Matka też człowiek

 

Matka, która opiekuje się nowo narodzonym dzieckiem, jest często przerażona nadmiarem nowych obowiązków i wyzwań. To normalne. Dlatego tak ważne jest, żeby czuła w tym okresie wsparcie innych kobiet – mówi ginekolożka dr Preeti Agrawal.

 

– Dlaczego okres połogu jest tak ważny?
– Na świecie pojawia się oczekiwane od dziewięciu miesięcy dziecko. Dla matki, od której noworodek jest uzależniony w stu procentach, to szczęśliwy, ale też trudny czas. Z jednej strony mama jest bardzo potrzebna swojemu maleństwu, z drugiej sama potrzebuje opieki, choćby z powodu zmian, jakie zachodzą w jej organizmie. Powoli wraca do stanu sprzed porodu i ciąży. W ciągu tych kilku tygodni wszystkie narządy wewnętrzne wracają na swoje miejsce, obkurcza się macica. Niewątpliwie kobieta powinna mieć wtedy wsparcie ze strony bliskich osób. Kultury Wschodu mają zdecydowanie większe zrozumienie dla potrzeb kobiet w tym okresie.

– Czego kobiecie w połogu potrzeba szczególnie?
– Aby nie była pozostawiona sama, żeby miała koło siebie kobiety, które ją wspierają. Nikt nie zastąpi jej w karmieniu czy opiece nad dzieckiem, ale można ją zastąpić w wielu innych czynnościach. Kobieta może zregenerować siły i wzmocnić się przez drobne przyjemności, takie jak masaż czy kąpiele ziołowe. Zwykle wygląda to tak, że starsza kobieta – matka, ciocia czy teściowa – pomaga w gotowaniu, praniu, sprzątaniu. Zwłaszcza w gotowaniu: dieta w okresie połogu ma ogromne znaczenie.

– Jakie?
– Do mleka matki przenikają wszystkie składniki pokarmowe z jej pożywienia. Pamiętajmy, że układ trawienny dziecka jest jeszcze bardzo słabo wykształcony i nie ze wszystkimi składnikami sobie radzi. W ostatnim czasie w niepokojącym tempie rośnie liczba dzieci z problemami alergicznymi, noworodki mają dokuczliwe kolki, a ich mamy muszą się zmagać z całą masą problemów związanych z karmieniem piersią. Dlaczego tak się dzieje? Wciąż nie dostrzegamy oczywistego związku między trapiącymi nas i nasze maluchy dolegliwościami a tym, co jemy. Pracując od wielu lat z kobietami w ciąży i po porodzie, mogę stwierdzić, że te, które stosują reguły zdrowej diety, zapewniają dobre zdrowie sobie i swoim dzieciom. Nie ma lepszego lekarstwa na dziecięce alergie i kolki czy problemy z laktacją niż świadoma, zrównoważona dieta.

– Jak powinna wyglądać taka dieta?
– Każdy posiłek w okresie połogu powinien być ciepły, gotowany i podawany regularnie. W pierwszym tygodniu po porodzie kobieta powinna jeść specjalnie przygotowany rosół, który ma wyjątkowe właściwości rozgrzewające i wzmacniające, oraz dużo warzyw (oprócz kapusty, kalafiora, fasoli i grochu) – najlepiej w zupie, duszonych lub gotowanych na parze. Przez pierwszych sześć tygodni po porodzie nie wolno jeść surowych warzyw i owoców. Na drugie danie polecam ryż (naturalny, parboiled lub basmati), kasze (jaglaną, gryczaną, jęczmienną), płatki owsiane, ziemniaki. Trzeba unikać produktów z białej mąki oraz z kaszy manny. Można jeść gotowane ryby, gotowane jajka (najlepiej ekologiczne), w umiarkowanej ilości gotowane mięso.

– Czy tylko dieta matki wpływa na wystąpienie u dziecka alergii pokarmowej i kolki?
– Dolegliwości te mają także związek ze stanem emocjonalnym matki: jeśli z jakiegoś powodu nie czuje się ona szczęśliwa, jest stale zdenerwowana – dziecko to odbiera i również odczuwa dyskomfort objawiający się kolkami. Wreszcie, jeśli w okresie ciąży kobieta bardzo źle się czuła, a ciąża była zagrożona lub poród miał ciężki przebieg, jest prawdopodobne, że wspomniana dolegliwość wystąpi u dziecka. Lęk matki wpisał się w limbiczną, pierwotną, część mózgu dziecka; kolki mogą być tego wyrazem. Ich wystąpieniu sprzyja także brak czułości i bliskości ze strony rodziców.

– Czy jest prawdą, że są takie miejsca na świecie, gdzie kolki u niemowląt praktycznie nie występują?
– Niewątpliwie kolki to niemowlęca dolegliwość powszechna w rozwiniętych państwach Zachodu. W Indonezji np. noworodki przez trzy pierwsze miesiące życia są noszone na rękach przez matki, ojców i innych krewnych. Maluchy również śpią z matkami, więc przez cały czas mają z nimi bliski kontakt – daje im to ogromne poczucie bezpieczeństwa. W języku tych ludzi nie ma słowa „kolka”. Oni po prostu nie wiedzą, co to jest. Dlatego myślę, że kolki są spowodowane stresem, jaki przeżywa dziecko.

– A depresja poporodowa? Czy to kwestia braku równowagi hormonalnej po wyczerpującej ciąży, czy raczej jej przyczyn należy się doszukiwać w psychice?
– Hormony w okresie połogu sprawiają, że kobieta staje się bardziej wyczulona na bodźce i czynniki zewnętrzne – organizm przygotowuje ją do opieki nad dzieckiem; opieki, która wymaga dużej czujności. Poza tym w ciele matki utrzymuje się wysoki poziom oksytocyny, czyli hormonu miłości i szczęścia, co generalnie sprzyja dobremu samopoczuciu. Z moich obserwacji wynika, że jeśli poród przebiegał spokojnie, bez medycznych interwencji, a po urodzeniu dziecka matka doznała przejmującego poczucia siły i zyskała przekonanie, że jej ciało posiada wielką moc, jeśli ma zapewnioną właściwą opiekę i jest pewna, że ona i jej dziecko są kochani i wyczekiwani, depresja po prostu nie wystąpi. Jeżeli się pojawia, to znaczy, że mama odczuwa jakiś dyskomfort, być może zanadto się przemęcza, jest osamotniona, czuje się niekochana, niepewna w nowej roli. Przyczyn może być wiele.

– Jak oprócz pomocy w codziennych czynnościach można wesprzeć młodą matkę?
– W Indiach niektóre kobiety zawodowo pomagają młodym matkom w połogu, nazywa się je dai. Dai gotuje i sprząta, ale przede wszystkim specjalizuje się w masażu: dla mamy jest specjalny masaż rozluźniający i pomagający wrócić do formy, a dla dziecka masaż stymulujący, pobudzający je do rozwoju.

– Co jeszcze można zrobić?
– Można zabrać malucha na spacer albo do drugiego pokoju, żeby mama mogła się wyspać, wykąpać albo w samotności poczytać książkę. Nawet jedna godzina może być dla niej wybawieniem. Pamiętajmy, że jej organizm wykonał niedawno ogromną pracę. Tymczasem typowy obraz młodej matki po porodzie to wyczerpana i zestresowana kobieta rzucona w wir codziennych obowiązków, niepewna co do tego, jak pielęgnować swoje dziecko, co jeść, jak karmić malucha.

– Rzeczywiście, często słyszy się, jak karmiące mamy mówią, że nie jedzą już nic oprócz gotowanych ziemniaków czy marchewki. Eliminują z diety wszystkie tłuszcze…
– Takie podejście może być przyczyną zaburzeń nastroju u kobiety i dziecka. Tłuszcze, zwłaszcza te nienasycone, uspokajają system nerwowy. Ryby, masło i oleje absolutnie nie powinny być eliminowane z diety matki karmiącej.

– Wracając do stereotypów…
– Często odnoszę wrażenie, że nasze społeczeństwo nie rozumie potrzeb młodych matek. Stereotyp mówi, że kobiety są stworzone do rodzenia dzieci i wyposażone w siłę, która pozwala im na wykonywanie wszystkich obowiązków związanych z pielęgnacją noworodka z uśmiechem na twarzy. A przecież my bywamy nieludzko zmęczone i zdarza się, że tracimy cierpliwość do własnego dziecka, co bywa z kolei przyczyną wyrzutów sumienia, że jestem nie dość dobrą matką…

– W jaki sposób kobieta może rozsądnie połączyć troskę o dziecko i o siebie?
– Matki powinny mieć dużo cierpliwości i wyrozumiałości przede wszystkim dla siebie; powinny też nauczyć się mówić otwarcie o swoich potrzebach, prosić o pomoc. Dziecko nie rodzi się przecież tylko matce – rodzi się całej rodzinie. Przechodzi przez matkę, ale jest darem dla wszystkich. Poza tym nie zapominajmy o prostej prawdzie: żeby móc dawać, trzeba mieć co dawać. Dla wyczerpanej kobiety macierzyństwo, zamiast być pięknym, mistycznym przeżyciem, będzie wyniszczającą traumą. Emocje zestresowanej matki będą wraz z pokarmem przekazane dziecku.

– Może zatem rację mają kobiety, które od razu decydują się na karmienie dziecka mieszankami?
– Karmienie to budowanie nowego człowieka. Niewątpliwie karmienie piersią jest optymalnym sposobem dostarczania pokarmu w pierwszych miesiącach życia. Wszystkie badania potwierdzają, że satysfakcjonuje ono nasze maleństwo na każdym poziomie jego istnienia. Sprzyja jego odporności, rozwojowi emocjonalnemu, zdrowiu, daje poczucie bezpieczeństwa. Może też działać uzdrawiająco na matkę, która sama kiedyś doświadczyła deficytów w tej materii. Uważam, że plaga chorób związanych z jedzeniem (bulimia, anoreksja), z jaką mamy obecnie do czynienia, jest spowodowana tym, że jakiś czas temu kobiety zaczęły odchodzić od karmienia piersią. Dziś te karmione sztucznie dziewczynki mają problemy z jedzeniem. Poszukują pokarmu idealnego, dającego miłość i zaspokojenie, a taki przecież nie istnieje.

– Bardzo dużo kobiet ma problemy z karmieniem. Dobre rady na ten temat płyną do nas z wielu stron i często bardzo się od siebie różnią. Kogo słuchać: lekarza, położnej, mamy, teściowej, przyjaciółki, a może Internetu?
– Po pierwsze – większość problemów związanych z karmieniem piersią leży po stronie psychiki kobiety. Z różnych powodów mama może być „zablokowana”, przerażona nadmiarem nowych obowiązków, może się obawiać nowych wyzwań. To normalne i trzeba ją zrozumieć. I znów – ogromnie ważne jest dla niej wsparcie. Jeśli kobieta jest zdenerwowana i usiłuje nakarmić dziecko, błądząc myślami wokół nieprzyjemnych spraw, negatywnie wpływa to na kształtowanie się jego układu neurologicznego. Wszystkie uczucia towarzyszące mamie wędrują do dziecka przez neurotransmitery. Dlatego karmienie piersią ma tak fundamentalne znaczenie. A jeśli chodzi o dobre rady, rzeczywiście, niemal każdy ma swoją teorię. Mogę powiedzieć tylko jedno: mama powinna mieć do siebie duże zaufanie; powinna też obserwować siebie i dziecko, i na tej podstawie podejmować różne decyzje dotyczące zmian pór karmienia, diety itd. Powinna słuchać przede wszystkim siebie, swojej mądrości, intuicji. Pamiętajmy, że przez cały czas jesteśmy wspierane przez nasz mądry organizm. Mamy też w sobie pierwotną, intuicyjną mądrość naszych przodków. To wystarczy, żeby nakarmić swoje dziecko, żeby dać mu wszystko, czego potrzebuje.

– Bardzo często młode matki słyszą od swoich matek: tobie jest łatwiej, masz pampersy i pralkę automatyczną, ja to musiałam wszystko prać w rękach i jeszcze ciągle stać w kolejkach po jedzenie… W podtekście: jakie ty możesz mieć problemy, ja to dopiero miałam strasznie!
– Świat się nieustannie zmienia i rzeczywiście dzisiejsze młode mamy nie muszą zmagać się z wieloma trudnościami, które zaprzątały głowy ich matkom i babkom. Jednak z drugiej strony mają problemy wcześniej prawie nieznane, inne są także ich aspiracje. Można zatem powiedzieć, że każda epoka ma swoje wyzwania. Każde kolejne pokolenie ma zaspokojony inny poziom egzystencji, generalnie jest coraz lepiej: nakarmieni i bezpieczni możemy zadbać o swój rozwój emocjonalny i duchowy. Dziś dzięki temu, że żyjemy w globalnej wiosce, możemy wymieniać się doświadczeniami i wzajemnie wspierać we wzrastaniu. Słowem: poszerzajmy naszą świadomość. To ogromnie ważne, zwłaszcza jeśli będziemy pamiętać, że pracując wspólnie, tworzymy naszą wspólną przyszłość. Wspierając młode matki, przyczyniamy się do wychowywania przyszłych pokoleń szczęśliwych, zrównoważonych ludzi.

Preeti Agrawal – doktor nauk medycznych, specjalista II stopnia z ginekologii i położnictwa. Obszarem jej zainteresowania jest medycyna holistyczna i psychosomatyczna. Prowadzi praktykę lekarską, wygłasza wykłady, prowadzi warsztaty. Jest autorką bestsellerowych książek: „Kobieta i natura”, „Odkrywam macierzyństwo”,„Menopauza: mity i rzeczywistość”.