fbpx

Czy wczesnego wstawania można się nauczyć?

Radość o poranku
Osoby, które wcześnie wstają są szczęśliwsze, spokojniejsze, zdrowsze i szczuplejsze. (Fot. Getty Images)

Szczęśliwsze, spokojniejsze, zdrowsze i szczuplejsze. Takie są według naukowców osoby, które wcześnie wstają. Czy można się tego nauczyć?

Skowronek czy sowa? Jak pewnie słyszałaś, to, o jakiej porze dnia najlepiej funkcjonujesz, nie do końca zależy od ciebie. Decyduje o tym twój chronotyp. Osoby o chronotypie porannym wstają same między 6.00 a 7.00 rano, a poranek to ich ulubiona pora dnia. Chronotyp wieczorny reprezentują ci, którzy kładą się spać po północy, a rano trudno jest im wstać bez budzika. Czują się niewyspani, nieprzytomni.

– Pobudka o wschodzie słońca według propagatorów i praktyków wczesnego wstawania jest korzystna dla naszego zdrowia – przyznaje Joanna Boj, psycholog, szkoleniowiec i blogerka. – Nie bez powodu jogini i inni mądrzy ludzie wstają skoro świt – organizm jest wtedy w najlepszej formie, wkoło cisza i spokój, sprzyjające skupieniu. Sama zrobiłam nawet wiele podejść do tego, by wytrenować mój organizm do wczesnego wstawania, ale bez efektu – dodaje. I jeśli tylko nie ma ważnych spraw, zamiast wstać o 8.00, przewraca się na drugi bok. – Często przychodzi do mnie o tej porze pies, też zaspany, z zamiarem nielegalnego dospania obok na łóżku. Przytulam go i po raz kolejny pogrążam się w krainie snów. W końcu budzę się o 10.00 bez budzika, rześka, radosna i pełna energii. Może gdybym zastosowała wszystkie superefektywne, behawioralno-poznawczo-enelpowskie techniki, byłabym w stanie wstawać o 6.00 rano. Ale po co?

Skowronki mają lepiej

Naukowcy pewnie odpowiedzieliby Joannie: bo będziesz zdrowsza i szczęśliwsza! Zarówno psychofizjolog z Uniwersytetu Warszawskiego, prof. Wanda Ciarkowska, która przebadała 10 tys. Polaków, jak i dr Joerg Huber z Roehampton University, który przebadał 1068 Brytyjczyków, potwierdzają, że rytm poranny jest dla człowieka bardziej korzystny.

Osoby z chronotypem wieczornym mają wyższy poziom lęku, częściej zapadają na depresje i sięgają po używki; bywa, że mają kłopoty ze znalezieniem pracy, ponieważ ciężej jest im sprostać wymaganiom systematyczności i uporządkowania. Dużo łatwiej przychodzi to tzw. skowronkom. Huber twierdzi, że ci, którzy zaczynają dzień przed 7.00 rano, szybciej się organizują, bardziej spełniają się w pracy i na ogół mają niższą masę ciała niż ci, którzy uwielbiają wylegiwać się w łóżku (m.in. dlatego, że zjadają śniadanie, zanim wyjdą z domu). No i mają więcej energii! Dobra wiadomość jest taka, że porannego wstawania można się nauczyć. Hmmm… Łatwo powiedzieć. Komu się chce dobrowolnie wystawiać nos spod ciepłej kołdry i wyruszać w szary, zimny, nieprzyjemny świat?

Kwestia treningu

Choć sprawa może wydawać się niemożliwa, to ci, którzy wytrenowali wczesne wstawanie, przekonują, że nie jest to takie trudne.

Steve Pavlina, mówca motywacyjny i przewodnik rozwoju osobistego, sam miał kiedyś problem ze wstawaniem. By się ze wszystkim wyrobić, siedział po nocach, a potem wstawał niewyspany i zmęczony nawet po 8 czy 10 godzinach snu. Brakowało mu energii i czasu na najważniejsze, bo jego własne, sprawy. Potrzebował więcej czasu, ale nie wiedział, skąd go wziąć.

Pavlina twierdzi, że 8 godzin snu nie jest uniwersalną normą, zazwyczaj nie potrzebujemy tyle czasu, by naprawdę wypocząć. Nie jest też, według niego, zasadne, by chodzić spać o stałej porze, bo nasz naturalny dobowy rytm jest różny i może się wahać nawet każdego dnia. Metodą prób i błędów wypracował zasadę najbardziej optymalną dla siebie – po prostu chodzi spać wyłącznie wtedy, gdy jest senny, niezależnie od pory. Dzięki temu wstaje codziennie, przez 7 dni w tygodniu, o 5.00 rano i przekonuje, że to kwestia zmiany podejścia i treningu. Dla niego największą motywacją było to, by mieć więcej czasu na sprawy bardziej interesujące niż spanie. Policzmy: już samo wstawanie wcześniej 30 minut dziennie daje 182,5 godziny w roku!

– O 6.30, po prysznicu i śniadaniu, jestem już przy biurku, gotowy do pracy – mówi Pavlina. – O 17.00 kończę i jadę odebrać córkę ze szkoły. Pozostały czas, czyli kilka godzin popołudnia i wieczoru, mam dla siebie. Czuję się, jakbym dostawał codziennie superpremię, a zyskany czas poświęcam na zajęcia, na które wcześniej nie miałem już energii.

Co dobrego mnie dziś czeka?

Samodyscyplina i motywacja – co za okropne, zniechęcające słowa! Wcale nie. Dobra motywacja buduje dyscyplinę, a dyscyplina, zwłaszcza gdy się ją rozwija, prowadzi do osiągania celów – które z początku mogą wydawać się trudne, ale w miarę czasu stają się wręcz banalnie proste. Jeśli jednak tej motywacji i dyscypliny nie ma, osiągnięcie jakiegokolwiek celu staje się prawie niemożliwe.

Od czego więc zacząć…? Może od zmiany sposobu myślenia? Psychologowie mówią: „czego się spodziewasz, to właśnie dostaniesz”. – Jeśli lubisz swoją pracę, jeśli wiesz, że kolejnego dnia czeka cię jakaś ekscytująca podróż czy niespodzianka, to wstajesz wcześniej – uważa dr Tomasz Sobierajski, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego. – Najczęściej wylegujemy się dłużej w łóżku, bo chcemy uciec od szarej, niedobrej rzeczywistości do bezpiecznej krainy snu. Ale może ta rzeczywistość nie jest wcale taka złowroga, tylko nie umiemy inaczej na nią spojrzeć?

– Żeby przełamać niechęć do wczesnego wstawania i konfrontacji ze światem, zacznij od praktyki wdzięczności – radzi Ingrid Dahl, trenerka i psycholog. – Codziennie, przez trzy tygodnie, zadawaj sobie co rano pytania: „Co dobrego dziś mnie czeka?”, „Co wspaniałego może się wydarzyć?”, „Za co jestem wdzięczna?”.

To mogą być całkiem proste, ale niedoceniane dotąd rzeczy czy zdarzenia: „Jestem wdzięczna, że widzę śnieg za oknem”, „Dziś Kasia poświęci mi dwie godziny ze swojego życia, bo chce wypić ze mną herbatę i pogadać”, „W drodze do pracy mogę spotkać miłość mojego życia”. Każdy z nas ma wiele powodów do bycia zadowolonym, wystarczy tylko ich dobrze poszukać.

– Po takiej praktyce poczujesz, że możesz osiągnąć wszystko! – przekonuje Ingrid Dahl. – I rzeczywiście tak będzie. Nauczysz się patrzeć na swoje życie nie jako ciąg zadań do wykonania danego dnia – co może zniechęcać do wstania z łóżka – ale cudownych zdarzeń, które już dziś cię czekają.

By sobie to ułatwić, możesz powiesić karteczkę z pytaniami na lustrze w łazience i rozmyślać nad nimi podczas mycia zębów. Albo umieścić je na ekranie komputera – niech pojawiają się od razu, za każdym razem, gdy go włączasz. Z czasem zaczniesz dostrzegać coraz więcej pozytywnych zdarzeń w swoim życiu i inaczej patrzeć na świat.

Ranne wstawanie ma ogromne plusy: mamy więcej czasu dla siebie, na rzeczy, które lubimy robić, dla bliskich, dla przyjaciół – wylicza dr Sobierajski. – Dzień jest dłuższy i przez to mamy większą szansę na dostarczenie sobie pozytywnych wrażeń. Mnie najłatwiej wstaje się, gdy jestem na wakacjach. Dzień zaczynam już o 7.00 porannym joggingiem. Lubię patrzeć, jak budzi się przyroda, miasto czy plaża. To daje mi energię na cały dzień.

Ale co zrobić, gdy do wakacji daleko, a za oknems szaruga? Najlepiej spokojnie zacząć dzień. Nie włączać radia, telewizora ani komputera przez pierwsze 20–30 minut, niech choć przez chwilę nie atakują najświeższe newsy, które rzadko kiedy mają pozytywny ładunek emocjonalny (umysł jest rano wyjątkowo otwarty i wszystko chłonie jak gąbka). Dobrze jest wypić wodę z miodem lub poranną kawę, delektując się jej smakiem, oraz włączyć ulubioną muzykę. Wsłuchać się w siebie.

Nie zaszkodzi też zmienić, na bardziej łagodną, melodię budzika – niech nie wdziera się agresywnym dźwiękiem do twojej świadomości. Spokojna, mniej nerwowa pobudka nadaje łagodny rytm całemu dniu, sprawia, że wieczorem łatwiej będzie ci zasnąć, a sny będą bardziej kolorowe.

Byle do emerytury

A jeśli, mimo prób, nie zamieniasz się z sowy w skowronka? Masz teraz żyć z poczuciem winy, że marnujesz czas na spanie, a w perspektywie czeka cię depresja? Czy tylko wczesne wstawanie nadaje życiu sens?

Joanna Boj uważa, że jeśli czujesz się szczęśliwa ze swoim późnym wstawaniem, nie ma co tego zmieniać. – Owszem, trochę mną targają wyrzuty sumienia, bo mam poczucie, że społecznie cenione jest bycie skowronkiem, a tych, co śpią dłużej, nazywa się – czasem pieszczotliwie, ale z reguły trochę lekceważąco – „śpiochami” – przyznaje. – Jest we mnie taka część, wyszkolona społecznie, kulturowo i rodzinnie, która nie akceptuje wylegiwania się rano w łóżku. Muszę z nią pogadać i rozwiązać ten wewnętrzny konflikt. Ale wszystkim, którzy mogą sobie na to pozwolić, radzę spać, ile wlezie, i pozbyć się ewentualnych wyrzutów sumienia.

Na pocieszenie dla tych, którzy jednak nie mogą sobie wybaczyć bycia sową miast skowronkiem, naukowcy mają jeszcze jedną dobrą wiadomość. Chronotyp człowieka nie jest stały i w ciągu życia się zmienia. Mało które dzieci są sowami – zwykle budzą się skoro świt, a jeszcze w wieku 14–15 lat większość z nich entuzjastycznie wstaje do szkoły na wczesne godziny poranne. Za to już 16-latkowie, jak za dotknięciem magicznej różdżki, przestawiają się na tryb wieczorny. Typowymi sowami są studenci – nocne życie to niemalże jeden z ich obowiązków! Z kolei już po 65. roku życia praktycznie wszyscy stają się skowronkami. Przynajmniej więc na emeryturze będziemy szczęśliwi!

Sposoby na wczesną pobudkę

  1. Kładź się spać wtedy, gdy jesteś senna, ale wstawaj zawsze o tej samej godzinie, np. o 7.00. Także w wolne dni. Chodzi o wyrobienie nawyku. Po dwóch–trzech tygodniach będziesz wstawać o stałej porze bez problemu i zyskasz o wiele więcej czasu dla siebie. Uwaga: trzeba tu rozróżnić senność od zmęczenia. Jak je rozpoznać? Zmęczenie, zamiast pomagać, zwykle raczej nie pozwala zasnąć. Senność przejawia się zaś tym, że np. nie jesteś w stanie przeczytać kilku zdań książki bez utraty koncentracji.
  2. Przed snem unikaj kawy, czekolady i czerwonego wina. Te produkty zaburzają pracę jelit podczas snu.
  3. Medytuj, módl się, kładź się spać szczęśliwa albo przynajmniej zadowolona. Wycisz umysł, w nocy i tak nie rozwiążesz wszystkich problemów! Nie zaśniesz też łatwo, jeśli pokłóciłaś się z partnerem lub inną osobą, na której ci zależy. Także jeśli pracujesz do późna – bo twój umysł jest wciąż zajęty.
  4. Kładź się do łóżka i wstawaj z poczuciem wdzięczności za to, że żyjesz. Budda uczył, by za każdym razem, gdy idziemy spać, kłaść się z przekonaniem, że to ostatni dzień naszego życia, i budzić się z tym samym przekonaniem. Zamiast mówić rano: „Ojej, znów poniedziałek” czy „Znów jest tyle do zrobienia”, ciesz się, że masz przed sobą nowy dzień. I sensownie go wykorzystaj!
  5. Wstawaj od razu po usłyszeniu budzika. Nie próbuj nawet prowadzić wewnętrznego monologu o korzyściach, jakie by ci dało jeszcze kilka minut w łóżku. To się nigdy nie kończy na kilku minutach! Wyłącz budzik, przeciągnij się i jak najprędzej usiądź na łóżku. Nie negocjuj sama ze sobą!
  6. Niech rano czeka cię coś miłego. Z zupełnie innym nastawieniem wstajemy, gdy czekają nas trudne czy uciążliwe obowiązki, a inaczej, gdy szykuje się jakaś przyjemność. Jeśli nic takiego nie masz w perspektywie, sama zaplanuj jakąś miłą czynność w ciągu dnia lub najlepiej od razu, jak tylko wstaniesz.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze