiele substancji stymulujących, jak teobromina, fenetylamina i kofeina – twierdzi doktor Bryan Raudenbush z Wheeling Jesuit University w Wirginii Zachodniej. – Podczas naszych bada okazało się, że osoby, które zjadły czekoladę mleczną, lepiej zapamiętywały słowa i bodźce wzrokowe w porównaniu z innymi grupami. I gorzka, i mleczna czekolada polepszają kontrolę impulsów i skracają czas reakcji na bodźce.

Niezły sposób na poprawę krążenia mózgowego ma tradycyjna medycyna chi ska. Popularne, dostępne bez recepty preparaty zawierające wyciąg z liści miłorzębu japońskiego (Ginkgo biloba) też całkiem skutecznie rozszerzają naczynia krwionośne w mózgu, choć trzeba przyznać, że jedzenie czekolady jest przyjemniejsze od łykania pigułek.

Naukowcy z brytyjskiego uniwersytetu w Newcastle podpowiadają jeden z oryginalniejszych sposobów na poprawienie pamięci. Jest nim… żucie gumy. Okazuje się, że czynność ta przyspiesza pracę serca, dzięki czemu do mózgu trafia więcej tlenu i glukozy. Efekt? Poprawa pamięci krótko i długotrwałej.

Używki dobre na pamięć

Jak widać, dbanie o pamięć może być całkiem przyjemne. Tezę tę potwierdza działanie używek – na przykład kawy. Zawarta w niej kofeina należy do najlepiej znanych „polepszaczy” pamięci. Jak działa? Przede wszystkim pobudza aktywność płatów czołowych mózgu, obszaru, który odpowiada za krótkotrwałe zapamiętywanie. Pamięci krótkotrwałej używamy wtedy, gdy na przykład zapamiętujemy „na chwilę” numer telefonu – do momentu, gdy go wykręcimy. Kofeina poprawia też pracę przedniej części obręczy mózgu, która kontroluje koncentrację uwagi. To właśnie dlatego po kawie poprawia się nam czas reakcji.

W zapamiętywaniu pomaga również herbata – zarówno zielona, jak i czarna. Brytyjscy naukowcy twierdzą, że regularne jej picie hamuje działanie w mózgu enzymów związanych z rozwojem choroby Alzheimera, do której objawów należą zaniki pamięci.

Jeszcze ciekawszy sposób na skuteczne zapamiętywanie zalecają naukowcy z Uniwersytetu Teksańskiego, którzy odkryli ostatnio, że powstawaniu problemów zapobiega… kilka drinków. Badania, jakie prowadzili na 75-letnich kobietach okazyjnie popijających alkohol, wykazały, że mają one znacznie lepszą pamięć niż ich niepijące rówieśniczki.

– Umiarkowanie pijące osoby rzadziej doświadczają depresji, lepiej też wypadają w zadaniach pamięciowych – oznajmił dr Graham McDougall, jeden z autorów tego interesującego odkrycia. Należy jednak mieć na uwadze, że z kolei nadużywanie alko-holu niszczy hipokamp, ośrodek w mózgu odpowiedzialny za zapisywanie w pamięci informacji. Jak zawsze – co za dużo, to niezdrowo.

Racząc się dla zachowania pamięci alkoholem, nie powinniśmy pomijać innych skutecznych metod stymulowania mózgu. Zdaniem naukowców z Departamentu Rolnictwa USA naprawdę rewelacyjne i długoterminowe wyniki daje picie soku zrobione-go z winogron ciemnej odmiany concord. Pod wpływem tego napoju zwiększa się wydzielanie dopaminy odpowiedzialnej m.in. za przytomność umysłu i funkcjonowanie pamięci krótkotrwałej. Równie skuteczne, choć może mniej smaczne, są stare dobre ziółka – szałwia. Już brytyjski zielarz John Gerard napisał w 1597 roku o szałwii, że „jest osobliwie dobra na głowę i mózg; ożywia nerwy i pamięć”. Teraz, po ponad 400 latach, naukowcy potwierdzili tę teorię. Okazało się, że szałwia usprawnia przekazywanie informacji między neuronami. Wyniki bada są tak dobre, że rozważa się podawanie szałwii pacjentom chorym na alzheimera. Ze zrozumiałych względów nie wszyscy jesteśmy fanami jej walorów smakowych, ale na szczęście wymyślono tabletki z wyciągiem z tej rośliny. Jak donoszą badacze z uniwersytetu w Pekinie, podobne zalety ma korze żeńszenia. To naukowy dowód na to, co Chińczycy wiedzieli od wieków.

Pamięć można usprawnić nawet, zażywając… lek na wrzody żołądka. Według badaczy z uniwersytetu w Edynburgu stosowany w leczeniu tego schorzenia wyciąg z korzenia lukrecji gładkiej korzystnie oddziałuje na sprawność umysłową.

Nauka przez sen

Wszystkie te pite i łykane specjały warto uzupełnić solidnym snem. Badacze twierdzą, że mózg zapamiętuje zebrane za dnia informacje w fazie snu paradoksalnego, czyli REM (skrót od Rapid Eye Movement – szybkie poruszanie gałkami ocznymi), pod-czas której pojawiają się marzenia senne. Badając mózgi śpiących osób, naukowcy stwierdzili, że ich aktywność w tym okresie snu jest podobna do tej, jaką wykazywali podczas wykonywania zada logicznych.

Konkurencyjna teoria głosi z kolei, że wspomnienia utrwalają się w fazie snu głębokiego, czyli wolnofalowego. Wówczas mają się tworzyć nowe połączenia pomiędzy komórkami nerwowymi w mózgu, a dzięki temu w tzw. pamięci długotrwałej utrwalają się przeżyte w ciągu dnia doświadczenia i zdobyta wiedza. Tłumaczyłoby to, dlaczego najlepiej zapamiętujemy informacje przed nocnym odpoczynkiem.

Tak czy inaczej sen pomaga zapamiętać to, co przyswoiliśmy w ciągu dnia. To dobra wiadomość dla tych, którzy właśnie przygotowują się do egzaminów. Zamiast wkuwać przez całą noc, lepiej pouczyć się i pójść spać. Bez snu nauka z całego dnia może się zmarnować.

Co więcej, należy jak ognia unikać niezwykle popularnej metody nauki znanej jako „3 razy Z”, czyli zakuć, zdać, zapomnieć. Badacze z Uniwersytetu Stanu Ohio odkryli, że wydzielana w sytuacji stresowej noradrenalina, która pozwala szybko zapamiętać informacje przed egzaminem, odpowiada również za szkodliwy mechanizm utrudniający skupienie się i rozwiązywanie złożonych zada w dłuższej perspektywie. Gra jest więc niewarta świeczki – lepiej nie zostawiać nauki na ostatnią chwilę.

Jeśli więc miewamy kłopoty z pamięcią, rozsądnie rozplanujmy proces uczenia się i zacznijmy porządnie się wysypiać – zazwyczaj organizm człowieka wymaga około ośmiu godzin snu na dobę. W dodatku nie sposób go oszukać – sen „liczy się” w pełni tylko, jeśli śpimy w nocy. Dosypiania w ciągu dnia nie można więc niestety uznać za pełnowartościowy wypoczynek – nasz zegar biologiczny dyktuje twarde reguły.

Leniwy mózg

Wydawałoby się, że kłopoty z pamięcią to domena osób starszych. Cóż – zależy, jak zdefiniujemy starość, bo pamięć zaczyna szwankować już po… dwudziestce. Pomiędzy dwudziestym a trzydziestym rokiem życia nasza zdolność zapamiętywania pogarsza się w podobny sposób jak u osób po sześćdziesiątce! – twierdzą naukowcy z uniwersytetu w Michigan.

Powód? Rozleniwienie mózgu. Większość z nas po ukończeniu szkoły z satysfakcją odkłada książki na półkę. To błąd. Tym sposobem nagle przestajemy dostarczać mózgowi bodźców, do których był przyzwyczajony, a on przestaje pracować jak trzeba. Podobnie jest z koncentracją – jeśli wymagamy od siebie niewiele, większość czasu przeznaczając na przykład na oglądanie telewizji, umiejętność ta słabnie.

Jak zaradzić zapominalstwu po dwudziestce? Stymulując mózg, każąc mu pracować na wysokich obrotach. Naukowcy zapewniają, że najlepiej działa czytanie książek, rozwiązywanie krzyżówek, gra w brydża czy w komputerowe gry strategiczne. Wszelkie formy łamania głowy są tu jak najbardziej wskazane.

Jeśli nie chcemy, aby mózg zestarzał się szybciej od nas, powinniśmy uczyć się muzyki i udzielać towarzysko. Psycholodzy z Hongkongu twierdzą, że codzienne ćwiczenia gry na instrumentach muzycznych stymulują lewą półkulę mózgu, która uczestniczy m.in. w procesie nauki werbalnej. Z kolei rozmowy ze znajomymi i rodziną, a zwłaszcza plotkowanie, usprawniają pamięć i rozwijają ogólną sprawność intelektualną. Również silne więzi i kontakty towarzyskie mogą „odmładzać” mózg i pamięć. A więc do dzieła! Sobotnia impreza z przyjaciółmi to nie tylko przyjemność, ale wręcz aktywność zalecana przez lekarzy.

Gen pamięci

Bywa, że problemy z zapamiętywaniem to nie objaw przemęczenia czy stresu, ale kwestia genów. Szwajcarscy naukowcy doszli do wniosku, że niemal co dziesiąty człowiek ma w swoim DNA gen kiepskiej pamięci. Minimalna różnica w jednym z białek znajdujących się w mózgu sprawia, że informacje pomiędzy komórkami nerwowymi nie są przekazywane dość sprawnie. Ten błąd szczególnie intensywnie odczuwalny jest w tych obszarach mózgu, które odpowiadają za zapamiętywanie. Efekt – o ponad 20 procent słabsze wyniki w testach sprawdzających pamięć.

Ale są też dobre wiadomości – badacze z USA znaleźli białko, które pamięć poprawia. Nosi ono nazwę cypina i pobudza komórki nerwowe do tworzenia wypustek – dendrytów. To właśnie dendryty odpowiadają za komunikację między komórkami – im więcej takich połączeń, tym sprawniej działa mózg i tym lepszą mamy pamięć. Naukowcy mają nadzieję wykorzystać cypinę do tworzenia nowych leków przydatnych w terapii zaburzeń pamięci. Może wkrótce łykanie cypinowych tabletek będzie pobudzało nasze mózgi do znacznie sprawniejszego zapamiętywania. Na szczęście drinki, czekolada i imprezy wciąż będą zalecane.